Ferrari Roma: Każda sekunda - TEST

Nigdy dotąd najtańszy model Ferrari nie wyglądał tak elegancko i nie oferował takiego prestiżu jak obecnie. Ferrari Roma mimo, że nie jest już nowością wciąż wywołuje ogromne wrażenie nawet we Włoszech, o czym przekonaliśmy się podczas przejażdżki po Toskanii.

Ferrari Roma materiały prasowe
Ferrari Roma

Utknąłem w korku we Florencji. Choć w mieście nie mogę rozwinąć skrzydeł i skorzystać z możliwości jakie daje soczyście brzmiące V8 przenika mnie urok tego samochodu. Ze sprzętu grającego sączy się „Racing In The Street” Bruce’a Springsteena, delektuje się zapachem delikatnej skóry, a przed sobą nam tak długą i błyszczącą maskę, że nie nietaktem byłoby nie zadzierać nosa. Nie przeszkadza mi nawet fakt, że dwusprzęgłowej skrzyni w korku zdarza się szarpnąć. Ferrari Roma wprowadza się w stan euforii nawet jeśli nie przekraczasz 5 km/h. Beztroski włoski styl życia szybko mi się udzielił. Trochę to wszystko na pokaz, ale czas mija tak szybko, że lepiej czerpać z niego pełnymi garściami. Jak wiadomo, życie to coś co upływa kiedy zajęty jesteś snuciem planów na przyszłość, więc nie ograniczam się w czerpaniu przyjemności z tej chwili. Roma nawet we Florencji wywołuje ogromne wrażenie. Nie dziwi mnie ten fakt, ponieważ styl Romy wyrywa się obecnym trendom i wraca do piękna w pierwotnej formie. Roma jest tak dystyngowana jest sam Flavio Manzoni, który odpowiedzialny jest za wygląd obecnych modeli Ferrari. Dobitnym wyrazem klasy tego wozu jest spoiler, który wysuwa się tylko podczas jazdy i tylko jeśli jest to potrzebne. Więc nie zobaczycie Romy zaparkowanej pod luksusową restauracją z obscenicznie wysuniętym spoilerem świadczącym o braku klasy właściciela.

REKLAMA

Ferrari Roma materiały prasowe
Ferrari Roma

Ferrari Roma – Dystans do świata

Trwając w tej euforii dostrzegam w lusterku, że pomiędzy samochodami przeciska się skuter. Jest tak blisko błotnika Ferrari, że zamarłem. I w tym momencie czuję na kierownicy uderzenie. Mam wrażenie jakby ta sielankowa atmosfera nagle prysnęła. I widzę już oczami wyobraźni uszkodzony błotnik Ferrari. Po sekundzie skuter zniknął pomiędzy samochodami. Okazuje się, że by w pełni cieszyć się jazdą Ferrari trzeba mieć dystans do świata i pieniędzy. Zwykle w garażu właściciela Ferrari stoi więcej maszyn z wierzgającym koniem ma masce, więc najprawdopodobniej takie sytuacje nie przysporzą mu nowych siwych włosów.
Mnie nie pozostaje nic innego jak zjechać na parking i ocenić straty. Zatrzymuję się w bocznej uliczce, wychodzę z auta i okazuje się, że skuter zahaczył jedynie felgę i jest na niej minimalny, niemal niewidoczny ślad, a intensywny czerwony lakier w ogóle nie ucierpiał. Uff.

Ferrari RomaSzczepan Mroczek
Ferrari Roma

Dziś muszę jeszcze dojechać do hotelu w centrum Florencji. Ruszam zatem wąskimi uliczkami niemal muskając lusterkami o zaparkowane skutery i już nie robi to na mnie wrażenia. Dystans, którego nabrałem zapowiada przyjemne emocje. Nazajutrz zamierzam okiełznać drogi wijące się po Toskanii.

Ferrari Roma materiały prasowe
Ferrari Roma

Ferrari Roma – Słońce Toskanii

Nie tylko słońce dobrze nastraja mnie do rozpoczynającego się dnia. We Włoszech życie wydaje się bardziej optymistyczne. Przez miejski gwar restauracyjny przebija się zdecydowane brzmienie silnika V8 o pojemności 3.9 l i mocy aż 620 KM, którego nie były w stanie stłumić ani turbosprężarki ani filtry cząstek stałych. Nawet kiedy snujesz się wąskimi ulicami jego pogłos tańczący pomiędzy starymi włoskimi kamienicami powoduje, że ciarki przechodzą po plecach, a kąciki ust wędrują ku górze. Gang silnika jest idealnym odzwierciedleniem wyglądu Romy. Robi wrażenie bez względu na prędkość z jaką porusza się to Ferrari i nie jest obsceniczny jak choćby w Lamborghini.
Wyrywam się z objęć Florencji. Roma świetnie sprawdza się w roli Gran Turismo. Jest komfortowa i przy spokojnej jeździe wcale nie agresywna. A przecież mam do czynienia z samochodem, który jest w stanie rozpędzić się do setki w 3.4 s. Znakomicie łączy klasyczną mechaniczną przyjemność prowadzenia auta GT znaną choćby z Astona Martina DBS z niezwykle nowoczesną elektroniką czuwającą nad przyczepnością. To efekt nieustannego dążenia Ferrari do doskonałości. Wiele razy Włosi udowodnili, że potrafią udoskonalić silnik, który zdobywał nagrodę Engine of The Year i który sprawiał wrażenie doskonałej konstrukcji. Podobnie jest z innymi rozwiązaniami. W każdej generacji modelu Ferrari wspina się wyżej i wyżej w dążeniu do doskonałości technicznej i w przełamywaniu barier niedostępnych dla innych producentów. Dzięki temu Ferrari oferuje unikalne i niezwykle emocjonalne samochody. Zaawansowana elektronika pozwala najnowszym modelom Ferrari dostosowywać do sytuacji i mocno zmieniać swój charakter. Na kierownicy znajduje Manettino, które pozwala błyskawicznie przeskakiwać pomiędzy trybami wet, comfort, sport, race i ESC off. To element elektronicznego systemu Slip Slide Control 6.0, który w wyczynowy sposób potrafi kontrolować potężną moc i w efektywny sposób przenosić ją na koła. Ferrari jest w tej kategorii mistrzem. Jeśli widzisz Ferrari pędzące po torze poślizgiem z kłębach dymu to jest do zasługa nie tylko wielkich „cojones” kierowcy. Roma w trybie Race pozwala cieszyć się jazdą w głębokim poślizgu, ale wciąż czuwa nad tym by samochód nie obrócił się wokół własnej osi.
Mnie wystarczą toskańskie kręte górskie drogi, by poczuć jak Roma znakomicie układa się w zakrętach. Auto tylko czeka na mocniejsze dodanie gazu, by ujawnić swoją skłonność do nadsterowności. Dzięki zaawansowanej elektronice nie obawiam się 760 Nm, które mocno tarmoszą tylnymi kołami. Nawet w trybie comfort elektronika wkracza do akcji późno, dopiero po tym jak zaobserwuje, że opony już sobie nie poradzą. Oznacza to, że tył lubi zatańczyć. Roma nie jest tak stabilna i nie prowokuje do wciskania gazu tak bardzo jak F8 Tributo. Najprzyjemniej jeździ się Romą szybko, ale nie agresywnie. Wtedy daje najwięcej przyjemności i pozwala odkryć urok toskańskich dróg. Wychodzę z kolejnego zakrętu, tył lekko się uślizguje, a ja siedząc na tylnej osi czuję jego każdą reakcję. Mam lekko uchyloną szybę, by wirtualnie skrócić drogę do czterech ruch wydechowych.
Roma tak samo dobrze czuje się w miejskim gwarze jak i na krętych górskich drogach. Ferrari Roma cieszy reakcjami samochodu klasycznego, ale wnętrze szybko przypomina, że mamy rok 2022. Wszechobecne ekrany są dziś nieodzowne, ale odczuwałem brak tradycyjnych przycisków i przełączników, które zostały zastąpione dotykowymi. Z tym większą przyjemnością sięgałem do klasycznego Manettino.

Ferrari Romamateriały prasowe
Ferrari Roma

Ferrari Roma – Ponadczasowy styl

Roma potrafi dostosować się do sytuacji i serwuje bardzo dojrzałe wrażenia znane z najdroższych aut klasy GT, a doładowany silnik V8 jest tak mocny i brzmi tak donośnie, że jakoś zapomniałem o istnieniu V12-tek. Ferrari Roma ma klasę, kosmiczne osiągi, nie jest perwersyjne i przy tym co oferuje okazje się atrakcyjne cenowo. Przypomniało mi też co oznacza ponadczasowy styl oraz to jak cenna jest każda sekunda życia.

Ferrari Roma materiały prasowe
Ferrari Roma

 

Dane producenta Ferrari Roma
Cena 1 163 300 zł
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Rodzaj silnika benzynowy, V8, turbo
Pojemność skokowa 3855 cm3
Moc maksymalna
przy obrotach
620 KM
5700-7500/min
Maksymalny moment obrotowy
przy obrotach
760 Nm
3000-5750/min
Rodzaj napędu na tylne koła
Skrzynia biegów 8-bieg. przekładnia dwusprzęgłowa
OSIĄGI
0–100 km/h 3,4 s
Prędkość maksymalna 320 km/h
ZUŻYCIE PALIWA
Średnie 11,2 l
Emisja CO2 255 g/km
NADWOZIE
2-drzwiowe, 2-miejscowe coupe, długość x szerokość x wysokość 4656 x 1974 x 1300 mm, rozstaw osi 2670 mm, masa własna 1570 kg, pojemność bagażnika 272/354 l, pojemność zbiornika paliwa 80 l 

 

REKLAMA