[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
4.0

Ford Fiesta Active czy Kia Stonic? Pojedynek crossoverów

Do grona maluchów przebranych za crossovery dołączył Ford Fiesta Active. Rękawicę jako pierwsza rzuca mu Kia Stonic. Test wersji z trzycylindrowymi silnikami o mocy 140 i 120 KM.

Ford Fiesta, Kia Stonic

Kiedyś, kupując samochód, za pokrycie szarego plastiku lakierowanymi panelami albo za to, by nadwozie znajdowało się nieco bliżej asfaltu trzeba było płacić ekstra. Dzisiaj, chociaż sportowe zawieszenia nadal znajdują nabywców, większość kupujących wybiera modele wyższe i z większym prześwitem. Zwłaszcza w wypadku małych samochodów nasuwa się pytanie – po co?

Ford Fiesta w takiej wyrośniętej i uzbrojonej w plastikowe elementy nadwozia wersji Active oraz równie bojowa z wyglądu Kia Stonic mają napęd na przednie koła, co zresztą w tej klasie aut jest zupełnie normalne. Argument o wyżej umieszczonych fotelach przyjmujemy z życzliwym przymrużeniem oka – pasażerowie siedzą tylko dwa, trzy centymetry wyżej niż w zwykłych Fieście i Rio. A nieco większy prześwit wystarcza najwyżej do tego, by sforsować trochę wyższy krawężnik. Skoro tak, to może popularność crossoverów ma coś wspólnego z tzw. lifestylem?

Zobacz też: test porównawczy – Mercedes-AMG E63 S czy BMW M5?

Wyruszamy więc do parku linowego, w którym zresztą zrobiliśmy zdjęcie otwierające. Prawdziwe przygody czekają na przygotowanej przez nas trasie testowej, która od off-roadowej różni się tylko odrobinę mniejszą ilością dziur. Już na pierwszych nierównościach widać, że sprężyny zawieszenia unoszą nad nimi Fiestę wyżej i potrzebują nieco czasu, by z powrotem łagodnie zawieszenie obniżyć. W Stonicu ściskanie i rozciąganie sprężyn odbywa się szybciej, ale i gwałtowniej, co niekoniecznie jest przyjemne. Ponadto odgłosy pracy zawieszenia docierają do wnętrza kabiny.

A propos różnych odgłosów: mimo że Stonic w pomiarach akustycznych podczas spokojnej jazdy nie wypada dużo gorzej niż Fiesta, to jednak subiektywne wrażenia są inne – szum wiatru i odgłos jednostki napędowej słychać naprawdę wyraźnie. W obydwu samochodach pracują jednolitrowe trzycylindrowe silniki, których autentycznego brzmienia może pozazdrościć niejedno auto z czterema końcówkami wydechu, ale ścieżką dźwiękową odtwarzaną z głośników. Jednostka Forda emituje przy tym dźwięk o niższej częstotliwości niż silnik Kii, dyskretniejszy.

REKLAMA

REKLAMA

Silniki 1.0 i tylko trzy cylindry

Mała pojemność silników testowanych aut jest kompensowana przez turbosprężarki, dzięki którym Fiesta i Stonic dysponują wystarczającym momentem obrotowym – w wypadku Kii jego wartość wynosi 172 Nm, w Fieście jest o 8 Nm wyższa. Obydwie jednostki napędowe uzyskują maksymalny moment obrotowy już przy 1500 obr/min, jednak raczej tylko w idealnych warunkach. W praktyce, np. podczas skrętu na drugim biegu z prędkością 15 km/h, trzeba poczekać dłuższą chwilę zanim sprężarka na dobre się obudzi.

PRZY SPOKOJNEJ JEŹDZIE 3-CYLINDROWE SILNIKI FIESTY I STONICA SĄ ŻWAWE, CHOĆ TEN W KII TROCHĘ ŻWAWSZY 

Za to podczas płynnej jazdy obydwa silniki okazują się całkiem żwawe - ze wskazaniem na silnik Stonica, który zależnie od obrotów w danej chwili jest odrobinę dynamiczniejszy od silnika Fiesty. Ten drugi, chociaż o 20 KM mocniejszy, nie gwarantuje Fordowi lepszego przyspieszenia do setki i uzyskuje w tej konkurencji czas o pół sekundy gorszy niż zapisano w danych fabrycznych. Większą moc silnika Fiesty daje się jakoś zauważyć dopiero na autostradzie.

Pod względem zużycia paliwa także nie widać większych różnic. Obydwa auta spalają trochę ponad 7 litrów na 100 km, czyli odpowiednio do mocy silników. Ale i tu można jeszcze zaoszczędzić – nie każdy potrzebuje 140-konnej Fiesty Active, można też wybrać wersję z również trzycylindrowym silnikiem o mocy 125 KM, tańszą o 2400 złotych.

Zobacz też: test porównawczy – Peugeot 508, Renault Talisman czy Skoda Superb?

Wracamy na drogę. Z powodu bardziej bezpośredniego układu kierowniczego Fiesta okazuje się zwinniejsza w zakrętach, a jeśli już któreś z aut staje się nieco podsterowne, to Kia. Dlaczego więc Stonic jest szybszy w slalomie niż Ford? Obydwa auta uwijają się między pachołkami na granicy swoich możliwości, a ESP w Fordzie (nie daje się go wyłączyć) zdaje się wręcz trzymać za rączkę kierowcę, co kosztuje czas i wpływa na gorsze wyczucie układu kierowniczego.

Ford Fiesta Active Kia Stonic
Miejsca z tyłu wystarcza dla dwojga dorosłych, siedzisko jest przyjemnie miękkie. Bagażnik ma podwójną podłogę, co pozwala przewozić drobne przedmioty w większym porządku. Fiestę wyposażono w adaptacyjny tempomat obsługiwany przyciskiem na kierownicy W Kii także nie brakuje miejsca z tyłu; Stonic ma nieco większy bagażnik niż Fiesta. Wokół ekranu umieszczono przyciski bezpośredniego dostępu do ważnych funkcji – bardzo przydatne. Prawym pokrętłem przy monitorze zmienia się skalę map w nawigacji

REKLAMA

Dobre fotele są przydatne nie tylko w czasie tego rodzaju ćwiczeń. Tymczasem te seryjnie montowane w Fieście, co prawda dość ciasno obejmują ciało, ale jakoś szczególnie skutecznie go nie podpierają. Za to plecom można ulżyć na różne sposoby, korzystając z regulowanej podpórki pod krzyż; takiej możliwości nie dają fotele Kii, które są za to mocniej wyprofilowane.

Pod względem wykończenia wnętrza Koreańczycy postanowili trzymać się standardów z lat 90. Zastosowali twardy plastik, który – trzeba przyznać – wygląda solidnie, a wykonane z niego elementy zostały zmontowane tak samo starannie jak te we wnętrzu Forda. Plastiki w kabinie Fiesty w niektórych miejscach uginają się pod palcem, a na poszyciu przednich drzwi znalazło się wręcz nieco skórzanej tapicerki. Poza tym ozdobnych listew imitujących włókno węglowe użyto w bardziej wyszukany sposób, wykorzystując je także jako obramowanie ekranu komputera. A ekranu kierowca Fiesty używa dość często, bo tradycyjne pokrętła umieszczone na monitorze systemu multimedialnego Sync-3 służą praktycznie tylko do regulacji głośności.

Fiesta i Stonic – wszystko, co potrzebne

Do testu wybraliśmy Fiestę i Stonica w najdroższych wersjach, licząc na bogate wyposażenie. Za niektóre elementy trzeba jednak płacić dodatkowo – i tak np. w Fordzie aktywny tempomat kosztuje (w pakiecie Driver Assistance 5) 1000 zł zł, a LED-owe reflektory – 1600 zł. Do Kii te elementy nie są w ogóle dostępne, w ofercie znajduje się jedynie zwykły tempomat, a ustawiona na nim maksymalna prędkość nie jest w żaden sposób zaznaczana na tarczy prędkościomierza – takie dziwactwo niektórych azjatyckich aut. Systemy asystujące Kii Stonic zgrupowano w jeden pakiet (Advanced Driving Assistance Pack, kosztujący w wersji XL 4000 zł) zawierający kilka systemów bezpieczeństwa – od systemu utrzymującego auto na wybranym pasie ruchu, po monitorujący obecność innych samochodów w tzw. martwym polu lusterek.

Ford Fiesta Active
Co za ulga, że Ford zrezygnował z mnóstwa przycisków na rzecz dotykowego ekranu!
Kierownica też już nie jest spłaszczona

Zwykły tempomat ma (seryjnie) Fiesta Active. Warto dokupić (1500 zł) system ostrzegający o obecności samochodu w martwym polu, także dlatego, że lusterka zewnętrzne Forda są rzeczywiście tak małe, jak to widać na zdjęciu. W połączeniu z systemem monitoringu martwego pola ich obudowy są lakierowane, a same lusterka składają się.

Bagażniki crossoverów nie są duże, ale jednak ten w Stonicu okazuje się nieco większy (352 litry wobec 311 litrów w Fordzie). Obydwa wyposażono w tzw. podwójną podłogę, którą można mocować na różnej wysokości. W Kii ta podłoga jest seryjna, w Fieście kosztuje 230 zł i można pod nią schować zdemontowaną półkę bagażnika, w Kii nie ma takiej możliwości.

Kia Stonic
Dźwignia zmiany biegów w sześciobiegowej skrzyni Kii Stonic nie pracuje aż tak precyzyjnie jak to ma miejsce w Fieście

REKLAMA

REKLAMA

Inny przydatny detal Forda to ochronne listwy (650 zł), które automatycznie wysuwają się po otwarciu drzwi, chroniąc przed otarciem lakieru ich brzegi i inne ciasno zaparkowane samochody. Oczywiście najwygodniej w obydwu autach siedzi się z przodu, jednak na tylnych siedzeniach dwie dorosłe osoby też nie poczują ciasnoty. Siedziska w Kii są nieco bardziej sprężyste.

Zobacz też: test porównawczy – Jaguar E-Pace czy Volvo XC 40?

Stonic i Fiesta Active są więc dostatecznie dobrze wyposażone, by sprostać potrzebom dnia codziennego, jednak – jak przypuszczaliśmy od początku – ich wyższych cen w porównaniu z konwencjonalnymi modelami nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Fiesta Active jest droższa od „zwykłej” Fiesty o 4700 zł, z tym że w testowany tu silnik 1.0 o mocy 140 KM wyposaża się jedynie usportowioną Fiestę ST (za 70 800 zł). Stonic natomiast kosztuje o 6000 zł więcej niż Kia Rio. Za to Stonic ma zupełnie inne nadwozie niż Rio, a nie zaledwie kilka stylistycznych dodatków jak Active w porównaniu ze zwykłą Fiestą. To może mieć znaczenie przy wyborze, ale nie musi. W końcu auta mają też sprawiać przyjemność i jeśli dla kogoś jest ona warta dopłaty kilku złotych, nie powinien sobie żałować.

Dzięki bardziej bezpośredniemu układowi kierowniczemu Fiesta Active jest zwinniejsza w zakrętach

 

REKLAMA

NASZA OCEANA

1. Ford Fiesta Active
Tak jak zwykła Fiesta, to wygodny i praktyczny mały samochód. Szybko i sprawnie pokonuje zakręty, dostarczając kierowcy frajdy. W przebraniu crossovera może się podobać.

2. Kia Stonic
Ładny, zgrabny i z siedmioletnią gwarancją – Stonic nieznacznie ustępuje Fieście, przede wszystkim z powodu nieco niższego komfortu. Długa gwarancja, ale brak LED-ów czy reflektorów ksenonowych.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij