REKLAMA

Hyundai Tucson: Próba dużego kalibru - TEST

Czy nowy Hyundai Tucson jeździ równie dobrze, jak wygląda? Jak sprawuje się jego napęd hybrydowy? Czy Tucson powtórzy sukces poprzednika? Na dwa z tych pytań znamy już odpowiedzi – test wersji hybrydowej z napędem na przednie koła.

Hyundai Tucson Fot. Jacek Hanusz
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 91 300 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Czy Hyundai podpatrzył gdzieś pomysł na stylizację przodu, to sprawa drugorzędna. Efekt robi wrażenie

REKLAMA

Trudno powiedzieć, dlaczego poprzednik wciąż jest tak popularny. Jego stylizacja jest równie ekscytująca jak wygląd wózka sklepowego. Porównywalne z wózkiem osiągi zapewniał mu też najpopularniejszy wśród kierowców wolnossący silnik benzynowy 1.6 o mocy „aż” 132 KM. Prawdopodobnie chodzi więc o cenę i naprawdę niezłe wyposażenie. Sukces poprzednika najwyraźniej skłonił Hyundaia do przemyślenia pomysłu na ten samochód. Tak powstał model 4. generacji, o którym na pewno nie można napisać, że przypomina wózek na zakupy. Przypomina coś innego.

Hyundai Tucson - Na pewno nie jeden z wielu

Styliści Hyundaia mogli przyjrzeć się przodowi Mercedesa EQC i stwierdzić, że podobnie mogliby zaprojektować Tucsona. Zastanawialibyśmy się jednak, czy to dobry pomysł, bo sprzedaż EQC jak dotąd nie rzuca na kolana. Być może z Hyundaiem będzie inaczej, bo auto po prostu robi wrażenie. Trudno je pomylić z jakimkolwiek innym, zarówno kiedy patrzymy na piętrowe reflektory, które po zapaleniu sprawiają, że osłona chłodnicy wydaje się mniejsza, jak i na tył nadwozia z charakterystycznym pasem świateł. Z boku Tucson wygląda jakby składał się wyłącznie z krzywizn i przetłoczeń, ale jakimś cudem nie wydaje się to nadmiernie wystylizowane. Nowy model urósł w każdym kierunku, ale nadal nie jest duży, długość jego nadwozia wynosi równo 4,5 m. Główny rywal, Toyota RAV4, jest dłuższa o 10 cm.
Siadając za kierownicą, od razu wiemy, że mamy do czynienia z SUV-em. Po zajęciu miejsca w wielu współczesnych modelach tej klasy człowiek czuje się jak w VW Golfie. Ale nie w Tucsonie, w którym fotel zamontowano wysoko, a kierowca siedzi piętro wyżej niż użytkownicy klasycznych hatchbacków. To przyjemne uczucie. Wygodny, bo szeroki, jest środkowy podłokietnik, niezłe są też materiały wykończeniowe. Owszem, w kabinie jest dużo czarnego plastiku, ale warto przypomnieć, że stosują go również pewni niemieccy producenci w autach dwa razy droższych niż Tucson.

Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
W starannie wykończonym wnętrzu znajduje się nietypowa, dla Hyundaia, czteroramienna kierownica i nowy panel obsługi klimatyzacji. Pozycja, jaka w SUV-ie być powinna – czyli siedzi się wysoko nad ziemią
Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
W kwestii dostępności portów, w tym różnych portów USB, niektórzy mogliby się od Hyundaia trochę nauczyć
Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
Układ klimatyzacji ma funkcję „driver only” – gdy kierowca jedzie sam, działają tylko nawiewy najbliżej niego
Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
Tucson może schłodzić lub ogrzać przednie siedziska, ale ta pierwsza opcja jest za dopłatą;
w przyciski do obsługi skrzyni biegów czasem trudno trafić

REKLAMA

REKLAMA

Deska rozdzielcza wydaje się wygięta w łuk. I zupełnie inna od wszystkiego, do czego przyzwyczaił nas Hyundai. Mamy tu więc czteroramienną kierownicę, cyfrowe zegary, przyciski do obsługi skrzyni biegów i oddzielny panel dotykowy do sterowania klimatyzacją. Całość wygląda nowocześnie, a przy tym nie jest nadmiernie skomplikowana. Obsługa nie nastręcza trudności, system multimedialny działa szybko, dogaduje się z telefonami od Apple’a i reszty świata, w kabinie przewidziano miejsce na drobiazgi, są w niej również porty USB-A i USB-C. Fotel jest obszerny i chociaż nie zapewnia bardzo dobrego podparcia, na pewno nie można powiedzieć, że jest niewygodny. Można go za to podgrzać lub schłodzić (ta druga funkcja jest dostępna w opcji). Tu uwaga do Hyundaia – jeśli w pakiecie jest fotel z elektryczną regulacją i pamięcią dwóch ustawień, to chyba nie byłoby nadmierną fanaberią, gdyby mógł zapamiętać też trzecią pozycję. Być może wytykamy drobiazgi, ale to dlatego, że wnętrze Hyundaia zasługuje na ocenę bardzo dobrą. Podobnie jak przestrzeń w nim i to, ile miejsca wygospodarowano w bagażniku. Sprzedawcy Tucsona będą musieli solidnie poćwiczyć pamięć, bo zależnie od wersji silnikowej (benzyna, diesel, benzyna z instalacją 48V, diesel z 48V, hybryda i hybryda plug-in) pojemność bagażnika jest różna. W hybrydzie, o dziwo, okazuje się niemal największa i wynosi 616 l. Na koniec warto dodać, że kąt pochylenia oparcia kanapy można regulować.

Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
Rzecz dotąd niespotykana, a przydatna, zwłaszcza przy przecinaniu przejść dla pieszych i ścieżek rowerowych – obraz z martwego pola lusterek wyświetla się w tarczy zegara
Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
„Roz. jaz. p. zw. ped. przys.” – jeśli ktoś rozszyfruje tę informację, proszony jest o wiadomość na adres redakcji

 

Korea kontra świat

Na mundialu w Japonii i Korei prawie 19 lat temu los zesłał naszym piłkarzom drużynę Korei Południowje, która... miała nie sprawić graczom żadnych problemów. Co było potem, każdy wie – mecz o wszystko, a potem mecz o honor. Reszta świata, nie tylko piłkarskiego, już dawno wyciągnęła wnioski z tej lekcji. Koreańczyków lekceważyć nie wolno. Od dobrych kilku lat poziom ich samochodów systematycznie rośnie – może nie są one pionierskie, ale wystarczająco dopracowane, by warto było się nimi zainteresować.

Szymon Piaskowskiauto motor i sport
Szymon Piaskowski

REKLAMA

Hyundai Tucson - Hybryda bez efektu odkurzacza

Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
Prawdziwe końcówki wydechu to dziś rzadkość


Testowany egzemplarz to 230-konna hybryda – pierwsze skrzypce gra w niej 1,6-litrowy benzynowy silnik turbo wspomagany przez 60-konną jednostkę elektryczną. Akumulatory są niewielkie – gromadzą 1,49 kWh energii. Automatyczna skrzynia biegów przenosi siłę napędową na przednie koła. I tu pojawia się pierwszy problem – gdybyśmy konfigurowali Tucsona dla siebie, bez wahania dołożylibyśmy 9000 zł i wybrali model z napędem na cztery koła. Na zimnym i wilgotnym asfalcie, a takie były warunki podczas testu, Tucson zmusza do łagodnego obchodzenia się z gazem, w przeciwnym razie można oślepnąć od migającej na żółto kontrolki układu antypoślizgowego. SUV Hyundaia ma wyłącznie dwa tryby jazdy – Eco i Sport. To słuszne podejście, bo kto normalny potrzebuje jeszcze trybu Normal? Tak naprawdę w Tucsonie wystarczyłoby tylko ustawienie Eco. W trybie sportowym zegary zmieniają kolor na czerwony i to w zasadzie tyle. Podczas codziennej jazdy auto często przełącza się w tryb elektryczny, ruszanie również odbywa się głównie dzięki sile elektronów, a nie oktanów, dlatego reakcja na gaz jest szybka. Argument: „nie kupię hybrydy, bo wyje jak odkurzacz” w tym modelu nie ma racji bytu. Automatyczna skrzynia biegów – w przeciwieństwie do przekładni bezstopniowych utrzymujących stałe wysokie obroty przy mocnym przyspieszaniu – po prostu zmienia przełożenia, kiedy silnik osiągnie około 2500 obr/min (zwykła jazda). Jak na jednostkę benzynową nie kręci się ona wysoko – maksymalna moc jest uzyskiwana przy 5500 obr/min. To dobrze, bo nawet przy dynamicznej jeździe decybele nie nadwerężają bębenków w uszach. Uciążliwa jest jedna rzecz – od mniej więcej 120 km/h do kabiny przenika świst powietrza, można jednak z tym żyć. Bardzo przydatny jest natomiast układ, który po włączeniu kierunkowskazu wyświetla na tarczy jednego z zegarów obraz z martwego pola lusterek. To arcyprzydatna rzecz, np. podczas przejazdu w poprzek ścieżek rowerowych.

Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
Przedni fotel umieszczono wysoko, z tyłu miejsca jest tyle, żeby nikt nie narzekał


Tucson nie należy do aut łakomych na paliwo, chyba że wyjedzie się nim na autostradę. Zużycie benzyny rośnie wtedy do około 9,5 l/100 km, a ostrzejsze tempo z częstymi przyspieszeniami kończy się ubytkiem z baku 11 litrów paliwa na każde 100 km. Liczy się jednak to, że w codziennej jeździe Tucson potrzebuje średnio tylko 6,8 l/100 km. Małym zwycięstwem Hyundaia nad Toyotą jest fakt, że ten pierwszy zużył w teście średnio o 0,4 litra mniej benzyny na każde 100 km niż RAV4.

Hyundai Tucsonauto motor i sport

REKLAMA

REKLAMA

Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz


Wilgotny asfalt i niska temperatura dały Tucsonowi szansę udowodnić, że mimo trudnych warunków trzyma poziom zarówno pod względem przyspieszenia, jak i hamowania. Wyniki pomiarów w tych kategoriach należy uznać za bardzo dobre. Szczególnie dobrze w Tucsonie wypada elastyczność – rzadko zdarza się, by czas przyspieszenia od 80 do 120 km/h był krótszy niż z 60 do 100 km/h (mogło to wynikać z faktu, że nawierzchnia była dość śliska). W praktyce oznacza to, że Tucsonem bardzo łatwo wyprzedzić inne samochody, czy włączyć się do ruchu.
Zawieszenie zestrojono komfortowo, ale nie „kanapowo”, co zapewnia autu niezłą przyczepność i daje pewność prowadzenia. Układ kierowniczy nie dostarcza zbyt dobrego wyczucia, ale okazuje się wystarczająco precyzyjny, żeby przed każdym zakrętem kierowca nie musiał martwić się najpierw, czy w niego trafi, a potem czy z niego wyjedzie. Tucson na drodze jest jak uczeń, który wykuwa wszystko na blachę i zdaje egzaminy, ale nie porywa przebłyskami geniuszu.
Tu dochodzimy do ceny, którą określimy – choć nie przepadamy za tym słowem – jako wyjątkowo atrakcyjną i ewidentnie ustaloną tak, by zdenerwować najbliższego rywala, czyli RAV4, który jest o około 15 tys. zł droższy. Wyposażony po sufit Tucson kosztuje niecałe 170 tys. zł, dokładamy napęd 4x4 i wciąż kończymy z ceną poniżej 200 tys. zł. To tylko prognoza, ale wydaje nam się, że taki zestaw cech, jaki w tej cenie oferuje Tucson, znów może zagrać na naszym rynku wyjątkowo dobrze.

Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
Układ napędowy ma tę zaletę, że kiedy prosisz go o dynamiczne przyspieszenie, szybko zmienia bieg i płynnie rozwija moc
Hyundai TucsonFot. Jacek Hanusz
Dwukolorowe, 19-calowe obręcze kół mają nowoczesny wzór

 

Hyundai Tucsonauto motor i sport

 

NASZA OCENA

Jazda Tucsonem nie daje takich spektakularnych wrażeń, jak patrzenie na niego, ale nie musi. Hyundai wszystko, o co go poprosimy wykonuje w sposób, który zasługuje na pochwałę – od komfortu jazdy przez dynamikę po zużycie paliwa. Oprócz stylizacji mocnymi argumentami są cena i długa gwarancja. Jeśli tylko auto przekona do siebie stylizacją, to wszystkim innym na pewno też.

PLUSY
 minus dobra dynamika, niskie zużycie paliwa, płynna praca układu napędowego
 minus komfortowo zestrojone zawieszenie
 minus przestronna kabina, pojemny bagażnik
 minus bogate wyposażenie, przystępne ceny dodatków
 minus pełny pakiet systemów asystujących
 minus konkurencyjna cena, 5-letnia gwarancja

MINUSY
 minus szumy powietrza słyszalne od około 120 km/h
 minus dość wysokie zużycie paliwa podczas jazdy autostradą
 minus nieergonomiczne umieszczenie przycisków do zmiany biegów
 minus słaby zasięg świateł drogowych
 minus przeglądy raz w roku

 

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA