REKLAMA

Kia Magentis kontra VW Passat

Są jak Dawid i Goliat. Kia Magentis 2.0 CRDi i VW Passat 2.0 TDI należą do klasy średniej, mają diesle między przednimi kołami i są sporymi limuzynami.

Auta koreańskie
Magentis, wyposażony m.in. w 6 poduszek powietrznych, ABS i klimatyzację manualną, kosztuje 81 700 zł.
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 103 090 PLN
Dostępne nadwozia: kombi-5, sedan-4
SPRAWDŹ OFERTY

I na tym kończy się to, co wspólne, bo "niemiec" to jeden z najchętniej kupowanych przedstawicieli klasy średniej, o mocno ugruntowanej pozycji na rynku. Ale nie zawsze, "mniejszy" i teoretycznie słabszy - jest skazany na porażkę. Czy Dawid wygra z Goliatem?

REKLAMA

Pod maskami obu pracują silniki generujące moc 140 KM. Droga do niej jest jednak zupełnie inna - TDI, czyli pompowtryskiwacze kontra CRDi, czyli common- rail; 320 Nm momentu obrotowego przy 1800 obr/min kontra 305 Nm w przedziale 1800-2500 obr/min; 1565 kg kontra 1570 kg. Okazuje się, że koreański turbodiesel to bardzo udana konstrukcja, która pracuje mniej donośnie w średnim i niskim zakresie obrotów i nadaje Kii niemal taką dynamikę, jak legendarne TDI Passatowi. Do setki jest o mrugnięcie oka wolniejsza, by przy 140 km/h jechać równo co do milimetra z VW. Reakcja silnika na nagłe wciśnięcie gazu jest lepsza w tym drugim, a moc - rozwijana bardzo spontanicznie; dlatego jadąc Passatem ma się wrażenie obcowania ze znacznie większą ilością koni mechanicznych niż wynika to z danych technicznych. Pod względem elastyczności auto VW dostaje jednak po nosie. Minimalnie, ale za to na każdym biegu. Na osłodę pozostaje fakt, że volkswagenowski mechanizm zmiany biegów to bardzo precyzyjne urządzenie, którego praca sprawia, że wręcz chce się żonglować dźwignią. W Kii drogi prowadzenia są dłuższe i niezbyt dokładne.

Od pierwszego skrętu dużą kierownicą i od pierwszych metrów drogi wiadomo, że nigdzie się jej nie spieszy. Układ kierowniczy Magentisa jest mało precyzyjny i daje tylko przeciętne poczucie kontaktu kół z nawierzchnią. Konstruktorzy przechylili szalę wagi na stronę z napisem "wygoda" także w stosunku do układu jezdnego, mimo że konstrukcyjnie (kolumny McPhersona z przodu i oś wielowahaczowa z tyłu) spełnia on wszystkie współczesne standardy. Magentis na drodze zachowuje się jednak tylko poprawnie, jest mocno podsterowny, ale za to zawieszenie dobrze rozprawia się z nierównościami i pracuje ciszej w porównaniu z niemieckim konkurentem. Ale coś za coś. Passat zaś, niczym Goliat, potrafi wstrząsnąć pasażerami, gdy na przykład przy małych prędkościach przejeżdża przez zapadniętą studzienkę. Wraz z prze- suwaniem się wskazówki prędkościomierza w prawą stronę, obraz ten ulega zmianie. Wtedy okazuje się, że duży VW potrafi nieźle tłumić nawet spore nierówności i pogonić po zakrętach, jakby ważył o połowę mniej. Jego zachowanie jest neutralne, choć przy lekkim odpuszczeniu gazu w skręcie potrafi delikatnie uciec tyłem. Porządny układ kierowniczy jest o niebo lepszy niż w Kii - bardziej precyzyjny i dający znacznie lepsze pojęcie o tym, co dzieje się z przednimi kołami.

REKLAMA

REKLAMA

Miękkie linie deski rozdzielczej, praktyczne schowki oraz półki i łatwe w obsłudze przełączniki to wizytówka Passata. Świetnie wyglądają "wisząca" konsola w drzwiach kierowcy i zegary ze srebrną obwódką, ale... pas drewna z wtryskarki ciągnącego się przez całą deskę rozdzielczą - niekoniecznie. I na dodatek skrzypi na nierównościach! Kia pod względem obsługi nie ma się czego wstydzić, ale jej kabina jest po prostu czarna i nudna, a materiały z niższej o dwa poziomy półki. W obu autach duże wymiary zewnętrzne mają swoje odzwierciedlenie w przestronności - i w Magentisie, i w Passacie jest bardzo dużo miejsca; z tyłu - nawet ze wskazaniem na wyrób koreański.

W ostatecznym rozrachunku, inaczej niż w biblijnej opowieści, Dawid musi uznać wyższość Goliata. Ale Kia przekonuje do siebie niższą ceną. Magentis, wyposażony m.in. w 6 poduszek powietrznych, ABS i klimatyzację manualną, kosztuje 81 700 zł. Passat, doposażony jeszcze w ESP, to już wydatek 98 590 zł. Problem Kii polega na tym, że w klasie średniej cena zakupu często schodzi na drugi plan, a liczy się prestiż.

Tekst: Maciej Struk

REKLAMA



zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 (9)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA