Kia Sportage Hybrid 4WD GT-Line: Nowe trendy - TEST

Niepozorna terenówka z czasem stała się SUV-em klasy europejskiej, a dziś chce wyznaczać trendy. Kia Sportage piątej generacji wygląda ekstrawagancko, ale to tylko jedna z jej zalet. W teście wersja hybrydowa z napędem na cztery koła.

Kia Sportage Fot. Jacek Hanusz
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 84 990 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Właśnie od historii modelu warto zacząć, tym bardziej że droga, jaką przeszła Kia Sportage, to nie opowieść romantyczna, lecz precyzyjnie zrealizowany plan marketingowy. Model pierwszej generacji był małą terenówką, która w Europie nie liczyła się na rynku, jego drugim pokoleniem Kia dowiodła, że potrafi zbudować przestronny i praktyczny samochód. Jednak to Sportage trzeciej generacji zawojował rynek, głównie za sprawą wspaniałego designu, znakomicie dopasowanego do europejskich gustów. Model w czwartej odsłonie miał z kolei ugruntować pozycję  Sportage’a w obleganej klasie kompaktowych SUV-ów. I zrobił to, bo w Europie okazał się najpopularniejszym autem Kii, które sprzedało się w liczbie 750 tysięcy egzemplarzy. Mając rzeszę oddanych fanów i szacunek konkurentów, Kia poszła o krok dalej – Sportage piątej generacji nie zamierza już gonić rywali, chce ich wyprzedzić i wyznaczać standardy.

REKLAMA

Kia SportageFot. Jacek Hanusz
Nasza ocena wnętrza  w skrócie: design – piątka z plusem, wyposażenie – piątka z plusem, ergonomia – piątka z minusem
Kia SportageFot. Jacek Hanusz
Widok zza samochodu wyświetlany na ekranie po włączeniu kierunkowskazu to świetne rozwiązanie stosowane w Kii i Hyundaiu
Kia SportageFot. Jacek Hanusz
Na ekranie centralnym można stale monitorować najważniejsze parametry napędu hybrydowego

Kia Sportage Hybrid - Dla Europejczyków?

Awangardowa stylistyka, zaawansowane rozwiązania techniczne czy multimedialne wnętrze to broń Koreańczyków wymierzona w konkurentów. Jednak żeby auto zdobyło serca klientów, musiało zostać dopasowane do upodobań odbiorców na oferowanym rynku. Tak twierdzi europejski dział Kii, dlatego po raz pierwszy w historii Sportage różni się od wersji sprzedawanej w Stanach czy w Korei. Ponoć długość, szerokość i rozstaw osi dobrano tak, by samochód pozostał kompaktowy, ale w jego wnętrzu dało się wygospodarować więcej przestrzeni. W porównaniu z poprzednim modelem Sportage jest dłuższy o 3 cm i ma o 1 cm większy rozstaw osi.
Pierwsze, co rzuca się w oczy podczas kontaktu z nowym autem, to... rozbieżność komunikatów. Z jednej strony, samochód został stworzony „specjalnie dla Europejczyków”, z drugiej – nie bardzo tu pasuje. Weźmy design nadwozia. Styliści Kii określają go jako „przeciwieństwa, które się przyciągają”, jednak nie każdy uzna wygląd auta za spójny. Agresywny przód z nietypowo wyglądającymi reflektorami, profil z „przetrąconą” linią okien, do tego masywny tył z ekstrawaganckimi światłami – Sportage wygląda jak bohater japońskiego komiksu, a nie jak auto europejskie o stonowanych proporcjach. Drugi powód, dla którego Sportage nie wydaje się dopasowany do naszych standardów, to pozycja za kierownicą. Fotel umieszczono zbyt wysoko w stosunku do deski rozdzielczej, siedzi się więc nie przed, ale jakby nad kierownicą, a zerkając na wyświetlacze i pokrętła, kierowca musi mocno spuścić wzrok. Z kolei siedzisko fotela jest zdecydowanie za krótkie. To wady, których raczej nie zauważą niewysocy Azjaci, jednak rośli Polacy czy Niemcy mogą kręcić nosem.

Kia SportageFot. Jacek Hanusz
Wystarczy wcisnąć pokrętło, aby móc zmieniać nie tylko charakterystykę podzespołów, lecz także wybierać ustawienia do jazdy poza utwardzonymi drogami
Kia SportageFot. Jacek Hanusz
Najbardziej kontrowersyjnym rozwiązaniem w Kii jest panel klimatyzacji, który jednym przyciskiem zmienia się w panel obsługi systemu multimedialnego – zależnie od wybranej opcji, za pomocą pokręteł zmieniamy temperaturę lub głośność; trzeba się do tego przyzwyczajać kilka dni

REKLAMA

REKLAMA

Kia Sportage Hybrid - Dalej jest tylko lepiej

Chociaż design nadwozia w pierwszej chwili zaskakuje, po kilku dniach jazdy doszliśmy do wniosku, że jest jednak atrakcyjny. Podobnie jak wnętrze. Już otwarciu drzwi towarzyszy uczucie obcowania z samochodem z klasy wyższej niż dotychczas. Wnętrze prezentuje się futurystycznie, szczególnie centralny ekran multimediów i wyświetlacz wskaźników skryte pod jedną taflą „szkła”, zaokrągloną jak w drogich telewizorach. Do tego dochodzi mnóstwo detali, które mocno wpływają na ogólny odbiór auta, wśród nich: ozdobne panele drzwi z wkomponowanymi w nie przyciskami pamięci foteli i masywną, designerską klamką, nietypowo wyglądające kratki nawiewów, minimalistyczny panel klimatyzacji, wysoko poprowadzony tunel środkowy, precyzyjnie działające pokrętło przekładni automatycznej czy regulowane uchwyty na kubki. W sumie wnętrze Sportage’a sprawia lepsze wrażenie niż wnętrza np. VW Tiguana, Forda Kugi czy Nissana Qashqaia. Prawdą jest, że testowany egzemplarz to topowa odmiana GT-Line, a więc wyposażona w przyjemną w dotyku skórzaną tapicerkę i obszyte nią niektóre elementy paneli drzwi oraz deski rozdzielczej. Jednak i bez nich wnętrze auta robiłoby dobre wrażenie.

Kia SportageFot. Jacek Hanusz
Rysując boczną linię auta, styliści wzorowali się chyba na ruchach płyt tektonicznych – sposób poprowadzenia srebrnej listwy jest dość ekstrawagancki

Kia Sportage Hybrid - Bardziej praktyczna

Napęd hybrydowy żywiołowo reaguje na gaz, ale na drodze kia sportage okazuje się przede wszystkim bardzo komfortowa

To godne pochwały, że w Kii postarano się pogodzić ze sobą formę i treść, bo wnętrze nie tylko znakomicie wygląda, ale jest też bardzo praktyczne. Przyciski na kierownicy ułożono logicznie, zmiana wyglądu wskaźników cyfrowych jest łatwa, a system multimedialny szybko reaguje na polecenia kierowcy. W tunelu środkowym znalazł się zamykany schowek mieszczący ładowarkę indukcyjną, są też dwa głębokie uchwyty na kubki oraz duża skrytka pod podłokietnikiem, który ma szeroką regulację. W drzwiach zmieszczą się butelki z wodą, lecz raczej te mniejsze, natomiast pasażerowie siedzący z tyłu mogą korzystać z umieszczonych w przednich zagłówkach uchwytów na tablet, a w oparciach foteli są pojemne kieszenie i praktyczne haczyki. Kia zadbała również o dostęp do źródła energii dla wszystkich pasażerów, bo z przodu znalazło się miejsce na kilka portów USB (obydwu rodzajów), z kolei z tyłu są jeszcze dwa wejścia USB typu C.
Pasażerowie siedzący na kanapie mają dużo miejsca na nogi, stopy i nad głową – nie brakuje go nawet wtedy, gdy przednie fotele zostaną przesunięte do tyłu, przestrzeni nie zmniejsza też szklany dach. Oparcia kanapy można pochylać, nie da się jednak przesunąć samej kanapy, ale brak tej funkcji jest wadą chyba tylko w autach 7-miejscowych. Oparcie można łatwo składać od strony bagażnika, w dodatku w częściach, bo podzielono je w proporcjach 40:20:40 – to duża zaleta, gdy np. przewozi się narty. Sam kufer też zasługuje na pochwałę, bo jego pojemność w odmianie Hybrid wynosi 587 l, a po złożeniu oparć kanapy aż 1776 l. To więcej niż u większości rywali.

Kia SportageFot. Jacek Hanusz
Siedziska foteli są o wiele za krótkie
Kia SportageFot. Jacek Hanusz
Na kanapie nawet dorosłym będzie wygodnie – miejsca jest nadto w każdym kierunku

DOBRZE WYCENIONA?

Cennik Kii Sportage rozpoczyna się od 105 900 zł – tyle kosztuje auto ze 150-konnym silnikiem benzynowym i bogatym wyposażeniem, m.in. z pakietem systemów bezpieczeństwa, reflektorami LED, dwoma wyświetlaczami i kamerą cofania. Za model Hybrid z napędem 4x4 i w topowej wersji GT-Line trzeba oczywiście sporo zapłacić, bo 181 900 zł. Wystarczy jednak krótka przejażdżka, by stwierdzić, że to jeden z najlepszych SUV-ów popularnych marek w tej cenie.

Kacper Muchaauto motor i sport
Kacper Mucha

REKLAMA

Kia Sportage Hybrid - Komfort dzięki technice

Kia Sportage jest jeszcze bardziej dopracowanym autem niż poprzedniczka – i chodzi zarówno o jej wnętrze, jak i właściwości jezdne. Testowany egzemplarz miał hybrydowy zespół napędowy składający się z silnika benzynowego 1.6 turbo o mocy 180 KM i jednostki elektrycznej wytwarzającej moc 60 KM. To druga pod względem mocy wersja napędowa, ponad nią jest tylko hybryda typu plug-in, a w ofercie znajdują się też silniki benzynowe, wysokoprężne i z układem tzw. łagodnej hybrydy.

Kia SportageFot. Jacek Hanusz
Dla jednych „KIA”, dla innych „KN” – nowe logo na dobre zagościło na samochodach koreańskiej marki


Po uruchomieniu auta przyciskiem umieszczonym na tunelu środkowym o jego gotowości do jazdy, jak to w hybrydach, informuje tylko napis „Ready” na zegarach. Silnik spalinowy włącza się do pracy najpóźniej po 1-2 kilometrach, bo taki jest ciągły zasięg w trybie elektrycznym. Celowo używamy słowa „ciągły”, ponieważ napęd hybrydowy często włącza i wyłącza silnik spalinowy, który chwilowo przejmuje część obowiązków. W mieście jednak, w sumie nawet przez połowę czasu jazdy, tylko silnik elektryczny napędza auto. Akumulatory magazynujące 1,49 kWh energii ładują się w trakcie jazdy, częściowo dzięki pracy silnika benzynowego, a częściowo podczas hamowania. Efekt jest taki, że stan ich naładowania prawie nigdy nie spada poniżej 30%. Dzięki temu samochód jest gotowy, by w każdej chwili ruszyć w drogę.
I to ruszyć z werwą, bo subiektywnie osiągi Kii Sportage Hybrid okazują się bardzo dobre. Już lekkie wciśnięcie pedału gazu powoduje dynamiczne przyspieszanie, a mocny gaz jest przyczyną większego przyrostu prędkości, niż można spodziewać się po Kii. To jednak głównie chwilowe wrażenie, kiedy na koła jest przesyłana siła napędowa elektronów i oktanów. W kategoriach, które można zmierzyć, np. sprint do 100 km/h, Kia Sportage wypada jednak najwyżej poprawnie. Według producenta przyspiesza do setki w 8,3 s, ale testowy pomiar wskazał 8,9 s. Podczas próby hamowania ze 100 km/h auto zatrzymało się dopiero po 41,9 m, jednak pomiarów dokonywaliśmy na oponach zimowych i wilgotnym asfalcie. Dobrze wypadły natomiast testy elastyczności: 4,3 s zajęło przyspieszanie od 60 do 100 km/h, natomiast od 80 do 120 km/h – tylko 5 s.

Kia SportageFot. Jacek Hanusz
W odmianie GT-Line Sportage ma specjalny wzór obręczy kół, kształt zderzaków i oznaczenia wersji we wnętrzu
Kia SportageFot. Jacek Hanusz
Szeroki otwór załadunkowy jest, niski próg załadunku obecny, spora pojemność również – do bagażnika nie można mieć zastrzeżeń

REKLAMA

REKLAMA

Nowa Kia Sportage jest przede wszystkim komfortowym autem rodzinnym. Podczas jazdy uznanie wzbudzają trzy cechy. Pierwsza – bardzo dobre wyciszenie wnętrza, bo nie dochodzą do niego hałasy zza szyb ani spod podwozia. Druga – bardzo skuteczne wybieranie nierówności, co jest zasługą testowego egzemplarza wyposażonego w opcjonalne amortyzatory o zmiennej sile tłumienia. Dzięki nim podczas jazdy nierówną drogą Kia zapewnia wyższy komfort jazdy, niż oczekiwaliśmy, przystępując do testu. I wreszcie trzecia cecha – wyjątkowa płynność działania zespołu hybrydowego. Pisaliśmy to już wielokrotnie, ale powtórzymy, że hybrydy grupy Kia-Hyundai należą do najbardziej udanych na rynku. Kierowca nie ma pojęcia, czy pracuje silnik spalinowy, elektryczny czy obydwa jednocześnie – tak płynne jest działanie napędu. Podczas szybkiego przyspieszania nie czuć żadnych szarpnięć, gdy do pracy dołącza jednostka benzynowa, a podczas zwalniania i odzyskiwania energii pedał hamulca pracuje naturalnie, bez wyczuwalnej granicy między rekuperacją a uruchamianiem mechanicznych hamulców. Napęd jest naprawdę dopracowany i dość oszczędny. Średniej wielkości 230-konny SUV napędzany na cztery koła zużył w teście średnio 7,5 l/100 km, a minimalnie 5,7 litra.
Od lat samochody Kii kupowało się, kierując się głównie rozsądkiem i wybierając je jako lepszą ofertę cenową niż proponowana przez rywali. Ale nowego Sportage’a chce się po prostu mieć, i dzisiaj bez wątpienia można być z tego wyboru dumnym.

Kia Sportageauto motor i sport

Kia Sportageauto motor i sport

NASZA OCENA: 4/5

Obcując z Kią Sportage piątej generacji, ma się wrażenie, że to samochód znacznie wyższej klasy niż jej poprzednicy – składa się na to nowoczesna stylizacja, wysoka jakość wykonania wnętrza, skuteczne zawieszenie, bardzo bogate wyposażenie i dopracowane działanie hybrydowego zespołu napędowego. To dzisiaj jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy samochód w klasie.

PLUSY
 minus przestronne wnętrze, duży bagażnik
 minus świetna stylizacja nadwozia i nowoczesne wnętrze
 minus bogate wyposażenie, także z zakresu bezpieczeństwa
 minus dobre właściwości jezdne, bardzo przewidywalne zachowanie
 minus długi okres gwarancji na podzespoły mechaniczne

MINUSY
 minus fotele umieszczone zbyt wysoko, mają za krótkie siedziska,
 minus łączność Apple CarPlay możliwa tylko przez kabel USB (łączność bezprzewodowa dostępna tylko w autach bez nawigacji)
 minus krótkie okresy między przeglądami (raz w roku)

 

Zobacz także:
REKLAMA