Kia Sportage czy VW Tiguan: Jak równy z równym - TEST

Popularnemu Volkswagenowi Tiguanowi, który w aktualnej wersji jeździ po drogach już od sześciu lat, przybył właśnie konkurent. Kia Sportage pojawia się teraz jako model nowej generacji. W teście bogato wyposażone wersje z benzynowymi, turbodoładowanymi silnikami o mocy 190 i 180 KM.

Kia Sportage, VW Tiguan Fot. Achim Hartmann
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 84 990 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Kto zastanawia się nad kupnem uniwersalnego samochodu, temu w pierwszej kolejności przychodzą na myśl SUV-y. Takim autem można zawieźć dziecko do szkoły, przetransportować urlopowy ekwipunek, rośliny do ogródka czy wręcz wyposażenie mieszkania, gdy przyjdzie czas przeprowadzki. Kia Sportage i VW Tiguan też takie rzeczy potrafią, choć nie są największymi przedstawicielami swojego gatunku. Jednak z napędem na cztery koła i mocnymi turbodoładowanymi silnikami benzynowymi doskonale dają sobie radę w różnych sytuacjach.
Bogatsza o doświadczenia swoich poprzedniczek nowa Kia Sportage bez kompleksów staje w szranki z jednym z popularniejszych SUV-ów klasy kompaktowej – VW Tiguanem. Po dokładnych oględzinach stwierdzamy, że szczeliny między elementami jej nadwozia są idealnie równe, bardziej niż w VW, co świadczy o staranności montażu. Z przodu lśni nowe logo marki ze szczotkowanego aluminium, wewnątrz także wszystko wykonano na błysk – jest perforowana sztuczna skóra i miękka alcantara, smaku dodają chromowane aplikacje. Szkoda tylko, że tworzywa w niższych partiach wnętrza łatwo się rysują.

Kia Sportage

Kia SportageFot. Achim Hartmann
Wychylony lekko w stronę kierowcy zestaw dwóch ekranów dostarcza wszelkich informacji potrzebnych podczas podróży
Kia SportageFot. Achim Hartmann
Cyfrowe zegary należą do standardowego wyposażenia wersji GT Line
Kia SportageFot. Achim Hartmann
Tryby jazdy w przód i w tył wybiera się teraz pokrętłem


Inna rzecz, że mało kto zwróci na nie uwagę, bo przykuwa ją zestaw dwóch ekranów o przekątnej 12,3 cala każdy, dominujący na tablicy rozdzielczej. Umieszczony w zasięgu ręki dotykowy monitor zajął miejsce tradycyjnych przycisków. Zostały tylko pokrętła, które służą do regulacji temperatury lub głośności dźwięku, w zależności od wybranego trybu. Między pokrętłami umieszczono dotykowe pola służące do uruchamiania różnych funkcji. Niegdyś służyły do tego tradycyjne przyciski – w nowej Kii dotykowe pola są małe i nie da się z nich, jak kiedyś z przycisków, korzystać intuicyjnie.
Za to bez problemu, zwykłymi włącznikami, uruchamia się ogrzewanie kierownicy oraz ogrzewanie i wentylowanie foteli (seryjne w GT Line), ale można to też zrobić, wypowiadając odpowiednie polecenie. Działający online system multimedialny z funkcją komend głosowych spisywał się w testowanej Kii bez zarzutu, w każdym razie dopóki zapewniony był zasięg internetu, a kierowca nauczył się na pamięć poprawnego brzmienia komend, np. tych do wyboru stacji radiowych.
Pamięci nie trzeba wytężać, żeby znaleźć odłożone klucze czy inne drobiazgi. Na konsoli środkowej przewidziano na nie wygodne miejsce; warto z niego skorzystać, w przeciwnym razie przedmioty te grzechoczą wrzucone luzem do nie wyłożonych niczym schowków. Wyściółki zabrakło też w kieszeniach drzwi; te z tyłu są na dodatek tak wąskie, że nie zmieszczą się w nich nawet niewielkie butelki z wodą. Dużo miejsca jest za to w bagażniku Sportage’a (562 litry), który po zbliżeniu się do niego z kluczykiem otwiera się, wydając ostrzegawczy dźwięk. Pokrywa unosi się też po naciśnięciu przycisku albo w reakcji na głosowe polecenie. Spektaklowi chętnie przyglądają się widzowie, a może raczej podziwiają ekstrawagancką stylistykę nowego modelu?
W bagażniku zmieści się wszystko, co niezbędne podczas rodzinnego wyjazdu. A jeśli potrzeba byłoby jeszcze więcej miejsca, od strony bagażnika można odblokować oparcia dzielonej na trzy części kanapy i złożyć je tak, że powstanie przedział ładunkowy o pojemności 1751 l (liczone po sufit). To prawie o 100 litrów więcej niż w Tiguanie. Sportage ma też dużo większą ładowność: 571 kg kontra 488 kg w Volkswagenie.

Kia Sportage

Kia SportageFot. Achim Hartmann

Kia SportageFot. Achim Hartmann
Z tyłu nie brakuje miejsca
Kia SportageFot. Achim Hartmann
Bagażnik okazuje się pojemny i ustawny

Powiększanie wnętrza

A jeszcze niedawno żyliśmy w świecie, w którym Volkswageny uważano za bardzo przestronne. Fakt, chodzi nie tylko o samą pojemność wnętrza czy bagażnika, ale też o jej funkcjonalne wykorzystanie. Niewielkie przedmioty można w Tiguanie zamknąć w schowkach pod sufitem, pod fotelem pasażera czy w wielkich kieszeniach na drzwiach. Dostępny jest też mechanizm, który dzięki czujnikom automatycznie unosi pokrywę bagażnika. Wysokość podłogi w jego wnętrzu można zmieniać, pod spodem znajduje się zaś dojazdowe koło zapasowe, do którego dołączono latarkę.

VW Tiguan

VW TiguanFot. Achim Hartmann
W Volkswagenie uznano chyba, że Tiguanowi brakuje nowoczesności
VW TiguanFot. Achim Hartmann
Praktyczne przyciski i pokrętła zastąpiono ekranami i niepraktycznymi dotykowymi polami, pogarszając funkcjonalność
VW TiguanFot. Achim Hartmann
Przesadzono też z liczbą wybieranych pokrętłem trybów jazdy


W Tiguanie można także złożyć oparcie fotela pasażera z przodu oraz dzielone na trzy części oparcie kanapy (wyposażenie seryjne R-Line) – wystarczy, od strony bagażnika, zwolnić blokadę. Oparcia z tyłu można też ustawić pionowo (w Kii również jest to możliwe) w tzw. pozycji cargo, a całą kanapę przesunąć do przodu, by zwiększyć możliwości transportowe. Siedzenia z tyłu okazują się wygodne, wyposażono je w mocowania Isofix pozwalające na bezpieczny montaż fotelików dziecięcych. Pasażerom siedzącym z tyłu nie zabraknie miejsca na nogi, do dyspozycji mają osobny nawiew klimatyzacji obsługiwanej (tak jak z przodu) przez dotykowe pola. Klimatyzacji nie można jednak regulować komendami głosowymi, obsługi nie ułatwiają też działające na dotyk włączniki na kierownicy i dość niemrawo reagujący system multimedialny. Uprzejmie prosimy Volkswagena, żeby zrezygnował z cyfrowych wynalazków, bo ich zalety widzą chyba tylko koncernowi spece do reklamy. Być może jednak to im zawdzięczamy wprowadzenie do oferty wyświetlacza head-up na wysuwanej plastikowej płytce (2540 zł), a to akurat dobre posunięcie.
Kia w ogóle nie oferuje takiego wyświetlacza do Sportage’a, wprowadziła natomiast inną nowość – kierunek jazdy wybiera się teraz pokrętłem. Podobnie jest z trybami jazdy (eco, normal i sport); z kolei do uruchamiania blokady centralnego mechanizmu różnicowego służy przycisk, na wypadek gdyby kierowca Kii postanowił wyruszyć gdzieś poza asfaltowe drogi. Tryby te wpływają na zmianę reakcji silnika, jednak rozruch następuje zawsze w trybie eco.

VW Tiguan

VW TiguanFot. Achim Hartmann
Samo wnętrze okazuje się bardzo praktyczne
VW TiguanFot. Achim Hartmann
Kanapę można nawet przesuwać


Turbodoładowana benzynowa jednostka napędowa 1.6 Sportage’a, osiągająca moc 180 KM, raczej nie wykazuje sportowego temperamentu. Auto będące tak zwaną łagodną hybrydą (z instalacją
48 V) wykorzystuje krótkie chwile, gdy nie jest wciskany pedał gazu, żeby poruszać się w trybie żeglowania albo do odzyskiwania energii. To z daleka pachnie oszczędzaniem paliwa. I rzeczywiście, Kia jest oszczędna: zużywając średnio w teście 8,4 l/100 km, uzyskuje znacznie lepszy wynik niż Tiguan (9,6 l/100 km). Jeśli z osiągającym 265 Nm silnikiem obchodzić się delikatnie, zużycie paliwa może być podobne jak w dieslu, trzeba jednak jechać bardzo spokojnie. To pasuje zresztą do charakteru komfortowego auta, którego regulowane elektronicznie amortyzatory (4000 zł) sprawnie niwelują nierówności drogi, do wnętrza zaś nie przedostają się żadne niepożądane dźwięki. Za pośrednictwem multimediów można natomiast wybrać dźwięki pożądane – do dyspozycji jest nawet kawiarniany gwar z pobrzękującymi filiżankami w tle włącznie.

Mocne hamulce i nerwy

Hamując z prędkości 100 km/h, Sportage zatrzymuje się po 34,9 metra, czyli o ponad metr wcześniej niż Tiguan. W slalomie oraz podczas szybkiej zmiany pasa ruchu i powrotu na poprzedni pas niewiele odstaje od VW, chociaż jego zawieszenie zestrojono bardziej miękko. Inna rzecz, że badając na torze granice bezpieczeństwa Kii, musieliśmy postępować z wyczuciem, inaczej do działania szybko włączają się elektroniczne systemy stabilizacji. Większą irytację budzi jednak nadaktywność systemów hamowania awaryjnego i utrzymywania samochodu na pasie ruchu. Z kolei system wyświetlający ograniczenia prędkości na ekranie w kabinie nie zawsze jest niezawodny, czym zresztą nie różni się od tego w VW.
Niemniej Tiguan sprawnie utrzymuje bezpieczną odległość od poprzedzających samochodów. A potrafi jeszcze więcej – egzemplarz z 2,5-tonową przyczepą na haku holowniczym nie tylko umie automatycznie zaparkować, ale także manewrować z przyczepą, i to całkiem precyzyjnie.

Kia Sportage, VW TiguanFot. Achim Hartmann
Różne, a jednak podobne: SUV-y Kii i VW mają niemal takie same wymiary zewnętrzne

Kia Sportage, VW Tiguanauto motor i sport

SZYBKIE ZMIANY

Testowany tu Tiguan z silnikiem o mocy 190 KM w środkowej wersji wyposażenia R-Line kosztuje 179 590 zł, zaś w podstawowej (Life) 155 890 zł. Kia w wersji GT Line okazuje się tańsza od niego tylko o niecałe
5000 zł, za najtańszą zaś, z testowanym silnikiem o mocy 180 KM, trzeba zapłacić 140 900 zł. O tym, jak szybko się to zmienia, niech świadczy fakt, że gdy pisząc ten tekst w pewien marcowy piątek zajrzeliśmy do cennika, Sportage kosztował jeszcze 170 900 zł, w poniedziałek po weekendzie był już o 5000 zł droższy. Śpieszmy się kochać niższe ceny...

Roman Skapskiauto motor i sport
Roman Skapski

Jeśli zaś trzeba wyruszyć w drogę, 190-konny dwulitrowy silnik Tiguana, uzyskujący maksymalny moment obrotowy o wartości 320 Nm, bez ociągania bierze się do pracy. W przyspieszeniu do setki VW jest lepszy od Kii o ponad sekundę. Gdy zwiększa się prędkość, ta przewaga rośnie. Jednak najważniejszej informacji nie wyczyta się z danych pomiarowych – im bardziej Kia jest obciążona, tym bardziej odbija się to na jej osiągach. Silnik 1.6 T-GDI Sportage’a, chociaż wspiera go mała jednostka elektryczna o mocy 12 kW, połączona paskiem ze spalinową, podczas przyspieszania z wyższych prędkości musi się bardzo wysilać i daje głośno znać, gdy jest mocno obciążony. Poza tym, dwusprzęgłowa skrzynia biegów nie za bardzo potrafi znaleźć właściwą strategię działania i nawet podczas jazdy z mniejszymi prędkościami ma problem ze skoordynowaniem wszystkich elementów wpływających na płynność jazdy.

Kia Sportage, VW TiguanFot. Achim Hartmann
Dzięki amortyzatorom o zmiennej sile tłumienia nierówności Tiguan i Sportage zapewniają pasażerom komfortową podróż. VW okazuje się też zaskakująco zwinny


Ta sztuka lepiej udaje się Tiguanowi, ponieważ jego również dwusprzęgłowa, siedmiobiegowa przekładnia przełożenia zmienia niezauważalnie i szybko, a auto porusza się dynamicznie już od niskich obrotów silnika. Kompaktowy VW potrafi za to wprawić kierowcę w zakłopotanie, stawiając go przed koniecznością wyboru jednego z aż ośmiu trybów jazdy. Dobiera się je zależnie od tego, czy asfalt jest śliski, czy przyczepny, czy jest w złym stanie, czy może w ogóle go nie ma, albo od tego, czy droga jest kręta.
W zakrętach Tiguan znakomicie daje sobie radę – w ramach opcji można do niego dokupić tzw. progresywny układ kierowniczy (1020 zł), który zwiększa precyzję prowadzenia, z kolei niepożądane ruchy nadwozia szybko niweluje zawieszenie z amortyzatorami o zmiennej charakterystyce tłumienia (4710 zł). Wychodzi mu to bardzo dobrze nawet na nierównej nawierzchni, jednak gdy auto przejeżdża przez poprzeczne pęknięcia w asfalcie, dość twarde zawieszenie i 20-calowe koła przenoszą do wnętrza wstrząsy.
Wstrząsu nie ma za to, jeśli chodzi o wynik testu. Wygrywa Tiguan, głównie ze względu
na większy temperament.

Kia Sportage, VW Tiguanauto motor i sport


Kia Sportage, VW Tiguanauto motor i sport

NASZA OCENA

  1. Volkswagen Pełen temperamentu silnik i szybka w działaniu dwusprzęgłowa przekładnia umożliwiają dynamiczną i komfortową jazdę. Układ kierowniczy o zmiennej sile wspomagania sprzyja zwinności Tiguana w zakrętach. Kanapę można przesuwać. Hamulce mogłyby być lepsze.
  2. Kia Sportage to tzw. łagodna hybryda, która imponuje umiarkowanym zapotrzebowaniem
    na paliwo. Sprawnie hamuje, gorzej z rozpędzaniem – tu pozostaje za Tiguanem. Ma duże wnętrze i bagażnik, jest komfortowa. Jednak silnikowi brakuje wigoru, a przekładnia działa dość ospale.

Cena za punkt Dzieląc cenę zakupu testowanych modeli przez punkty zdobyte przez nie w teście, możemy się przekonać, który model wyróżnia się lepszym stosunkiem ceny do jakości. W tej konkurencji nieznacznie wygrywa VW Tiguan, w którym jeden testowy punkt „kosztuje” 377 zł. W Kii Sportage jest to 380 zł za punkt.

Zobacz także:
Zobacz również:
REKLAMA