[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Kia Xceed kontra VW T-Roc: krzyżowanie gatunków | TEST

Crossover chce mieć cechy hatchbacka, a hatchback – wyglądać jak crossover. Kia XCeed i Volkswagen T-Roc to świetne przykłady tego zjawiska. Test porównawczy wersji  z turbodoładowanymi, benzynowymi silnikami.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 87 290 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Kia XCeed jest bardziej komfortowa, Volkswagen T-Roc zapewnia lepsze poczucie obcowania z SUV-em

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że roczna sprzedaż crossoverów wzrośnie w najbliższych latach o kilka milionów egzemplarzy. To dlatego w ostatnim czasie w gamie Kii do „klasyków” w postaci Sportage’a i Sorento dołączyły mniejsze Stonic oraz Niro, a ostatnio XCeed. W Volkswagenie widać ten sam trend – samotne przez lata Tiguan i Touareg otrzymują wsparcie mniejszych modeli. Oprócz Tiguana i Touarega oferta crossoverów niemieckiej marki obejmuje dziś T-Crossa i T-Roca oraz przedłużoną odmianę Tiguana – Tiguana Allspace’a. Wkrótce gamę crossoverów uzupełni elektryczny model z rodziny ID. Małe (przepraszam – miejskie, bo w świecie PR-owych komunikatów nie istnieje kategoria „mały samochód”) i kompaktowe crossovery rzadko są dostępne z napędem na cztery koła. Volkswagen oferuje go tylko do najmocniejszych wersji silnikowych T-Roca, za to seryjnie. Kia natomiast nie przewiduje XCeeda 4WD nawet w wersji hybrydowej, z kołami tylnej osi napędzanymi za pomocą silnika elektrycznego.
XCeed ma za to innego asa w rękawie, a mianowicie prześwit większy o 4 cm niż w kompaktowej Kii Ceed, na której bazuje. Aż trudno uwierzyć, ale 184 mm, dzielące nawierzchnię od podwozia XCeeda, to nawet o 12 mm więcej niż w wypadku Sportage’a. Najnowszy crossover Kii nie wygląda przy tym tak, jakby został postawiony na szczudłach. Volkswagen również „wyliftował” T-Roca, ale nie aż tak mocno. Kompaktowych rozmiarów crossover ma prześwit o blisko 2 cm większy niż Golf, ale o prawie 3 cm mniejszy niż Tiguan. Z tym ostatnim wygrywa za to większymi kątami natarcia i zejścia, co jest zasługą krótkich zwisów nadwozia.

Kia Xceed kontra VW T-Roc: Wnętrze

Z przodu we wnętrzu o 8 cm wyższego T-Roca jest tylko o 4 cm więcej miejsca nad głową niż w XCeedzie. W crossoverze Kii na mniejszą ilość przestrzeni nad głową, oprócz wysokości nadwozia, wpływa też to, że jego podłoga znajduje się o nieco ponad 2 cm wyżej nad ziemią niż podłoga w T-Rocu. Odpowiedni zapas miejsca nad głową w Kii XCeed zapewnia zamontowanie przednich foteli niżej nad podłogą niż w crossoverze Volkswagena. Dzięki temu, szczególnie na dłuższych trasach, pozycja do jazdy za kierownicą XCeeda jest bardziej komfortowa niż w T-Rocu. Ten ostatni punktuje za to w mieście, kiedy często wsiada się do auta i z niego wysiada.

Sporo miejsca z przodu, wygodne fotele, dobra pozycja za kierownicą, książkowa ergonomia i bardzo dobra jakość wykonania – zalety kabiny XCeeda można by długo wymieniać; pasażerowie z tyłu nie powinni narzekać na brak miejsca; zegary są wzorcowe; 10,25-calowy ekran jest jednym z wielu elementów pakietu Business Line za 9500 zł

Dla osób, które zajmują miejsce na kanapie, przewaga Volkswagena pod względem wolnej przestrzeni nad głową jest mniej odczuwalna niż z przodu i wynosi jedynie 2 cm. To efekt wyższego zamontowania kanapy względem foteli – w T-Rocu pasażerowie z tyłu siedzą o prawie 5 cm wyżej niż ci z przodu. Z kolei o 6 cm mniejszy rozstaw osi niż w XCeedzie sprawia, że VW oferuje mniej miejsca na kolana niż Kia. Pod jego fotelami jest za to więcej przestrzeni na stopy.
Łatwość obsługi i jakość wykonania, których kilkanaście lat temu koreańskie samochody mogły pozazdrościć niemieckim, nie jest dana tym ostatnim na wyłączność i na zawsze – dobrze to widać na przykładzie XCeeda i T-Roca. Crossover Kii zapewnia kierowcy łatwiejszy dostęp do zdecydowanej większości elementów sterowania, które na desce rozdzielczej XCeeda znajdują się o piętro wyżej niż w T-Rocu. W obydwu testowanych autach zegary i ekran systemu multimedialnego są umieszczone w jednej osi, w XCeedzie natomiast łatwiej sięga się do pokręteł i przycisków do obsługi klimatyzacji, zamontowanych wyżej niż w kompaktowym crossoverze Volkswagena. Materiał, z którego jest wykonana deska rozdzielcza XCeeda wygląda na miękki i jest miękki. W Volkswagenie natomiast plastiki kokpitu tylko na takie wyglądają.

REKLAMA

REKLAMA

Kia Xceed kontra VW T-Roc: Komfort i jazda

Nieco większy rozstaw osi XCeeda i wielowahaczowe zawieszenie z tyłu (w miejscu belki skrętnej w T-Rocu) sprawiają, że crossover Kii łagodniej dla pasażerów pokonuje nierówności, zwłaszcza większe, niż Volkswagen. Zawieszenie zarówno XCeeda, jak i T-Roca zestrojono tak, że bardzo szybko zapomina się w nich o pofałdowaniach jezdni, które są tłumione bez zbędnego kołysania nadwoziem. O wyraźne boczne przechyły trudno również podczas szybkiego pokonywania zakrętów.

Jeśli chodzi o jakość materiałów i ergonomię, T-Roc mógłby się od XCeeda trochę nauczyć; z tyłu jest więcej miejsca nad głową, ale mniej na nogi niż w Kii; cyfrowe wskaźniki należą do wyposażenia seryjnego wersji Premium, podobnie jak system radiowy Composition Media z 8-calowym ekranem dotykowym

Przednie fotele XCeeda i T-Roca zaprojektowano według podobnego wzorca – mają wystarczająco długie siedzisko, zapewniają dobre podparcie po bokach i są przyjemnie twarde. W Volkswagenie nawet nieco bardziej twarde niż w Kii, co tylko w pierwszej chwili może wydawać się wadą. Podczas dłuższej podróży okazują się bardzo wygodne. Szkoda tylko, że siedzi się na nich aż tak wysoko.
Jeżeli chodzi o osiągi, 140-konny XCeed i 150-konny T-Roc nie należą do nadzwyczajnie dynamicznych samochodów. Zdecydowanie więcej dynamiki drzemie w ich układach jezdnych, które zaprojektowano tak, by umożliwiały zastosowanie mocniejszych silników. Obydwa auta zaliczają testy dynamiczne uzyskując bardzo podobne czasy. Na korzyść crossovera Kii, który ma geny dobrego hatchbacka, przemawiają wielowahaczowe zawieszenie z tyłu, niżej położony środek ciężkości oraz pewniejsza i bardziej komfortowa pozycja za kierownicą, zapewniająca lepsze wyczucie auta w czasie szybszej jazdy. T-Roc przewyższa XCeeda precyzyjniejszym układem kierowniczym, który umożliwia prowadzenie auta niemal z zegarmistrzowską precyzją.
W kategoriach „komfort jazdy” i „właściwości jezdne” Kia przegrywa z Volkswagenem tylko 7 punktami, na 200 możliwych do zdobycia. Chociaż odczucia zza kierownicy XCeeda i T-Roca są odmienne, śmiało można powiedzieć, że – jak na samochody, które nie powstały z myślą o podnoszeniu poziomu adrenaliny – zapewniają przyjemność z jazdy na bardziej niż przyzwoitym poziomie.

REKLAMA

Kia Xceed kontra VW T-Roc: osiągi

W testowanych egzemplarzach XCeeda i T-Roca czterocylindrowe, turbodoładowane jednostki napędowe współpracują z 7-biegowymi przekładniami o dwóch sprzęgłach. Silnik Volkswagena osiąga o 10 KM wyższą moc i o 8 Nm większy maksymalny moment obrotowy niż jednostka Kii; ten ostatni obie jednostki oddają do dyspozycji kierowcy przy takiej samej prędkości obrotowej, wynoszącej 1500 obr/min. XCeed i T-Roc chętnie nabierają prędkości, od startu do mety przyspieszając prawie lusterko w lusterko. Po 9,4 s od startu zatrzymanego na liczniku obydwu testowanych aut pojawia się trzycyfrowa prędkość. Prawie 5 s i nieco ponad 6 s XCeed i T-Roc potrzebują na przyspieszenie, odpowiednio, z 60 do 100 km/h i z 80 do 120 km/h.

Światła do jazdy dziennej, mijania i drogowe oraz kierunkowskazy i tylne lampy wykonane w technice LED należą do wyposażenia seryjnego każdej Kii XCeed; w wypadku T-Roca – tylko w wersjach Premium i R

Podczas spokojnej jazdy T-Roc zużywa o litr benzyny mniej niż XCeed, średnio w teście spalają niemal tyle samo


Ciekawostką techniczną silnika 1.5 TSI w T-Rocu jest system aktywnego zarządzania cylindrami (ACT), który w określonych warunkach wyłącza 2 z 4 cylindrów. Kierowca dowiaduje się o tym jedynie dzięki komunikatowi „Tryb 2-cylindrowy”, pojawiającemu się na cyfrowym zestawie wskaźników. Zarówno wyłączenie, jak i ponowne włączenie do pracy połowy cylindrów odbywa się na tyle płynnie, że trudno je zarejestrować. Po wciśnięciu pedału przyspieszenia wyłączone cylindry natychmiast budzą się do życia i silnik w mgnieniu oka uzyskuje pełną moc. Nawet jeśli ich wyłączeniu towarzyszy zmiana odgłosu pracy jednostki napędowej, dzieje się to przy tak wysokiej prędkości, że hałas powietrza opływającego karoserię i szum toczenia opon skutecznie go zagłuszają.
System ACT wkracza do akcji podczas jazdy ze stałą prędkością, dzięki czemu na trasie T-Roc zadowala się zużyciem paliwa 5,3 l/100 km. W identycznych warunkach XCeed zużywa o blisko litr benzyny więcej. Gdy prędkość jazdy rośnie, daje o sobie znać większa powierzchnia czołowa crossovera Volkswagena i rośnie apetyt T-Roca na paliwo. Nawet do poziomu 12 l/100 km, czyli o prawie 1,5 l/100 km więcej niż w wypadku XCeeda.

Pepsi czy Coca-Cola

Maciej Ziemek
Każdy SUV jest crossoverem, ale nie każdy crossover musi być SUV-em – to moje własne rozróżnienie pojazdów, które w ostatnich latach stały się tak popularne. Pytanie, co jest jeszcze crossoverem, a co już SUV-em, zaczyna przypominać pytanie, czy lepsze jest pepsi czy coca-cola. Opakowania mają trochę inne, ale zawartość często smakuje bardzo podobnie. Dokładnie tak jest z XCeedem i T-Rockiem.

REKLAMA

REKLAMA

Za pokrywą T-Roca kryje się bagażnik o pojemności 445 l,  w XCeedzie jest ona o 19 l mniejsza; po złożeniu kanapy do XCeeda można zapakować o 88 l więcej bagażu niż do T-Roca

Kia Xceed kontra VW T-Roc: ceny

Za XCeeda i T-Roca w testowanych wersjach trzeba zapłacić, odpowiednio, 101 990 i 120 200 zł. 7 tys. zł mniej wydane przy kasie i tylko 7 punktów mniej zdobyte w teście sprawiają, że XCeed może cieszyć się z wygrania pucharu w kategorii „jakość w dobrej cenie”, a T-Roc z pierwszego miejsca w teście. Po podsumowaniu kosztów eksploatacji po 3 latach i przebiegu 45 tys. km okazuje się, że utrzymanie droższego na wstępie Volkswagena kosztuje mniej niż tańszej Kii. Różnica nie jest duża, ale fakt jest faktem – w motoryzacyjnym świecie zachodzą mniej lub bardziej oczekiwane zmiany. Kia już od dawna kojarzy się z samochodami dobrej jakości i o dobrych właściwościach jezdnych. Volkswagen nie zawsze oznacza auto o najlepszej ergonomii i wysokich kosztach utrzymania.


Nasza ocena

1. VW Wygrywa test, ale nie dominuje w żadnej kategorii. Do mocnych stron T-Roca należą pewne
właściwości jezdne, którymi bliżej mu do hatchbacków niż do SUV-ów. Jedynie podwyższona pozycja
do jazdy przypomina, że siedzi się w crossoverze.
2. KIA XCeed to crossover w czystej postaci – nie narzuca się wyglądem jak SUV-y, ale daje poczucie obcowania z czymś bardziej wyjątkowym niż zwykły hatchback. Jej siłą są przestronne wnętrze, komfort podróżowania i wszechstronność.

Cena za punkt: Stosunek ceny samochodu do jego jakości i zalet najlepiej określić, dzieląc cenę auta przez liczbę punktów uzyskanych przez nie w teście. Pod tym względem wygrywa Kia z wynikiem 367,95 zł/pkt. W wypadku Volkswagena za każdy testowy punkt trzeba zapłacić o 14,28 zł więcej.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA