[ X ]

Drogi Użytkowniku,

W związku z tym, że począwszy od dnia 25.05.2018 r. na terenie Polski obowiązują nowe przepisy regulujące kwestie ochrony Państwa danych osobowych, Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), (dalej zwane RODO), Motor-Presse Polska sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu (53-238) przy ul. Ostrowskiego 7, wpisana do rejestru przedsiębiorców Krajowego Rejestru Sądowego prowadzonego przez Sąd Rejonowy dla Wrocławia – Fabrycznej we Wrocławiu, VI Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego pod nr KRS: 0000151026, NIP: 8990026326, REGON: 930327847 o kapitale zakładowym w wysokości 2.860.000,00 złotych zachęcamy do zapoznania się ze zaktualizowaną treścią "Polityki prywatności" naszych Serwisów. Znajdują się w niej szczegółowe informacje na temat zasad przetwarzania danych osobowych na naszych stronach internetowych.

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu) z wykorzystaniem domyślnych ustawień przeglądarki internetowej w zakresie prywatności, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych przez Motor-Presse Polska Sp. z o. o oraz naszych Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne. Możesz też odmówić zgody lub ograniczyć jej zakres zmieniając ustawienia plików cookies w przeglądarce.

Kontynuuj przeglądanie

BP BP
PODZIEL SIĘ
1



OCEŃ
1.0

Lamborghini Urus - wrażenia z jazdy

Jeśli ktoś się dziwi, że taki model powstał, to ostatnie lata spędził chyba w hibernacji. O tym dlaczego Lamborghini Urus musiał wyjechać na drogi i dlaczego
dobrze, że jest.

Włosi nie mieli wyboru. Lamborghini jest częścią koncernu VW, który rozlicza ich z każdego eurocenta. Na sportowych supersamochodach nie zarabia się tak dużo, jak się niektórym wydaje – ich produkcja jest kosztowna a sprzedaż niewielka – dlatego do gamy Lamborghini musiał dołączyć SUV. Tak jak kiedyś Cayenne (a potem Macan) w przypadku Porsche, tak samo Urus z miejsca stał się numerem jeden w ofercie marki. I to świetna wiadomość.

W SOSIE BOLOGNESE

Tę samą płytę podłogową, którą mają np. Audi Q7 czy Porsche Cayenne, oraz silnik (V8 biturbo – pierwszy turbodoładowany silnik w historii marki) Włosi dostali na tacy od koncernu VW. Na pytanie, jaki był wkład włoskich inżynierów w układ napędowy Urusa dyrektor techniczny Lamborghini, Maurizio Reggiani, odpowiedział, że wszystkie zewnętrzne części silnika – kolektor dolotowy, głowice cylindrów czy wałki rozrządu, a także turbosprężarki i układ wydechowy, zostały dostrojone przez Włochów.

Zawieszenie Urusa i jego układ przeniesienia napędu to festiwal rozwiązań, których w takiej liczbie nie ma żaden kuzyn z koncernu. Jest więc napęd 4x4 z układem wszystkich skrętnych kół, centralny mechanizm różnicowy typu torsen i system torque vectoring, do tego pneumatyczne zawieszenie i stabilizatory działające w oparciu o 48-woltową instalację. W normalnych warunkach siła napędowa jest rozdzielana w stosunku 40/60% (przód/tył), ale w skrajnym przypadku 87% może trafić na tylną oś (lub 70% na przednią).

BP

Otwierasz drzwi – są leciuteńkie, nie mają ramek, a w ich konstrukcji wykorzystano aluminium – i pierwsze, na co zwracasz uwagę to fotele. W wersji sportowej obszyto je alcantarą, mają wyraźnie zaznaczone boczki i wyglądają tak, jakby ktoś wyjął je z auta o połowę niższego i lżejszego. Jest dobrze. Konsola centralna sprawia wrażenie, jakby sięgała pod sam sufit.

Pierwszy zgrzyt – przyciski na kierownicy i w kilku innych miejscach, a także niektóre wskaźniki cyfrowego ekranu znamy z innych modeli koncernu i to niekoniecznie tych, które kosztują więcej niż 100 000 zł. Kiedy jednak palcem odbezpieczasz czerwoną „ochronkę” przycisku uruchamiającego silnik, kiedy po chwili wybierasz jeden z dźwięcznie nazwanych trybów lub decydujesz się na tryb „ego” (ustawienia spersonalizowane), kiedy wzrok ląduje na smakowitych detalach, wybaczasz Urusowi ten lekki niesmak. A potem do życia budzi się silnik i jest tylko lepiej.

LICZBY JAK Z SERIE A

Urus epatuje takimi liczbami, że człowiek łapie się za głowę. Silnik osiąga 650 KM, czyli niemal 163 KM z litra pojemności i wspina się na 6800 obr/min. Prędkość maksymalna niemal 2,2-tonowego kolosa to 305 km/h. Tarcze hamulcowe mają 10-tłoczkowe (!) zaciski – Włosi podają, że Urus ze 100 km/h zatrzymuje się po 33,7 m. 0-200 km/h to kwestia 12,8 s. I tak dalej, i tak dalej.
Kilkanaście okrążeń na torze po pierwsze udowadnia to, że SUV Lamborghini, mimo turbodoładowania, na gaz reaguje momentalnie i niezależnie o jakim przedziale prędkości mówimy, rozpędza się błyskawicznie.

Po drugie, jego 8-biegowa skrzynia automatyczna jest szybka, nawet bardzo, ale mamy wrażenie, że do PDK z Porsche brakuje jej tego ułamka wybitności (szybkości) przy zmianie biegów. Po trzecie – jeśli wybierzemy tryb Sport albo Corsa wszystko usztywnia się, jak tylko się da i do pewnego momentu, przesuniętego bardzo daleko, Urus prowadzi się tak, jakby był mniejszy i lżejszy. 

Przechyły nadwozia nie występują, przyczepność opon, na które działają potężne siły jest znakomita, tak jak trakcja zresztą. Nieco zbyt sztuczny jest natomiast układ kierowniczy, a niezależnie od szybkości reakcje kół na ruchy kierownicy (są niezłe), po Lamborghini spodziewalibyśmy się więcej „czucia”, przynajmniej w trybach sportowych.

W swoim naturalnym środowisku, czyli na zwykłej drodze Urus nie jest niekomfortowy, ale „w plechach” czuć sztywność, nie jest to jednak męczące. Podczas spokojnej jazdy skrzynia już przy 50 km/h załącza piąty bieg, przy 60 km/h mamy „szóstkę” i krajobraz w ciszy (chyba zbyt dużej jak na Lambo) przesuwa się za oknem.

Ale niech tam, jedziemy w końcu Lamborghini, a nie konną bryczką, dajemy zatem dojść do głosu 4-litrowej V-ósemce. Przy ostrzejszym gazie wypowiada się brutalnie, nie bulgocze jak wolnossący silnik widlasty, raczej rzuca w przestrzeń narastający warkot, który na końcu skali zamienia się w burzę z piorunami. Fakt, może Porsche zmienia biegi szybciej, ale w kwestii dźwięku Lambo jest po prostu najlepsze. Choć część tego efektu zawdzięcza specjalnym zaworom w układzie dolotowym

Zanim z dwukrotnie powiększonej fabryki w Sant’Agata Bolognese wyjechały pierwsze Urusy, liczba chętnych przekroczyła możliwości produkcyjne. I to znakomita wiadomość dla miłośników modeli Lambo z wolnossącymi V12. Bo nie musimy mówić, na jaki cel Włosi przeznaczą część zysków. W końcu nie samymi SUV-ami człowiek żyje.

Włoskie nazwy trybów jazdy – Corsa, Sabbia czy Terra – nie zostały przetłumaczone. I bardzo dobrze, bo brzmią najlepiej na świecie.

Przed oczami kierowcy – „cyfrowa twierdza”, czyli elektroniczne wskaźniki przekazujące ważne informacje – w tym te o przeciążeniach czy aktualnie przekazywanej na koła sile napędowej, nawigacji itd.

V8 „Turbocompresso”, czyli osiem cylindrów ułożonych w kształcie V, a do tego dwie turbosprężarki.

Pod względem dopracowania niektórych detali Włosi okazują się mistrzami, choć z drugiej strony niczego mniej po tej marce się nie spodziewaliśmy

W nadkolach Urusa gnieżdżą się koła w rozmiarze od 21 do 23 cali (na zdjęciu – obręcze 22-calowe).

Dane producenta Lamborghini Urus
Cena 1 060 715zł
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Rodzaj silnika benzynowy, V8 turbo
Pojemność skokowa 3996 cm3
Moc maksymalna
przy obrotach
650KM
6000/min
Maksymalny moment obrotowy
w zakresie obrotów
850 Nm
2250-4500/min
Rodzaj napędu na cztery koła; 8-bieg. przekł. automatyczna
OSIĄGI
0–100 km/h 3,6 s
Prędkość maksymalna 305km/h
ZUŻYCIE PALIWA
Średnie 12,3 l/100 km
Emisja CO2 279g/km
NADWOZIE
5-drzwiowy, 5-miejscowy SUV, długość x szerokość x wysokość 5112 x 2016 x 1638 mm, rozstaw osi 3003 mm, masa własna 2197 kg, pojemność bagażnika 616-1596 l, pojemność zbiornika paliwa 85l.

 

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij