Lancia Thema – recenzja

Lancia Thema
Patrząc na Themę z boku, nie można mieć żadnych wątpliwości, że „dawcą organów” był Chrysler 300C

"Włoszka" zza oceanu. Lancia Thema to jedno z pierwszych dzieci zrodzonych z mariażu Fiata i Chryslera. Na przykładzie wersji Executive z silnikiem 3.6 V6 sprawdzamy, czy ma w sobie więcej włoskiej wrażliwości i temperamentu czy amerykańskiej popkultury.

Patrząc na Themę trudno nie zauważyć kanciastych kształtów, którymi swego czasu na tle samochodowego planktonu wyróżniał się Chrysler 300C. Włoscy styliści starali się teraz tchnąć w bryłę amerykańskiego krążownika nieco zwiewnego włoskiego stylu i złagodzić ostre krawędzie gdzie się da. Wyszło im to całkiem zgrabnie.

Najbardziej jednak zmodyfikowano wnętrze. Gdyby poznawanie auta zacząć od kabiny, skojarzeń z Chryslerem 300C udałoby się uniknąć. Wnętrze Themy jest eleganckie, wręcz dystyngowane. W najbogatszej wersji wyposażenia (Executive) skórą obszyto fotele, podłokietnik, panele drzwi, a nawet deskę rozdzielczą. Jedynie w detalach (gdzieniegdzie) da się zauważyć jakość z nieco innej bajki - ostre krawędzie niektórych plastików bardziej przywołują na myśl skojarzenie z tanim produktem masowym, niż ze stateczną limuzyną.

Do pokrytej skórą, eleganckiej deski rozdzielczej słabo pasuje wyświetlacz centrum multimedialno- rozrywkowo-muzycznego, aż krzyczący swoją nowoczesnością. To tak, jakby urządzić dyskotekę w operze. Owszem, poruszanie się po menu za pośrednictwem dotykowego ekranu jest niezwykle łatwe, lecz inni producenci postawili na klasykę, która w tym segmencie aut jest bardziej na miejscu. Z punktu widzenia obsługi nieporozumieniem jest to, że aby wyłączyć np. system ułatwiający parkowanie (czujniki parkowania), trzeba, zamiast naciśnięcia jednego przycisku ulokowanego gdzieś na desce, wykonać minimum cztery kliknięcia na dotykowym ekranie. Tak samo dzieje się, kiedy chcemy zmienić stację radiową, a nawet włączyć podgrzewanie kierownicy. Co prawda, dzięki eliminacji nadmiaru przycisków konsola środkowa wygląda wyjątkowo estetycznie (znajdują się na niej wyłącznie panel sterowania klimatyzacją i wspomniany dotykowy ekran), ale jeśli mamy wybierać pomiędzy wyglądem a funkcjonalnością obsługi, zawsze postawimy na to drugie.

REKLAMA

WSPÓLNE MODELE = NIŻSZE KOSZTY PRODUKCJI

Zasada ta jest stosowana w świecie motoryzacji od dawna. Pierwszym zeuropeizowanym modelem amerykańskim był Fiat Freemont, który jest Dodge'em Journeyem. Kolejne "miksy" to Chrysler 300C przebrany za Lancię Themę, czy Lancia Voyager, która jest po prostu Chryslerem Voyagerem. Wspólne auta korzystają ze wspólnych silników - amerykańskich bądź europejskich. Nawet sprzedawany w USA Fiat 500 jest produkowany za oceanem i różni się od swojego włoskiego odpowiednika. Prezentowany na zdjęciu obok Dodge Dart, którego sprzedaż ma się rozpocząć na przełomie 2012 i 2013 roku, odziedziczył sporo genów Alfy Giulietty.

REKLAMA

REKLAMA

Pod maską nowej Lancii może pracować jeden z dwóch 6-cylindrowych silników - 3-litrowy turbodiesel lub 3,6-litrowa jednostka benzynowa. Z premedytacją wybraliśmy silnik benzynowy, który z definicji powinien być bardziej amerykański i paliwożerny. I tu spora sensacja. Mimo dużej pojemności i klasycznej budowy (bez żadnych "dopalaczy" w postaci sprężarki mechanicznej czy turbosprężarki, bez bezpośredniego wtrysku paliwa, czy systemu start/stop), osiąga moc 286 KM. Poruszając się niespiesznie (nie mylić z ecodrivingiem) na trasie Warszwa-Wrocław, ważący 1801 kg, ponad 5-metrowy kolos zadowolił się 9,2 l benzyny na każde 100 km. Po kilku dniach krążenia po mieście, wynik podskoczył o 3 l/100 km. Średnie spalanie w okolicach 12 l/100 km należy uznać za przyzwoite. Duża w tym zasługa systemu o nazwie "zmienna pojemność silnika", który przy spokojnej jeździe odłącza dwa z sześciu cylindrów. Równie skutecznie o niskie spalanie dba nowoczesna skrzynia biegów o ośmiu przełożeniach. Biegami żongluje sprawnie i bez zbędnej zwłoki. Wyraźnie odpowiada jej niespieszna jazda i zabieganie o to, by wał korbowy i wał napędowy kręciły się z jak najmniejszą prędkością obrotową.

Niestety (dla skrzyni), zdarzają się momenty, kiedy trzeba sięgnąć po pełną moc silnika. Wówczas następuje chwila zawahania - reakcja na "kickdown" trwa zbyt długo. Obroty silnika z okolic 1500 obr/min najpierw skaczą na 5500-6000 obr/min, ale dopiero po chwili następuje zmiana przełożenia na wyższe, a jeszcze później auto zaczyna przyspieszać. Po pierwsze, proces zmiany przełożenia na niższe trwa zbyt długo. Po drugie, jest okupiony za dużym przyrostem hałasu. Nici z włoskiego temperamentu i nici z drapieżności. Thema po prostu o galopie nie słyszała. Gdyby skrzynia miała jakikolwiek tryb ręczny, Lancię można by było do galopu zmusić. Jedyne co kierowca może zrobić to zmienić przełożenie na "low range", wymuszając zmianę biegu na o jeden niższy. Niestety, taka charakterystyka pracy skrzyni biegów i dostępność momentu obrotowego (340 Nm) od 4650 obr/min sprawiają, że Thema niekoniecznie zda egzamin jako środek transportu na zatłoczonych polskich drogach, gdzie rozpędzanie się w przedziale prędkości 60-100 km/h jest codziennością. Przypuszczamy, że turbodoładowany silnik wysokoprężny sprawdzi się u nas lepiej.

 

DANE TECHNICZNE

DANE TECHNICZNE
Cena212 100 zł
KonkurenciBMW 5, Skoda Superb
Silnikbenzynowy, V6, 3.6
Moc/przy obrotach286 KM/6350 obr/min
0-100 km/h7,7 s
Prędkość maksymalna240 km/h
Zużycie paliwa9,4 l/100 km
Emisja CO2219 g/km
Silnikpojemność skokowa 3604 cm3, maksymalny moment obrotowy 340 Nm przy 4650 obr/min, skrzynia biegów 8A, napęd na tylne koła.
Nadwozie4-drzwiowy, 5-miejscowy sedan, długość x szerokość x wysokość 5066 x 1902 x 1488 mm, rozstaw osi 3052 mm, masa własna 1801 kg, poj. bagażnika 462 l, poj. zbiornika paliwa 72 l.
dane producenta

Do bulwarowego sposobu przemieszczania się pasują natomiast fotele. Ich wyprofilowanie, a ściślej mówiąc jego brak sprawia, że na szybko pokonywanych zakrętach kierowca ślizga się jak na lodzie. Po kilku takich ślizgach do perfekcji ma się opanowane punkty zaparcia (konsola środkowa przy lewych zakrętach, drzwi przy prawych). To, że i fotele, i kierownica mają szeroki zakres regulacji, to, że siedzi się dość nisko, nawet to, że po kilkuset kilometrach pozycja za kierownicą nie męczy - nie ma wobec przytoczonych faktów większego znaczenia. Ktoś się nie przyłożył. A szkoda, bo zarówno zawieszenie, jak i układ kierowniczy zostały przystosowane do ciężkiego europejskiego życia. Odpowiedź układu kierowniczego na najmniejszy nawet ruch kierownicą jest natychmiastowa, a tłumienie nierówności jest szybkie i skuteczne. Żadnego kołysania, żadnego dudnienia, tylko przyjemna sztywność. Czkawką, nawet na bardzo dziurawych nawierzchniach, nie odbija się też zastosowanie aż 20-calowych obręczy oraz szerokich (245 mm) i niskoprofilowych (45) opon. W połączeniu ze świetnie skalibrowanym układem stabilizacji toru jazdy (ESC) zapewniają niezwykłą stabilność poprzeczną auta. Przechyły nadwozia są minimalne. Nawet podczas jazdy po rondzie nie odczuwa się podsterowności. Nadwyżka mocy z tylnych kół zdejmowana jest tak delikatnie, że nie ma też mowy o nadsterowności. Powinno to ucieszyć wszystkich, którzy boją się narowistych aut tylnonapędowych. Jeśli jednak kierowca zechce zabuksować kołami podczas ruszania, system ten można odłączyć. Tylko po co?

Lancia Thema ma wiele atutów: bogate wyposażenie seryjne i dużo systemów podnoszących bezpieczeństwo jazdy, a to wszystko za niezbyt wygórowaną cenę - 212 100 zł w 286-konnej wersji 3.6 V6 Executive. W najtańszej odmianie potężną Themę można mieć już za 183 100 zł.

Tekst Michał Hutyra,
zdjęcia Jacek Hanusz

Zobacz także:
REKLAMA