REKLAMA

Mazda CX-30, Opel Grandland X i Citroën C5 Aircross - Modnie i wygodnie | TEST

Wyżej siedzieć, więcej widzieć – ale w stylowym aucie, trochę cross, a trochę grand. I oto od razu lądujemy pośród trzech modnych crossoverów. W teście nowa Mazda CX-30, Opel Grandland X i Citroën C5 Aircross z benzynowymi silnikami o mocy 122–131 KM.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 141 900 PLN
Dostępne nadwozia: kombi-5
SPRAWDŹ OFERTY

Na drodze najbardziej dynamiczna jest Mazda. Nagłą zmianę toru jazdy zalicza z prędkością o 8,3 km/h wyższą niż Citroën C5

To były czasy, kiedy samochody miały służyć rolnikowi do przewiezienia na targ worka kartofli albo przetransportowania bez strat koszyka jaj. Takie zadanie przed konstruktorami modelu 2CV postawił swego czasu dyrektor generalny Citroëna Pierre Boulanger. Kto wie, może znowu wrócimy do tamtych czasów? Zanim tak się stanie, cieszmy się jednak różnorodnością samochodowego świata. Zwłaszcza że nigdy nie była tak wielka jak dziś. Wciąż są wynajdywane nowe nisze i tworzone samochody, których zadaniem jest spełnianie coraz wymyślniejszych potrzeb właścicieli.
Jednym z takich modeli jest Mazda CX-30 – kompaktowy crossover plasujący się w ofercie japońskiej marki między SUV-ami CX-3 i CX-5, wyposażony w rozwiązania techniczne Mazdy 3. To pokrewieństwo z hatchbackiem pokazuje, że CX-30 to nie kolebiący się w zakrętach wehikuł z ponadstandardowo wysokim nadwoziem, lecz auto zdolne do dynamicznej jazdy, która może dawać kierowcy sporo przyjemności.
W porównaniu z konkurentami – Citroënem C5 Aircrossem i Oplem Grandlandem X – crossover Mazdy już z wyglądu wydaje się nieco mniejszy, a tył jego nadwozia przywodzi na myśl auta typu coupé. Liczby to potwierdzają. Mazda CX-30 jest krótsza, niższa i węższa od rywali, traci więc kilka testowych punktów z powodu mniej przestronnego wnętrza. Trudniej zajmuje się też w Maździe miejsca, bo drzwi – zwłaszcza z tyłu – są w niej węższe. Pasażerowie siedzący na całkiem wygodnej kanapie mają do dyspozycji, powiedzmy, wyliczoną ilość miejsca. Elektrycznie unoszona pokrywa otwiera widok na bagażnik wyłożony filcem – nie ma tu ani ruchomej podłogi, ani mechanizmu umożliwiającego łatwe złożenie oparć kanapy od strony bagażnika. Jego pojemność też jest mniejsza niż w Oplu i Citroënie – odpowiednio o 84 i 150 litrów.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

REKLAMA

REKLAMA

Mazda CX-30 - ładna i szybka

Ale mniejsza o bagażnik. Wnętrze Mazdy urządzono z pietyzmem, na tablicy rozdzielczej znajdują się delikatne srebrne ramki i panele dekoracyjne, precyzyjnie dopasowane przyciski i pokrętła działające z przyjemnym kliknięciem i oporem, system multimedialny z logicznie zaprojektowanym menu i praktycznymi włącznikami dającymi bezpośredni dostęp do istotnych funkcji. I jeszcze te okrągłe wskaźniki – lepsze i bardziej czytelne trudno sobie wyobrazić. Z kolei do obsługi różnych funkcji zamiast ekranu dotykowego przeznaczono kontroler – według nas to bardzo dobre rozwiązanie.
Sadowimy się w fotelach, które mogłyby nieco lepiej podpierać uda – i w drogę. Układ kierowniczy bardzo dobrze informuje o przyczepności kół do nawierzchni, jego siłę wspomagania dobrano umiejętnie. CX-30 równie swobodnie porusza się po prostej, co w zakrętach. Auto wyposażone w oś wielowahaczową z tyłu i ważące 1,4 tony jest zwinne na krętej drodze, a przy tym nie wykazuje żadnych przykrych reakcji na zmiany obciążenia kół.
Odpowiednio do tego pracuje zawieszenie, jest sztywne, ale nie twarde. Mazda mówi o specjalnym zestrojeniu zawieszenia, które – dzięki zoptymalizowanej pod kątem komfortu geometrii i oponom o stosunkowo miękkich bokach – tłumi drgania, zanim jeszcze dotrą do amortyzatorów. Już nie tak gładko wychodzi Maździe sczytywanie przydrożnych znaków ograniczenia prędkości i ich wyświetlanie na ekranie komputera. Do wskazań trzeba podchodzić ostrożnie, w przeciwnym razie może się zdarzyć, że z rzekomo dozwoloną wysoką prędkością będziemy jechać w miejscu, w którym w rzeczywistości mocno ją ograniczono.

Mazda CX-30

Załamania światła widoczne z boku nadwozia podkreślają wysmakowaną stylistykę Mazdy. Jednak kształt karoserii wskazujący na cechy dynamiczne auta sprawia, że w środku jest mniej miejsca. Bagażnik ma pojemność 430/1406 l (najmniejsza spośród testowanych modeli). Obsługa jest bez zarzutu, tak samo jak jakość wykonania
Okrągłe zegary, precyzyjny układ kierowniczy, szybka skrzynia biegów i dobra trakcja – Mazda ma swoje zalety

Mazda CX-30 - Wciąż wolnossący

Dwulitrowy silnik o nieco niższej mocy niż u konkurentów (122 KM) nie daje powodów do narzekań. Czterocylindrowa jednostka wolnossąca z dodatkowym 24-woltowym układem elektrycznym (tzw. miękka hybryda) pracuje cicho i harmonijnie. Podczas hamowania system ten odzyskuje energię (co nie wpływa na skuteczność działania pedału hamulca ani na sposób jego pracy), która następnie, poprzez generator pracujący jako silnik elektryczny, wspiera jednostkę spalinową, w tym również podczas rozruchu.
Jest też system wyłączający z pracy część cylindrów, co zresztą daje się zauważyć po dość nierównej pracy silnika. Pomijając to, możemy w pełni pochwalić równomierny sposób oddawania mocy przez tę wolnossącą jednostkę, która współpracuje zresztą ze znakomicie działającą sześciobiegową przekładnią mechaniczną. Jedynie podczas szybkiego przyspieszania daje się odczuć brak dodatkowego zastrzyku mocy, jaki konkurentom zapewniają turbosprężarki. Tyle tylko, że Mazda przyspiesza o ponad sekundę lepiej niż Opel i Citroën i potrzebuje przy tym mniej paliwa niż C5 (średnio w teście zużywała 7,3 l/100 km).

REKLAMA

Citroen C5 Aircross - komfort i funkcjonalność

Citroën ma o pół litra większe zapotrzebowanie na benzynę niż Mazda. To nie dziwi, bo jest od CX-30 cięższy i większy, ma też bardziej pudełkowate nadwozie, co z kolei sprawia, że jego wnętrze jest przestronniejsze. C5 Aircross okazuje się też bardziej funkcjonalny – jego ustawny bagażnik ma pojemność 580 litrów (da się ją zwiększyć do 1630 l), a wysokość podłogi można regulować. Pasażerowie siedzący z tyłu mogą korzystać z trzech niezależnych ruchomych foteli, nie zabraknie im miejsca nad głową, na nogi ani na wysokości ramion. O wnętrzu C5 można powiedzieć, że ma luksusowy charakter.
W środkowej wersji wyposażenia Feel Pack za 103 200 zł model ten jest jednak skromniej wyposażony niż Mazda CX-30 w wersji Kanjo za 108 900 zł – w Aircrossie za podgrzewanie foteli trzeba płacić dodatkowo 2000 zł, za system monitorowania martwego pola 1800 zł (dostępny w ramach pakietu), a reflektory LED, czy elektrycznie podnoszona pokrywa bagażnika w wersji Feel Pack nie są oferowane wcale. Można je natomiast mieć w odmianie Shine, czyli najdroższej (113 000 zł) – reflektory LED są w niej seryjne, a za elektrycznie unoszone drzwi bagażnika trzeba dopłacić 4500 zł.
Seryjne w Citroënie C5 w wersji Feel Pack są za to cyfrowe zegary. Jednych mało czytelne wskaźniki w cudacznych kształtach mogą irytować, inni powiedzą zapewne, że to dowód na oryginalność francuskiej marki.
My tę wyjątkowość Citroëna odnajdujemy raczej w postaci wygodnych miękkich foteli i ogólnego komfortu zawieszenia, które najlepiej spośród testowanych samochodów daje sobie radę z tłumieniem nierówności drogi. Dotyczy to nawet mocno zniszczonych nawierzchni, i to mimo że testowa

Citroën C5 Aircross

Nadwozie Citroëna ma kształt prostopadłościanu, więc wnętrze jest przestronne, a bagażnik duży. Z tyłu fotele, które można z osobna przesuwać. Pokrętło to bardzo poręczne rozwiązanie
Tu wszystko jest inne – od kształtu tablicy rozdzielczej po grafikę cyfrowych wskaźników. Oryginalności Citroënowi na pewno nie brak

C-piątka była wyposażona w 18-calowe obręcze kół. Być może konstruktorzy przypomnieli sobie pana Boulangera i jego wytyczne z 1934 roku w sprawie jajek, które porządny samochód musi bez strat dostarczyć do miejsca przeznaczenia. Faktem jest, że owa miękkość dotyczy nie tylko foteli czy zawieszenia, lecz także prowadzenia auta, włącznie z całkiem sporymi ruchami nadwozia. W zakrętach można to zrozumieć, ale podczas przyspieszania, hamowania czy zwykłej jazdy? Takich rzeczy trzeba chcieć, trzeba je lubić, ale przede wszystkim trzeba ich spróbować, zanim się kupi samochód.

Citroen C5 Aircross - Trzy cylindry 

Za to 1,2-litrowy trzycylindrowy silnik można brać od razu. Wprawdzie jest nieco głośniejszy niż czterocylindrowa jednostka napędowa Mazdy, ale dzięki turbosprężarce okazuje się bardziej dynamiczny w średnim zakresie obrotów. Z pomiarów to nie wynika, jednak podczas zwykłej, codziennej jazdy można się przekonać, jak po pokonaniu turbodziury sprawnie nabiera obrotów. Skrzynia biegów nie jest tak precyzyjna jak w Maździe, poza tym ma bardzo długie szóste przełożenie, hamulce z kolei reagują gwałtownie, za to z tylko umiarkowaną skutecznością. Godne pochwały jest natomiast to, jak sprawnie, z jedynie lekko wyczuwalną podsterownością, układ kierowniczy prowadzi 1,5-tonowy samochód po drogach wszelkiego rodzaju, choć nie informuje zbyt drobiazgowo o przyczepności kół do podłoża.
Skoro Citroën C5 Aircross nie wymaga zbyt wiele od kierowcy, ma on czas, by zachwycić się pojemnym schowkiem w podłokietniku między fotelami albo by zmagać się z systemem obsługi – np. regulować temperaturę za pomocą ekranu dotykowego, co jest pewnym wyzwaniem.

REKLAMA

REKLAMA

Opel Grandland X - przestronny i logiczny

W Oplu uwagę można z powodzeniem skupić na czymś innym. Do obsługi Grandlanda X przewidziano przyciski służące bezpośrednio do regulacji najważniejszych funkcji oraz ekran dotykowy – to połączenie, które sprawdzi się i w wypadku tych, którzy sporadycznie siadają za kierownicą Grandlanda, jak i tych, którzy stale nim podróżują. W testowanym Oplu (w wersji Design Line za 109 700 zł) pod maską pracował taki sam trzycylindrowy silnik jak w Citroënie, Grandland X został też skonstruowany na takiej samej płycie podłogowej, co C5.
Tego pokrewieństwa (wynikającego z przynależności do koncernu PSA) jednak się nie wyczuwa. Grandland ma wszelkie rozpoznawalne cechy Opla, począwszy od prostej stylistyki tablicy rozdzielczej, poprzez wygodne, dopasowane do sylwetki fotele, na doskonałej ergonomii kończąc.
Grandland X przoduje w tym gronie pod względem przestronności wnętrza (ma np. najwięcej miejsca z tyłu), pojemności bagażnika i zasięgu. I chociaż na torze podczas testów dynamicznych daje się pokonać Maździe, to w czasie jazdy zwykłą drogą śmiało dotrzymuje jej kroku. Pomijając skrzynię biegów, która ma długie drogi prowadzenia dźwigni (a to sprawia, że do turbodziury dochodzi jeszcze zwłoka w załączaniu kolejnego przełożenia), Opel równie sprawnie jak Mazda porusza się po krętych drogach, zużywając tyle samo benzyny, co CX-30.

Opel Grandland X

Pod solidną podłogą bagażnika, której wysokość można regulować, znajduje się schowek. Oparcia foteli składają się także od strony przedziału bagażowego. Obsługa wszelkich funkcji nie sprawia kłopotów
Dużo miejsca w kabinie, czytelne wskaźniki i wygodne fotele. Skrzynia biegów? No cóż...

Układ kierowniczy Grandlanda X pozwala mu na sprawną jazdę w zakrętach, przez długi czas auto zachowuje się neutralnie, a ESP reaguje z dużą delikatnością – widać, że Opel dobrze się czuje podczas dynamicznej jazdy, która także kierowcy sprawia sporo przyjemności. Jest to jakiś rodzaj zadośćuczynienia za niezbyt idealne utrzymywanie kierunku jazdy na wprost, co widać na autostradzie, czy za niedostatki zawieszenia, które jest przyczyną drgań na drogach o złej nawierzchni. Szczególna uwaga podczas transportu jaj jest więc bardzo wskazana.

REKLAMA

Moda i wygoda Szymon Piaskowski
Crossovery w natarciu, vany w odwrocie – tych drugich Mazda nie sprzedaje od dawna, a Citroën i Opel mają w ofercie po jednym takim modelu. Samochody z przydomkiem „cross”, nawet jeśli są tylko odrobinę mniej praktyczne niż vany, dają kierowcy poczucie – i właściwie nic poza tym – że może on zajechać dalej niż kierowcy zwykłych aut. I to poczucie, jak widać, sprzedaje się świetnie.

Nasza ocena
1. MAZDA Chociaż w tym gronie nie jest najprzestronniejsza, to w pewnym sensie jest wielka – elegancki wygląd łączy z dynamiką jazdy, dobrymi osiągami i zwinnością na drodze. A przy tym CX-30 wyróżnia się dobrym wyposażeniem.
2. Opel Ma dużo miejsca dla pasażerów i na bagaż, co wcale nie przeszkadza mu w dynamicznej jeździe. System obsługi Grandlanda X łatwo opanować, ale pod względem komfortu zawieszenia można by jeszcze to i owo poprawić. Skrzynia biegów też mogłaby być trochę lepsza, a wyposażenie bogatsze.
3. Citroën Miejsca w nim na pewno nie brakuje, jest bardzo wygodny i funkcjonalny na co dzień, jednak z powodu pewnych mankamentów systemu obsługi czy przeciętnych hamulców C5 Aircross zajmuje trzecią pozycję w teście.
Cena za punkt: Podzielenie ceny samochodu przez liczbę punktów zdobytych w teście daje odpowiedź na pytanie, w którym modelu stosunek ceny do jakości jest najlepszy. W tym gronie najlepszy jest w Maździe – jeden testowy punkt „kosztuje” w niej 346 zł, w Oplu jest to 367 zł/pkt, a w wypadku Citroëna – 373 zł/pkt.

zobacz galerię

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA