REKLAMA

Mazda RX-7: Powrót do przyszłości - TEST

Nikt nie ma większych zasług w rozwoju silników z wirującym tłokiem niż Mazda. Doceńmy tę konstrukcję, oddając cześć jednemu z najbardziej zapomnianych sportowych aut lat 90. Panie i Panowie, przed Wami Mazda RX-7.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 91 900 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Przyszłość ma to do siebie, że jest wielką niewiadomą. Prawdziwe oblicze pokazuje dopiero, gdy staje się przeszłością. To wtedy można ocenić, czy wysiłki i nadzieje, które się z nią wiązało miały jakikolwiek sens. A może to nie własne starania, lecz zupełnie coś innego wpłynęło na to, co dzieje się teraz? Na przykład przypadek. Właśnie takie myśli snują mi się po głowie, gdy jeszcze przed świtem jadę autostradą. W zasadzie ta historia zaczyna się gdzieś koło południa w piątek 7 sierpnia 1992 roku. To wtedy przeczytałem test Mazdy RX-7 i jako nastolatek zamarzyłem, żeby kiedyś przejechać się takim autem.

Mazda RX-7- Tu i teraz

Gdyby to był film, teraz nastąpiłoby cięcie, a potem obudzilibyśmy się w roku 9982. Ktoś kładzie dłoń na włączniku światła, krótkie migotanie i po chwili w podziemnym garażu jarzącą bielą rozbłyskują neonówki. Na nagą betonową ścianę pada cień Mazdy RX-7. Wsiadam, przekręcam kluczyk i w tym samym momencie, w którym rozlega się dźwięk silnika Wankla, podnoszą się klapki przykrywające reflektory. Mazda wycofuje się ze swojego miejsca i zmierza do bramy wyjazdowej. Jeszcze tylko na moment omiata garaż czerwienią, hamując przed unoszącą się kratą. Szybko się pod nią prześlizguje i jedziemy. To nie jest żadna odległa przyszłość, to się dzieje tu i teraz.
Światła miasta ślizgają się na łagodnych wypukłościach nadwozia, mdły blask ostatniej latarni muska lakier. Wyjeżdżamy na autostradę, w ciemność. Dzień wciąż jeszcze jest nocą, tak naprawdę zacznie się dopiero na Hockenheimie – tankowanie, mycie, wjazd na tor, pomiary wnętrza, ważenie, montaż aparatury pomiarowej.
RX-7 to nieduży samochód – krótki na 4,30 m, wąski na 1,76 i niski na 1,23 m, do tego lekki – 1292 kg. Wszystko w nim zrobiono tak, by zmniejszyć ciężar. Maska z aluminium, podwójne wahacze poprzeczne z przodu i z tyłu z kutego lekkiego stopu, blok silnika i obudowę przekładni wykonano z aluminium, tak samo jak pedały hamulca i sprzęgła, a nawet lewarek. 652 i 640 kg – nacisk na przednią i tylną oś rozłożono idealnie, uwzględniając masę podróżnych, którzy siedzą równo pośrodku. Żeby szanowni klienci nie zaburzyli właściwego stosunku mocy do masy, dopuszczalną ładowność auta ograniczono do 198 kg. Ja, mój redakcyjny kolega i sprzęt pomiarowy wykorzystujemy ją w całości.

Pomiary wnętrza, ważenie auta i montaż aparatury pomiarowej – czynności obowiązkowe, choć nie najbardziej ekscytujące w teście

Mazda RX-7 - Korpus epitrochoidalny

Silnik kręci się do 8000 obrotów, przy których dyskretne „Bing!” napomina cię, żebyś zmienił bieg

Silnik znajduje się za przednią osią. To konstrukcja z tłokiem w kształcie trójkąta Reuleaux umieszczonym mimośrodowo w epitrochoidalnym korpusie. Czyż nie brzmi pięknie? Z pewnością zbyt rzadko mówimy te słowa ukochanej partnerce! Ale teraz mamy tu naszą RX-siódemkę, więc niech się chowają wszystkie wymyślne dwu-, cztero- i sześciocylindrowe boksery, cztero-, sześcio i ośmiocylindrowe silniki wolnossące w układach rzędowym albo widlastym, rzędowe „piątki” i sześciocylindrowe boksery z jedną albo dwiema sprężarkami. Ten oto silnik Wankla zasilany powietrzem pod ciśnieniem 0,35 bara przez dwie włączające się jedna po drugiej turbosprężarki Hitachi jest wśród tych sensacyjnych wynalazków technicznych wynalazkiem najbardziej sensacyjnym.
Wankel z kopyta bierze się do pracy, bez wysiłku i bez drgań zalicza kolejne tysiące obrotów – cztery, pięć, sześć tysięcy. Przy siedmiu myślisz sobie, że już chyba mu wystarczy. Ale nie, silnik dalej się kręci, ponad osiem tysięcy obrotów, przy których nieśmiałe „bing!” napomina cię, żebyś włączył kolejny bieg. Jest ich pięć; drogi prowadzenia dźwigni ułożono ciasno jedna obok drugiej, same zaś biegi zestopniowano perfekcyjnie. Podczas zmiany stawiają opór wynikający jedynie z mechanicznej precyzji, z jaką działa przekładnia. Tak, układ napędowy RX-7 robi wrażenie i to nawet podczas najnudniejszego ze wszystkich pomiarów – różnicy pomiędzy wskazaniami prędkościomierza a prędkością rzeczywistą. Potem bierzemy się za mierzenie hałasu we wnętrzu. I chociaż silnik znajduje się bardzo blisko kabiny, to nie tylko nie powoduje żadnych wibracji, ale jest po prostu cichy.

Czy silnik Wankla potrafi się porządnie kręcić? Nie ma zamiaru przestać! Z dzikim entuzjazmem wspina się na kolejne tysiące obrotów

REKLAMA

REKLAMA

Mazda RX-7 - Dyskretne „bing!”

Cichy i mocny. Boże, jaki mocny jak na te swoje 240 KM! Dzisiaj taką potencją popisuje się pierwszy z brzegu wystylizowany pod publiczkę kompaktowy SUV czy crossover (tak, Skoda Kodiaq RS, słusznie bierzesz to do siebie). Ale moc to nie jest po prostu praca dzielona przez czas, lecz to, co potrafisz z nią zrobić. Na przykład teraz, na początku długiej prostej na torze Hockenheim. Mazda RX-7 wykorzystuje ją, żeby przejść do innego wymiaru. Cztery tysiące obrotów, załączam sprzęgło, krótkie szurnięcie opon na asfalcie i Mazda wystrzela w przód, silnik kręci się do 5000, 6000, 7000 obrotów, „bing!”, dwójka i znów sześć, siedem tysięcy obrotów. Jeszcze przed drugim „bing” RX-siódemka przekracza granicę 100 km/h i pędzi dalej, coraz dalej aż do końca prostej.

Klapki na oczach? Nic z tych rzeczy, te reflektory to jeden z piękniejszych wynalazków z przeszłości. Z minionej epoki są też analogowe okrągłe zegary. To nie moc, lecz zwinność decyduje o tym, czy auto jest sportowe. RX-7 jest


Dopiero teraz mam czas, żeby zorientować się, jak szybko właściwie jechało to auto – 6,4 sekundy do setki. Już podczas pierwszego, jeszcze ostrożnego sprintu okazało się szybsze niż w tamtym teście z sierpnia 1992 roku. Podczas drugiej, bardziej energicznej próby, RX-7 bez trudu zalicza 100 km/h w ciągu 6,0 s, czyli o pół sekundy szybciej niż przed laty. Coś takiego już nam się kiedyś podczas testu youngtimera zdarzyło – z Porsche 959. Ponieważ to dla Mazdy całkiem niezłe towarzystwo, rezygnuję z kolejnych pomiarów przyspieszenia.
I wtedy RX-7 daje popis podczas hamowania. W 1992 roku ustanowiła w czasie tego manewru nowy rekord „auto motor i sport” i dzisiaj także z opóźnieniem wynoszącym 10,7 m/s2 wypada znakomicie. Jeszcze lepiej jest z dynamiką jazdy. Znowu okazuje się, że nie moc, lecz zwinność i właściwości jezdne decydują o tym, czy samochód rzeczywiście można nazwać sportowym. Doskonale wyważona Mazda RX-7 między słupkami wyznaczającymi slalom długo zachowuje się neutralnie, lekko wychylając tył nadwozia, co tylko zwiększa dynamikę. Wszystko wychodzi jej tak łatwo i dokładnie dzięki pracującemu z lekkim oporem, a przez to precyzyjnie, układowi kierowniczemu, który dyskretnie informuje kierowcę o przyczepności kół. RX-7 można ustawiać w zakrętach dokładnie co do centymetra.

Porównanie z Porsche wystarczyło, żeby dać sobie spokój z kolejnymi pomiarami przyspieszenia. W hamowaniu RX-7 też jest dobra. Wszystko to da się zmierzyć sprzętem ukrytym w zgrabnych walizeczkach

 

Synonim marki

Roman Popkiewicz
Przez lata Mazda pielęgnowała silnik Wankla, aż stał się on synonimem marki. Prototypowa 787B napędzana taką właśnie jednostką wygrała też Le Mans 24h. Silnik Wankla ma jednak tę cechę, że „bierze olej”, czego w pewnym momencie nie dało się już pogodzić z normami emisji spalin – i jednostka z tłokiem wirującym odeszła do muzeum. Jednak firma znalazła wyjątkowo pomysłowy sposób na niemożliwe. Już niedługo silnik Wankla powróci bowiem – jako generator w elektrycznej MX-30.

REKLAMA

Precyzyjny i pracujący z lekkim oporem układ kierowniczy pozwala ustawić RX-7 w zakręcie z dokładnością do centymetra

Mazda RX-7 - Przyszłość? Niech poczeka

Później na krętych bocznych drogach, które prowadzą wszędzie tylko nie do domu, jeszcze bardziej poczułem, jak dynamicznie i z jak doskonałą przyczepnością Mazda przyspiesza, wyjeżdżając z zakrętu. To m.in. zasługa mechanizmu różnicowego typu torsen przy tylnej osi. Tak, RX-7 ma w sobie coś z Le Mans, nawet na gminnej drodze poczujesz się w niej jak na Hunaudieres. Może w tym aucie nie zastosowano wszystkich ekstremalnych rozwiązań technicznych, ale na pewno widać w nim ogromne doświadczenie zdobyte w 1991 roku, gdy wyścigowa Mazda 787B z silnikiem Wankla podczas 24-godzinnego wyścigu zajęła pierwsze miejsce w grupie C.
Samochód pokonał wtedy 4923 kilometry. Tyle dzisiaj na pewno nie przejadę, tym bardziej że czeka mnie jeszcze standardowa runda na trasie służącej do pomiarów zużycia paliwa. No cóż, tuż przed końcem testu jeszcze ten drażliwy temat… A już miałem nadzieję, że uda się z niego jakoś elegancko wykręcić. O czym to mówiliśmy? A tak, że nie czas na dalekie podróże, bo już jutro nasza RX-7 wraca, skąd przyjechała. Tylko dlaczego, siedząc w aucie, które swoje najlepsze dni miało kiedyś w przeszłości, mielibyśmy się martwić dzisiaj tym, co będzie jutro? Przyszłość, na którą tak długo czekałem, sama może przecież teraz trochę poczekać.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA