REKLAMA

Mercedes AMG 300 CE 6.0: The Hammer - TEST

AMG 300 CE 6.0 – taka nazwa brzmi o wiele niewinniej niż „The Hammer”. A chodzi o to samo, czyli o swego czasu najmocniejszy model ze stajni przygotowującej najbardziej zakręcone Mercedesy. Oto test bardzo żwawego staruszka.

AMG 300 ce Fot. Hans-Dieter Seufert
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 583 500 PLN
Dostępne nadwozia: cabrio-2, coupe-2, kombi-5, sedan-4
SPRAWDŹ OFERTY

AMG czuje się znakomicie, jadąc z dużą prędkością, a potrafi rozpędzić się nawet do 288 km/h. Jego V-ósemka uwielbia pracę na wysokich obrotach

Może to niektórych zaskoczy, ale musimy samokrytycznie stwierdzić, że przez prawie 30 lat istnienia „auto motor i sport” w znajomości psychologii nie posunęliśmy się ani o krok. Mimo to spróbujemy dzisiaj odpowiedzieć na jedno z zasadniczych pytań, jakie nurtują każdego człowieka – mianowicie, dokąd prowadzi konfrontacja z własnym strachem. Otóż prowadzi przed zamknięte na głucho drzwi. Drzwi piekarni, żeby być dokładnym. Ale po kolei.
W zasadzie zaczynianie „od początku” jest w wypadku testów oldtimerów od dawna ustalonym porządkiem rzeczy. Zwykle piszemy o tym, jak w świetle neonówek przemierzamy redakcyjny garaż, jak odpalamy silnik naszego klasyka, jakie myśli świtają nam gdzieś na horyzoncie muskanym właśnie przez wschodzące słońce. Jednak gdy tym razem przyjechaliśmy na Hockenheim, wciąż panowała ciemność i nasza ulubiona piekarnia była jeszcze zamknięta. Z kolei jazda tutaj nie tyle wywoływała przeróżne myśli, co po prostu była szybka, jak się okazuje – nawet za szybka.
Taki Mercedes AMG 300 CE 6.0 z powodu swojej mocy i możliwości może człowiekowi przewrócić do góry nogami porządek całego dnia. Skoro więc musimy poczekać, żeby kupić sobie bułkę, umyć samochód, zatankować go i przetestować na torze, wyjaśnijmy, co to w ogóle za auto, że w samym AMG doczekało się ksywki „The Hammer”.

AMG 300 ceFot. Hans-Dieter Seufert
Pod maską 385-konna V-ósemka
AMG 300 ceFot. Hans-Dieter Seufert
AMG 300 ceFot. Hans-Dieter Seufert
AMG 300 ceFot. Hans-Dieter Seufert


Zaczęło się od coupé z serii 124, które pokazano światu w 1987 roku na salonie samochodowym w Genewie. Szybko stało się samochodem marzeń każdego faceta – a przynajmniej tych, którzy pierwszą młodość mieli już za sobą. Żeby go przygotować, w AMG wzięli na warsztat najmocniejszy model, czyli 300 CE. Wszystko po to, by pozbyć się nie tak znowu słabego 185-konnego trzylitrowego silnika z sześcioma cylindrami ustawionymi w rzędzie. Zamiast niego więcej niż tylko wystarczającą moc miał zapewnić M 117 – 5,6-litrowa V-ósemka z modelu 560 SEL. AMG oferowało ją zresztą w dwóch wersjach. Za 38 635 marek można było mieć Mercedesa W124 z silnikiem o mocy zwiększonej z 300 do 360 KM. Mało? Proszę bardzo, wystarczyło wyłożyć kolejne 59 605 marek, by zafundować sobie zwiększenie pojemności silnika do sześciu litrów, głowicę cylindrów w technice czterozaworowej oraz „szerokie zmiany w pojeździe przystosowujące go do montażu tej jednostki”.

REKLAMA

REKLAMA

AMG 300 ceFot. Hans-Dieter Seufert

Mercedes AMG 300 CE 6.0 - Ambitny młotkowy

A „ta jednostka” uzyskuje moc 385 KM i moment obrotowy o wartości 566 Nm, co sprawia, że potrzebne są kolejne inwestycje – mechanizm różnicowy i hamulce za 76 608 marek, system regulacji prześwitu i amortyzatorów (13 680 DM), zmiany w nadwoziu i inne koła (41 096 DM), a także odpowiednie wyposażenie wnętrza – np. fotele Recaro z montażem za 11 706 DM. Jeszcze trochę tego i trochę tamtego – i oto mamy cenę 335 550 marek, wtedy zresztą „zachodnich”. Pierwszy egzemplarz kupił pewien austriacki radca komisaryczny – dla ciekawskich: taki radca to osoba mająca zasługi dla życia gospodarczego Republiki Austrii.
Dzisiaj 300 CE 6.0 znowu wzbogaca flotę samochodową firmy AMG, a w tym akurat momencie – świat dźwięków na torze Hockenheim. W czasie jazdy na tor za V-ósemką ciągnie się grzmot, który odbija się jeszcze echem w mieście, gdy auto stoi już na testowej wadze. Ta wskazuje 1695 kg i chociaż z przodu znajduje się potężny silnik – nacisk na przednią oś jest tylko nieznacznie większy niż na tylną (53,3 procent). Zjeżdżamy do boksu, żeby zmierzyć wyłożone szlachetnym drewnem wnętrze. Potem montujemy przyrządy, przekręcamy kluczyk w stacyjce, V8 naszego Hammera jak młotkiem wybija dźwięczne staccato, dźwignia biegów zajmuje miejsce w pozycji D. Czterostopniowa automatyczna skrzynia biegów może pracować w trybie Economy lub S – w praktyce nie mają one jednak żadnego wpływu na sposób jej działania.

AMG 300 ceFot. Hans-Dieter Seufert
W kabinie komputery z epoki pary, wzruszające analogowe wskaźniki, szlachetne drewno


Okazuje się, że wskazówka prędkościomierza porusza się szybciej niż sam samochód. Ryk silnika prowokuje do wykorzystania pełnej mocy

Jazda na tor – najpierw, żeby się przekonać, że wskazówka prędkościomierza porusza się szybciej niż sam samochód. I że dźwięk silnika V8 zagłusza wszystko wokół, prowokując do skorzystania z pełnej mocy. Zbliżamy się do północnego krańca toru, by przeprowadzić pierwszy pomiar przyspieszenia. Objawia się ono kłębami dymu spod opon, więc dyplomatycznie o nim zapominamy i drugi raz zaczynamy spokojniej, z mniejszą ilością gazu, żeby znowu nie pozbawiać Hankooków i tak skąpych zapasów przyczepności. Auto nie ma kontroli trakcji, więc napędzane na tył coupé z trudem się rozpędza. Z powodu marnej trakcji sprint do setki trwa 6,2 sekundy. AMG czuje się znacznie lepiej powyżej tej prędkości, wtedy V-ósemka kręci się z zapałem, obroty błyskawicznie osiągają wartość zakreśloną na obrotomierzu na czerwono, wskaźnik ciśnienia oleju pokazuje 3 bary – co odpowiada około 7200 obrotom na minutę. Wreszcie automat wybiera najwyższe przełożenie. Zabawa kończy się dopiero przy 289 km/h.
Hamowanie teraz byłoby naprawdę ambitnym zadaniem – myślę sobie, zbliżając się do zjazdu do boksu. Ale hamulce AMG do tego akurat ambitnego zadania nie są zbyt dobrze przygotowane. Co prawda, w końcu jakoś udaje się tę prędkość wytracić, ale przy opóźnieniu wynoszącym 9,46 m/s2 do zatrzymania z maksymalnej prędkości samochód potrzebuje 341 metrów. Odrobinka umiejętności przewidywania i solidna długa prosta na pewno więc w tej sytuacji nie zaszkodzą. Podobnie w slalomie – wystarczy tylko troszkę się zapomnieć, by coupé stało się nadsterowne i wylądowało na trawie obok toru.

AMG 300 ceFot. Hans-Dieter Seufert
Sportowe fotele – The Hammer we własnej osobie

REKLAMA

Ale takie rzeczy nie zdarzają się, gdy za kierownicą siedzi nasz doświadczony kierowca testowy! Właśnie w slalomie widać wyraźnie, że opór, z jakim pracuje układ kierowniczy wcale nie oznacza, że ten układ jest jakoś szczególnie precyzyjny. Okazuje się dość syntetyczny, ale jednak na tyle poprawny w działaniu, żeby AMG mógł wykonać manewr szybkiej zmiany pasa ruchu i powrót na pierwotny pas. Ale trzeba przyznać, że jego nadwozie mocno się wtedy przechyla. W ogóle zakręty nie pasują szybkiemu coupé, już bardziej długie proste czy łagodne łuki. Skoro tak, to mamy coś specjalnego – owalny tor w Boxbergu!
Niedaleko do niego z Hockenheimu, znajduje się za siedmioma pagórkami i dwoma skrzyżowaniami autostrad. Pakujemy więc wszystko i jazda! Wcześniej jednak sięgamy do małego komputerka, żeby dowiedzieć się, czy wystarczy nam paliwa. Urządzenie wygląda, jakby młody Bill Gates zaprojektował je jeszcze w swoim garażu w Albuquerque. W każdym razie komputer wyliczył, że po naszych wcześniejszych wyczynach na torze zasięg zadziwiająco się skurczył... Tankujemy więc benzynę pod korek, a wyliczenie średniego zużycia zostawiamy sobie na kiedy indziej (później okaże się, że średnio w teście było to 16 l/100 km). Wreszcie ruszamy na wschód.

AMG 300 ceFot. Hans-Dieter Seufert

Mercedes AMG 300 CE 6.0 - Mocne uderzenie

170 km/h okazuje się bardzo przyjemną prędkością podróżną. V-ósemka pracuje wtedy nie na tak znowu wysokich obrotach i nie wypija tak nieprzyzwoicie dużo benzyny. Do tego silnik zawsze dysponuje rezerwą mocy, której w każdych okolicznościach wystarcza, żeby śmiałym naciśnięciem na gaz odjechać różnym zabawnym kombi z turbodieslami pod maską. To daje naprawdę sporo frajdy, niestety z komfortem jest gorzej. Z powodu twardego zawieszenia AMG podskakuje na każdej szczelinie w poprzek jezdni i na każdej nierówności. No, ale gdyby było inne, pewnie mówiłoby się o tym aucie „Bujany fotel” czy jakoś tak, a nie „Hammer”. To drugie pozwala domyślić się, że spotkanie z nierównościami drogi może naprawdę oznaczać serię mocnych uderzeń.

Legenda na sterydach

Model W124 w latach 90. występował w kilku bardzo szybkich odmianach – na pewno wielu kojarzy Mercedesa 500 E, czyli 326-konne auto stworzone z udziałem Porsche. Tyle że oferowano je wyłącznie jako limuzynę, coupé nie doczekało się usportowionej odmiany. To znaczy – nie było takiej wersji seryjnej. Wtedy AMG działało jeszcze jako osobna firma, do której można było dostarczyć model 300 CE i za odpowiednio wysoką opłatą zlecić jego przeobrażenie w „The Hammera” z 6-litrowym V8.

auto motor i sport
Kacper Mucha

REKLAMA

REKLAMA

AMG 300 ceFot. Hans-Dieter Seufert

Kończy się ograniczenie do 100 km/h, potem droga wznosi się w górę, schodzi w dolinę, gdzie wreszcie pojawia się długa prosta, która mogłaby być awaryjnym lądowiskiem dla samolotów. Niewielki spojler z tyłu nadwozia naszego AMG nie dociska auta zbyt mocno do asfaltu, więc na końcu prostej zmniejszam gaz, by bezpiecznie przejechać dwa kolejne szerokie łuki. Potem zjazd do Boxbergu, dwa razy w prawo, trzy razy w lewo i jesteśmy. Trzykilometrowy owalny tor mamy dla siebie przez całe popołudnie. 300 CE 6.0 szaleje na zakrętach nachylonych nawet pod kątem 65 stopni, jakby chciał dogonić ryk swojego własnego silnika. Czy nie słychać go teraz przypadkiem na przeciwległej prostej? Zaraz na pewno go złapiemy. Także z tego powodu lepiej czuć przed AMG trochę więcej, niż trochę mniej strachu. Taka rada domorosłego psychologa.

AMG 300 ceauto motor i sport


AMG 300 ceauto motor i sport

 

NASZA OCENA

Mamy do rozdania tylko pięć gwiazdek i potrzebujemy wszystkich, żeby uhonorować mocarny silnik V8. Szkoda, bo przydałyby się jeszcze jakieś, by docenić właściwości jezdne i ponadstandardową solidność tego samochodu.

PLUSY:
Odpowiednio duża komora silnika, żeby zmieścić w niej monstrualną V-ósemkę. Solidne umeblowanie w niepowtarzalnym stylu z ciężkimi skórzanymi fotelami na czele i prawdziwym drewnem. Licznik zasięgu i wskaźnik ciśnienia oleju jako ciekawostki Mercedesa. Krótki czas podróży, nawet jeśli do celu daleko. Ryk silnika sprawiający, że nie trzeba silić się na rozmowy ze współpasażerami – zresztą i tak odbiera im mowę, więc nie mogą się skarżyć na twarde zawieszenie. Sam silnik – świetny. Doskonałe właściwości jezdne, włącznie ze skłonnością auta do nadsterowności i wielką prędkością w zakrętach. Bezpieczeństwo? Zanim pojawi się niebezpieczeństwo wypadku, auta już najczęściej w tym miejscu nie ma. Hamulce, które bardzo chcą, chociaż nie są w stanie, przeciwdziałać sile przyspieszenia.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA