Nissan Qashqai e-Power: elektryczny, ale na benzynę - TEST

Nissan Qashqai e-Power napędzany jest wyłącznie silnikiem elektrycznym, ale nie można go naładować z gniazdka. Funkcję ładowarki pełni silnik benzynowy. Jak to działa, sprawdziliśmy podczas pierwszych jazd.

Nissan Qashqai e-Power fot. Michał Szymaczek/auto motor i sport
Nissan Qashqai e-Power
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 110 200 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Nissan kontynuuje ofensywę ukierunkowaną na elektryfikację całej gamy. Robi to po swojemu, czyli zupełnie inaczej niż konkurencja. Na przykład w modelu Qashqai wariant hybrydowy napędzany jest przez silnik elektryczny – tylko i wyłącznie. Obecny na pokładzie „benzyniak” dwoi się natomiast i troi, żeby dostarczyć wystarczające ilości energii, zużywanej przez ów elektryczny motor, ale w żadnej sytuacji nie przekazuje napędu na koła, jak to ma miejsce u niektórych konkurentów – patrz Honda CR-V Hybrid. Wszystko działa bardzo sprawnie i płynnie, a wrażenia z jazdy takim „elektrykiem na benzynę” są czymś całkiem nowym, także dla mnie.

REKLAMA

Przy okazji niedawnej prezentacji elektrycznej i zelektryfikowanej gamy modeli Nissan, podczas której jeździłem nowym elektrycznym Nissanem Ariya, miałem też możliwość pokonania kilku okrążeń specjalnie zmodyfikowanej nitki toru Jarama modelem Qashqai e-Power. Za tym oznaczeniem kryje się właśnie wspomniany napęd, który niebawem trafi także do nowego Nissana X-Trail.

Nissan Qashqai e-Power – pierwsze wrażenie

Na początek w dużym skrócie. Napędzający koła silnik elektryczny generuje 190 KM mocy i moment obrotowy o wartości 330 Nm – co ważne, dostępny od samego początku, a nie jak w spalinowym, dopiero przy wyższych obrotach. Silnik benzynowy, czyli w tym przypadku 158-konna jednostka 1.5 turbo o zmiennym stopniu sprężania, pełni natomiast rolę generatora energii dla niewielkiego akumulatora (2,1 kWh – pojemność typowa dla tzw. zwykłych hybryd). Ów spalinowy motor, w zależności od obciążenia, przekazuje poprzez generator prądu energię pośrednio do akumulatora lub przy dużym zapotrzebowaniu bezpośrednio do silnika elektrycznego. Taka konstrukcja sprawia, że napęd e-Power nie jest typową hybrydą, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni. Jest to tak zwana hybryda szeregowa. Charakterystyką pracy napędowi e-Power bliżej natomiast do napędu elektrycznego.

Gdybym miał podsumować jednym zdaniem, jak jeździ Qashqai e-Power, musiałbym powiedzieć, że to taki miks, ze wskazaniem na odczucia z jazdy samochodem elektrycznym. Ale takim miejskim, nie sportowym, czyli bez efektu wciskania w fotel, za to z natychmiastową reakcją na wciśnięcie prawego pedału. Bardzo dynamiczna jazda przypomina z kolei podróż samochodem benzynowym ze skrzynią automatyczną. Już wyjaśniam, skąd takie porównanie.

Nissan Qashaqi e-Power - jak elektryczny...

Ruszanie z miejsca i spokojna jazda w mieście czy w trasie rzeczywiście przywołują odczucia bliskie elektrycznemu samochodowi. Niewielki akumulator pozwala pokonać bezemisyjnie do około 3 km (jak w „zwykłych” hybrydach), niemniej z reguły w tle pracuje silnik benzynowy, który na bieżąco doładowuje akumulator. Ale robi to tak cicho, że nawet bez włączonego radia trudno mi było ocenić, czy już działa, czy jeszcze nie. Pomocny okazał się ekran przepływu energii, na którym wszystko widać jak na dłoni. System stara się przy tym stale utrzymywać zapas energii w okolicach połowy pojemności akumulatora, tak żeby ewentualne mocniejsze przyspieszenie było możliwie natychmiastowe.

REKLAMA

REKLAMA

Nissan Qashaqi e-Power - ...ale też jak "automat"

I tu pojawia się kwestia wspomnianego wrażenia jazdy automatem. Otóż po nagłym wduszeniu pedału gazu najpierw czuć niewielkie szarpnięcie do przodu, co jest typowe dla napędów elektrycznych, natomiast wysokie zapotrzebowanie na energię zmusza wtedy silnik spalinowy do mocniejszego podkręcenia obrotów. Dzieje się to z minimalnym, ale wyczuwalnym opóźnieniem, które można porównać do redukcji biegu w przekładni automatycznej. Tyle że tu auto nie traci rozpędu w momencie zmiany przełożenia, bo dzięki temu, że koła napędza silnik elektryczny, rozpędzanie jest bardzo płynne. Przy takim bardzo dynamicznym przyspieszaniu na moment robi się nieco głośniej, bo spalinowy motor musi wkręcić się na wyższe obroty, żeby dostarczyć odpowiednią ilość energii, nie jest to jednak hałas, który byłby większy niż w aucie spalinowym czy „zwykłej” hybrydzie.

Podsumowując – spokojna, codzienna jazda z napędem e-Power oznacza płynne, liniowe przyspieszanie i ciszę w kabinie, a także odczucia bliskie jeździe samochodem elektrycznym. Co do spalania, krótkie zapoznanie z samochodem i charakterystyka trasy, za którą służyła zmodyfikowana nitka toru wyścigowego Jarama pod Madrytem, nie pozwoliły odpowiedzieć na to pytanie, ale z obserwacji szacuję, że spalanie w cyklu mieszanym, średnio wynieść może około 6,5 l/100 km. W mieście zejść można będzie w okolice 5,5 l/100 km. Co ciekawe, w czasie testów, gdzie często pedał przyspieszenia wciskany był do oporu, zasięg na pełnym baku szacowany był przez komputer pokładowy na niebagatelne 800 km. Czy oszczędna jazda pozwoli ten wynik poprawić – sprawdzimy, kiedy testowy egzemplarz trafi do nas na dłużej.

Na koniec dodam jeszcze, że ogólne wrażenie z prowadzenia tej wersji Qashqaia, pomijając już same osiągi napędu, jest pozytywne. Samochód przyjemnie klei się do drogi w zakrętach, a łuki przy 100 km/h nie powodują żadnych problemów ze sterownością. Niższy jest tu środek ciężkości, co wpływa na stabilność, ale też większa jest masa, którą czuć, ale nie w takim stopniu, jak w samochodach elektrycznych.

Pierwsi klienci pojadą tym „spalinowym elektrykiem” jeszcze w 2022 roku. Sprzedaż ruszyć ma latem i bliżej tej daty poznamy także ceny. Nie spodziewamy się, że będzie tanio, ale na pewno będzie ciekawie i prawdopodobnie również oszczędnie. Ale to zbadamy dokładniej w redakcyjnym teście po zwykłych drogach.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

Zobacz także:
REKLAMA