[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Opel Grandland X Hybrid4. Pierwsza jazda

Opel Grandland X Hybrid4 ma trzy silniki, spory zapas mocy i napęd czterech kół. Jak to działa, przekonaliśmy się podczas pierwszych jazd dla dziennikarzy z Europy.

Opel Grandland X Hybrid4 Opel Grandland X Hybrid4, fot. Michał Szymaczek
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 54 950 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Opel, podobnie jak zresztą pozostali producenci, elektryfikuje swoją gamę modelową w przyspieszonym tempie. Do w pełni elektrycznej Corsy-e dołącza teraz SUV Opel Grandland X, który niebawem dostępny będzie w wersji Hybrid4 z hybrydowym napędem plug-in.

Opel Grandland X Hybrid4 - trzy silniki

Koncepcja napędu hybrydowego Grandlanda X Hybrid4 opiera się na wykorzystaniu turbodoładowanego silnika benzynowego i wsparciu go dwoma silnikami elektrycznymi. Całość okazuje się bardzo dobrze zgrana, a osiągami może zawstydzić niejedno auto o sportowym charakterze.

Jednostka benzynowa 1.6 turbo zapewnia moc 200 KM i aż 300 Nm maksymalnego momentu obrotowego. To w zasadzie wystarczyłoby do całkiem sprawnego przemieszczania mierzącego 4,48 metra SUV-a. Ale tak naprawdę to dopiero początek atrakcji.

Z przodu, bezpośrednio przy 8-stopniowej automatycznej skrzyni biegów, umieszczono bowiem jeden z dwóch silników elektrycznych. Dysponuje on mocą 110 KM i momentem obrotowym na poziomie 320 Nm. Robi się ciekawie.

A i to jeszcze nie koniec, bowiem mamy do czynienia z wersją Hybrid4, która w przeciwieństwie do Grandlanda X Hybrid ma napęd czterech kół. Do tego wszystkiego dochodzi zatem drugi motor elektryczny, wbudowany w tylną oś i dający dodatkowe wsparcie w postaci 113 KM i 166 Nm.

Jak na dłoni widać zatem, że mamy do czynienia nie tyle z oszczędną hybrydą, co z SUV-em o sportowych wręcz aspiracjach. Powyższych wartości, rzecz jasna, nie możemy po prostu zsumować, bowiem silniki osiągają maksimum swoich możliwości w różnych momentach.

Producent podaje jednak, że łączna moc systemowa to pokaźne 300 KM, a moment obrotowy przy wykorzystaniu całej dostępnej maszynerii to aż 520 Nm. Dość powiedzieć, że to wartości daleko lepsze od topowego, sportowego Opla Insignia GSi. Ten do niedawna mógł pochwalić się mocą 260 KM, natomiast po niedawnych zmianach ma już tylko 230 KM.

Zobacz także: nowe Renault Zoe - pierwsza jazda

REKLAMA

REKLAMA

Opel Grandland X Hybrid4 Opel Grandland X Hybrid4, fot. Michał Szymaczek

Opel Grandland X Hybrid4 - pierwsze wrażenia

Podczas pierwszych jazd, zorganizowanych dla dziennikarzy z całej Europy w okolicach Szwarcwaldu, mogliśmy pokonać mieszankę tras o łącznej długości około 200 km, składającą się z autostrad, krętych górskich dróg i przejazdów przez niewielkie miasteczka i miejscowości. To zbyt mało, żeby mieć pełny obraz możliwości samochodu, ale wystarczająco, żeby poznać jego charakter.

Szczegóły naszych wrażeń opiszemy w kolejnym numerze miesięcznika „auto motor i sport”, który w sprzedaży pojawi się już 14 lutego. Póki co zdradzimy, że Opel Grandland X Hybrid4, pomimo sporej masy, sięgającej 1,8 tony, wykazuje sportowe zacięcie i osiągi na poziomie niejednego hot-hatcha.

Co więcej, dociążony akumulatorem trakcyjnym i dodatkowymi silnikami elektrycznymi Opel Grandland X Hybrid4 przyspiesza od 0 do 100 km/h w czasie zaledwie 6,1 sekundy, czyli na poziomie o 0,2 s lepszym, niż jeszcze kilka lat temu w Oplu Insigni OPC(!).

Duża dynamika i natychmiastowa reakcja napędu na wciśnięcie gazu, skutkująca wgniataniem ciała w fotel, nie współgra jednak z układem jezdnym, który "walczy" z dużą masą w każdym szybko pokonywanym zakręcie, a mocne wspomaganie kierownicy nie pomaga w dobrym wyczuciu tego, co dzieje się z przednimi kołami.

Auto nie ma jednak – poza osiągami wynikającymi z dużego momentu obrotowego i mocy – sportowych aspiracji i pozostaje wygodnym rodzinnym SUV-em, który zmieści pięć osób i 380 litrów bagażu – tak, to znacznie mniej niż 514 litrów z benzynowej wersji, ale gdzieś przecież trzeba było upchnąć i dodatkowy silnik, i akumulatory.

Zobacz także: Audi e-tron - pierwsze wrażenia z jazdy

REKLAMA

Opel Grandland X Hybrid4 Opel Grandland X Hybrid4, fot. Michał Szymaczek

Opel Grandland X Hybrid4 - oszczędny SUV

No właśnie, Grandland X Hybrid4, jak sama nazwa wskazuje, jest przede wszystkim hybrydą, i to hybrydą plug-in. Umieszczone w podłodze akumulatory magazynują do 13,2 kWh energii, co ma pozwolić na pokonanie nawet 59 km w trybie elektrycznym – według normy WLTP.

W naszym przypadku już na starcie, przy temperaturze zewnętrznej wynoszącej około 5 stopni, komputer wskazywał początkowy zasięg na poziomie 44 km, a jeszcze przed wyruszeniem w drogę prognoza spadła do 42 km.

Droga wiodąca częściowo autostradą, częściowo bocznymi drogami lokalnymi, a także górskimi serpentynami zaowocowała średnim zużyciem paliwa na poziomie 2,3 l/100 km, zanim po około 50 kilometrach trybu hybrydowego, gdzie silnik spalinowy działał na przemian lub wspólnie z elektrycznym, prąd został zużyty w całości i układ hybrydowy pracował już jak „zwykła” hybryda.

W sumie na 75-kilometrowej trasie, przy normalnej jeździe, ze sporadycznym wyprzedzaniem wolniejszych aut, średnie spalanie sięgnęło wartości 4,5 l/100 km, przy czym ostatnie 25 km tej trasy odbywało się z rozładowanym akumulatorem trakcyjnym.

Zobacz także: Honda CR-V Hybrid - spalinowy elektryk

REKLAMA

REKLAMA

Opel Grandland X Hybrid4 Opel Grandland X Hybrid4, fot. Michał Szymaczek

W drodze powrotnej, przy rozładowanym już wcześniej akumulatorze, średnie spalanie z trasy wiodącej krętymi drogami bocznymi i autostradą, w mocnym deszczu, wyniosło między 7-8 l/100 km, co jak na auto tej wielkości jest wynikiem typowym dla zwykłego benzynowego SUV-a. Nie od dziś wiadomo też, że hybrydy najlepiej czują się w mieście i tutaj z pewnością rezultaty byłyby lepsze.

Opel Grandland X Hybrid4 okazuje się być ponadprzeciętnie dynamicznym SUV-em, który potrafi być bardzo oszczędny i na co dzień, przy założeniu że akumulator będzie regularnie ładowany – w domu czy w pracy – pozwoli na bardzo rzadkie odwiedzanie stacji benzynowej.

Tylko ta cena... Ponad 194 tys. złotych to poziom, przy którym wielu zainteresowanych jednak zakup odpuści, kierując się w stronę 180-konnej wersji benzynowej. Ewentualnie zaczeka około dwa miesiące na wersję Hybrid z napędem na przód, bo ta wyceniona jest na niespełna 163 tys. złotych, czyli o 31 tys. złotych taniej.

Więcej o nowym Oplu Grandland X Hybrid4 dowiecie się z nowego numeru „auto motor i sportu”, który w sprzedaży znajdzie się już 14 lutego.

Zobacz także: znajdź wymarzony samochód w najlepszej cenie!

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij