REKLAMA

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo: bez emocji - TEST

Opel Insignia to jedno z tych aut, które na pierwszy rzut oka nie przyspiesza bicia serca, ale zyskuje po bliższym poznaniu. W teście wersja Grand Sport Business Elegance z 200-konnym silnikiem benzynowym.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance fot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 127 300 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5, kombi-5
SPRAWDŹ OFERTY

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance – to pełna nazwa samochodu, który trafił do nas na tydzień do testu. Przyznam, że z początku auto nie przypadło mi do gustu i wydało się zbyt archaiczne jak na obecne czasy, ale po kilku chwilach zrozumiałem, że to wina... BMW. Dlaczego? Dlatego, że za kółko Insigni wsiadłem raptem godzinę po rozstaniu z BMW 2 Gran Coupe w wersji M Sport, z którym spędziłem poprzedni tydzień. Te auta różni wszystko, a już na starcie była to pozycja za kierownicą, materiały wykończeniowe, design kokpitu i sam wieniec kierownicy, który wydawał mi się zbyt duży i zdecydowanie zbyt cienki. Po siedmiu dniach codziennej jazdy, pokonaniu niemal 800 kilometrów w trasie i po mieście, to słabe pierwsze wrażenie prysnęło jak zły sen, a Insignia okazała się bardzo dopracowanym i przyjemnym samochodem, choć wciąż nieco... nijakim. Ale nie uprzedzajmy faktów.

REKLAMA

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo: duża moc, spory apetyt

Do napędu naszej testowej Insigni służył bardzo żwawy silnik benzynowy o pojemności 2 litrów, w topowej wersji o mocy 200 KM. Co prawda ta wartość osiągana jest dopiero przy 4250 obr./min, ale za to już przy 1500 obrotów do dyspozycji jest pełna wartość momentu obrotowego, sięgająca 350 Nm. W połączeniu z bardzo sprawnie działającą skrzynią biegów, oferującą aż 9 przełożeń, Insignia 2.0 Turbo do „setki” przyspiesza w 7,7 sekundy. Pod warunkiem idealnych warunków, bo przednie koła zbyt chętnie tracą przyczepność, mieląc niemiłosiernie przy mocniejszym wciśnięciu gazu na mokrej czy nawet wilgotnej nawierzchni. Napęd czterech kół lub chociaż mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu zdecydowanie pomogłyby w opanowaniu nadmiaru niutonometrów.

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Nietrudno się domyślić, że Insignia z takim pakietem, w postaci mocnego silnika i sprawnego „automatu”, powinna pozwalać na dynamiczna jazdę. I z pewnością tak by właśnie było, gdyby nie pozbawiony czucia i precyzji układ kierowniczy, brak łopatek zmiany biegów przy kierownicy oraz zawieszenie, któremu brakuje „pazura”, choć dzielnie radzi sobie także w szybko pokonywanych łukach. Sytuację nieznacznie tylko poprawia włączenie trybu Sport – dostępnego w naszej testowej Insigni – który zmniejsza siłę wspomagania kierownicy, delikatnie usztywnia zawieszenie i pomaga utrzymywać wyższe przełożenie skrzyni biegów.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance

Oprócz tego wybrać można dwa inne ustawienia – „Wyc.” i „Normal”. Ten pierwszy to tryb „wycieczkowy” (czytaj: komfortowy), w którym auto dosłownie płynie po drodze, sprawnie połykając nierówności. Dla mnie jednak w tym ustawieniu układ jezdny jest zbyt „rozmiękczony”. A ponieważ w „Sporcie” na dłuższą metę drażni utrzymywanie zbyt wysokiego przełożenia, musiałem na co dzień zadowolić się pośrednim trybem – Normal i przymknąć oko na mało precyzyjne kierowanie.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo: długodystansowiec

Wszystkie powyższe elementy sprawiają, że testowana Insignia, z 200-konnym silnikiem benzynowym, idealnie nadaje się w trasę, na długie dystanse i dalekie podróże – czy to rodzinne, czy służbowe, bo przecież Insignia to jedno z najpopularniejszych aut flotowych. Co jeszcze przemawia za takim właśnie przeznaczeniem niemal 5-metrowego Opla?

Na przykład spalanie, które w mieście, na krótkich dystansach, do tego w zimowych warunkach, dochodziło do nawet 16 l/100 km, średnio utrzymując się w zakresie 11-12 l/100 km. Za to w trasie wynik 7-8 l/100 km uznać należy za niezły. Co ważne, duża liczba biegów pomaga obniżyć zużycie paliwa, bo na najwyższym, 9. przełożeniu, obroty silnika na autostradzie spadają w okolice 2 tys., przyczyniając się do oszczędzania paliwa. W naszym przypadku, gdzie test przebiegał w 80 proc. w trasie i 20 proc. w mieście, zasięg na jednym baku, mieszczącym 62 litry benzyny, to około 550 km.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance

Osoby przewożące na co dzień pasażerów – rodzinę, znajomych czy współpracowników – docenią na pewno ogromne, przestronne wnętrze, kryjące się w mierzącym niemal 4,9 metra nadwoziu. Z przodu miejsca nie braknie nikomu, z tyłu wygodnie zasiądą osoby o wzroście do około 185 cm, nie narzekając na przestrzeń nad głową czy przed kolanami. Tej ostatniej jest naprawdę więcej niż wystarczająco. Duży jest także bagażnik, do którego dostęp ułatwia unoszona wraz z szybą klapa w stylu liftback. Standardowo mieści się tu 490 litrów, a po złożeniu oparcia nawet 1450 litrów. Nie podoba mi się jedynie sposób otwierania klapy, przy którym trzeba się niestety pobrudzić – najpierw wciskając duże logo, będące przyciskiem, a później wsuwając palce w szczelinę między krawędzią klapy, a zderzakiem.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance

REKLAMA

REKLAMA

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo: przyciski rządzą

Przejdźmy do opisu miejsca pracy kierowcy. Testowany egzemplarz został wyposażony w fotele z certyfikatem AGR, które okazują się bardzo wygodne i nie męczą nawet w dłuższej trasie. Do tego oferują funkcję podgrzewania i wentylacji, a nawet masażu – ten ostatni jest jednak mało wyrazisty (jak cała Insignia i jej układ jezdny) i prawie nie czuć, że za plecami „coś się dzieje”. Przydatna jest za to funkcja regulacji szerokości boczków, która pozwala wtopić się w fotel niemal jak w domu przed kominkiem.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance

Ostatni face lifting Insigni poprawił nieco jakość materiałów, i tu rzeczywiście trudno się do czegokolwiek przyczepić, choć oczywiście nie jest to poziom premium. Czytelne są zegary, które niektórzy ganią za to, że są zbyt mało "wirtualne i nowoczesne", ale ja akurat to zaliczam na duży plus. Wygląda to podobnie jak choćby w testowanej przez nas Mazdzie CX-5, że zewnętrzne zegary są tradycyjne – z lewej obrotomierz, z prawej wskaźniki temperatury cieczy i stanu paliwa.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance

Pośrodku natomiast znajduje się wyświetlacz – kolorowy, ale o bardzo prostej i czytelnej grafice. Pokazuje on zegar prędkościomierza, wewnątrz którego znajdziemy szeroką możliwość wyświetlania dodatkowych informacji – wskazań komputera pokładowego, wskazówek nawigacji, itp. Są jeszcze dwa dodatkowe pola, umieszczone w obrębie obu zewnętrznych zegarów, które także można dostosować, by wyświetlały spalanie, zasięg czy nawet napięcie w akumulatorze.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance

Rozszerzeniem wskazań, pozwalającym na nieodrywanie wzroku od drogi, jest dodatkowy i bardzo czytelny wyświetlacz head-up, gdzie oprócz prędkości wyświetlić można również obrotomierz, wskazówki nawigacji lub też informację o odtwarzanej muzyce.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance

Jako ogromną zaletę zaliczyć trzeba sporą liczbę przycisków i pokręteł, która może nie przystaje do obecnej mody na wszechobecne gładkie tafle ekranów, zastępujące najważniejsze guziki, ale okazuje się niezwykle praktyczna i intuicyjna w obsłudze. Idąc od dołu – przy dźwigni zmiany biegów umieszczono przyciski kilku najważniejszych i przydatnych funkcji, jak wybór trybu jazdy, wyłącznik asystenta pasa ruchu, wyłącznik systemu start/stop oraz wyłącznik czujników parkowania. Genialne! Ileż to nerwów i czasu kosztuje, kiedy w samochodach konkurencji te same funkcje znajdować trzeba za każdym razem w obsługiwanym dotykowo menu.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance

Powyżej znalazł się kompletny panel sterowania klimatyzacją, podgrzewaniem i wentylacją foteli, którego rozszerzenie o rzadko używane funkcje znajduje się na centralnym ekranie – skądinąd również bardzo czytelnym i intuicyjnym w obsłudze. Kończąc temat fizycznych przycisków i pokręteł, tuż pod wspomnianym wyświetlaczem mamy dodatkowo pokrętło głośności, guzik wywołujący główne menu ustawień czy przycisk powrotu. Jest też duży i widoczny włącznik świateł awaryjnych i wyłącznik ESP – tego ostatniego także nie trzeba znajdować zaszytego gdzieś w czeluściach ustawień.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance

Sam ekran, mający raczej skromną przekątną 8 cali, na pierwszy rzut oka wygląda archaicznie i nie grzeszy wysoką rozdzielczością, ale pod względem użyteczności może służyć za wzór. Czytelne ikony najważniejszych funkcji, nieskomplikowane menu ustawień, ekspresowe wręcz połączenie z Android Auto i ogólna szybkość działania to niewątpliwe zalety systemu o nazwie Multimedia Navi Pro – w wersjach Business Elegance i topowej Ultimate oraz w GS Line+ dostępnego w standardzie, a w Elegance czy GS Line wymagającego 6500 zł dopłaty.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo: podsumowanie

Po tygodniowym testowaniu, Opel Insignia okazał się samochodem poprawnym i przewidywalnym, co w tym przypadku jest niewątpliwie zaletą. Auto jest dopracowane w każdym calu i co z tego, że brakuje mu charakteru. Kupując Insignię wiesz, na co się decydujesz. Nie krzyczysz – „zobaczcie, stać mnie”, a raczej pokazujesz, że jesteś „ponad to”. Że nic nie musisz udowadniać i nie bierzesz udziału w tym wyścigu, znając swoją wartość. Jednocześnie 200 koni pod maską pozwala od czasu do czasu pobudzić krążenie krwi i wyrwać się z codziennego letargu. A kiedy dostaniesz Insignię jako kolejne auto firmowe, po krótkim czasie zaczniesz doceniać jej niewątpliwe zalety, ogromną kabinę i komfortowe zawieszenie.

Przy Insigni w wersji 2.0 Turbo Business Edition w cenniku widnieje kwota 165 700 złotych, ale po doliczeniu opcji zainstalowanych na pokładzie testowanego przez nas egzemplarza kwota rośnie o około 20 tys. złotych.

Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegancefot. Michał Szymaczek
Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo Business Elegance
Dane producenta Opel Insignia Grand Sport 2.0 Turbo
Cena 165 700 zł (Business Edition)
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Rodzaj silnika benzynowy, R4
Pojemność skokowa 1998 cm3
Moc maksymalna
przy obrotach
200 KM
4250/min
Maksymalny moment obrotowy
przy obrotach
350 Nm
1500/min
Rodzaj napędu na przednie koła
Skrzynia biegów automatyczna, 9 przełożeń
OSIĄGI
0–100 km/h 7,7 s
Prędkość maksymalna 235 km/h
ZUŻYCIE PALIWA
Średnie (WLTP) 7,3-7,9 l/100 km
Emisja CO2 (WLTP)
166-179 g/km
NADWOZIE

5-drzwiowy, 5-miejscowy liftback, długość x szerokość x wysokość 4897 x 1863 x 1455 mm,  rozstaw osi 2829 mm, masa własna 1520 kg, poj. bagażnika 490/1450 l, poj. zbiornika paliwa 62 l.

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA