Pierwsza jazda Nissanem Ariya: SUV z potencjałem - TEST

Nissan Ariya, po trzech latach od prezentacji prototypu, wchodzi do gry, wciąż wyglądając jak model koncepcyjny. Jako jedni z pierwszych na świecie jeździmy przedprodukcyjnym egzemplarzem. Oto nasze wrażenia.

Nissan Ariya fot. materiały prasowe
Nissan Ariya

Nissan niewątpliwie jest pionierem na rynku samochodów elektrycznych, bo przecież Leaf to pierwszy masowo produkowany „elektryk”, który na całym świecie znalazł do dziś blisko 580 tys. klientów. Tym bardziej dziwić może fakt, że producent tak bardzo zwlekał z prezentacją dawno zapowiadanego elektrycznego SUV-a o nazwie Ariya. Koncept widzieliśmy już bowiem w 2019 roku w Tokio, a model gotowy do produkcji debiutował wirtualnie w 2020 roku. Ta obsuwa, związana najogólniej mówiąc z pandemią, sprawiła że wielu najmocniejszych rywali zdążyło się już na dobre zadomowić na rynku i zgarniają kolejnych klientów. Czy w tej sytuacji Ariya da radę ugryźć kawałek tortu dla siebie? Po krótkiej przygodzie za kierownicą wciąż przedprodukcyjnych egzemplarzy Nissana Ariya mogę na to pytanie odpowiedzieć: warto było czekać.

Nissan Ariya – ogrom miejsca

Nissan Ariyafot. materiały prasowe
Nissan Ariya

Jak wygląda Nissan Ariya, wiadomo od dawna i na uznanie zasługuje tu odwaga stylistów, bo przecież gotowy do produkcji model prezentuje się jak futurystycznie stylizowany koncept. Do tego, pomimo trzech lat od pierwszej prezentacji, auto wciąż wygląda świeżo i bez wątpienia będzie się wyróżniać na drodze. Do tego, dodam od siebie, na żywo Ariya prezentuje się nawet lepiej, niż na zdjęciach, a gładkie linie i obłości, charakterystyczne światła, krótkie zwisy i daleko do przodu rozciągnięta kabina dodają nowoczesnego sznytu.

Nissan Ariyafot. Michał Szymaczek
Nissan Ariya

Dużym zaskoczeniem jest wnętrze Ariyi, i to pod wieloma względami. Powiedzieć, że kabina jest przestronna, to jak nic nie powiedzieć, bo miejsca jest tu jak w samochodzie o co najmniej klasę większym, a przeniesienie całego układu klimatyzacji pod maskę uwolniło dodatkową przestrzeń pod „wiszącą” deską rozdzielczą. Z przodu wygodnie usadowią się osoby ponadprzeciętnie wysokie, a kiedy usiądą za sobą, nie będą narzekać ani na brak miejsca na nogi, ani też nad głową – i to pomimo nisko opadającej linii dachu. Spory jest też bagażnik, liczący w wersji z napędem na przednią oś 468 litrów, a w modelu z napędem e-4orce 415 litrów. Te wartości muszą wystarczyć, bo z przodu bagażnika brak.

Nissan Ariyafot. Michał Szymaczek
Nissan Ariya

Druga rzecz, dotycząca kabiny, to jakość użytych materiałów i ogólne wrażenie estetyczne, znacznie lepsze niż w konkurencyjnych modelach, choćby tych z Grupy Volkswagen. Tu jest naprawdę luksusowo, a wrażenie to zwiększa, biegnąca przez całą szerokość deski rozdzielczej, listwa wiernie imitująca drewno. Wkomponowano w nią dotykowe przyciski sterowania klimatyzacją, które podświetlają się po uruchomieniu samochodu, a po dotknięciu dają haptyczną informację zwrotną, czyli lekko wibrują, dając wrażenie ich rzeczywistego wciśnięcia. Podobnie działają dotykowe pola na konsoli środkowej, która nie tylko jest wisząca, ale można ją też za pomocą przycisku przesuwać w przód lub w tył. Dodam, że obsługiwane dwoma 12-calowymi ekranami multimedia pracują płynnie i są intuicyjne w obsłudze, ale na ich dokładniejszy test przyjdzie czas.

Nissan Ariyafot. Michał Szymaczek
Nissan Ariya

Nissan Ariya – jak jeździ elektryczny SUV?

Nissan Ariyafot. materiały prasowe
Nissan Ariya

Jazdy dla dziennikarzy zorganizowane zostały w Hiszpanii, na słynnym torze wyścigowym Jarama. Do naszej dyspozycji oddano przedprodukcyjne egzemplarze, dlatego nie można było zabrać ich na drogi publiczne, a jedynie testować na zamkniętym terenie. W tym celu organizatorzy przerobili nitkę toru Jarama tak, by odzwierciedlić elementy codziennej jazdy. Był zatem ustawiony za pomocą pachołków krótki odcinek miejski z ciasnym rondem, była też ciasna szykana, ale oprócz tego zasymulowano jazdę krętymi drogami pozamiejskimi, a nawet autostradą, gdzie samochód można było rozpędzić do dużych prędkości, bliskich maksymalnych 160 km/h.

Testowane samochody dostępne były w podstawowej wersji, jaka znajdzie się w ofercie, to znaczy z akumulatorem gromadzącym 63 kWh energii oraz jednym silnikiem elektrycznym o mocy 217 KM i momencie obrotowym 300 Nm, przekazującym napęd na przednią oś. Taki pakiet okazuje się zaskakująco skuteczny, a osiągi – jak 7,5 sekundy do setki – zupełnie wystarczające. Całość natomiast skalibrowana jest pod kątem płynnej i komfortowej jazdy, a nie sportowych osiągów. Ruszanie z miejsca nie powoduje więc uczucia kopnięcia w fotel, co przy dostępnym od startu wysokim momencie obrotowym 300 Nm byłoby przecież możliwe do zrobienia. Zamiast tego czuć stabilne, liniowe przyspieszanie, co z pewnością łatwo będzie docenić podczas codziennej jazdy.

Nissan Ariyafot. materiały prasowe
Nissan Ariya

Samochód prowadzi się przy tym bardzo przewidywalnie, zachowując stabilność nawet przy gwałtownych manewrach czy szybko pokonywanych zakrętach. Wysokie nadwozie i duża masa, licząca 1,8 tony (do nawet 2,3 tony w wersji z napędem na cztery koła i dużym akumulatorem) kompensowane są przez nisko położony środek ciężkości i sprawnie pracujące zawieszenie. Układ kierowniczy daje przy tym dobrą informację zwrotną i jest przyjemnie bezpośredni, pozwalając prowadzić ciężką Ariyę jak po sznurku. Momentami miałem jedynie wrażenie, że wspomaganie działa zbyt mocno, ale tu z pomocą przyszedł tryb Sport, w którym o 20 proc. mniejsza jest siła wspomagania kierownicy, przy zachowaniu wysokiego komfortu jazdy. Co do zdolności tłumienia dziur i nierówności drogi – to ocenimy dopiero, kiedy w nasze ręce trafi egzemplarz produkcyjny. Tor Jarama nie dał możliwości przetestowania tego aspektu.

Dużo uwagi projektanci poświęcili kwestii wyczucia pedału hamulca i dozowania siły hamowania, co bywa bolączką w samochodach elektrycznych, gdzie zadanie spowalniania pojazdu w dużej mierze przejmuje przecież system rekuperacji energii. Muszę przyznać, że pracę domową inżynierowie odrobili z wyróżnieniem, bo poza tym, że owszem, podczas szybkiego wytracania prędkości czuć dużą masę auta, to dozowanie siły hamowania jest bardzo naturalne. Dodam też, że dostępny w Ariyi system e-Pedal, który z założenia pozwalać ma na jazdę z wykorzystaniem tylko prawego pedału, ma nieco zmienioną charakterystykę w stosunku choćby do Leafa i nie pozwala na zatrzymanie samochodu do zera, a jedynie spowolnienie do około 10 km/h. To efekt próśb dotychczasowych użytkowników, którym trudno było oszacować moment całkowitego zatrzymania pojazdu. Szkoda, bo e-Pedal działał skutecznie, a teraz zamienił się zasadniczo w kolejny, mocniejszy poziom odzysku energii.

Nissan Ariya – napęd e-4orce

Nissan Super Leaffot. materiały prasowe
Nissan Super Leaf

Na koniec muszę wspomnieć o jeszcze jednej kwestii, jaką jest napęd na cztery koła, nazwany przez Nissana e-4orce. Będzie on dostępny w modelu Aryia (jak również w hybrydowych modelach z rodziny e-Power) i stanowi wyższy poziom inżynieryjnego kunsztu, bo bazuje na rozwiązaniach stosowanych choćby w sportowym Nissanie GT-R. To system pozwalający na wektorowanie momentu obrotowego, co wpływa na płynność jazdy i poprawia trakcję. I wiem, że nie są to puste obietnice, bo jednym z elementów prezentacji była możliwość pokonania testowego odcinka za kierownicą Nissana Super Leaf. To specjalnie przygotowany, zadziornie wyglądający Leaf, w którym zainstalowano dwa silniki elektryczne i system e-4orce, ale w ten sposób, że można go w każdej chwili odłączyć, porównując jego działanie z klasycznym rozwiązaniem elektrycznego napędu na cztery koła.

Dysponujący imponującą mocą 310 KM Super Leaf sprint do setki wykonuje w 4,5 sekundy, co odczułem na własnych plecach. I rzeczywiście, z włączonym systemem e-4orce auto przyspieszało niby podobnie szybko, ale jednak w płynniejszy i gładszy sposób. Więcej zalet poczuć można jednak było przy próbie dynamicznego pokonywania slalomu ustawionego z pachołków. Siedzący obok instruktor kazał, po minięciu pierwszego łuku, docisnąć gaz i przejechać przez kolejne dwa dość ciasne zakręty „pełnym ogniem”. Choć głowa mówiła „zwolnij”, głos obok kazał jednak przyspieszyć. Jak wrażenia? Zwykły napęd na cztery koła dawał oczywiście radę, ale opony kwiczały przy tym niemiłosiernie, natomiast włączenie wektorowania momentu e-4orce zmieniło Super Leafa w mistrza zakrętów. Łuki przejechane zostały z tak samo dużą prędkością, ale prawie bez kwiczenia opon, a na pewno z większą płynnością i bardziej stabilnie. System ten w ułamku sekundy rozpoznaje, które z kół ma więcej przyczepności i to tam trafia większa porcja momentu obrotowego. Działa to doskonale i kiedy trafi do produkcyjnej Ariyi, z pewnością cieszyć się będzie dużym zainteresowaniem.

Nissan Ariya – podsumowanie

Nissan Ariyafot. materiały prasowe
Nissan Ariya

Miało być krótko, ale nie udało się. A to i tak zaledwie ułamek wrażeń, jakie udało mi się zebrać z kilku okrążeń toru prototypowym egzemplarzem nowego elektrycznego Nissana. Czy samochód ma argumenty do tego, by zawojować rynek? Szczerze przyznam, że to może się udać. Dla kogo jest propozycją? Na pewno nie dla osób poszukujących samochodu sportowego i drapieżnego jak, nie przymierzając, Porsche Taycan, choć zapowiadana topowa wersja przyspieszać ma do setki w imponujące 5,1 sekundy. Świetnie odnajdą się w nim natomiast ci, którzy docenią stylistyczne detale i dobre materiały oraz przestronność wnętrza, a także wysoki komfort jazdy i naprawdę dobre zawieszenie. Dodajmy jeszcze, że prawdopodobnie jeden z najlepszych na rynku, a na pewno najlepszy wśród rywali, napęd na cztery koła.

Ile kosztować będzie Nissan Ariya? Ceny poznamy za około miesiąc, ale szacujemy, że zaczynać się będą od kwot z dwójką z przodu już za najtańszą wersję. Konkurencyjny Volkswagen ID.4 z 174-konnym napędem startuje przecież od blisko 200 tys. złotych, więc tu taniej na pewno nie będzie. Tak czy inaczej, póki co z tych dwóch konkurujących modeli bardziej przekonuje mnie Aryia, i to mimo że jeździłem egzemplarzem dopiero oczekującym na ostateczną homologację. Pełna prezentacja modelu już wkrótce. My też tam będziemy i przekażemy pełne wrażenia z jazd.

 

Dane producenta Nissan Ariya Advance 63 kW
Cena jeszcze nieznana
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Rodzaj silnika elektryczny
Moc maksymalna 160 kW (217 KM)
Maksymalny moment obrotowy 300 Nm
Rodzaj napędu na przednie koła
Zespół akumulatorów litowo-jonowe
Ilość zmagazynowanej energii 66 kWh (63 kWh netto)
OSIĄGI
0–100 km/h 7,5 s
Prędkość maksymalna 160 km/h
ZUŻYCIE ENERGII ELEKTRYCZNEJ
Średnie ok. 15,8 kWh/100 km
Emisja CO2 0 g/km
Zasięg (WLTP) 403 km
NADWOZIE
5-drzwiowy, 5-miejscowy SUV, długość x szerokość x wysokość 4595 x 1850 x 1660 mm, rozstaw osi 2775 mm, masa własna 1800 kg, pojemność bagażnika 468 l.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na Facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

REKLAMA