Porsche Mission R – Prędkość ograniczono

Porsche Mission R istnieje tylko w jednym egzemplarzu, ma dwa elektryczne silniki dające łącznie moc 680 KM i przyspiesza do setki w czasie krótszym niż 2,5 sekundy – kilka rund na torze prototypowym modelem Porsche.

Porsche Mission R auto motor und sport
Porsche Mission R
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 260 000 PLN
Dostępne nadwozia: cabrio-2, coupe-2
SPRAWDŹ OFERTY

Dziwne, ale prawdziwe – elektryczne Porsche potrafi wydawać z siebie fascynujące mechaniczne dźwięki. To odgłos pracy dwóch jednostopniowych przekładni z prostymi zębami i dwóch chłodzonych olejem silników synchronicznych prądu przemiennego. Wytwarzają łącznie moc 800 kW, a może i większą, bo kierowca ma wrażenie, że nigdy jej nie brakuje.
Silnik umieszczony z przodu pracując pełną parą dostarcza 320 kW, ten z tyłu 480 kW. Połączono je grubym pomarańczowym przewodem, który biegnie gdzieś za moimi plecami ukryty w trzewiach jedynego egzemplarza tego niezwykłego auta. Porsche twierdzi, że długotrwała moc systemowa modelu Mission R wynosi 500 kW i pozwala nam ten pokazowy model wypróbować na własnym torze testowym w Experience Center w Los Angeles. Dlaczego tam? Bo ten samochód nie lubi deszczu, a w Mieście Aniołów rzadko pada.

REKLAMA

Porsche Mission Rauto motor und sport
Porsche Mission R

Porsche Mission R - Wirtualna ściana

Mission R po prostu wyrywa do przodu – podobno setkę osiąga w czasie krótszym niż 2,5 sekundy, czego w tej chwili nie da się sprawdzić, ale co jak najbardziej jest możliwe, biorąc pod uwagę ucisk jaki czuję w żołądku. Niezbyt ciężkie auto (1500 kg) zdaje się mieć nieprzebrane pokłady mocy i dynamiki, ale jako jedyny egzemplarz jest dla konstruktorów zbyt cenne, żeby narażać je na jakiekolwiek ryzyko. Dlatego już przy 100 km/h zderza się z wirtualną ścianą – oznacza to po prostu, że jego prędkość ograniczono właśnie do 100 km/h.
Przy konstruowaniu Mission R priorytetem była pierwszorzędna zwinność auta wokół osi pionowej, czyli umiejętność sprawnego pokonywania wszelakich zakrętów, do tego nadzwyczajna trakcja i pełna komunikacja samochodu z kierowcą. Fotel zespolono na stałe z nadwoziem częściowo zapożyczonym z 718 Caymana i wzbogaconym o elementy ze wzmocnionego tworzywa; Porsche Mission R ma długość 4,33 m i szerokość 1,99 m. Za kierownicą można usiąść wygodnie, bo jej położenie oraz położenie pedałów można regulować, samą kierownicę na potrzeby dzisiejszej przejażdżki wyjęto z modelu 911 RSR. Klatka bezpieczeństwa nie ogranicza miejsca w środku, ponieważ nie jest to wbudowana wtórnie konstrukcja przykręcona czy dospawana do nadwozia, lecz nowoczesne rozwiązanie, coś w rodzaju szkieletu z włókna węglowego, który jest częścią dachu.

Żółtym pokrętłem na kierownicy, a raczej wolancie, wybiera się tryb do jazdy na wprost, wsteczny natomiast uruchamia się przyciskiem. Przydałaby się też możliwość zmiany zestrojenia ABS-u, ale w Mission R go nie ma. Cóż, trzeba więc szybko rozgrzać do właściwej temperatury wyścigowe slicki Michelina w rozmiarze 30/68 z przodu i 31/71 z tyłu, zanim nie dość przemyślane hamowanie sprawi, że na nawierzchni zostaną ślady gumy, a opony stracą okrągły kształt. Gdy wszystko jest już jak należy, autem da się hamować z dużym wyczuciem. Przy czym w Mission R zastosowano wyklinany przez zwolenników tradycyjnych rozwiązań system brake by wire, co oznacza, że pedał i układ hamulcowy nie są ze sobą połączone mechanicznie.

Porsche Mission Rauto motor und sport
Porsche Mission R

Porsche Mission R - Komunikatywny układ

Elektryczny showcar potrafi oczywiście odzyskiwać energię i to z mocą do 800 kW, zależnie od stanu naładowania akumulatora. „Bateria” gromadzi 82 kWh energii elektrycznej, a umieszczono ją przed tylną osią, czyli tam, gdzie w spalinowych autach z centralnym silnikiem montuje się jednostkę napędową. Mission R nie ma też systemu steer by wire, chociaż rozwiązanie to wypróbowuje się już w kilku wyścigowych autach klasy GT3. W pokazowym Porsche zastosowano za to bardzo komunikatywny elektromechaniczny układ kierowniczy. Nie reaguje on hiperwrażliwie na każdy ruch, co na mocno w niektórych miejscach pofałdowanej nawierzchni toru zapewnia autu niezbędną stabilność w czasie jazdy na wprost, za to w ciasnych zakrętach sprawia, że kąt skrętu jest odrobinę zbyt duży.
Ale, ale! To przecież prototyp, pojedynczy egzemplarz, showcar, choć przyznajemy, że bardzo zaawansowany. Wjeżdżam więc śmiało w kolejne zakręty, a z każdym okrążeniem toru rośnie we mnie zaufanie do tego samochodu i żal, że jego prędkość ograniczono. Cieszę się więc na każdy zakręt, w którym przy pomocy pedału gazu mogę zmienić obciążenie kół i jak najwcześniej wyjechać tak szybko, jak się da.
„Chodziło o to, żeby przejechać ten tor z prędkością 100 km/h”, żartował przed rozpoczęciem jazd Lars Kern, fabryczny kierowca bijący rekordy na fabrycznym torze Porsche oraz na Nürburgringu. Ale i jemu taka sztuka pewnie by się nie udała. A już na pewno nie na hopce, na której za nic nie można dopuścić, żeby odciążone koła straciły przyczepność. Jednak nawet w tym miejscu Mission R wydaje się ekstremalnie twardy, wytrzymały i bardzo serio – każdy ruch kierownicy jest przenoszony do przednich kół, które zawieszone na podwójnych trójkątnych wahaczach natychmiast zamieniają go w skręt.
Jak długo może trwać taka zabawa? Zależnie od sposobu pokonywania toru od 25 do 40 minut – potem Mission R trzeba podłączyć do ładowarki. Żeby mieć do dyspozycji stałą wysoką moc zestaw akumulatorów wyposażono w system chłodzenia olejem, podobnie zresztą jak silniki. Krótki czas ładowania jest z kolei możliwy dzięki temu, że napięcie w układzie elektrycznym wynosi 900 woltów, dlatego napełnienie „baterii” od 5 do 80 procent jej pojemności trwa 15 minut.

Porsche Mission Rauto motor und sport
Porsche Mission R

Porsche Mission R - Misja przyszłości

Wskaźnik na ekranie kierownicy pokazuje wprawdzie, że akumulator jest napełniony jeszcze w 40 procentach, jednak z każdym kolejnym okrążeniem rośnie ryzyko, że może stać się coś, co zaszkodzi autu. Dlatego zjeżdżam do stacji ładowania, przy której spotykam Larsa Kerna i Marca Lieba, zwycięzcę Le Mans 24h z 2016 roku – chcą wiedzieć, jak też mi się jeździ Mission R.
Odpowiadam pytaniem: co z punktu widzenia zawodowców stoi na przeszkodzie, żeby ten koncepcyjny model przekształcić szybko w gotowy do produkcji? „Właściwie nic”, mówi Lars. „Moc, a także precyzja i prędkość rozdziału siły napędowej są pierwsza klasa”. I to mimo że zamiast funkcji torque vectoring zastosowano mechaniczne blokady mechanizmów różnicowych obydwu osi.
Marc nie zaprzecza. „Jeszcze trochę potrwa, zanim będziemy w stanie wziąć tym autem udział w prawdziwym długodystansowym wyścigu. To moja ulubiona dyscyplina, dlatego byłoby miło, gdyby sprawa nabrała większego tempa”. Potem wdaję się jeszcze w małą dyskusję z inżynierami, czy powinno się w Mission R zastosować ABS, czy nie. Prawdopodobnie trzeba by wtedy pomyśleć także o układzie kontroli trakcji, chociaż zaraz – 911 Carrera Cup obywa się bez jednego i drugiego, więc w czym problem? Dzisiejsza dyskusja kończy się więc bez jednoznacznego rezultatu.
Niejasne jest też, jaki będzie dalszy los Porsche Mission R. Takiego samochodu nie konstruuje się dla zabicia czasu, mówią w Porsche, a wiemy przecież, że na przykład z koncepcyjnego Mission E powstał prawdziwy Taycan. Wyścigową wersję Mission R można więc sobie jak najbardziej wyobrazić.

DANE TECHNICZNE

Jednomiejscowy model prototypowy, dł. x szer. x wys. 4326 x 1990 x 1190 mm, rozstaw osi 2560 mm, masa własna ok. 1500 kg

Przeniesienie napędu: na cztery koła, przekładnie jednostopniowe o stałym przełożeniu

Silniki elektryczne, akumulator:
Dwa synchroniczne silniki elektryczne prądu przemiennego, moc maksymalna 320 kW (435 KM) z przodu i 480 kW (635 KM) z tyłu, maksymalna moc rekuperacji 800 kW, ilość zgromadzonej energii 82 kWh

Osiągi:
0-100 km/h - < 2,5 s
Prędkość maksymalna > 300 km/h

REKLAMA