REKLAMA

Seat Leon 1.5 eTSI FR: Weryfikuje asfalt - TEST

Seat Leon wjeżdża na rynek – z nowymi nadwoziem, układem napędowym i multimediami. I chociaż dzisiaj wymaga się od aut, by sprawnie komunikowały się ze światem, to jednak to, czy naprawdę są dobre wciąż weryfikuje asfalt. W teście wersja FR z silnikiem 1.5 eTSI.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 75 900 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5, kombi-5
SPRAWDŹ OFERTY

Gdy tylko kierowca chwyci klamkę, umieszczona pod lusterkiem lampka wyświetla na asfalcie słowo „hola!”. Hiszpańskim „cześć!” nowy Leon jakby od razu chciał podkreślić swoje pochodzenie. Tymczasem techniczna konstrukcja modelu czwartej generacji – płyta podłogowa, zawieszenie, układ napędowy – jest oczywiście taka sama jak w wypadku nie tylko Golfa, ale i Skody Octavii oraz nowego Audi A3. Czy mimo to Seatowi udało się stworzyć model oryginalny i budzący emocje?

Seat Leon 1.5 eTSI FR - Zapatrzony w Tarraco

Część komfortu resorowania Leon poświęca na rzecz ostrzejszych właściwości jezdnych

Oglądając nowego Leona z każdej strony, trudno nie zauważyć, jak bardzo jest podobny do większego i starszego niż on SUV-a, Seata Tarraco. Sześciokątna osłona chłodnicy, „spojrzenie” reflektorów – zwłaszcza ułożenie diod świateł dziennych –, charakterystyczny garb na pokrywie silnika, czy szeroki pas tylnych świateł na pokrywie bagażnika to elementy, które przeszczepiono z Tarraco poddając je najwyżej drobnej kosmetyce. Jednocześnie, patrząc na Leona, zyskujemy przekonanie, że te stylistyczne nawiązania świadczą raczej o pewnej ciągłości niż chęci ułatwienia sobie życia przez projektantów. W testowanej wersji FR nie brakuje akcentów mających wywołać wrażenie, że Leon to samochód o wybitnie dynamicznym charakterze – choć jeśli dobrze kojarzymy, to takie auta mają raczej prawdziwe końcówki wydechu, a nie imitacje. Cóż, podobno potencjalnym klientom to nie przeszkadza, więc w Leonie prawdziwa rura (żeby było śmieszniej – tylko z jednej strony) jest schowana w designerskiej imitacji. Mimo to, a może właśnie dlatego, na ulicy Leon będzie jednym z tych kompaktów, za którym obejrzy się przynajmniej kilku ciekawskich.
Trudno natomiast ukryć rozczarowanie po wejściu do kabiny. Owszem, jest w niej dużo miejsca, a fotele, mimo że wyglądają niepozornie, bardzo dobrze podtrzymują ciało. To prawda, że nowy system multimedialny po chwili potrzebnej na oswojenie się z jego nowym układem nie tylko wygląda bardziej nowocześnie niż w poprzednim modelu, ale w istocie taki jest. Detale, takie jak mały przełącznik zmiany biegów, rzeczywiście okazują się całkiem praktyczne w użytkowaniu. Natomiast w aucie za ponad 100 tys. zł takich plastików, jakimi wykończono tunel środkowy albo poszycie drzwi być nie powinno (zwłaszcza z tyłu tworzywa mają dużo gorszą jakość niż te z przodu).

Pozycja za kierownicą, czytelność wskaźników, schowki – wszystko OK, ale za przeciętną jakość materiałów należy się Leonowi krecha
Fotele, tzw. sportowe, w wersji FR są seryjne – zapewniają dobre podparcie każdej części ciała; z tyłu jest sporo miejsca na wysokości stóp i kolan, ale wyłącznie dla dwóch osób

Seat Leon 1.5 eTSI FR - Dotykowe pola i cyfrowe wskaźniki

Żegnajcie pokrętła i przyciski, witajcie dotykowe pola i suwaki – zainspirowani smartfonami producenci samochodów uznali, że skoro dotykiem obsługujemy telefony, to takie samo rozwiązanie należy zastosować w autach. Ktoś chyba jednak zapomniał, że ze smartfonu korzystamy najwyżej idąc (co i tak czasami kończy się guzem), a samochodem jeździmy w gęstym ruchu. Jeżeli więc obsługa klimatyzacji albo świateł wymaga większej uwagi niż dotychczas, to właśnie poznaliście odpowiedź na pytanie, czy nowe rozwiązanie jest lepsze od stosowanego wcześniej. Sam system multimedialny Leona ma dwa widoki do wyboru – klasyczny, z ikonkami jak w smartfonie, oraz kafelkowy, nowoczesny i kolorowy. W obydwu wypadkach – i to jest duża zaleta – na dole ekranu można zapisać skróty do najczęściej wykorzystywanych funkcji i niezależnie od tego na jakim poziomie menu w danej chwili jesteśmy, szybko daną funkcję wywołać. Obsługa klimatyzacji oraz kontrola głośności systemu audio za pomocą dotykowych pól wymaga jednak zbyt wiele uwagi, żeby nazwać ją intuicyjną. Nowocześnie? Zgoda. Bezpiecznie? Nie do końca.
Świetnym rozwiązaniem – aż dziwne, że dopiero teraz ktoś na nie wpadł – jest lampka ostrzegająca o obiektach w martwym polu lusterek, która jest częścią tzw. nastrojowego oświetlenia kabiny. Za liczbę schowków Leon też dostaje piątkę, natomiast jedyne zastrzeżenie dotyczące funkcji związanych z łącznością mamy do znajdujących się w kabinie portów – tylko w standardzie USB-C, klasycznego USB brak. Dla posiadaczy bardziej klasycznych smartfonów nie ma innego wyjścia jak wożenie ze sobą odpowiedniej przejściówki.

Adaptacyjny tempomat, dzięki kamerze, odczytuje znaki i może dostosować prędkość do obowiązującego ograniczenia oraz przebiegu drogi – obie funkcje można jednak wyłączyć Kierowca wybiera, czy układ ikonek w systemie ma być kafelkowy (powyżej) czy klasyczny, jak w smartfonie; u dołu ekranu można zapisać skróty do często używanych funkcji – przydatne
Do wyboru, do koloru – i to dosłownie. Cztery różne widoki cyfrowej tablicy przyrządów mogą być stonowane albo klasyczne, mogą też nawiązywać układem do kafelkowego wyglądu menu systemu multimedialnego. Wygląd map nawigacji jest dość prosty

 

Trzystrefowa klimatyzacja – tego dotąd nie było; do pól dotykowych trzeba się przyzwyczaić, tak jak do umiejscowienia tych aktywujących ogrzewanie szyb

 

REKLAMA

REKLAMA

Seat Leon 1.5 eTSI FR - Zawieszenie lekko ostre



Ci, którzy od Leona FR oczekują porcji „pieprzu” w układzie kierowniczym i zawieszeniu nie będą zawiedzeni, natomiast kierowców, którym bardziej zależy na komforcie nowy Leon z pewnością nie przekona. Wersja FR standardowo ma zawieszenie obniżone o 15 mm, a jego zestrojenie jest gdzieś na granicy między tym, co umiarkowanie komfortowe a tym, co przesadnie twarde. Swoje do niwelowania nierówności dorzucają też duże, 18-calowe obręcze kół, a efekt tego wszystkiego jest taki, że Leon potrafi zatrząść nadwoziem na każdej nawierzchni, która nie jest równa, nawet jeśli ma opcjonalne amortyzatory o regulowanej sile tłumienia ustawionej w trybie Comfort. O ile zestrojenie zawieszenia to coś, co jednym może spodobać się bardziej, a drugim mniej, o tyle dźwięków dochodzących z tylnej jego części z pewnością nie powinno być słychać – najwyraźniej to kwestia konstrukcyjna, bo w testowanym niedawno nowym Golfie stwierdziliśmy taki sam problem.
W przeciwieństwie do Golfa, w Leonie 1.5 eTSI z tyłu znajduje się tańsza i prostsza belka skrętna, a nie układ wielowahaczowy. Na zachowanie samochodu na drodze nie ma to wpływu. Leon wciąż jest jednym z najlepiej prowadzących się kompaktów: odporny na zmianę obciążenia kół, długo opiera się naturalnej tendencji do podsterowności i potrafi szybko zmienić kierunek jazdy.
Pikantny, ale tak jak trzeba, jest też układ kierowniczy – na tyle precyzyjny i bezpośredni w działaniu, żeby na krętej drodze wciągnąć kierowcę w środek akcji i jednocześnie komfortowy i nienerwowy w czasie spokojnej jazdy. No i hamulce – z żelazną skutecznością zatrzymują Leona ze 100 km/h na dystansie około 35 m.

Znakomity drobiazg, a przy tym praktyczny – część tzw. nastrojowego oświetlenia zapala się, gdy system wykryje obecność jakiegoś pojazdu w martwym polu lusterek Jak podpis artysty – czcionka, którą wybrano do podpisu modelu to świetny detal

 

Kwestie polityczne

Pod względem wyposażenia opcjonalnego Leon ustępuje dziś nie tylko Golfowi i A3, ale też Octavii. Do Seata nie można bowiem zamówić (na razie, po face liftingu zapewne się to zmieni) na przykład matrycowych reflektorów czy wyświetlacza head-up. Wydaje nam się to co najmniej dziwne, bo mimo bliźniaczych konstrukcji wszystkie cztery modele mają różne charaktery – Golf to klasyczny kompakt, A3 jest bardziej ekskluzywne, Octavia puszcza oko w kierunku rodzin, a Leon do tych, którzy szukają stylu i dynamiki. Dostępność wymienionych elementów w Leonie nie zmniejszyłaby liczby chętnych na konkurencyjne modele.

Szymon Piaskowski

REKLAMA

Seat Leon 1.5 eTSI FR - Osiągi to liga mistrzów

Za skrótem 1.5 eTSI kryje się całkowicie nowy dla Leona układ napędowy, czyli turbodoładowany silnik benzynowy oraz 48-woltowa instalacja elektryczna z rozrusznikiem/alternatorem działającym czasami jak jednostka elektryczna. Niezależnie od wybranego trybu jazdy (Eco, Comfort, Normal lub Sport) Leon jeździ tak, by zużywać jak najmniej paliwa. Pomagają mu w tym system odłączania dwóch cylindrów, rekuperacja energii kinetycznej i wyłączanie silnika w czasie jazdy. Wystarczy zdjąć nogę z pedału gazu, by zaczęło działać jedno z dwóch ostatnich rozwiązań – kiedy do krzyżówki albo poprzedzającego auta jest daleko, silnik wyłącza się i Leon jedzie powoli wytracając prędkość, natomiast kiedy dojeżdżamy do innego pojazdu lub skrzyżowania, układ odzyskiwania energii włącza się do pracy, wyraźnie zwalniając samochód. Po kilkudziesięciu kilometrach można wyczuć działanie systemu i do minimum ograniczyć korzystanie z hamulca. Wszystko działa w tak naturalny i intuicyjny sposób, że kierowca ma wrażenie, jakby Leon nie tylko przewidywał sytuację na bazie danych z GPS, ale wręcz za pomocą kamery czytał aktualną sytuację na drodze. Efekt? Średnie spalanie na poziomie 7 l/100 km, natomiast przy odrobinie dyscypliny poza miastem bez trudu można uzyskać wynik o litr lepszy.
Mimo ewidentnie ekonomicznej natury Leona jego osiągi okazały się lepsze niż fabryczne (rzadkość!). W codziennej jeździe szczególnie przydaje się maksymalny moment obrotowy dostępny od niskich obrotów i utrzymujący się w przedziale, w którym najczęściej wędruje wskazówka obrotomierza.
Leon wjeżdża na rynek w trudnych czasach. Ma kilka drobnych wad, ale na koniec trzeba stwierdzić jedno – wśród kompaktów wciąż jedzie w czołówce.

Pojemność bagażnika – taka jak w poprzedniku, większa jest tylko po złożeniu oparć kanapy; dla narciarzy i nie tylko – otwór w podłokietniku Imitacje końcówek rur wydechowych – prawdziwa końcówka przechodzi tylko przez jedną z nich. Całość wygląda jednak zgrabnie



NASZA OCENA

Nowy Leon traci pół gwiazdki za przeciętne materiały w kabinie i obsługę zbyt absorbującą uwagę kierowcy, drugie pół musimy ująć za czasami zbyt sztywne resorowanie oraz głośną pracę zawieszenia. Poza tym Leon to bardzo dobry, a momentami znakomity samochód – ze szczególnym wyróżnieniem osiągów i ekonomii jazdy. Styl – jak zwykle – każdy niech oceni sam.

PLUSY
 minus  bardzo stabilne zachowanie na drodze, precyzyjny układ kierowniczy
 minus  rozbudowane multimedia, czytelne cyfrowe wskaźniki
 minus  bardzo dobre osiągi, niskie zużycie paliwa, skuteczne hamulce
 minus  szybka w działaniu przekładnia, płynnie działający system start/stop
 minus  przestronne wnętrze (dla czterech osób), dużo schowków
MINUSY
minus twarde plastiki w kabinie, wymagająca zbyt dużej uwagi obsługa klimatyzacji
minus momentami zbyt sztywne resorowanie, głośna praca tylnego zawieszenia
minus braki w wyposażeniu dodatkowym (reflektory matrycowe, wyświetlacz head-up)

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA