REKLAMA

Skoda Enyaq prawie gotowa! Jeździliśmy przedprodukcyjnym modelem - TEST

Jej nazwa znaczy „fala życia” i niewykluczone, że elektryczna Skoda Enyaq będzie surfować na samym szczycie tej fali – bo ma duży zasięg, przestronne wnętrze i bardzo dobrze spisuje się na drodze. Wrażenia z pierwszej przejażdżki.

skoda enyaq Fot. Hans-Dieter Seufert

To model zupełnie nowego rodzaju: ani SUV, ani van, ani crossover. Po prostu – Enyaq

Pierwszy elektryczny model Skody w pstrokato zielonym maskującym przebraniu zlewa się z krajobrazem burych traw. To zapewne z powodu tego kamuflażu przedpremierowe jazdy testowe nową Skodą jeszcze w lutym zorganizowano na głębokiej irlandzkiej prowincji.

Skoda Enyaq prawie gotowa - Pierwszy kontakt 

Na wąskich smaganych deszczem drogach mamy wyjątkową okazję poznać Enyaqa już teraz, zanim najprawdopodobniej pod koniec bieżącego roku trafi do sprzedaży. I trzeba przyznać, że ten pierwszy kontakt wypada bardzo pozytywnie, chociaż inżynierowie Skody twierdzą, że model jest na razie gotowy tylko w około 70 procentach. Okej, przyjmujemy to do wiadomości. Jednak już teraz widać, że pierwsza całkowicie elektryczna Skoda stworzona na platformie MEB, przeznaczonej w koncernie VW właśnie do kontrukcji tego rodzaju aut, to będzie raczej duża rzecz. Nie tyle z powodu rozmiarów nadwozia (jego długość wynosi 4,65 m), które plasują ją między Karoqiem a Kodiaqiem, ile ze względu na ogólny zestaw cech. Jeśli więc producentom konkurencyjnych aut zdawało się, że po drodze do modelu seryjnego nowa Skoda zgubi niebanalny styl, jaki miał studyjny Vision iV, to się rozczarują. Bo to ani SUV, ani van, ani crossover, tylko po prostu Enyaq.

skoda enyaqFot. Hans-Dieter Seufert
Pierwsza elektryczna Skoda stworzona na płycie MEB jest autem klasy średniej dostępnym w trzech wersjach różniących się pojemnością akumulatorów

Weźmy wygląd. Bryłę nadwozia zaprojektowano tak, by maksymalnie wykorzystać przestrzeń we wnętrzu, a jednocześnie sprostać wymaganiom aerodynamiki (współczynnik oporu powietrza Cx wynosi 0,27). Enyaq wygląda na auto dynamiczne, ma przyjemne dla oka designerskie detale i nie sposób pomylić go z innymi modelami. Nawet pas diod przebiegający przez całą szerokość przodu, w tym także przez osłonę chłodnicy, tu nie wygląda kiczowato, lecz pasuje do całości. Nie tylko designerskie smaczki robią dobre wrażenie, ale i proporcje nadwozia. To zasługa wspomnianej platformy MEB. Pozwala ona na umieszczenie akumulatorów w podłodze, a silnika elektrycznego z tyłu przy osi wielowahaczowej. Można też zamówić wersję z drugim silnikiem przy przedniej osi, dzięki czemu Enyaq zyskuje napęd na cztery koła.
Akumulatory w Skodzie zbudowano tak samo jak w innych modelach koncernu VW. Są płaskie i mają podłużne cele zgrupowane w moduły. Od tego, czy akumulator składa się z zestawu 8-, 9- czy 12 modułów po 24 cele każdy zależy też, ile energii potrafi zgromadzić; może ona wynosić 55, 60 lub 82 kWh. Stosownie do tego są oznaczone poszczególne wersje Enyaqa – 50, 60, 80, 80X i vRS. W elektrycznej Skodzie oznaczenia odnoszą się, owszem, do „pojemności”, tyle że nie silnika jak w konwencjonalnych autach, lecz akumulatora. Tzw. pojemność netto (czyli dostępna) wymienionych wersji to 52, 58 i 77 kWh, moc wynosi z kolei 109, 132 i 150 kW w wypadku silnika przy tylnej osi i 75 kW dla silnika elektrycznego przy przedniej osi.
Z tyłu pracuje bardzo wydajny silnik synchroniczny, z przodu trwała jednostka asynchroniczna, która ma szybko reagować w chwili, gdy kierowca zechce skorzystać z pełnej mocy. Enyaq przyspiesza do 100 km/h – zależnie od wersji – w czasie od 6,2 do 11,4 s i dzięki stałej dostępności maksymalnego momentu obrotowego robi to bardzo płynnie; na autostradzie jest w stanie osiągnąć nawet 180 km/h. W takim wypadku znacznie maleje jednak maksymalny zasięg, który według procedury WLTP wynosi ok. 500 km (dla wersji 80, a w aucie z napędem 4x4 – ok. 460 km).

skoda enyaqFot. Hans-Dieter Seufert

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

 

REKLAMA

Silnik elektryczny przy tylnej osi uzyskuje moc 109, 132 lub 150 Kw. Skoda Enyaq może mieć napęd 4x4

Skoda Enyaq prawie gotowa - Napęd na tył lepszy 

Dzisiaj jednak tylnonapędowym Enyaqiem podróżujemy nie autostradą, lecz krętymi bocznymi drogami. Jeśli ktoś obawia się, że tylny napęd oznacza poślizgi tylnej osi i inne niedogodności, powinien wiedzieć, że w autach elektrycznych napęd przedni jest gorszym rozwiązaniem niż w samochodach spalinowych. Umieszczony pośrodku w podłodze akumulator ważący od 350 do 500 kg sprawia, że punkt ciężkości auta znajduje się nisko i jest przesunięty do tyłu, co w samochodach przednionapędowych powoduje problemy z trakcją (odciążony przód). A elektryczna Skoda ma bardzo dobre właściwości jezdne, układ kierowniczy jest bezpośredni, a komfort zawieszenia wysoki, i to mimo że na razie nie są dostępne amortyzatory o zmiennej sile tłumienia. W każdym razie wszechobecnych na bocznych drogach nierówności pasażerowie prawie nie odczuwają.

skoda enyaqFot. Hans-Dieter Seufert
Do zamaskowania Enyaqa użyto 18 m2 folii o specjalnym wzorze, który ma ukrywać stylistyczne szczegóły nowego auta, np. reflektory

W Enyaqu zastosowano chyba wszystkie urządzenia, które nowoczesny samochód mieć powinien. Auto odzyskuje energię podczas hamowania (kilka stopni rekuperacji), potrafi dostosowywać tempo jazdy do prędkości pojazdu poruszającego się przed nim, a także wybierać najekonomiczniejszą trasę przejazdu – dzięki nawigacji tempomat z wyprzedzeniem dopasowuje prędkość i sposób gospodarowania energią do topografii trasy.

Uniwersalna konstrukcja

Zestaw akumulatorów umieszczony pod podłogą i między osiami auta, silnik elektryczny przy tylnej osi oraz przekładnia jednostopniowa – oto budowa Skody Enyaq. Ten typ konstrukcji pozwala zwiększyć rozstaw osi i dobrze chronić akumulatory, a w branży samochodowej określa się go mianem „deskorolka”. W wersji czteronapędowej drugi silnik znajduje się przy przedniej osi.
skoda enyaqMateriały prasowe


Prace nad wykończeniem wnętrza jeszcze trwają. Na większą skalę będą stosowane materiały z recyklingu, w tym skóra garbowana z poszanowaniem środowiska. Wiadomo też, że pojawią się nieznane dotąd w Skodzie wersje wyposażenia Lodge i Lounge.
Na środku deski rozdzielczej główne miejsce zajmuje 13-calowy dotykowy ekran, przed kierowcą znajduje się natomiast stosunkowo nieduży wyświetlacz pokazujący najistotniejsze informacje, jak prędkość jazdy i ilość pobieranej energii.

skoda enyaqFot. Hans-Dieter Seufert
Mimo że to model przedseryjny na drodze okazał się bardzo sprawny, dając kierowcy sporo przyjemności podczas jazdy

Ktoś powie, że to niewiele, ale Skoda twierdzi, że chodzi o ograniczenie się do tego, co najważniejsze. Ważny może się okazać np. opcjonalny wyświetlacz head-up wykorzystujący technologię rzeczywistości rozszerzonej, czyli wyświetlający znaki nawigacji w taki sposób, że wyglądają, jakby znajdowały się na ulicy. To coś z gatunku high-tech, ale Skoda nie zapomina o swoim stałym zestawie simply clever z parasolem, skrobaczką do lodu i, po raz pierwszy, z przewodem ładowania, na który znaleziono sprytne miejsce pod podłogą 585-litrowego bagażnika.
Właśnie, ładowanie! Służą do niego wtyczka do jednofazowego gniazda 230V, wallbox o mocy 11 kW, ładowarka prądu przemiennego o mocy 50 kW lub tzw. szybka ładowarka prądem stałym o mocy do 125 kW. Ta ostatnia pozwoli naładować akumulator do 80% pojemności w ciągu 40 minut. Potem można ruszać w drogę – na wznoszącej fali.

skoda enyaqSchulte design
W chwili oficjalnej premiery Enyaq będzie prawdopodobnie wyglądał tak, jak na powyższej ilustracji

 

zobacz galerię

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA