[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Skoda Kamiq kontra Hyundai Kona, Mazda CX-3 i Opel Crossland X: test kompaktowych crossoverów

Do sprzedaży trafił trzeci crossover Skody – Kamiq. Płacz i zgrzytanie zębów u konkurentów, czy może nie mają się czym przejmować? Sprawdzamy w teście wersji benzynowych o mocy od 115 do 130 KM, porównując Kamiqa z Hyundaiem Koną, Mazdą CX-3 i Oplem Crosslandem X.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 81 900 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Moda podobno szybko się zmienia, ale nie moda na SUV-y i crossovery. Ta trwa od lat i zyskuje nowych zwolenników. Jednak czy zawsze i wszędzie? Osobom, którym leży na sercu ekologia i które obawiają się zmian klimatu, nie podoba się na przykład, że takie auta zużywają dużo paliwa i zajmują więcej przestrzeni na ulicach. To, i wiele więcej, zamierzamy dzisiaj sprawdzić. Na redakcyjny parking przybyły nowiutka Skoda Kamiq i jej konkurenci z rodziny niedużych crossoverów: Hyundai Kona, Mazda CX-3 i Opel Crossland X. Zanim wyjedziemy na ulicę, rzućmy okiem na ich wymiary. Zajmują od 7,4 m2 (Opel) do 7,6 m2 (Skoda) powierzchni, czyli nie więcej niż tradycyjny mały albo kompaktowy samochód. No, ale na pewno potrzebują więcej paliwa! To się dopiero okaże – benzynowe silniki testowanych modeli mają moc od 115 KM (Skoda) do 130 KM (Opel), każdy współpracuje z 6-biegową przekładnią mechaniczną.

Test kompaktowych crossoverów - Mazda CX-3 2.0 Skyactiv-G 

5,7 s
tyle czasu zajmuje Maździe CX-3 przyspieszenie z 60 do 100 km/h. Ospały silnik Hyundaia potrzebuje o 0,8 s więcej

W samochodach tej klasy często stosuje się trzycylindrowe silniki wspomagane turbosprężarką – trzy spośród czterech testowanych modeli wyposażono właśnie w takie jednostki. Wyjątkiem jest Mazda napędzana pojemnym, bo dwulitrowym czterocylindrowym silnikiem bez sprężarki. Takie rzeczy wciąż są możliwe! Mazda CX-3 w bogato wyposażonej wersji Sky Energy kosztuje 81 900 zł i nie jest to wcale najwyższa cena wśród testowanych crossoverów. Niedawno przeprowadzony face lifting nie zmienił niczego w kwestii pojemności wnętrza – nadal nie jest ono zbyt duże. Z przodu miejsca nie brakuje, jednak na tylnych siedzeniach Mazdy CX-3 jest dość ciasno, bagażnik również nie należy do dużych. A więc bez niespodzianek.
Nie ma ich także w wypadku silnika, który swoje 121 KM i moment obrotowy o wartości 207 Nm oddaje bez większego zapału. Nie jest też wcale bardziej cichy niż trzycylindrowe jednostki napędowe konkurentów. Za to nie ustępuje im pod względem zużycia paliwa – w teście potrzebował przeciętnie 7,3 l, czyli mniej więcej tyle, ile pozostałe auta. Przy spokojnej jeździe jednostka ta może się zadowolić nawet około 6 litrami benzyny na 100 km – to dobry argument w dyskusji na temat „SUV-y a ekologia”.
Poza tym CX-3 ma to, co zawsze podobało nam się w modelach Mazdy – znakomicie działającą mechaniczną skrzynię biegów, tutaj o sześciu przełożeniach. Są na świecie samochody, które lubi się z jakiegoś na pozór błahego powodu. CX-3 jest takim autem. Gdy sięga się do małej zgrabnej dźwigni biegów, by lekko i z przyjemnym oporem zmieniać kolejne przełożenia, człowiek czuje taki rodzaj przyjemności, jakiego nie uświadczy się w innych autach.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Tego rodzaju drobiazgi pozwalają nawet łatwiej przejść do porządku dziennego nad tym, że zawieszenie tylko przeciętnie tłumi nierówności drogi. Ponieważ jest dość twarde, Mazda ochoczo pokonuje kolejne zakręty, wykazując się największą dynamiką w tym gronie aut. I to właśnie sprawia, że z przewagą kilku punktów plasuje się w teście na drugim miejscu, przed Hyundaiem Koną.

Mazda CX-3

z czterocylindrową wolnossącą jednostką 2.0 i znakomitymi hamulcami
Miejsca w kabinie Mazdy nie ma za wiele, za to wszelkie pokładowe funkcje obsługuje się łatwo i intuicyjnie. Kanapa z tyłu nie jest zbyt wygodna, a pojemność bagażnika okazuje się tylko wystarczająca.

 

 

REKLAMA

REKLAMA

Test kompaktowych crossoverów - Opel Crossland X 

5,4 litra tylko tyle paliwa zużył Opel Crossland X na standardowej trasie podczas spokojnej jazdy nastawionej na oszczędność. W tych samych warunkach Hyundai Kona potrzebował o pół litra benzyny więcej

W wypadku Crosslanda X różnica punktowa w stosunku do najlepszych jest już nieco większa. Pod jego maską pracuje 130-konny silnik 1.2 z turbosprężarką – najmocniejszy w tym teście. Szkoda tylko, że Opel niezbyt konsekwentnie wykorzystuje tę przewagę nad rywalami. Wprawdzie jako jedyny w razie potrzeby rozpędzi się do ponad 200 km/h (prędkość maksymalna wynosi 201 km/h), ale nie przyspiesza tak szybko jak Mazda czy Skoda. Drogi, którymi prowadzi się dźwignię od jednego przełożenia do drugiego są długie, a same biegi nie „wchodzą” tak gładko, co łatwo zauważyć po bezpośredniej przesiadce z Mazdy. Tu mała podpowiedź – za dopłatą 6000 zł można mieć Crosslanda X z tym samym silnikiem, ale z sześciostopniową przekładnią automatyczną; wielu kierowcom na pewno spodoba się ona bardziej niż „manual”.
Ale układ przeniesienia napędu Opla ma też swoje mocne strony. Należy do nich np. zużycie paliwa. Crossland X okazuje się naprawdę oszczędny, zwłaszcza na wyznaczonej przez nas stałej trasie do badania najniższego zużycia paliwa. Opel, który przemierzał ją w spokojnym tempie, potrzebował tylko 5,4 l/100 km, czyli o kilka dziesiątych litra mniej niż Mazda czy Skoda. Hyundai Kona na tej samej trasie zużył o pół litra benzyny więcej, a to już spora różnica. Czy można bez ryzyka błędu powiedzieć, że SUV-y dużo palą? Jasne, że nie!
Crossland X może się też pochwalić innymi zaletami bardzo przydatnymi na co dzień. Kanapę z tyłu można przesuwać o 15 cm w przód lub w tył – albo powiększając przestrzeń na nogi dla pasażerów, albo zwiększając bagażnik, gdy nikt nie siedzi z tyłu. Za tę możliwość trzeba zapłacić dodatkowo 2300 zł (pakiet „Wygodny”). Sam samochód w bogato wyposażonej wersji Elite kosztuje 85 000 zł, ale z testowanym silnikiem i z podstawowym wyposażeniem (Enjoy) można go kupić za 78 300 tys. zł. Za 2000 zł Crossland X może mieć lakierowany na czarno dach kontrastujący z kolorem reszty nadwozia. Jednak pod względem wyposażenia służącego bezpieczeństwu jest już mniej kolorowo – konkurencyjne modele oferują tu więcej. To właśnie kosztowało Opla utratę punktów i przeszkodziło w zajęciu lepszego miejsca w teście.

Opel Crossland X

Z przesuwana kanapą i oszczędnym silnikiem
Przesuwanie siedzisk kanapy w Oplu nie wymaga wysiłku. Przed złożeniem oparć bagażnik Crosslanda jest najpojemniejszy, a szeroki otwór i równa podłoga ułatwiają rozmieszczenie w nim bagażu. Ekran komputera umieszczono dość nisko, co nie jest zbyt praktyczne.

Test kompaktowych crossoverów - Hyundai Kona

Hyundai Kona – i jest to pewna niespodzianka – kosztuje więcej niż Mazda CX-3. Za wersję Style trzeba zapłacić 82 200 zł, a wcale nie jest ona najdroższa. Z kolei najtańsza Kona z testowanym przez nas silnikiem 1.0 kosztuje 70 200 zł – o 700 zł mniej niż najtańsza Mazda CX-3 (wersja SkyGo).  Testowana Kona ma m.in. automatyczną klimatyzację, kamerę i czujniki parkowania z tyłu, czy system utrzymywania auta na pasie ruchu. Dodatkowo trzeba natomiast płacić za pakiet „Nawigacja” (3700 zł) i czarne dach oraz obudowy lusterek zewnętrznych (2500 zł).
Starania projektantów, by Kona prezentowała się jak eleganckie i nowoczesne auto widać na każdym kroku. I chociaż nie przyznajemy punktów za stylistykę, to nie możemy sobie darować komplementów – Hyundai jest po prostu ładnym autem z wysmakowanym i ergonomicznym, chociaż niezbyt przestronnym, wnętrzem. Staje się ono jeszcze przytulniejsze, jeśli Konę wyposaży się w pakiet „Styl” z ozdobnymi elementami w kolorze czerwonym lub limonkowym (jak w testowanym egzemplarzu).
Jednak nie wszystko w Hyundaiu aż tak nam się podoba, w sumie auto gromadzi mniej punktów niż Skoda i Mazda, plasując się na trzecim miejscu w teście. Całkiem przeciętna na przykład okazała się jednostka napędowa, ale to pewnie dlatego, że rozpędzić Konę nie jest łatwo, bo auto waży 1309 kg, czyli o całe 62 kg więcej niż najlżejsza w tym gronie Mazda CX-3. Trzycylindrowa turbodoładowana jednostka napędowa w subiektywnym odczuciu kierowcy ma mniej wigoru niż silniki pozostałych aut, co potwierdzają testowe pomiary. Na przyspieszenie do setki potrzebuje o sekundę więcej, dłużej trwa też przyspieszenie z 80 do 100 km/h, na dodatek silnik Hyundaia brzmi tak, jakby się przy tym przyspieszaniu męczył. Potrzebuje także więcej paliwa, chociaż tu różnice między autami – jak wspomnieliśmy – nie są duże. Również układ kierowniczy Kony nie działa tak, jak w CX-3 i Kamiqu, które z większą werwą pokonują zakręty.

 

Hyundai Kona

Z przemyślanym systemem obsługi i wysokim standardem wykonania
Na szerokich siedzeniach z tyłu jest bardzo wygodnie. Możliwości dopasowania wnętrza
do potrzeb transportowych kończą się na dzielonym i składanym oparciu kanapy. Włączniki systemów asystujących znajdują się pod ręką. Kolorowe wstawki ożywiają wnętrze wersji Style.

REKLAMA

 Test kompaktowych crossoverów - Skoda Kamiq

Skoda Kamiq

Zz komfortowym zawieszeniem i dużą ilością miejsca w środku
Na szerokich siedzeniach z tyłu jest bardzo wygodnie. Możliwości dopasowania wnętrza
do potrzeb transportowych kończą się na dzielonym i składanym oparciu kanapy. Włączniki systemów asystujących znajdują się pod ręką. Kolorowe wstawki ożywiają wnętrze wersji Style.

Najnowszemu crossoverowi Skody Hyundai nie jest w stanie zagrozić. Kamiq zajmuje pierwsze miejsce w naszym teście, ze sporą przewagą punktów nad innymi. To dlatego, że w żadnej dziedzinie nie ujawnia braków, które można by mu wytknąć. Przeciwnie – ma kilka mocnych stron. Na przykład jego wnętrze okazuje się o klasę większe niż w innych autach tego testu. Maksymalna pojemność bagażnika może wynieść 1,4 m3, co nie zawsze zdarza się w większych od Kamiqa samochodach typu kombi. Także pasażerowie mają w kabinie więcej miejsca do dyspozycji.
Komfortowi podróży z jednej strony sprzyjają szerokie i wygodne fotele, z drugiej zaś zawieszenie. Z większym wyczuciem tłumi ono nierówności drogi niż ma to miejsce w konkurencyjnych modelach, a przy tym nie powoduje kołysania nadwozia. Skoda sprawnie przejeżdża zakręty, zachowuje się w nich neutralnie, w sposób, który budzi zaufanie. Przyczynia się do tego zapewne fakt, że fotele w Kamiqu umieszczono dość nisko – kierowca siedzi tylko 52 cm nad asfaltem, czyli o 8 cm niżej niż kierowca Opla Crosslanda X.

Zobacz także: znajdź wymarzony samochód w najlepszej cenie!

Zobacz także: szukasz samochodu? Tu znajdziesz najlepsze oferty

Niewiele zaskakujących rzeczy można powiedzieć o układzie napędowym. Jednolitrowy trzycylindrowy silnik ma niezbyt imponującą moc 115 KM, ochoczo wchodzi na obroty i jest cichy – nie sposób zauważyć, że jest nawet o 15 KM słabszy od silników pozostałych modeli. Okazuje się za to najoszczędniejszy – średnio w teście zużył 6,8 litra benzyny na 100 km. Wszystko to znamy z innych modeli Skody.
Jednak nawet Kamiq nie jest przecież doskonały. Do regulacji głośności radia i przeglądania menu przydałyby się np. pokrętła, jakie ma choćby Volkswagen T-Cross – model z tego samego koncernu co Skoda. Ale to drobiazgi, które nie zmieniają faktu, że Kamiq wygrywa test ze sporą przewagą nad innymi.

REKLAMA

REKLAMA

Zobacz także:

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA