[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA

Ssangyong Korando: Cichy i ładniejszy

Lepsze wyciszenie, zmieniona deska rozdzielcza, odświeżona, bardziej efektowna stylizacja to atuty Ssangyonga Korando, który po liftingu wjechał niedawno do salonów.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 95 600 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Podczas jazdy Korando po liftingu od razu zauważysz, że w kabinie panuje cisza, również przy większych prędkościach. To efekt m.in. zmienionego zawieszenia silnika. Nowa deska rozdzielcza jest ładniejsza, automatyczna klimatyzacja otrzymała wyświetlacz. Kokpit jest miękki od góry, tak jak powinno być w aucie kosztującym w topowej wersji – a taką jeździliśmy – ponad 100 tysięcy złotych.

Z zewnątrz Korando zawsze było miłe dla oka, ale teraz jest jeszcze bardziej. Korekty nie są wielkie, najbardziej rzuca się w oczy zmieniony przód.

REKLAMA

Droga, którą jeździliśmy, w starej żwirowni, była wąska, nie brakowało kopnego piasku, spadków i podjazdów. Korando po liftingu pokonało ją bez trudu, prześwit (180 mm) okazał się wystarczający, choć czasem przydałby się hamulec zjazdowy (HDC), niedostępny nawet za dopłatą. Pokonywanie przeszkód ułatwiał miękko pracujący automat (opcja za 6000 zł). Tym niemniej na muldach lepiej zwolnij, bo łatwo zgubisz tablicę rejestracyjną zamontowaną na dole zderzaka.

Za napęd AWD dealerzy żądają 7000 zł (tak samo jak przed liftingiem) i warto tyle wysupłać. Tylna oś jest dołączana w razie poślizgu przedniej, czyli technika bez rewelacji. Dobrze za to sprawuje się blokada międzyosiowego sprzęgła wielopłytkowego dzieląca napęd przód/tył w proporcji pół na pół. Blokada trzyma do 40 km/h, ale gdy potem zwolnisz do mniej więcej 40 km/h, znowu jest aktywna, nie musisz ponownie jej włączać.

Kolejnym zaskoczeniem na plus może okazać się przestronność Korando z tyłu. Po prostu jest dużo miejsca i nad głową, i na nogi, m.in. dlatego, że podłogę udało się zrobić płaską – to we współczesnych konstrukcjach, nawet przednionapędowych, wręcz ewenement. Przy tym wszystkim kufer to prawie pół kubika. Zamykanie pokrywy bagażnika jest łatwe, bo duży uchwyt po jej prawej stronie obejmiesz dłonią, a nie tylko końcami palców.

A pięć lat gwarancji, albo do przebiegu 100 tys. km, to propozycja w sam raz dla kierowców pokonujących rocznie do 20 tys. km.

naszym zdaniem

Jacek Dobkowski redaktor "auto motor i sport”

Auto co najmniej dobre, cichutkie, tylko marka mało znana. Mały wybór silników –diesle 150, 175 KM i benzynowy 150 KM; wszystkie 2.0.

to polubisz - patent na zimę
Odmrażacz wycieraczek, czyli ogrzewanie dolnej krawędzi czołowej szyby, pod wycieraczkami.

tego nie - elektryka
Cztery „elektryczne” szyby, ale tylko ta w drzwiach kierowcy opuszcza się i podnosi po jednym dotknięciu przycisku.

 

Jacek Dobkowski

amis

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA