Subaru XV – Ninja bad boy (nowa galeria zdjęć)

"Japończyk" o niebanalnej urodzie, pięknym brzmieniu i oczach jastrzębia, dzięki bokserskim umiejętnościom pogoni spod świateł pierwsze lepsze GTI, nie narobi wstydu, gdy trzeba będzie ruszyć w teren, a na dodatek sprawdzi się w każdej życiowej sytuacji. Do wzięcia od zaraz, na dobre i na złe.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 113 298 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Tak mogłoby się reklamować nowe Subaru, gdyby samochody miały swoje portale randkowe. XV miałby "odbiorcom" całkiem sporo do zaoferowania. Charakterystycznej urody odmówić mu nie sposób - wyraziste linie i kanty sprawiają, że nadwozie wygląda zadziornie i kusząco. Reflektory zwane przez projektantów "oczami jastrzębia" nadają obliczu XV agresywnego wyrazu. Jedyny w swoim rodzaju dźwięk boksera dochodzący spod maski sprawia, że odruchowo odwrócisz za nim głowę na ulicy. 150 koni mechanicznych w wersji z dwulitrowym silnikiem benzynowym zdaje się gwarantować całkiem rześkie starty spod świateł. Podobnie dwulitrowy diesel o mocy 147 KM - też będzie bezproblemowo radził sobie z codziennymi przeciwnościami losu.

W wersji najłagodniejszej Subaru wystawia do walki benzynowego boksera 1.6 o mocy 114 KM, który może nie będzie "rozdawał klapsów" na skrzyżowaniach, ale za to zyska przychylność właściciela za brak skłonności do nadmiernego spożycia (6,5 l/100 km). Na XV można liczyć w każdych warunkach - dostępny będzie wyłącznie w wersji z napędem na cztery koła, który wyciągnie Cię z większości drogowych tarapatów. A gdy przyjdzie zimą podjechać na stok narciarski, nie będziesz zdany wyłącznie na odśnieżone drogi - dzięki 22-centymetrowemu prześwitowi niestraszne będą zasypane śniegiem dukty, na których zwykłe osobówki robią za pługi. Do tego wszystkiego XV jest praktyczny jak każdy rodzinny kompakt - ma 5 miejsc, sensowny bagażnik (380 litrów) i niecałe 4,5 metra długości, dzięki czemu zaparkowanie go w mieście nie jest karkołomnym zadaniem. Po tych zachwytach pora przyjrzeć się bliżej, co w trawie piszczy. Nowa generacja bokserów, w jakie wyposażany będzie crossover Subaru, wyróżnia się większym skokiem tłoków, lepszą wydajnością układu dolotowego i obniżonym tarciem wewnętrznym. Pozwoliło to na zwiększenie momentu obrotowego silników w niskim i średnim zakresie obrotów, co ma skutkować natychmiastowymi reakcjami przy głębokim wciśnięciu pedału gazu. Do tego wszystkiego jednostki napędowe mają być bardziej oszczędne - to, póki co, obietnice producenta, które mamy zamiar zweryfikować jak tylko auto trafi w nasze ręce.

Subaru przyłożyło się także do kilku drobiazgów, które mają znaczenie dla bezpieczeństwa. Lusterka zewnętrzne umieszczono na drzwiach, zamiast w rogu bocznych szyb, dzięki czemu widoczność z wnętrza auta do przodu na boki jest lepsza. Mocno przeszklono tylną część nadwozia, dlatego widoczność do tyłu także powinna być niezła. Na liście wyposażenia seryjnego, oprócz poduszek powietrznych dla kierowcy i pasażera, bocznych oraz kurtyn powietrznych, pojawił się airbag chroniący kolana kierowcy. Figuruje tam również system kontroli trakcji i stabilizacji toru jazdy - to na wypadek, gdyby mniej doświadczony kierowca próbował wycisnąć z XV wszystko, co się da.

Na randkę z nowym modelem Subaru można umawiać się na początek przyszłego roku. Dopiero wtedy pierwsze egzemplarze pojawią się w salonach. My już niebawem będziemy mieli okazję spróbować tego auta i opowiemy o wrażeniach w lutowym numerze amis.

REKLAMA

zobacz galerię

REKLAMA