REKLAMA

Suzuki Ignis: mały wielki wóz - TEST

Grunt to znaleźć swoją niszę. Suzuki Ignis po face liftingu, z odświeżonym układem napędowym, wciąż nie jest autem dla każdego. Jednak ci, którzy właśnie takiego samochodu potrzebują, wysiądą z niego zadowoleni, a może nawet zauroczeni.

suzuki ignis Fot. Jacek Hanusz
Mini-SUV –  Suzuki to auto tak charakterystyczne, że nie da się go pomylić z żadnym innym
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 52 100 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Przyznajmy uczciwie, że popyt na minisamochody z napędem 4x4 jest u nas raczej niewielki – trzeba mieć specyficzne potrzeby, żeby takie auto kupić i wydać na nie prawie 76 tys. zł (tyle kosztuje nabogatsza wersja Ignisa). Tego typu pojazdy dobrze sprawdzają się głównie w górach, na wąskich drogach i w ciasno zabudowanych miejscowościach. Stąd ich popularność w Szwajcarii, we Włoszech czy w Austrii.

Suzuki Ignis - Czołg o przyjaznym nastawieniu 

Lekki Ignis nie zakopuje się w grząskim terenie, a do tego okazuje się superoszczędny i w mieście, i poza nim

REKLAMA

Niewielkie zmiany w nadwoziu Ignisa (nowe osłona chłodnicy, zderzaki, kolory) nie zmieniają obrazu całości. Małe Suzuki, z rozstawionymi niemal w rogach nadwozia kołami i pudełkowatą karoserią, która wygląda, jakby została nałożona na podwozie mniejszego samochodu, wciąż przypomina miniczołg. Tyle że to czołg uroczy i przyjazny, taki bardziej z parady miłości niż wojskowej. Krótkie i wysokie nadwozie ma w sobie coś z kei-carów, czyli miniaut sprzedawanych głównie w Japonii. W ich wypadku również liczy się jak najbardziej efektywne wykorzystanie przestrzeni. W kabinie Ignisa bez problemu mieszczą się cztery dorosłe osoby. Kłopotów z ilością miejsca na kolana ani tym bardziej nad głową nie ma. W podróż każdy pasażer może wziąć najwyżej plecak, bo z tyłu zostało miejsce na 204-litrowy schowek (w wersji bez 4x4 ma 267 l), ale nie na bagażnik z prawdziwego zdarzenia. Jednak praktyczna odpowiedź Ignisa na ewentualne potrzeby transportu towarów, a nie ludzi, to przesuwane tylne siedzenia, które można również złożyć. Wtedy, zamiast o schowku, możemy już mówić o bagażniku. Na przednich fotelach siedzi się trochę jak na krzesłach. Nie zapewniają w zasadzie żadnego podparcia z boku, ale nie jest ono potrzebne, bo inżynierowie od układu napędowego i zawieszenia postarali się o to, by Ignis w czasie jazdy nie narażał pasażerów na znaczne przeciążenia.

suzuki ignisFot. Jacek Hanusz
Prosta obsługa, bardzo trwałe materiały, dużo schowków – kabina Ignisa
suzuki ignisFot. Jacek Hanusz
System kontroli zjazdu i wjazdu oraz system regulujący siłę napędową na luźnych nawierzchniach do 30 km/h
suzuki ignisFot. Jacek Hanusz
„oczy” Ignisa rozpoznające przeszkody i ludzi
suzuki ignisFot. Jacek Hanusz
Pojemność schowka za plecami pasażerów można regulować

Suzuki Ignis - Waga piórkowa

Wracając do kabiny, dużym plusem jest świetna widoczność w przód i na boki oraz  nieskomplikowana obsługa urządzeń. Niezłe wrażenie robią materiały – owszem, plastiki są twarde, ale nie wyglądają tandetnie. Stacja multimedialna Boscha zapewnia dostęp do nawigacji, połączenie bluetooth, interfejsy Android Auto/Apple CarPlay i wyświetla dobrej jakości obraz z kamery cofania.
Moc wolnossącego silnika 1.2 wspomaganego przez niewielką jednostkę elektryczną, która potrafi wytworzyć moment obrotowy 50 Nm, nie jest zbyt wysoka, ale zbyt wysoka nie jest też masa własna Ignisa. Waży on, w wersji z napędem na cztery koła i z pełnym wyposażeniem, zaledwie 940 kg! Maksymalny moment obrotowy o wartości 107 Nm jest osiągany dość wcześnie, bo już przy 2800 obr/min. W tych okolicach silnik czuje się całkiem dobrze, napędzając Ignisa z taką siłą, jakiej można spodziewać się po jednostce o niedużych pojemności i mocy. Przy prędkości miejskiej wstydu jednak nie ma, autem da się ruszyć żwawo (dzięki dodatkowej porcji siły dostarczanej przez jednostkę elektryczną), zwłaszcza że uślizg kół nie występuje. Do 120 km/h w aucie można nawet swobodnie rozmawiać. Podobno Ignis rozpędza się do 165 km/h, jednak już przy 140 km/h w kabinie robi się zbyt głośno, by mieć ochotę to sprawdzać.

suzuki ignisFot. Jacek Hanusz
Dwukolorowe nadwozie, zawsze w połączeniu z czarnym dachem, kosztuje 3090 zł

System „miękkiej hybrydy” pracuje dzielnie, by zbierać energię kinetyczną za każdym razem, kiedy kierowca zdejmuje nogę z gazu – auto wyraźnie wtedy przyhamowuje. Silnik, oczywiście tylko na biegu jałowym, gaśnie od 15 km/h km/h, podczas toczenia. Efekt to zużycie paliwa wynoszące około 5,5 l/100 km, co ciekawe, niezależnie od tego, czy jeździmy w mieście czy poza nim. Apetyt Ignisa rośnie do 6 l/100 km przy prędkości 120 km/h.
W zakrętach małe Suzuki, mimo przechyłów nadwozia, uparcie trzyma się drogi. Tłumienie nierówności okazuje się przeciętne, zawieszenie przenosi wstrząsy do kabiny – po części dlatego, że z tyłu, zamiast belki skrętnej, wersja 4x4 ma sztywną oś z wleczonymi amortyzatorami. Za to 18-centymetrowy prześwit pozwala bez strachu zjechać na nieutwardzoną drogę. Mały Ignis to wielki wóz.

Dane producenta Suzuki Ignis HYBRID 1.2 DUALJET 4WD ELEGANCE
Cena 76 500 zł
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Rodzaj silnika benzynowy, R4
Pojemność skokowa 1197 cm3
Moc maksymalna
przy obrotach
83 KM
6000/min
Maksymalny moment obrotowy
przy obrotach
107 Nm
2800/min
Rodzaj napędu na cztery koła
Skrzynia biegów 5-biegowa mechaniczna
OSIĄGI
0–100 km/h 12,7 s
Prędkość maksymalna 165 km/h
ZUŻYCIE PALIWA
Średnie (WLTP) 5,1 l/100 km
Emisja CO2 (WLTP)
114 g/km
NADWOZIE

5-drzwiowy, 4-miejscowy hatchback, dł. x szer. x wys. 3700 x 1690 x 1605 mm, rozstaw osi 2435 mm, masa własna 940 kg, pojemność bagażnika 204-490/1086 l, poj. zbiornika paliwa 30 l.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

 

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA