REKLAMA

Suzuki Kizashi – test

Suzuki - dotąd nieobecne w klasie średniej - przygotowało ostrą broń. Suzuki Kizashi ma podbić Europę. Jest już w polskich salonach, a u nas na testach.

Suzuki, Kizashi Potężne wloty powietrza i mocno pochylona przednia szyba, krótkie zwisy przy dużym rozstawie osi – to przepis na dynamiczną sylwetkę
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 40 890 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

 

Pierwsze prototypy Suzuki Kizashi pojawiły się w 2007 roku, wersja produkcyjna debiutowała rok temu, a w salonach (ale nie w Polsce) Kizashi jest od wiosny 2010 r. Trzeba przyznać, że trzech lat przygotowań nie zmarnowano i choć wersja produkcyjna jest mocno wygładzona - prawie w ogóle nie przypomina prototypów - wygląd auta i tak jest znakomity. Niskie szyby, wydatne nadkola i ciekawe w kształcie lampy oraz szczątkowy spoiler dodają sportowego sznytu. Tył Suzuki Kizashi zdobią dwie potężne końcówki wydechu zatopione w zderzaku. Sugerują, że pomiędzy przednimi kołami pracuje V-ósemka lub przynajmniej 6 cylindrów, gdy naprawdę jest tylko rzędowa wolnossąca czwórka, wykonana według starej szkoły: duża pojemność skokowa, brak doładowania - żadnego downsizingu.

REKLAMA

We wnętrzu sportowych akcentów jest mniej, tylko nieco chromu i czerwone podświetlenie przycisków. Mimo że Suzuki Kizashi pretenduje do klasy średniej, wymiarami dorównuje jedynie Skodzie Octavii; od aut z klasy D jest krótsze o 10 cm. Nie znaczy to, że jest ciasne, choć z tyłu miejsca ma nieco mniej niż niektórzy rywale. Wykończone skórą wnętrze (standard!) jest eleganckie, bogato wyposażone. Duże przyciski i pokrętła są ergonomicznie rozmieszczone. Wygodne, elektrycznie ustawiane wielokierunkowo fotele pozwalają zająć optymalną pozycję. Przed oczami kierowcy znajdują się czytelne klasyczne zegary umieszczone w tubach i wyświetlacz komputera pokładowego.

Jako jeden z niewielu modeli w segmencie, Kizashi nawet za dopłatą nie oferuje żadnych "elektronicznych wspomagaczy" - asystentów pasa ruchu, aktywnych tempomatów, samoczynnych hamulców czy kamer; to auto nie chce dominować nad kierowcą, nic mu nie sugeruje, ono mu służy - to kierowca ma pełnię władzy i nic go nie rozprasza.

W testowanej wersji Suzuki Kizashi 4x4 zamiast przekładni bezstopniowej, gubiącej w swoim wnętrzu zbyt wiele mocy, przydałby się szybki automat lub przekładnia mechaniczna - najlepiej dwusprzęgłowa (stosowana 6-biegowa przekładnia mechaniczna występuje tylko w wersji z napędem na przednią oś). I choć silnik szybko i łatwo wchodzi na wysokie obroty długo na nich pozostając, CVT nie pozwala tego odczuć na kołach; auto przyspiesza z opóźnieniem i bez werwy. Przekłada się to również na zużycie paliwa - spokojna jazda autostradą, z dozwoloną prędkością (średnia 124 km/h) to 9,5 l benzyny na każde 100 km. Na szosie jest lepiej, ale 8,5 litra też nie zachwyca.

SUZUKI KIZASHI 2.4 VVT 4WD SPORT

Suzuki Kizashi 2.4 VVT 4WD SPORT

Cena114 900 zł
KonkurenciHonda Accord, Mazda 6
Silnikbenzynowy, R4, 2.4
Moc178 KM/6000 obr/min
0–100 km/h8,8 s
Prędkość maksymalna205 km/h
Zużycie paliwa8,3 l/100 km
Emisja CO2191 g/km
Silnikpojemność skokowa 2393 cm3, 230 Nm przy 4000 obr/min, skrzynia biegów bezstopniowa CVT,  napęd dołączany na wszystkie koła.
Nadwozie4-drzwiowy, 5-miejscowy sedan, długość x szerokość x wysokość 4650 x 1820 x 1470 mm, rozstaw osi 2700 mm, masa własna 1530 kg, poj. bagażnika 461 l.

Za to zawieszenie i układ jezdny Suzuki Kizashi przypominają te z aut sportowych. Opony o niskim profilu założone na 18-calowe aluminiowe felgi oraz sztywne sprężyny i mocno trzymające amortyzatory nie pozwalają na przechyły nadwozia. Mimo swej sztywności, zawieszenie wystarczająco skutecznie wygładza nierówności drogi, nawet brukowanej, jedynie na większych z nich wstrząsa nadwoziem. Możliwościom zawieszenia nie ustępuje układ kierowniczy - obrót kierownicą powoduje natychmiastowy skręt kół. Dodatkowo, elektroniczny system SVDC zarządza układem kierowniczym wyostrzając jego reakcje. W drugą stronę, reakcje od kół pochodzące od nierówności drogi nie są przenoszone na koło kierownicy. Niestety, dołączany napęd na 4 koła i-AWD występuje seryjnie tylko w wersji z przekładnią bezstopniową CVT; po jego aktywowaniu przednionapędowe auto w razie poślizgu kół napędzanej przedniej osi czy w czasie zdecydowanego rozpędzania, staje się czteronapędowcem, gdzie maksymalnie dozowane jest na tylną oś do 50% momentu napędowego. Takie skalibrowanie układu przeniesienia napędu stabilizuje samochód pozwalając na szybkie pokonywanie zakrętów; Kizashi zachowuje się neutralnie dzięki lepszej trakcji - nie do osiągnięcia w wersji z napędem na przednią oś. Na beskidzkich drogach samochód bez problemu przyspieszał nawet pod górę, łatwo utrzymywał obrany kierunek jazdy, a zapasy przyczepności trzymały go w zaśnieżonych łukach drogi, nawet gdy następujące po sobie zakręty tworzyły slalom.

Suzuki Kizashi jest bogato wyposażone w elementy zwiększające komfort jazdy, ma także dobre wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa (7 poduszek powietrznych, ESP). Wysoka cena, 114 900 zł (ośka) lub 129 900 zł za i-AWD po przestudiowaniu długiej listy wyposażenia standardowego w jedynej wersji wyposażeniowej Sport - już nie szokuje. Konkurenci, u których za wszystko trzeba dopłacać, nie są tańsi. 2500 zł ekstra wymaga jedynie lakier metalizowany. Kizashi jest już "do wglądu" w polskich salonach.

Tekst Bogdan Czajkowski,
zdjęcia Jacek Hanusz
amis 1/2011

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 (19)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA