[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
3.0

Test: Opel Crossland X kontra Seat Arona i VW T-Roc

Mocne jak skała? Wbrew zdjęciu nie to jest najważniejszą zaletą małych SUV-ów. Na przykładzie VW T-Roca, Opla Crosslanda X i Seata Arony chcemy sprawdzić, co tego rodzaju auta potrafią na co dzień. W teście modele z małymi benzynowymi silnikami turbo.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 84 190 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Doświadczenie uczy, że wszystko ma swoją drugą stronę – przykładem choćby płyta analogowa. Po wysłuchaniu szlagierów ze strony A przekładało się ją na stronę B, na której zwykle znajdowały się utwory dopiero walczące o status wielkiego przeboju. Co to ma wspólnego z samochodami? Kiedyś miejskie SUV-y tylko uzupełniały ofertę – były swego rodzaju stroną B wśród małych samochodów. Dzisiaj takie auta produkuje nawet Volkswagen, co jest widomym znakiem, że moda na małe SUV-y przekształca się w dominujący trend. Czy VW T-Roc ma z czym startować do Seata Arony i Opla Crosslanda X?

Opel: jakoś tak wyszło...

W Oplu ton nadają teraz Peugeot i Citroën, przy czym decyzję o współpracy przy konstruowaniu Crosslanda X podjęto jeszcze przed zakupem niemieckiej marki przez Francuzów. Płytę podłogową, silniki i wyposażenie multimedialne dostarczył koncern PSA, ale wnętrze Crosslanda X wygląda po „oplowsku”.

Multimedia oraz wszystko to, czego nie widać z zewnątrz są od Peugeota

Jednak gdy uważnie rozejrzeć się po kabinie, trzeba stwierdzić, że jakość materiałów i wykonania nie sięgają poziomu modeli samodzielnie skonstruowanych przez Opla.

Typowe, solidne oplowskie wnętrze, tylko dźwignia biegów jakoś daleko od kierowcy Wąskie drzwi, płaskie siedziska, nie za dużo miejsca, ale kanapę można przesuwać o 15 cm

Crossland wynagradza to funkcjonalnością wnętrza. Kanapę można przesuwać o 15 cm (za taką możliwość trzeba zapłacić dodatkowo 2300 zł) i zmieniać kąt pochylenia oparcia, żeby w ten sposób zwiększać pojemność bagażnika. To jednak w zasadzie tylko teoretyczna możliwość, bo pasażerowie siedzący z tyłu nie mają aż tak dużo miejsca na kolana, żeby godzić się na przesunięcie kanapy w przód. Z tyłu siedzi się nisko i jest tam dość ciasno. Ustawienie foteli można regulować w szerokim zakresie, ale są wąskie i nie obejmują ciała kierowcy czy pasażera, raczej siedzi się „na nich” a nie w nich. Ma to jednak tę zaletę, że siedząc wysoko, dobrze widać, co dzieje się na zewnątrz auta. Mimo wszystko trudno dobrać wygodną pozycję za kierownicą, także dlatego, że dźwignia zmiany biegów znajduje się dziwnie daleko.

Przekręcamy kluczyk, trzycylindrowy benzynowy silnik 1.2 turkocze lekko na wolnych obrotach. Crossland X rusza z miejsca z pewnym mozołem, dopiero gdy obroty przekroczą poziom 1800 na minutę, do pracy włącza się turbosprężarka, a wtedy silnik ochoczo kręci się do 6000 obr/min. Szybko jednak trzeba zmienić bieg i wtedy okazuje się, że mechanizm zniany przełożeń sześciobiegowej skrzyni nie jest zbyt precyzyjny, a przełożenia są długie.

Zobacz też: elektryczny SUV Forda inspirowany Mustangiem

Precyzji brakuje również układowi kierowniczemu, nie dostarcza on zresztą dokładnych informacji o tym, co dzieje się między kołami a asfaltem, podczas przyspieszania czuć w nim też szarpnięcia pochodzące od przenoszonej mocy. Zawieszenie zestrojono dosyć twardo, więc na krótkich nierównościach Crossland X podskakuje, ale i tak zawieszenie nie potrafi zapobiec przechyłom nadwozia. W zakrętach mały Opel szybko staje się podsterowny, a chęci do aktywniejszej jazdy nie zwiększa ESP, które wcześnie wkracza do akcji.

Zawieszenie Crosslanda X
jest dość twarde, więc auto podskakuje na niewielkich nierównościach

Jeśli ktoś uważa, że umiejętność szybkiej jazdy w zakrętach nie jest akurat tym, czego należy oczekiwać od małych SUV-ów, to spieszymy zapewnić, że Arona i T-Roc posiadły tę sztukę. I chociaż Crossland jako jedyny w tym teście spełnia normę emisji spalin Euro 6d-Temp i nie odstaje cenowo od konkurentów, a przy tym jest dobrze wyposażony (w wersji Elite automatyczna klimatyzacja, czy system ostrzegający przed niezamierzoną zmianą pasa ruchu są seryjne), to jednak nie możemy się pozbyć wrażenia, że nie wszytko się w nim Oplowi udało.

Crossland X. Budowanie aut z cudzych klocków to dla Opla żadna nowość. Może mieć rozwiązania konstrukcyjne Peugeota, ale w środku to Opel.

REKLAMA

REKLAMA

Seat: drugi hit na liście

Jeśli jakaś firma wie, jak to jest przejmować rozwiązania techniczne od innych, to na pewno jest nią Seat. Dawno temu marka oferowała uproszczone pod względem techniki modele Fiata, od 1986 roku należy do koncernu VW i odkąd w 1991 roku wypuściła na rynek Toledo, każdy Seat bazuje na rozwiązaniach Volkswagena.

Seata Aronę zbudowano na płycie podłogowej A0 wspólnej dla wielu modeli koncernu. Chociaż jej wymiary nie są duże, płyta ta pozwala skonstruować modele, które ze względu na wielkość wnętrza należą do klasy kompaktów. Także pod względem pojemności bagażnik Arony może się równiać z bagażnikami testowych konkurentów, ale funkcjonalnością nie dorównujue Oplowi. Za to Arona i T-Roc w testowanych wersjach mają w wyposażeniu seryjnym praktyczną szufladę pod fotelem pasażera.

Zobacz też: używany Peugeot 208, czy to auto godne uwagi?

Na drodze Arona szybko odjeżdża Crosslandowi X. Jej układ kierowniczy jest precyzyjny i pozwala na dynamiczną jazdę, zakręty Seat przejeżdża jeszcze sprawniej niż VW, jednak na autostradzie jego zachowanie staje się nerwowe. To wina twardo zestrojonego zawieszenia, wrażliwego na drobne nierówności drogi.

Układ kierowniczy Arony jest precyzyjny i pozwala na dynamiczną jazdę, także w zakrętach

Ekran w Aronie znajduje się niżej niż w T-Rocu – a szkoda. Jest też mniej systemów asystujących

Telefon można ładować indukcyjnie, obok dwa wejścia USB (standard w wersji Xcellence) Chociaż samochód osadzono na niewielkiej płycie podłogowej A0, w środku wcale nie brakuje miejsca

Fotele Arony dobrze przytrzymują ciało, obsługa pokładowych urządzeń jest wygodna. Dość surowy dźwięk trzycylindrowego silnika turbo we wnętrzu Arony słychać wyraźniej niż to jest w T-Rocu. Jednostce tej nie brakuje mocy ani momentu obrotowego, na dodatek potrzebuje mniej benzyny niż silniki pozostałych dwóch aut w tym teście (6,9 l/100 km). Jednostka Arony jest najbardziej dynamiczna i zapewnia najlepsze przyspieszenie (0-100 km/h w ciągu 10,2 s). Arona w bogatej wersji Xcellence kosztuje tyle samo, co Crossland X z wyposażeniem Elite i jest sporo tańsza od T-Roca w najbogatszej (w wypadku modelu z testowanym silnikiem) wersji Advance. Ale Seat hamuje nieco gorzej niż VW i ma mniej systemów asystujących. Tak, w koncernie VW dobrze wiedzą jak z premedytacją skomponować hit numer 2 na liście przebojów.

Arona. Wyciągnąć jak najwięcej z tego, co się ma jest tradycyjną dewizą Seata. Na płycie podłogowej Ibizy powstał model przestronny i dynamiczny

REKLAMA

T-Roc nie przyspiesza tak szybko jak Arona, ale jest prawie tak samo oszczędny

VW: przybywa po swoje

Arona może więc od razu ustawić się w rzędzie tych wszystkich modeli Seata czy Skody, których zadaniem było przetarcie rynku, żeby z fasonem mógł na niego wjechać Volkswagen. Ta polityka pewnie i tym razem się sprawdzi, bo T-Roca skonstruowano na większej płycie podłogowej, tej samej, na której bazuje Golf. VW ma więc na starcie przewagę nad konkurentami. T-Roc może się pochwalić największym bagażnikiem i także wszelkie inne wymiary są w jego wypadku większe.

Po złożeniu oparć kanapy pojemność bagażnika wzrasta do 1290 l i jest największa wśród testowanych aut Za cyfrowe zegary do T-Roca trzeba zapłacić 2050 zł. Można je sobie spokojnie darować Trochę więcej miejsca na kolana i aż o 10 cm większa szerokość wnętrza niż w Crosslandzie

Na wygodnej kanapie zmieszczą się nawet trzy dorosłe osoby. Kierowca i pasażer obok niego siedzą nieco wyżej niż w typowych kompaktach. Obsługa wszelkich funkcji odbywa się według zasad znanych z innych Volkswagenów. Ponieważ testowany egzemplarz wyposażono w prostą nawigację z pokrętłem do zmiany skali i regulacji głośności radia, mechanizm doboru cyfrowych wskaźników tylko nas irytował stopniem swojego skomplikowania. Ten problem łatwo jednak rozwiązać, po prostu oszczędzając sobie wydatku 2050 złotych na cyfrowe zegary.

Żeby zanadto nie rzucać się w oczy, można też od razu zrezygnować z dwubarwnego lakierowania, za które VW życzy sobie 4060 zł. Co do jakości materiałów i wykończenia wnętrza, to są one mieszanką solidności i taniości, jaką można zobaczyć jeszcze w VW Polo.

Trzycylindrowy silnik turbo znalazł zastosowanie w wielu modelach Volkswagena – od Up!-a po Caddy. Udało mu się pokonać lekką ociężałość podczas ruszania z miejsca i teraz pod maską T-Roca dziarsko bierze się do pracy, okazując spory temperament. Dobrze zestopniowana i precyzyjna sześciobiegowa skrzynia dobiera przełożenia tak, żeby poprzez szybsze osiągnięcie przez silnik obrotów, przy których włącza się turbosprężarka, wspomóc jej działanie. Wprawdzie T-Roc nie jest tak szybki jak jego konkurenci, ale niemal tak samo oszczędny jak Arona.

Zobacz też: sportowe modele na każdą kieszeń

VW zachowuje się na drodze spokojniej niż Seat, a podczas szybkiej jazdy pozamiejskimi drogami do celu pewnie i bezpiecznie prowadzi go precyzyjny i bezpośredni układ kierowniczy. T-Roc mocno trzyma się drogi także za sprawą opon na 18-calowych obręczach (opcja za 3940 zł) oraz dzięki temu, że jego rozstaw kół jest większy niż w wypadku Seata. Pewności dodaje mu również nieco tylko usztywnione zawieszenie. Przy okazji okazuje się, że T-Roc wcale nie potrzebuje amortyzatorów adaptacyjnych, co widać po testowanym egzemplarzu. Samochód reaguje twardo jedynie na ostre, krótkie nierówności nawierzchni, za to koleiny przejeżdża gładko, nie kołysząc nadwoziem.
Cóż, ktoś może pomyśleć, że to znana płyta – VW wygrywa kolejny test porównawczy. Owszem wygrywa, ale każdemu kandydatowi daliśmy równe szanse na zaprezentowanie jego najlepszej strony. Które auto okaże się rynkowym przebojem, nie zależy już od nas.

T-Roc. Stara metoda VW to upowszechnić i wykorzystać
coś, co było jedynie modą. T-Roc może sprawić, że tak właśnie będzie z małymi SUV-ami

REKLAMA

REKLAMA

Nasza ocena: 
1. Volkswagen: Do grona miejskich SUV-ów wkroczył jako ostatni z tej trójki, ale za to dobrze przygotowany. T-Roc ma przestronne wnętrze, dynamiczny silnik, jest samochodem bardzo wygodnym i bogato wyposażonym w systemy asystujące.
2. Seat: Wielkością oraz – zupełnie niepotrzebnie – pod względem wyposażenia z dziedziny bezpieczeństwa nieco odstaje od T-Roca. Ale Arona jest lżejsza, a jej zawieszenie i układ kierowniczy pozawalają na bardziej dynamiczną jazdę. Mały Seat zużywa najmniej paliwa w teście.
3. Opel: W klasie aut, w której nieomal wystarczy tylko być obecnym, żeby móc liczyć na powodzenie, Crossland X wyróżnia się wnętrzem, które można konfigurować stosownie do chwilowych potrzeb. Ma mocny silnik, ale jego właściwości jezdne nie są tak dobre jak konkurentów.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij