[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
BP BP
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.9

Test Subaru XV: Umieć więcej

Subaru XV był co prawda stale w sprzedaży, ale nie widywało się się go na ulitach. XV drugiej generacji ma zamiar to zmienić. W teście wersja z silnikiem 2.0i.

Subaru XV Subaru XV, fot. Jacek Hanusz

Forester, Impreza, Outback – Subaru ma rękę do modeli, które stają się markami samymi w sobie. Jednak XV nie potrafił zaistnieć w takim samym stylu jak kuzyni, mimo że pojawił się sześć lat temu w dobrym momencie i w jednym z najszybciej rosnących segmentów rynku. Czegoś najwyraźniej zabrakło (test Subaru XV poprzedniej generacji).

STO PROCENT CROSSOVERA

Pod względem wyglądu XV to właściwie kwintesencja crossovera – podwyższony, ale nie za wysoki, smukły bardziej niż kwadratowy, ze zdrowym prześwitem i dodatkami (listwy, progi, relingi) podkreślającymi lekko off-roadowy charakter. Do konstrukcji XV wykorzystano podwozie Subaru najnowszej generacji. W porównaniu z poprzednikiem nowy crossover sprawia wrażenie szerzej i pewniej stojącego na asfalcie, chociaż jest nieco wyższy.

Subaru XV, fot. Jacek Hanusz
Listwy na progach, nadkolach i zderzakach plus „mocne” relingi podkreślają charakter auta


Styl kabiny wywołuje wrażenie z rodzaju „gdzieś to już widzieliśmy”, przy czym teraz mamy ewidentnie do czynienia z jej lepszym wydaniem. Zza niedużej trójramiennej kierownicy patrzą klasyczne zegary, konsolę zajmuje spory (we wszystkich poza najtańszą wersją mierzący 8’’) ekran systemu multimedialnego, a na szczycie deski rozdzielczej, typowo dla Subaru, siedzi dodatkowy wyświetlacz. Tzw. wrażenie jakości jeszcze nie tak dawno było w słowniku Subaru definiowane dość luźno, teraz deska rozdzielcza XV próbuje przekonać kierowcę, że jest obszyta skórą (z bardzo dobrym efektem), a na drzwiach są nawet elementy nawiązujące do wyglądu włókna węglowego, a to już oznacza wyższy poziom myślenia o własnych samochodach.

Subaru XV, fot. Jacek Hanusz Subaru XV, fot. Jacek Hanusz
Dostęp do kabiny jest bardzo dobry, a pod względem ilości miejsca z tyłu XV jest jak porządny kompakt. Elementy wykończenia chcą udawać włókno węglowe.

Systemy wspomagające kierowcę (zebrane pod szyldem EyeSight) są w standardowym wyposażeniu nawet najtańszej wersji XV, podobnie jak system ISR, za co oczywiście dla Subaru brawa. System multimedialny może nie jest najbardziej rozbudowany na świecie pod względem liczby funkcji, jest za to prosty w obsłudze, mówi językami Apple CarPlay i Android Auto, a do tego ma cztery gniazda USB. Pod względem przestrzeni kabina XV jest porównywalna z kabiną typowego kompaktowego auta z gatunku Focus, Golf i spółka, z bardzo dobrym dostępem, wygodnymi fotelami oraz dobrą widocznością z miejsca kierowcy. Brakuje nawiewu na tył z tunelu środkowego, a już dla samej przyzwoitości bagażnik powinien być przynajmniej o kilkadziesiąt litrów większy – w aucie tej wielkości 385 l to trochę za mało.

Subaru XV, fot. Jacek Hanusz
Kabina jest pod względem wykończenia najlepsza w historii Subaru. Pakiet systemów wspomagających EyeSight – w standardzie
BP

REKLAMA

REKLAMA

PRZYSPIESZENIE DOBRE, DYNAMIKA PRZECIĘTNA

W cenniku XV są dwa benzynowe czterocylindrowe silniki, naturalnie typu bokser – 1.6 i 2.0 (o mocy odpowiednio 114 i 156 KM; nie ma i nie będzie w ofercie turbodiesla), oraz wyłącznie bezstopniowa przekładnia zwana przez Subaru Lineartronic. Testowy egzemplarz miał jednostkę dwulitrową. Konkrety są, jak następuje: po pierwsze, przy zwykłej, codziennej, łagodnej jeździe układ napędowy działa prawie niesłyszalnie. Silnik rzadko przekracza 2000 obr/min, nie ma żadnych wibracji, zmiana przełożenia odbywa się niewyczuwalnie, a wrażenie jest takie, jak podczas jazdy ze zwykłym automatem. Po drugie, z przyjemnością odnotowujemy, że fabryczne dane dotyczące przyspieszenia XV 2.0i okazują się, jak to się mówi, konserwatywne – w sprincie do setki crossover konsekwentnie uzyskiwał bowiem wyniki o przynajmniej pół sekundy lepsze niż te podawane oficjalnie (9,8 s vs. 10,4 s). Po trzecie, mimo wszystko nie są to porywające wyniki, a subiektywne odczucia dynamiki są nawet gorsze, co wynika z charakteru wolnossącego silnika (który w dolnym zakresie obrotów dysponuje znacznie niższym momentem obrotowym niż tak rozpowszechnione dziś jednostki turbodoładowane), a być może również i z tego, iż my kierowcy odzwyczailiśmy się w ostatnich latach od używania wyższych obrotów. Kiedy zagonić silnik na 4000 obr/min i wyżej, dynamika jazdy okazuje się przyzwoita, chociaż w towarzystwie wyraźnie większego hałasu. I po czwarte, styl pracy samej przekładni zależy od sytuacji – w pewnych chwilach ma się wrażenie, że przełożenia są zmieniane jak w przekładni automatycznej, z wyraźnymi zmianami obrotów, innym razem zaś (szczególnie przy mocnym gazie) obroty stoją w miejscu, a przełożenie zmienia się w sposób ciągły. Lineartronic ma też ręczny tryb pracy z siedmioma wirtualnymi biegami, a dzięki płynnemu działaniu udaje mu się dobrze maskować naturę skrzyni typu CVT – jest to chyba najbardziej nieirytująca przekładnia bezstopniowa, jaką znamy.

Subaru XV, fot. Jacek Hanusz
Benzynowy czterocylindrowy bokser to kolejna ewolucja silnika znanego z innych modeli Subaru. Moc 156 KM wiele obiecuje, ale subiektywnie czuć, że dynamika silnika jest przeciętna.

 

REKLAMA

WYŁAPAĆ PRZYCZEPNOŚĆ

Silnym punktem XV – oraz tym, co wyróżnia Subaru spośród innych crossoverów tej klasy – są układy zawieszenia i napędowy. Na zwykłej drodze auto jest stabilne, zwinne i reaguje spokojnie. Elektrycznie wspomagany układ kierowniczy sprawia chwilami wrażenie sztucznie połączonego z kołami, ale to odczucie nie odbiega od „średniej rynkowej”. Reakcje XV są bowiem precyzyjne i nawet jeśli przechyły nadwozia w zakrętach bywają dość wyraźne, to kierowca ma przez cały czas poczucie panowania nad sytuacją. W wrażeniach z jazdy nie ma szczególnej ostrości ani tym bardziej sportu, są za to porządek, spokój, komfort resorowania i stabilność. Przy czym Subaru okazuje się tym lepsze, im gorsza jest jakość nawierzchni – na szczerbatym, popękanym i połatanym asfalcie wszystko, na co trafiają koła sprawia z punktu widzenia kierowcy wrażenie dwa razy mniej poważnego niż w wypadku innych crossoverów tego typu. Daje to bardzo przyjemne poczucie, że XV „może więcej”.

Weź udział w plebiscycie Best Cars 2019 - wybierz swoje ulubione auta i wygraj nowe Subaru XV!

Subaru XV, fot. Jacek Hanusz
Terenowy tryb X-Mode służy do jazdy w najtrudniejszych warunkach. 18-calowe obręcze kół mają oryginalny wzór

Układ przeniesienia napędu jest jak ten z Forestera, dobrze znanego ze swoich świetnych właściwości trakcyjnych, a także sporych możliwości poza asfaltem. Wykorzystuje on międzyosiowe sprzęgło wielopłytkowe, jednak inaczej niż w typowych zastosowaniach typu „przód z dołączanym tyłem”, w wypadku XV siła napędowa przez cały czas trafia do czterech kół (w proporcji 60% na przód i 40% na tył). Dodatkowo układ napędowy ma specjalne sterowanie (zwane X-Mode, dotyczy silnika, przekładni, sprzęgła wielopłytkowego, hamulców i układu stabilizacji) przygotowane na szczególnie trudne warunki, kiedy chodzi o to, by wyłapać i wykorzystać każdy skrawek przyczepności. W efekcie, w połączeniu z bardzo dużym jak na auto tej klasy prześwitem (220 mm), XV ma w rezerwie więcej niż chyba wszystkie inne crossovery tej klasy – i to jest być może największa pojedyncza zaleta Subaru.

REKLAMA

REKLAMA

WIĘCEJ ZA MNIEJ

Cennik XV startuje z poziomu niecałych 86 tys. zł za egzemplarz z silnikiem 1.6 (sprawdź aktualne ceny Subaru XV), ale mamy wrażenie, że w realnym życiu najpopularniejszymi odmianami crossovera Subaru okażą się te z jednostką 2.0 i w najwyższych wersjach wyposażenia za 119 i 129 tys. zł. Nie jest to mało, ale jeśli nas pamięć całkiem nie zawodzi, XV kosztuje dziś mniej, niż kiedy debiutował na rynku w 2012 roku, przy czym teraz ma w standardzie swój bezstopniowy „automat” (plus pakiet niezłych systemów wspomagających, ale ich nie liczymy, bo jakiś postęp techniczny jednak musi być). Wygląda więc na to, że porządne rzeczy mogą z czasem kosztować mniej, a jeśli dzięki temu crossover Subaru zdobędzie więcej klientów niż poprzednik, to tylko dlatego, że bardziej na to zasługuje.

NASZA OCENA:

Pod względem komfortu, wyposażenia i właściwości jezdnych bardzo konkurencyjny, z punktu widzenia dynamiki i ekonomii już wyraźnie mniej. XV ma jednak charakter, czego nie da się powiedzieć o wielu innych autach tego typu. Dla tych, którzy wymagają od kompaktowego crossovera poważnych możliwości jazdy w terenie, XV powinien być na szczycie listy. Lekko naciągane cztery gwiazdki, ale mimo wszystko cztery.

PLUSY:

 minus  przestronna kabina, wygodne fotele
 minus  dobre właściwości jezdne
 minus  bogate wyposażenie
 minus  świetny napęd na cztery koła, znakomita trakcja
 minus  spore możliwości jazdy w terenie

MINUSY:

 minus  nieduży bagażnik
 minus  stosunkowo wysokie zużycie paliwa
 minus  wysoki poziom hałasu przy dynamicznej jeździe
 minus  bardzo krótkie okresy między przeglądami

Dane techniczne i pomiary testowe dla Subaru XV 2.0i Exclusive+

AMIS

AMIS

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 94 323 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij