[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


Toyota Corolla finalistką COTY - Jakich wrażeń dostarcza najnowsze wcielenie japońskiego bestsellera?

Toyota nie chce być już marką kojarzoną z nudnymi samochodami. Po sukcesach w sportach samochodowych i zbudowaniu kilku szybkich modeli przyszedł czas na pokazanie światu nowej Corolli – atrakcyjnej jak nigdy dotąd.

 

Stylizacja: trzy kroki do przodu

Zacznijmy jednak od nazwy, bo Toyota po 12 latach ponownie nazywa swój kompaktowy model Corollą. Zrobiła tak dlatego, że klienci nie przyzwyczaili się do Aurisa, a wręcz uważają Corollę za „coś więcej”. Powrotu do przeszłości nie ma na szczęście w stylizacji modelu, bo jak na dłoni widać, że to całkiem nowa karta w historii designu marki. Auto wygląda nowocześnie i dynamicznie, a proporcje jego nadwozia są bezbłędne. Uzyskano je w najlepszy możliwy sposób, wydłużając i obniżając pokrywę silnika, znacznie bardziej pochylając tylną szybę, skracając przedni zwis, a tylny wydłużając. Auto jest niższe i szersze, ma obłe nadkola, zadziornie stylizowane reflektory i poszatkowane wlotami powietrza zderzaki. Lista smaczków stylistycznych jest dłuższa, ale skracając nasz wywód do jednego zdania – kompaktowa Toyota nigdy wcześniej nie wyglądała tak atrakcyjnie. Podobnie jest z wnętrzem Corolli, które sprawia wrażenie lepiej dopracowanego niż u poprzednika. Zadbano o detale, takie jak estetyczna chromowana listwa, która biegnie przez całą szerokość kokpitu, czy udane połączenie srebrnych elementów z tymi lakierowanymi na czarny połysk. Z kolei w wyższych wersjach wyposażenia deska rozdzielcza jest obszyta skórą, a to już rozwiązanie z rodzaju „premium”.

Wnętrze zostało uporządkowane, bo w poprzedniku panował miszmasz. Połączenie centralnego ekranu, cyfrowych zegarów i dużego wyświetlacza head-up robi „hi-techowe” wrażenie

Toyota Corolla - jak z praktycznością?

Corolla nie bazuje na Aurisie, ale zbudowano ją od podstaw, wykorzystując platformę podłogową crossovera C-HR. Przełożyło się to na większe niż w przypadku poprzednika wymiary nadwozia, bo auto jest o 4 cm dłuższe, o 3 cm szersze i ma o 4 cm większy rozstaw osi.

Za kilka miesięcy wyposażenie Toyoty Corolli wzbogaci się o amortyzatory o zmiennej sile tłumienia nierówności

We wnętrzu nie brakuje miejsca dla kierowcy i pasażera z przodu, a z tyłu jest dość przestrzeni na stopy, ramiona i na głowę. Brakuje jej tylko na kolana i tylko wtedy, gdy usiądziemy za wysokim kierowcą. Jest to jednak typowe dla aut tej wielkości. Przednie fotele wyglądają jak sportowe (opcja) i zapewniają dość dobre podparcie boczne, mają jednak zdecydowanie zbyt krótkie siedzisko, co nie spodoba się wysokim kierowcom. Na słowa uznania zasługuje widoczność i nie chodzi nawet o szerokie lusterko wsteczne czy duże boczne lusterka, ale o to, że przednie słupki sięgają daleko do przodu. Dzięki temu powstało miejsce na małą szybkę, a lusterka (zamiast właśnie na słupku) zamontowano bliżej na drzwiach, co poprawiło widoczność po przekątnej.
Mamy jednak zastrzeżenia do cech praktycznych wnętrza. W tunelu środkowym znajdują się uchwyty na dwa kubki i półka na smartfon (może mieć wbudowaną ładowarkę indukcyjną), ale równie przemyślanego rozplanowania zabrakło na drzwiach. Z przodu nie zmieści się w nich 1,5-litrowa butelka wody, a z tyłu w ogóle nie ma kieszeni, a tylko płytkie uchwyty na kubki. Rozczarowuje też bagażnik, bo w wersji z silnikiem 2.0 ma jedynie 313 l pojemności (mniej niż konkurenci i o 48 l mniej niż inne odmiany). To dlatego, że z powodu większego układu napędowego pod maską zabrakło miejsca na klasyczny akumulator (ten zasilający silnik elektryczny nadal jest pod kanapą), więc upakowano go pod podłogą bagażnika, zabierając możliwość jej obniżenia i zwiększenia pojemności kufra. Wygląda to na spory błąd konstrukcyjny.

Zamiast pełnych cyfrowych zegarów są analogowe wskaźniki i ekran w środku, więc brakuje nieco swobody w tzw. personalizacji jego wyglądu

 

REKLAMA

Srebrne plastikowe nakładki u dołu zderzaka nie mają nic wspólnego z układem wydechowym

Toyota Corolla: osiągi

Corollę mogą napędzać znane z Aurisa benzynowy silnik 1.2 turbo lub układ hybrydowy z silnikiem 1.8, ale nowością jest hybryda z większą i mocniejszą jednostką 2.0 (to całkiem nowy silnik, ma np. wtrysk wielopunktowy i bezpośredni jednocześnie). Toyota robi dobry użytek ze swoich 180 KM, bo para nie idzie w gwizdek i pozwala przyspieszyć do setki w 7,9 s. Jeszcze większe wrażenie robią reakcje silnika, ponieważ auto zdecydowanie przyspiesza bez chwili opóźnienia, już po zetknięciu stopy z pedałem gazu. Poprawiono też skrzynię CVT, która ma „wirtualne” przełożenia, więc nie wyje bez przerwy z jednostajną częstotliwością, jak wcześniej miała w zwyczaju. Corolla imponuje także na drodze. Dotąd wersja hybrydowa była ociężała w zakrętach, teraz obniżono środek ciężkości auta, o 60% usztywniono jego konstrukcję i zamontowano zawieszenie wielowahaczowe, więc nawet hybrydowa Corolla (cięższa o 100 kg od wersji 1.2) ochoczo skręca, ale też zachowuje się bardziej stabilnie podczas hamowania. Z tym, że do liderów klasy, z Focusem na czele, jeszcze nieco jej brakuje. Jak przystało na hybrydową Toyotę, Corolla jest też oszczędna. Przy użyciu tylko silnika elektrycznego nie zajedzie daleko, ale ważniejsze jest to, że wspomaga on jednostkę benzynową na każdym kroku, np. przy ruszaniu czy przy odpuszczaniu gazu. Dzięki temu samochód zużywa ok. 5 l/100 km, a przy szybkiej jeździe – maksymalnie o 1,5 l więcej.
A Corollą – znacznie częściej niż dotychczas – chce się jeździć dynamicznie, bo sprawia to masę frajdy.

Fotele wyglądające jak z hot hatcha będą wyposażeniem standardowym topowej wersji Ekran systemu multimedialnego jest nowy, ale sam system pozostał z grubsza taki sam jak w Aurisie – to chyba najsłabszy punkt Corolli

 

Wersja kombi ma więcej miejsca dla pasażerów i na bagaż, a sedan wyróżnia się bardziej konserwatywną stylistyką i po raz pierwszy może mieć napęd hybrydowy

Dane producenta

TOYOTA COROLLA 2.0 HYBRID

Cena 107 900 zł
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Rodzaj napędu hybrydowy: benzynowy R4 + elektryczny AC
Moc maks. układu napędowego 180 KM/132 kW
Maks. moment obr. układu b.d.
Silnik spalinowy benzynowy R4, 1987 cm3
Moc maksymalna
przy obrotach
153 KM
6000/min
Maks. moment obrotowy
przy obrotach
190 Nm
4400-5200/min
Silnik elektryczny synchroniczny ze stałym magnesem
Moc maksymalna 80 kW (109 KM)
Maks. moment obr. 202 Nm
Pojemność akumulatorów b.d.
Ilość zmagazynowanej energii 11,5 kWh
Rodzaj napędu na przednie koła; bezstopniowa CVT
OSIĄGI
0–100 km/h 7,9 s
Prędkość maksymalna 180 km/h
ZUŻYCIE PALIWA
Średnie 3,7 l/100 km
Emisja CO2 85 g/km
NADWOZIE
5-drzwiowy, 5-miejscowy hatchback, długość x szerokość x wysokość 4370 x 1790 x 1435 mm, rozstaw osi 2640 mm, masa własna 1340 kg, pojemność bagażnika 313/1024 l, pojemność zbiornika paliwa 43 l.

Zobacz także: Toyota pokaże SUV-a segmentu B

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA