Toyota Mirai: Robić swoje - TEST

Dla Toyoty nowoczesne układy napędowe to nie tylko hybrydy czy auta elektryczne. Już w 2015 r. na rynku pojawił się Mirai – model zasilany energią elektryczną wytwarzaną przez wodorowe ogniwo paliwowe. Teraz pojawia się jego druga generacja.

Toyota Mirai Fot. Harald Dawo

Gdy jedni przyznają, że wodór, owszem, mógłby być ekologicznym paliwem przyszłości, jednak do jego produkcji potrzeba mnóstwo energii, więc ma małe szanse na sukces w motoryzacji, inni po prostu go stosują. Wśród nich Toyota. Już w 2015 r. pierwszy Mirai wykorzystywał wodór do zasilania 154-konnego (113 kW) silnika elektrycznego. Wiosną 2021 r. zadebiutuje Mirai II, który u nas znajdzie się w sprzedaży w drugim kwartale, a z którym już teraz zapoznaliśmy się podczas jazd próbnych. Toyota traktuje ten model bardzo serio i przewiduje roczną sprzedaż 30 000 sztuk.
Mirai pierwszej generacji wyglądał jak wprawka początkującego stylisty, nowy okazuje się całkiem zgrabny. Ma o 9 cm dłuższe i o 5,5 cm niższe nadwozie, jego rozstaw osi zwiększył się w porównaniu z poprzednikiem o 14 cm. Auto ma opływową karoserię, dach zaokrąglony jak w coupé, duży „grill” w kształcie trapezu, a z tyłu stylowe wąskie lampy. Wygląda elegancko, zgodnie z zaleceniem głównego konstruktora Yoshikazu Tanaki, który stwierdził: „Chcemy, żeby na widok tego auta kierowca od razu pomyślał sobie – właśnie takim samochodem zawsze chciałem jeździć”. Jest tylko jeden kłopot – sieć stacji tankowania wodoru w zasadzie nie istnieje, jeździć Miraiem bez obaw może ten, kto wie, że w pobliżu akurat taka stacja się znajduje. Dlatego konstruktorom zależało głównie na wydłużeniu zasięgu i zapewnieniu kierowcy większej przyjemności z jazdy. Zwiększenie pojemności zbiorników paliwa to tylko pierwszy krok do osiągnięcia obiecanego zasięgu 650 km. Możliwość pokonania takiego dystansu oznacza zużycie 0,85 kg wodoru na 100 km.

Toyota MiraiFot. Harald Dawo
Większy zasięg auta i większa przyjemność z jazdy to najważniejsze cele inżynierów tworzących Miraia II
Toyota MiraiFot. Harald Dawo
Ekrany we wnętrzu mają bardzo dobrą rozdzielczość, kabinę wykończono dobrymi, miękkimi w dotyku materiałami
Toyota MiraiFot. Harald Dawo
Tryby jazdy i wiele innych funkcji wybiera się klasycznymi przyciskami – to bardzo wygodne

Toyota Mirai - Bardziej wydajne

Trzy zbiorniki zamiast dotychczasowych dwóch mają pojemność 144 litrów i mogą zmieścić 5,6 kg wodoru (wcześniej: 4,6 kg). Największy z nich umieszczono wzdłuż w podłodze Miraia, dwa mniejsze w poprzek w tylnej części nowej płyty podłogowej. Z tyłu znajdują się również dwa akumulatory litowo-jonowe o nominalnym napięciu 311 woltów oraz silnik elektryczny osiągający moc 134 kW (182 KM) i moment obrotowy o wartości 300 Nm (wcześniej: 335 Nm). Jeśli dodać do tego znajdujące się z przodu mniejsze i lżejsze, ale bardziej wydajne ogniwo paliwowe wytwarzające energię elektryczną z wodoru i powietrza, okaże się, że urządzenia techniczne nowego Miraia tworzą rozbudowany system, który zajmuje sporo miejsca i musi być solidnie chroniony. Trudno się więc dziwić, że miejsca w aucie nie ma tyle, ile można by się spodziewać po prawie 5-metrowym nadwoziu. Z przodu jednak go wystarcza, kierowca i pasażer siedzą w wygodnych i regulowanych na wszelkie sposoby fotelach, przed sobą mają elegancką deskę rozdzielczą z ekranami o wzorowej jakości.

REKLAMA

Toyota MiraiFot. Harald Dawo
Z tyłu jest dosyć ciasno. Oparcie kanapy można złożyć, powstaje wtedy niewielki prześwit do bagażnika


Z tyłu, gdzie jest teraz trzy-, a nie dwuosobowa kanapa, sytuacja wygląda inaczej. Mało tam miejsca na nogi i niewiele nad głową, niewielki okazuje się też bagażnik. Z powodu braku danych fabrycznych musimy się zdać na własne doświadczenie, które mówi, że jego pojemność nie jest dużo większa od tej, jaką miał bagażnik poprzednika, czyli 361 l.
Już poprzedni Mirai zaskakiwał zwinnością na drodze, nowy ma być pod tym względem jeszcze lepszy, głównie dzięki rozłożeniu masy na osie w proporcji 50:50 i zastosowaniu napędu na tylne koła (poprzednik miał napęd na przód). Nowy model wyróżnia się też komfortem zawieszenia. Ponieważ układ kierowniczy nie pracuje nazbyt lekko, daje dobre wyczucie przyczepności kół do nawierzchni. Pedał hamulca w testowanym przez nas prototypowym egzemplarzu działał jednak odrobinę za ostro. Za to reakcja pedału gazu nie pozostawia nic do życzenia. Wprawdzie moment obrotowy o wartości 300 Nm nie jest w wypadku niemal dwutonowego auta nadzwyczajnie duży, jednak kierowca może nim dysponować już od pierwszego obrotu silnika elektrycznego i zapewnia on solidne przyspieszenie. W sumie Mirai ujawnia – wydając ledwie słyszalne dźwięki – wystarczający temperament, chociaż nie aż taki, jakim wyróżniają się „klasyczne” elektryczne auta tej klasy.
Dziwić może tylko (ale nie martwić), że ten być może najodważniejszy technicznie model na świecie ma w środku sporo przycisków zamiast tak modnych dziś pól dotykowych i ekranów.

Toyota MiraiFot. Harald Dawo
Nadwozie modelu 2. generacji jest o 5,5 cm niższe niż pierwszego Miraia i z tyłu przypomina coupé
Toyota MiraiFot. Harald Dawo
Ogniwo paliwowe, w którym wodór zostaje zamieniony w energię elektryczną, umieszczono z przodu samochodu

 

Dane producenta TOYOTA MIRAI
Cena 299 900 zł
SILNIK I PRZENIESIENIE NAPĘDU
Silnik elektryczny AC
Moc maksymalna 134 kW
(182 KM)
Maksymalny moment obrotowy
przy obrotach
300 Nm
b.d.
Zespół akumulatorów litowo-jonowe
Pojemność akumulatora 4 Ah
Ogniwo paliwowe polimerowe
Moc ogniwa paliwowego 128 kW (174 KM)
Rodzaj napędu na tylne koła
Przeniesienie napędu przekładnia o stałym przełożeniu
OSIĄGI
0–100 km/h 9,2 s
Prędkość maksymalna 175 km/h
ZUŻYCIE ENERGII
Średnie b.d.
Emisja CO2 0 g/km
NADWOZIE

4-drzwiowy, 5-miejscowy sedan, dł. x szer. x wys. 4975 x 1885 x 1480 mm, rozstaw osi 2920 mm, masa własna 1900 kg, poj. bagażnika b.d.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA