REKLAMA

Toyota Yaris: Materiał na lidera - TEST

Wygląda na to, że wkrótce na ulicach zaroi się od małych Toyot ze znaczkiem Yaris. Warto więc zaprosić całkiem nowy i tak ważny rynkowo model na szczegółowy test – oto topowa, hybrydowa wersja o mocy 116 KM.

Toyota Yaris Fot. Kacper Mucha
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 52 500 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5
SPRAWDŹ OFERTY

Do końca nie wiemy, jak to się stało, ale dzięki poprzedniemu Yarisowi Toyocie udało się w pewien sposób oszukać czas. Bo jak wytłumaczyć fakt, że przez dziewięć lat (tyle był na rynku Yaris
nr 3, oczywiście z face liftingami po drodze) model ten był chętnie kupowany przez klientów – nawet pod sam koniec swojego życia – i w Polsce, i w Europie? Może po prostu tym, że był całkiem przyzwoitym i nieskomplikowanym samochodem? Od razu więc przed nową Toyotą Yaris wyzwanie – trzeba zachować zainteresowanie stałych klientów i przyciągnąć nowych.

Głosuj w konkursie Best Cars 2021 i wygraj Subaru Forester

Toyota Yaris - Odmłodzone nadwozie

Najbardziej skory do jazdy „na prądzie” Yaris jest w mieście – Może zużyć poniżej 4 l/100 km

Być może ten stereotyp jest nieco krzywdzący, ale faktem jest, że poprzedni Yaris był szczególnie popularny wśród przedstawicieli handlowych i starszych kierowców. Najwyraźniej w Toyocie postanowiono zmienić ten stan rzeczy. Na pierwszy ogień poszło nadwozie. Stało się krótsze, niższe i szersze – i już tylko dzięki tym zabiegom Yaris wygląda na auto, które po ziemi stąpa pewnym krokiem. Wrażenie przysadzistości potęgują poszerzane tylne błotniki, dłuższa niż dotąd maska i powiększona osłona chłodnicy, która zajmuje mniej więcej trzy czwarte całego przodu. Być może niektórzy stwierdzą, że miejscami Yaris wygląda wręcz karykaturalnie – jakby ktoś chciał na siłę zrobić z niego auto WRC – ale trudno również nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że to jeden z tych samochodów segmentu B, który dobrze wie, jak przyciągnąć spojrzenia przechodniów. Co zresztą udawało mu się regularnie w trakcie trwania testu. Z pewnością miało w tym swój udział dwukolorowe nadwozie (seryjne w tej wersji) z czarnym dachem.

Toyota YarisFot. Kacper Mucha

REKLAMA

REKLAMA

Toyota Yaris - Kabina w nowym stylu

Od kierownicy po zagłówki całkiem na nowo umeblowano kabinę. Fotele w końcu umieszczono niżej, więc pozycja kierowcy jest naturalniejsza, zwłaszcza że kierownicę ustawiono bardziej pionowo. Wciąż jednak siedziska okazują się o rozmiar za krótkie, więc w dłuższej trasie mogą nieco boleć uda. Dalej – zegary w dwóch oddzielnych tubach, ale pod jednym daszkiem, są czytelne tylko wtedy, gdy pokazują podstawowe informacje, jak prędkość, wybrane przełożenie, poziom paliwa i tryb pracy napędu. „Pasek” chwilowego zużycia paliwa na przykład jest tak blady, że trudno cokolwiek na jego podstawie wywnioskować. Na dużą pochwałę zasługuje wyświetlacz head-up, dostępny wyłącznie w wersji Premiere Edition. Pokazuje informacje bezpośrednio na szybie, co w klasie miejskich aut było dotąd niespotykane. Dopóki nie jedzie się wprost pod słońce, można nawet z niego odczytać jakieś informacje, w tym widoczny tylko na tym wyświetlaczu obrotomierz. 8-calowy ekran systemu multimedialnego żywcem wyjęto z Corolli, a więc można się trochę powyzłośliwiać na temat lekko anachronicznej formy przedstawianych przez niego treści. Cóż, może jest oldskulowy, ale najważniejsze, że tzw. nawigowanie po różnych funkcjach jest szybkie i bezproblemowe.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Toyota YarisFot. Kacper Mucha
Najoryginalniejsze we wnętrzu są elektroniczne zegary w dwóch okrągłych tubach pod daszkiem; jakość materiałów stoi na niezłym, ale nie nadzwyczajnym poziomie
Toyota YarisFot. Kacper Mucha
Toyota YarisFot. Kacper Mucha
Dla roztargnionych rodziców jest przypomnienie o sprawdzeniu tylnych siedzeń po zgaszeniu silnika. Opcję można wyłączyć Bardzo sprytnie zaprojektowana półeczka na smartfon znajduje się tuż pod środkowymi nawiewami. Obok niej przewidziano też kolejną, dla pasażera

Więcej niż przyzwoicie Yaris wypada pod względem ergonomii – półeczki na smartfon dowodzą, że proste pomysły są najlepsze, zaś możliwość wsunięcia 1,5-litrowej butelki do kieszeni przednich drzwi to w autach tej klasy wciąż nie jest oczywistość. Klimatyzacją zarządza się za pomocą pokręteł, czyli tak, jak należy. Zgrzyty są dwa – czarne klamki nie zawsze łatwo odnaleźć, a jeden port USB w dzisiejszych czasach to chyba o jeden za mało. Na deser zostawiliśmy sobie ocenę materiałów, które w Yarisie doświadczyły skoku jakościowego – górna część kokpitu jest miękka, a drzwi wykończono czymś w rodzaju tkaniny. Całość wygląda przede wszystkim solidnie. Toyota podaje też, gdzie i ile milimetrów przybyło w kabinie, ale pod względem przestronności Yaris zadowala wyłącznie z przodu, z tyłu ilość miejsca jest przeciętna, bagażnik należy zaś do najmniejszych w tym segmencie samochodów.

Toyota YarisFot. Kacper Mucha
Toyota YarisFot. Kacper Mucha
Przycisk do wyboru trybów jazdy jest łatwo dostępny. Można go ustawić w trybie Eco i zapomnieć o jego istnieniu; tryb EV wymaga dużego naładowania akumulatorów Elektryczny hamulec postojowy ma funkcję auto hold, ale trzeba ją aktywować na nowo po każdym zgaszeniu silnika
Toyota YarisFot. Kacper Mucha
Funkcje auta – np. wyświetlacz head-up czy systemy bezpieczeństwa – można wybierać poprzez wyświetlacz między zegarami

REKLAMA

Toyota Yaris - Nowa konstrukcja, nowy napęd

Yarisa skonstruowano na nowej płycie podłogowej GA-B, wyposażono w nowy silnik benzynowy, nowe akumulatory litowo-jonowe (a nie jak wcześniej niklowo-wodorkowe), nową przekładnię oraz jednostkę sterującą mocą. 3-cylindrowy silnik benzynowy 1.5 pracuje w cyklu Atkinsona, osiąga znakomitą sprawność cieplną na poziomie 40% (nawet tyle energii paliwa jest zamieniane na energię ruchu) i sam wytwarza 93 KM oraz 120 Nm. Litowo-jonowe akumulatory (o zwiększonej gęstości, mniejsze i lżejsze) zasilają jednostkę elektryczną, która kręci się do 17 000 obr/min i produkuje 141 Nm momentu obrotowego. W sumie moc zespołu napędowego wynosi 116 KM. Tradycyjnie dla Toyoty „prąd” można odzyskiwać tylko w czasie jazdy, a nie ładując akumulatory z zewnętrznego źródła energii.

Zobacz także:

Toyota YarisFot. Kacper Mucha


Pierwsze metry Yaris pokonuje wyłącznie dzięki sile elektronów, jednostka benzynowa wchodzi do gry przy mocniejszym wciśnięciu pedału gazu. Przyspieszenie jest więc „miękkie” i subiektywnie bardziej dynamiczne niż wskazują wyniki na stoperze. Yaris w czasie sprintu 0-100 km/h okazał się bowiem o sekundę wolniejszy niż wskazują oficjalne dane. W mieście nie można jednak narzekać. Szybko dostępny moment obrotowy silnika elektrycznego tuszuje opieszałość jednostki benzynowej. Inna sprawa to jazda pozamiejska i manewr wyprzedzania, który lepiej dobrze zaplanować, bo elastyczność Yarisa okazuje się przeciętna. Toyota, jak to hybryda, lubi następujący styl jazdy – w miarę dynamicznie osiągnąć stałą prędkość, by jak najczęściej usypiać silnik benzynowy. Co prawda Toyota informuje, że teraz Yaris może jechać w trybie elektrycznym nawet 130 km/h, ale bardziej realne są prędkości do 90 km/h, co i tak jest niezłym wynikiem. Potencjał „hybrydowości” łatwiej wykorzystać w mieście, gdzie tempo jest niższe, a jazda ze stałą prędkością 30-40-50 km/h najczęściej oznacza kompletną ciszę i zerowe zużycie paliwa. Przekładnia ma tryb pracy „B”, który oznacza mocniejsze odzyskiwanie energii, a więc wyraźniejsze zwalnianie po odjęciu gazu, ale też odczuwalnie częściej włącza się w nim silnik spalinowy, by ładować akumulatory. Widać to od razu po zużyciu paliwa. Jazda w trybie Eco w mieście na krótkich odcinkach? Tylko 3,8 l/100 km. Włączony tryb odzyskiwania energii? Prawie 5 l/100 km. Na trasie testowej (tryb Normal – jazda w mieście, poza nim i na autostradzie) Yaris obronił się dobrym wynikiem 4,8 l/100 km, co nawet przy niewielkim zbiorniku paliwa oznacza zasięg 750 km.
Toyota YarisFot. Kacper Mucha
Toyota YarisFot. Kacper Mucha
Fotele są wygodne, choć irytują skokowa regulacja pochylenia oparć i zbyt krótkie siedziska Bagażnik ma niski próg, ale niewielką pojemność (286 l)

 

Toyota Yarisauto motor i sport

REKLAMA

REKLAMA

W czasie jazdy na pierwszy plan wybija się wysoki poziom komfortu

Nową, sztywniejszą konstrukcję Yarisa czuć już po pierwszych metrach. Priorytetem był komfort resorowania, a nie jakieś szczególnie ostre właściwości jezdne, niemniej w każdym zakręcie Yaris udowadnia, że mocno podciągnął się w kategoriach związanych z prowadzeniem. Układ kierowniczy daje jako takie pojęcie o tym, co dzieje się z przednimi kołami, a na same skręty Yaris reaguje chętnie i szybko zmienia kierunek jazdy. Poziom przyczepności okazuje się wysoki, nerwowo nie robi się nawet podczas hamowania w zakręcie, bo system stabilizacji toru jazdy nie interweniuje przedwcześnie, a jeśli już, to robi to łagodnie i przewidywalnie. Nierówności auto pokonuje przyjemnie miękko, z układu zawieszenia nie dochodzą żadne dźwięki. Komfort jazdy to coś, co powinno spodobać się i młodszym, i starszym klientom.

Toyota YarisFot. Kacper Mucha
Lampy w kształcie podkowy plus łącząca je czarna listwa i szerokie błotniki to oryginalne detale

Toyota Yaris – Bogate wyposażenie

Takiej obfitości wyposażenia w tej klasie i tak prosto skonstruowanego cennika dawno nie widzieliśmy. Pięć odmian bez możliwości doposażenia o kolejne elementy (nie licząc dwóch pakietów do wersji Comfort), poza tym ewentualnie dopłata za lakier – i tyle. Każdego Yarisa wyposażono m.in. w system multimedialny z 7-calowym ekranem, interfejsy Android Auto/Apple CarPlay, klimatyzację (manualną w wersjach benzynowych), adaptacyjny tempomat i zestaw systemów wspomagających kierowcę oraz komplet airbagów, w tym centralny, między kierowcą i pasażerem. Tak wyposażona hybryda kosztuje 76 900 zł, a o tysiąc złotych więcej wersja Comfort z kamerą cofania. Dorzucamy 5 tys. zł na pakiet Style (m.in. 16-calowe obręcze kół, reflektory LED) i ewentualnie 3000 zł na pakiet Tech (m.in. cyfrowe wskaźniki, większy ekran, podgrzewane fotele) i kończymy na niecałych 86 tys. zł. Oto Yaris na bogato.
Kto znał poprzednika, z nowym modelem powinien szybko znaleźć wspólny język. Kto nie, powinien przynajmniej spróbować.

WYSOKI RACHUNEK

89 900 zł za miejskie auto z napędem hybrydowym – czy to cena wzięta z kosmosu, czy rozsądna oferta? Biorąc po uwagę tylko cenę, można się przerazić, ale wystarczy przestudiować cennik i listę wyposażenia standardowego, by zrozumieć skąd się wzięła. Toyota maksymalnie uprościła cennik Yarisa, oferując pięć wersji i tylko dwa pakiety. Najbogatsza odmiana jest wyposażona bogato – w standardzie są bezkluczykowy dostęp do auta, 17-calowe obręcze kół i dwukolorowe nadwozie.

Szymon Piaskowskiauto motor i sport
Szymon Piaskowski

REKLAMA

Toyota Yarisauto motor i sport

NASZA OCENA

Najogólniej – żaden Yaris w historii nie był tak blisko czołówki w swojej klasie. Tu i tam ma pewne niedociągnięcia, z których najpoważniejsze to niewielki bagażnik i ciasne wnętrze z tyłu, zaś wysoka cena jest tylko wynikiem bogatego wyposażenia. Poza tym nowy model ma atrakcyjną stylizację, nieźle jeździ, jest bardzo oszczędny i prosty w obsłudze. Co tu dużo mówić – Toyota może być z niego zadowolona.

PLUSY
 minus dobra jakość wykonania, ergonomiczne wnętrze, dużo udogodnień
 minus wygodna pozycja za kierownicą
 minus bogate wyposażenie z zakresu bezpieczeństwa
 minus komfortowe tłumienie nierówności, cisza przy stałej prędkości
 minus dobre właściwości jezdne, wysoki poziom stabilności, skuteczne hamulce
 minus bardzo niskie zużycie paliwa
MINUSY
 minus ciasne wnętrze z tyłu, niewielki bagażnik
 minus niewidoczny w ostrym słońcu wyświetlacz head-up
 minus niektóre materiały średniej jakości
 minus tylko przeciętna elastyczność
 minus krótkie okresy między przeglądami

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 (2)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA