VW Taigo, Renault Arkana, Lexus NX i Audi e-tron Sportback: Coupe naszych czasów - TEST

Nie ma takiej niszy, której nie wypełniliby producenci samochodów. Widać to doskonale na przykładzie SUV-ów, których stylizacja ma nawiązywać do aut typu coupé – jak choćby VW Taigo, Renault Arkana, Lexus NX i Audi e-tron Sportback.

VW Taigo, Renault Arkana, Lexus NX, Audi e-Tron Fot. Jacek Hanusz
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 201 900 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Pomysł był prosty – SUV-y miały stanowić połączenie samochodów terenowych z osobowymi i przejąć najlepsze cechy z jednych i drugich. Gwałtowny wzrost ich popularności doprowadził jednak do sporej ewolucji słowa „SUV” – do tego stopnia, że dziś jedną z najbardziej pożądanych odmian takich aut stały się modele o dynamicznej sylwetce z mocno opadającą linią dachu, na wyrost nazywane przed stylistów SUV-ami w stylu coupé. Większość takich aut nawet nie udaje, że nadaje się do jazdy w terenie, zamiast tego producenci nadają im coraz efektowniejszą stylizację. Książkowymi przykładami takich modeli są Audi e-tron Sportback i Renault Arkana, mniej oczywistymi – VW Taigo i Lexus NX. Wszystkie jednak łączy jeden cel – mają wyróżniać się w powodzi SUV-ów o klasycznej sylwetce.

Najmniejszy na rynku - VW Taigo

VW TaigoFot. Jacek Hanusz
Linia dachu Taigo mocno opada ku tyłowi, a spojler ma to nieco zamaskować


Zacznijmy od VW Taigo, bo to najnowszy model wśród testowanych. Stworzono go na płycie podłogowej aut miejskich, a więc jest bliźniakiem Seata Arony, Skody Kamiq, a przede wszystkim VW T-Crossa. Dwa podobne samochody w jednej klasie? Wydaje się to niezbyt trafionym pomysłem, jednak różnice między nimi są wyraźne. Taigo jest dłuższe i niższe, ma większy rozstaw osi, a jego dach mocniej opada ku tyłowi – dziś to najmniejszy na polskim rynku crossover w takim stylu. Mimo dynamicznej linii dachu i niedużej szerokości (1,75 m) we wnętrzu VW jest zaskakująco sporo miejsca, można pokusić się nawet o podróż w gronie czterech dorosłych osób. Zaskoczeniem będzie fakt, że nawet pasażer o wzroście 180 cm siedzący na kanapie nie będzie dotykał głową podsufitki, mało tego, pozostaje tam sporo miejsca. Jazdę uprzyjemnia bardzo mocno wyprofilowane oparcie kanapy, dzięki któremu można się poczuć jak w wygodnym fotelu. Nie oznacza to, że z tyłu jest idealnie, bo doskwiera chociażby brak środkowego podłokietnika, a z powodu szerokiego tunelu środkowego i wspomnianego wyprofilowania kanapy w zasadzie nie może tu wygodnie usiąść piąty pasażer.

VW TaigoFot. Jacek Hanusz
Wnętrze wygląda prawie tak samo jak w innych miejskich VW
VW TaigoFot. Jacek Hanusz
Stylistyka wskaźników cyfrowych i multimediów najlepsze lata ma już za sobą
VW TaigoFot. Jacek Hanusz
Panel klimatyzacji obsługuje się dotykowo
VW TaigoFot. Jacek Hanusz
Oparcia foteli i kanapy bardzo dobrze wyprofilowano
VW TaigoFot. Jacek Hanusz
Z tyłu jest dużo miejsca nad głową


Taigo postawione przy rywalach z tego porównania wygląda jak miniaturka SUV-a, ale zarówno wnętrze, jak i bagażnik (pomieści 440 l, a więc tyle, ile auta kompaktowe) nie odstają aż tak bardzo od tego, co oferuje większa od niego Arkana. Dla niektórych kierowców problemem może być fakt, że Taigo nawet nie udaje, że jest miejskim SUV-em – to T-Cross bardziej przypomina taki samochód. W Taigo można natomiast znaleźć sporo podobieństw do VW Polo, jest nim chociażby pozycja za kierownicą, bo fotele są zamontowane prawie tak nisko jak w zwykłym hatchbacku. Takie podobieństwo ma dobre strony, bo Taigo prowadzi się bardzo precyzyjnie, nie przechyla się przesadnie w zakrętach, układ kierowniczy działa z dostatecznym wyczuciem, a silnik jest żwawy – jest więc crossoverem, którym po prostu przyjemnie się jeździ. Testowany egzemplarz otrzymał najmocniejszy dostępny układ napędowy, czyli połączenie czterocylindrowego silnika 1.5 turbo (o mocy 150 KM) z 7-biegową dwusprzęgłową przekładnią. Takie auto przyspiesza do 100 km/h w dobrym czasie 8,3 s. Taigo nawet na autostradzie rozpędza się dynamicznie, w dodatku potrzebuje niewiele paliwa (około 6,5 l/100 km). Największym problemem jest cena, aż o 9 tys. zł wyższa od ceny wersji ze 110-konnym silnikiem i przekładnią dwusprzęgłową. Niewielu kierowców uzna, że taka dopłata ma sens, szczególnie że cena Taigo bardzo zbliży się wtedy do ceny T-Roca, większego SUV-a spokrewnionego technicznie z Golfem. Zaletą Taigo dla wielu kierowców będzie fakt, że w cenie niższej niż 90 tys. zł można mieć SUV-a w modnej odmianie, czego dziś za takie pieniądze nie oferuje nikt poza Volkswagenem.

VW TaigoFot. Jacek Hanusz
Reflektory LED znajdują się w standardzie, opcjonalnie dostępne są też matrycowe
VW TaigoFot. Jacek Hanusz
Chociaż bazuje na aucie miejskim, VW Taigo może mieć nawet koła „18”

Długa lista argumentów - Renault Arkana

Renault ArkanaFot. Jacek Hanusz
Bardzo mocno opadająca linia dachu, muskularne nadkola i duże koła sprawiają, że Arkana wygląda bardzo efektownie


Historia Arkany jest zaskakująca. Renault nie zamierzało oferować takiego auta w Europie, ale pozytywne reakcje na model stworzony na rynki wschodnie sprawiły, że francuska firma pokusiła się o skonstruowanie podobnego samochodu. To strzał w dziesiątkę, bo Arkana ma wszystkie cechy, jakich oczekują dziś kierowcy – jest crossoverem, jej nadwozie utrzymano w stylu coupé, występuje w sportowo stylizowanej wersji R.S. Line i ma multimedialne wnętrze. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oczywiście bardzo odważnie stylizowane nadwozie ze szczególnie mocno opadającą linią dachu. Jeśli dodamy do tego reflektory o nowoczesnym kształcie, ostre przetłoczenia na masce i wyraźnie zaznaczone nadkola, otrzymamy jednego z najbardziej efektownie stylizowanych crossoverów. A nie ma takich wiele w ofercie popularnych marek. Wprawne oko zauważy jednak, że proporcje nadwozia są nieco zachwiane. Auto ma duży prześwit oraz masywne osłony zderzaków i progów, przez co wygląda jakby poruszało się na szczudłach; do tego jest stosunkowo długie (4,56 m) i wygląda na dość wąskie. To dlatego, że Arkana bazuje na konstrukcji aut miejskich, Clio i Captura, a jej nadwozie po prostu zostało mocno „ponaciągane” w różnych kierunkach. Wydaje się więc, że to model wielkości kompaktowego Kadjara. Wraz z długością zwiększono też rozstaw osi (do 2,7 m, jest więc większy niż w Lexusie!), a przez to we wnętrzu jest znacznie więcej miejsca niż w typowych miejskich autach. Na kanapie pasażerom będzie wygodniej niż w Taigo, mają tam więcej przestrzeni na nogi i w okolicy ramion, ale nad głową dorosłego pozostaje podobna ilość miejsca. Arkana wygląda jakby miała ogromny bagażnik i tak jest w rzeczywistości, bo jego pojemność (518 l) okazuje się większa od i tak dużego kufra VW Taigo.

Renault ArkanaFot. Jacek Hanusz
Kokpit Arkany to kopia wnętrza Captura i Clio
Renault ArkanaFot. Jacek Hanusz
Do wyboru są trzy wielkości wskaźników cyfrowych: 4,2” i 10,25” oraz 7-calowe jak w testowanym aucie
Renault ArkanaFot. Jacek Hanusz
Listwy ozdobne przypominają włókno węglowe; oznaczenia R.S.
Renault ArkanaFot. Jacek Hanusz
Fotele wyglądają na wygodne i takie są w rzeczywistości
Renault ArkanaFot. Jacek Hanusz
Na kanapie wygodnie usiądzie dwoje dorosłych


Za kierownicą można poczuć się jak w innych nowych modelach Renault, większością funkcji steruje się za pomocą pionowego ekranu dotykowego. Przy okazji trzeba przyznać, że Francuzi odrobili lekcję w ostatnich latach, bo zarówno jakość wyświetlacza, jak i szybkość działania menu są więcej niż dobre. W Arkanie siedzi się wysoko nad ziemią, zauważalnie wyżej niż np. w Capturze, do tego kierowca widzi przez cały czas wysoko poprowadzoną maskę silnika, co sprawia, że znów ma wrażenie jazdy autem o rozmiar większym. Testowany egzemplarz to topowa wersja, nie licząc hybrydowej e-Tech – pracuje tu silnik 1.3 turbo połączony z 7-biegową przekładnią dwusprzęgłową, a to układ znany m.in. z Mercedesa klasy A. Arkana jest większa niż typowy miejski crossover, ale 158-konny silnik dobrze radzi sobie z jej rozpędzaniem. Można uznać, że nawet tańsza 140-konna odmiana będzie warta uwagi. Oczywiście na niskich obrotach silnikowi brakuje nieco wigoru (dotyczy to też silnika w VW Taigo), ale ogólny poziom oszczędności paliwa, komfortu jazdy i osiągów jest wręcz zaskakująco wysoki. Podsumowując – Renault Arkana to auto wpisujące się w dzisiejsze potrzeby, aż dziwimy się, że polskie ulice jeszcze nie są pełne tych aut.

Renault ArkanaFot. Jacek Hanusz
 Line znajdziemy we wnętrzu i na karoserii
Renault ArkanaFot. Jacek Hanusz
W sportowo stylizowanej odmianie R.S. Line standardowo są oferowane 18-calowe obręcze kół

Nowa twarz - Lexus NX

Lexus NXFot. Jacek Hanusz
Można się sprzeczać, czy sylwetka Lexusa nawiązuje do aut w stylu coupé, ale na pewno nie brakuje jej dynamiki


Obecność rodzinnego Lexusa w zestawieniu modeli, których nadwozia stylizowane są na coupé, może być zaskakująca. W informacjach prasowych ani w prospektach dla klientów nie zająknięto się słowem na temat tego, że NX czerpie ze stylizacji aut typu coupé, chociaż nie brakuje zapewnień o jego odważnym designie. Wystarczy jednak spojrzeć na ten samochód z profilu, aby zrozumieć, dlaczego znalazł się w tym porównaniu. Dach wyraźnie obniża się ku tyłowi, a wręcz nurkująca linia okien tylko potęguje to wrażenie, tylna szyba jest mocno pochylona, a jedynym elementem, który nieco to tuszuje jest dość duży spojler dachowy. Lexus NX wygląda nowocześnie, ale też bardzo przypomina poprzednika. Jeżeli jednak ktoś ma wątpliwości, czy w nowym modelu pojawiło się wystarczająco dużo zmian, wystarczy, by zajrzał do wnętrza. Układ kokpitu jest nowy dla marki, poza wskaźnikami cyfrowymi znajduje się tu duży ekran systemu multimedialnego, a także praktyczny panel do obsługi klimatyzacji – brawa dla Lexusa, bo to jedno z niewielu aut (obok np. Audi e-trona), w których udało się skutecznie wykorzystać ekran dotykowy. To również chyba pierwszy Lexus w historii, w którym nie można narzekać na szybkość działania systemu multimedialnego, jakość ekranów i ich czułość na dotyk, a trzeba nawet przyznać, że to system najwyższej klasy. Warto docenić też jakość materiałów wykończeniowych oraz ich spasowanie. Im dłużej przebywa się za kierownicą NX-a, tym lepiej kierowca się tam czuje. Jak przystało na rodzinnego SUV-a o długości 4,66 m, we wnętrzu jest dużo przestrzeni dla pasażerów. Nie brakuje go ani na nogi, ani na wysokości barków, ale – uwaga! – osoby dorosłe siedzące z tyłu będą miały nad głową nawet mniej miejsca niż w Arkanie i Taigo. Powodem jest przede wszystkim okno dachowe, które zabiera kilka centymetrów przestrzeni. Dostarcza ono do wnętrza tak wiele światła, że warto zdecydować się na jego zakup, oczywiście o ile z tyłu zbyt często nie siedzą dorośli pasażerowie.

Lexus NXFot. Jacek Hanusz
Nowa jakość – tak najlepiej określić wnętrze NX-a, duży ekran pozwala wygodnie korzystać z Apple CarPlay
Lexus NXFot. Jacek Hanusz
Wskaźniki nie wyświetlają np. mapy
Lexus NXFot. Jacek Hanusz
Do otwierania drzwi służy wygodna elektryczna klamka
Lexus NXFot. Jacek Hanusz
Do zmiany trybów jazdy jest pokrętło
Lexus NXFot. Jacek Hanusz
Fotele są obłe, a tapicerka bardzo miękka
Lexus NXFot. Jacek Hanusz
Miejsce nad głową ogranicza spore okno dachowe


W testowanym egzemplarzu NX 350h pracuje napęd hybrydowy – klasyczny, co warto zaznaczyć, bo po raz pierwszy NX jest dostępny też w wersji plug-in. Składają się na niego 2,5-litrowy silnik benzynowy i dwa elektryczne, z których jeden napędza koła z tyłu, dając tzw. elektryczny napęd na cztery koła. Największą zaletą jest oczywiście zużycie paliwa, bo chociaż auto jest duże, to 243-konny układ napędowy rzadko zużywa więcej niż 7-8 litrów benzyny na 100 km. Kierowcy przyzwyczajeni do innych SUV-ów klasy premium będą narzekać jedynie na hałas, jaki towarzyszy pracy silnika zespolonego z bezstopniową przekładnią. Jasne, jej działanie jest skuteczniejsze niż kilka lat temu i wystarczy na ułamek sekundy odpuścić gaz, aby obroty silnika i hałas towarzyszący jego pracy zmalały, ale mimo to w trakcie przyspieszania bywa głośno. Dla tych, którzy nie zamierzają wciskać gazu do podłogi – ani dynamicznie pokonywać zakrętów, bo wysoki komfort jazdy osiągnięto, idąc na kompromis pod względem sztywności zawieszenia właśnie w zakrętach – Lexus NX może być jednym z lepszych wyborów wśród rodzinnych SUV-ów. To bardzo udany samochód, najpewniej najbardziej dopracowany Lexus od lat – a do tego świetnie wygląda.

Lexus NXFot. Jacek Hanusz
Masywne nadwozie Lexusa maskuje obręcze kół, których wielkość to aż 20”

Ze świata high-tech - Audi e-tron Sportback

Audi e-Tron Sportback Fot. Jacek Hanusz
Audi od wielu lat oferuje np. A5 Sportbacka, a więc ma doświadczenie w projektowaniu czterodrzwiowych coupé


Niemiecka marka niemal w każdym segmencie oferuje dziś SUV-a w dwóch wydaniach: klasycznym i jako Sportbacka, czyli ze ściętym tyłem. Nie inaczej jest w wypadku Audi e-trona, który rzeczywiście wygląda jak coupé i któremu dodano drugą parę drzwi oraz kilka centymetrów prześwitu. Efekt okazał się bardzo dobry, bo auto przykuwa uwagę, a jednocześnie zachowuje proporcje godne SUV-a klasy premium. Najbardziej zaskakują wymiary nadwozia, bo jego długość przekracza 4,9 m, a rozstaw osi sięga 2,92 m, co stawia e-trona niemal w jednej linii z Audi Q8, które z każdej perspektywy wydaje się dużo większe niż e-tron. Lekkości dodają futurystyczne lusterka, a w zasadzie kamery, które je zastępują. Korzystanie z tego rozwiązania jest początkowo trudne, ale do pewnego stopnia da się przywyknąć.
Wnętrze Audi jest identyczne jak w zwykłym e-tronie, dominuje w nim niemiecki porządek, a wygląd deski rozdzielczej nazwalibyśmy biznesowo-korporacyjnym, czyli mało oryginalnym. Audi potrafi stworzyć wnętrza, które epatują technologią i imponują jakością wykonania, ale ich kolorystyka i kształt rysowany jak od linijki najczęściej nie dają powodów do zachwytu. To tylko nasza subiektywna opinia, obiektywne wady trudno znaleźć, bo multimedia są idealnie zaplanowane, ekrany reagują na dotyk szybko i precyzyjnie, a układ pokręteł i przycisków jest wręcz bezbłędny. Również na ilość przestrzeni we wnętrzu nie ma powodów narzekać, co jest dowodem na to, że auta elektryczne z płaską podłogą i dużym rozstawem osi stanowią dziś wzór metra. Opadająca linia dachu nie powoduje z tyłu niewygody, bo miejsca nad głowami pasażerowie mają zaskakująco dużo. Być może jest tak dlatego, że kanapę zamontowano nisko i pochylono, ale nawet tak ustawione siedzisko zapewnia dobry komfort jazdy. Jedynie ciemna podsufitka i małe tylne okna sprawiają, że z tyłu jest nieco klaustrofobicznie.

Audi e-Tron Sportback Fot. Jacek Hanusz
Kokpit Audi e-trona ma bardzo technologiczny, chłodny styl, jakość wykonania wnętrza jest bardzo wysoka
Audi e-Tron Sportback Fot. Jacek Hanusz
Do jazdy z kamerami zamiast lusterek da się przywyknąć, ale parkowanie jest trudne
Audi e-Tron Sportback Fot. Jacek Hanusz
Na ekranie systemu multimedialnego można sprawdzać dane dotyczące prognozowanego zasięgu
Audi e-Tron Sportback Fot. Jacek Hanusz
Siedzisko foteli można przedłużyć jednym ruchem
Audi e-Tron Sportback Fot. Jacek Hanusz
Jak przystało na auto elektryczne, we wnętrzu jest mnóstwo miejsca


Jak jeździ Audi e-tron Sportback? Szybko i komfortowo. Testowany egzemplarz to odmiana 55, co oznacza układ napędowy składający się z dwóch silników wytwarzających łącznie moc 408 KM i aż 664 Nm momentu obrotowego. To przekłada się na bardzo dobre przyspieszenie, ale przede wszystkim na brutalną reakcję układu napędowego na wciśnięcie gazu. Chociaż samochód jest bardzo dynamiczny, okazuje się też komfortowy. Mimo wysokiej masy własnej (2,5 tony) i 21-calowych obręczy kół zawieszenie pneumatyczne skutecznie wybiera nierówności, nie ma mowy o nerwowym podskakiwaniu auta ani o przenoszeniu wstrząsów do wnętrza. Wysokiej klasy jest też wyciszenie. Silnika nie słychać, to jasne, ale do kabiny nie dostaje się nawet szum opon czy powietrza opływającego nadwozie. Dzięki temu jazda Audi e-tronem Sportback może być relaksująca. Jednak nawet wtedy, gdy kierowcy się nie spieszy, zużycie energii sięga 24-26 kWh na 100 km, co sprawia, że na co dzień między bajki można włożyć deklarowany zasięg rzędu 450 km, ale już pokonanie 350-400 km jest realne. Dla porządku dodamy, że akumulatory e-trona można naładować do 80% w około 30 minut.

Audi e-Tron Sportback Fot. Jacek Hanusz
21-calowe obręcze kół w czarnym kolorze pochodzą z palety Audi Sport

VW Taigo, Renault Arkana, Lexus NX, Audi e-TronFot. Jacek Hanusz
Z tej perspektywy doskonale widać, że projektanci Audi i Renault najbardziej inspirowali się sylwetką aut coupé; VW i Lexus są bardziej konwencjonalne


W porównaniu tak różnych modeli, które łączy jedynie styl nadwozia, nie może być zwycięzców i przegranych. Ich atrakcyjność zweryfikuje rynek i coś nam mówi, że to po VW i Renault ustawią się najdłuższe kolejki chętnych.

PODATEK ZA STYL

W wypadku Lexusa NX sprawa jest prosta – płacimy 207 900 zł i otrzymujemy konwencjonalnego SUV-a o bardzo dynamicznej sylwetce. Natomiast decydując się na Audi e-trona, dopłacamy 11 tys. zł za wersję Sportback, a w Renault płacimy ok. 30 tys. zł ekstra, wybierając efektowną Arkanę zamiast podobnego Captura. Wyjątek stanowi VW Taigo, którego cena wynosząca 89 tys. zł jest niższa niż modelu, na którym bazuje, czyli T-Crossa.

Kacper Muchaauto motor i sport
Kacper Mucha


VW Taigo, Renault Arkana, Lexus NX, Audi e-Tronauto motor i sport

 

PODSUMOWANIE

VW
Ma cechy, które zbliżają go do hatchbacka, a nie miejskiego SUV-a, więc dla wielu kierowców lepszy będzie VW T-Cross. Taigo to najtańszy crossover z sylwetką zainspirowaną coupé, a to duży argument za jego wyborem.

RENAULT
Ogromny rozstaw osi i spory bagażnik sprawiają, że jest praktyczny. Mocno opadający dach i wersja R.S. Line dodają sportowego charakteru, a cena powoduje, że pozostaje 2-3-krotnie tańszy niż modele marek premium.

LEXUS
Bez owijania w bawełnę – to najbardziej dopracowany Lexus od lat. Jego dynamicznie stylizowane nadwozie zwraca uwagę, a wysokiej jakości wnętrze i multimedia sprawiają, że we wnętrzu przyjemnie spędza się czas.

AUDI
Świetna dynamika, wysoki komfort jazdy, nowoczesne rozwiązania techniczne i bardzo przestronne wnętrze – e-tron Sportback potwierdza, że auta elektryczne są dziś bardzo uniwersalne i mogą być pożądane przez kierowców.

REKLAMA