REKLAMA

Volkswagen Golf GTI: cichy hot-hatch

Golf GTI to obok Garbusa druga, historyczna ikona VW. GTI zawsze był chociaż trochę szybki i wściekły. Nowy GTI też bardzo chce.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 75 490 PLN
Dostępne nadwozia: hatchback-5, kombi-5
SPRAWDŹ OFERTY

Volkswagen, jak nazwa wskazuje, nie powstał po to, by ścigać się z Ferrari i Lambo. Jednak zmotoryzował pół świata, dając mu Garbusa i Golfa. Ale marzenia o byciu księciem z bajki ma każdy. Nawet Golf. I od 40 lat realizowała to wersja GTI. Bo Golf GTI to nie samochód. To przepustka do lepszego, kolorowego stylu życia. Dla całych pokoleń młodych ludzi symbol czegoś szybkiego, ale innego niż dostojne Audi czy Mercedesy ich rodziców. Od pół roku jest na rynku siódma już generacja, jak zwykle solidnego i statecznego Golfa, więc pora na jego bardziej szalonego i krnąbrnego brata – zwanego właśnie GTI.

Golf w wersji GTI to przepustka do innego, ciekawszego świata. Setkę robi w 6,5 sekundy

W kryzysie nikogo nie stać na fajerwerki, więc w nadwoziu ich nie ma. W technice jednak są. GTI to od zawsze bardziej szalony silnik – teraz dwulitrowy turbobenzynowy, z bezpośrednim wtryskiem i zmiennymi fazami rozrządu. Aż 220 KM (w wersji Performance – 230) uzyskano dzięki zupełnie nowej głowicy, a to tam rodzi się moc, co z przyjemnością czuje się wciskając pedał gazu, a w rewanżu dostając wciskanie w fotel.

REKLAMA

Jeszcze lepsze wrażenie robi moment obrotowy (dla obu wersji 350 Nm), ale jak w poczciwym dieslu – od 1500 obr/ min, więc silnik naprawdę ciągnie „od dołu”. Na czwartym biegu przyspieszenie „80–120” to 5 s. Do setki 6,5 (6,4) s, prędkość maksymalna – 246 (250) km/h. Na tle zwykłych Golfów jeździ się dziko i niegrzecznie. Zwłaszcza wersją Performance, w której nie chodzi tylko o 10 KM więcej, ale o wyraźnie zauważalne skutki wyposażenia auta w aktywny, jak w najlepszych rajdówkach, inteligentny, elektronicznie sterowany mechanizm różnicowy. Zaopatrzony w zaawansowany program XDS+ steruje również ESC (czyli ESP i ASR), ale z manualną ingerencją (odłączenie ASR) i z wyborem „leniwego" sposobu działania układu stabilizacji, pozwalając na frajdę jazdy bokami. Do tego progresywny układ kierowniczy. Razem taki cichy hot-hatch. Legenda GTI żyje.

Julian Obrocki
redaktor "auto motor i sport"

Naszym zdaniem:

Bardzo żwawe, dynamiczne auto, ale przydałyby się insygnia władzy – choćby bardziej wyrazisty spoiler.

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 (6)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA