Volkswagen ID.4: Garbus nowej ery - TEST

Pojawia się równolegle z innymi elektrycznymi modelami koncernu VW. I dlatego jego debiut nie jest tak głośny, jak to było w wypadku ID.3. Jednak to właśnie on rozpoczyna dla Volkswagena nowe czasy. Jak dobry jest VW ID.4? Odpowiedź w teście.

VW ID.4 Fot. Jacek Hanusz

ID.3 mógł być pierwszym modelem nowej generacji spośród „elektryków” Volkswagena. Mógł dzięki temu ściągnąć na siebie uwagę, pozować do zdjęć, udzielać wywiadów, trafić na okładki itd. Jednak odnosimy wrażenie, że najważniejszym modelem, tym, który dla Volkswagena będzie synonimem elektryfikacji, okaże się właśnie ID.4. Bo to crossover, a świat je dziś uwielbia. Nie przypadkiem to właśnie ten model, a nie ID.3, będzie sprzedawany na wszystkich rynkach. Jeśli ktoś lubi takie porównania, to Garbusem i Golfem nowej ery jest nie ID.3, lecz właśnie ID.4.

Volkswagen ID.4 – większy niż Tiguan

Przede wszystkim jest to spory samochód – dłuższy (o 7,5 cm) i szerszy (o 1,3 cm) niż VW Tiguan. Z bardzo krótkim przodem i krótkimi zwisami nadwozie ma inne proporcje niż pozostałe SUV-y i crossovery Volkswagena, sylwetka auta jest jednak na tyle masywna, że ogromne, aż 21-calowe obręcze kół egzemplarza testowego wcale nie wyglądały na zbyt duże.
Na nasze oko stylizacja nadwozia jest bardziej spójna niż w wypadku ID.3, z reflektorami i tylnymi lampami o podobnych kształtach oraz ze świecącym przez całą szerokość nadwozia pasem zarówno z przodu, jak i z tyłu. Podcięta linia bocznych szyb, panel ze sztucznego tworzywa w dolnej części drzwi oraz czarny dach optycznie wyszczuplają sylwetkę auta.

VW ID.4Fot. Jacek Hanusz


Nadwozie ma bardzo niski jak na crossovera współczynnik oporu powietrza, wynoszący 0,28. Pod względem konstrukcji ID.4 jest identyczny jak ID.3 – obydwa modele wykorzystują tę samą platformę, mają taki sam rozstaw osi, taki sam typ zawieszenia i są napędzane przez taki sam silnik umieszczony przy tylnej osi, w zależności od wersji rozwijający 148, 170 lub 204 KM; tu – w najmocniejszej wersji. W dwóch słabszych odmianach auta jest montowany zestaw akumulatorów gromadzący 52 kWh energii, w najmocniejszej zaś – o „pojemności” 77 kWh (Volkswagen podaje pojemność netto, czyli tę użytkową). Jako ciekawostka – same akumulatory ważą prawie 500 kg.

Volkswagen ID.4 – minimalizm i wszystko na dotyk

Tak jak w ID.3, deska rozdzielcza jest bardzo „czysta”, z niedużym zestawem wskaźników i 12-calowym ekranem, stanowiącym w zasadzie całą konsolę środkową. Wszystkie klasyczne przełączniki, w tym włącznik świateł awaryjnych, zostały zastąpione przez pola dotykowe i suwaki. Obsługa jest dobra, chociaż będziemy się upierać, że np. regulacja głośności oraz temperatury nie jest tak szybka jak w wypadku klasycznych pokręteł.
Kabina okazuje się bardzo przestronna, z naciskiem na bardzo – zarówno z przodu, jak i z tyłu miejsca jest tyle, ile w o klasę większym SUV-ie. Przy okazji debiutu ID.3 było głośno o przeciętnej jakości tworzyw oraz montażu. O ile w dolnej części deski rodzielczej oraz na konsoli między fotelami ID.4 można znaleźć twarde plastiki, o tyle przyjemnie jest nam donieść, że egzemplarz testowy był wolny od jakichkolwiek niedociągnięć związanych ze spasowaniem poszczególnych elementów – jak na Volkswagena przystało.

VW ID.4Fot. Jacek Hanusz
Nieduży zestaw wskaźników, wielki ekran będący całą konsolą środkową i pola dotykowe zamiast przełączników – kabina ID.4
VW ID.4Fot. Jacek Hanusz
System multimedialno-sterujący jest rozbudowany, jednak szybkość jego działania chwilami mocno rozczarowuje

REKLAMA

Volkswagen ID.4 – samochód, nie smartfon

Od pierwszych metrów na drodze, pierwszych skrętów kierownicą, pierwszych, spokojnych ruchów pedału przyspieszenia, pierwszego łagodnego hamowania w ID.4 czujesz się po prostu dobrze. Wszystko, co jest związane z prowadzeniem auta, okazuje się takie, jak kierowca tego oczekuje – i na poziomie modeli premium. Jako ci, którzy samochód, niezależnie od tego, jakiego rodzaju silnikiem jest napędzany, traktują właśnie jak samochód, a nie smartfon na kołach, będziemy się upierać, że to właśnie jest największa zaleta ID.4. Ruszasz i od razu czujesz, co auto robi, jak się zachowa za chwilę, co masz zrobić, żeby stało się dokładnie to, co zamierzasz oraz że jest przyczepne, stabilne i bezpieczne. Trudno sobie wyobrazić, żeby w niedługo debiutującym Audi Q4 e-tronie, technicznie niemal identycznym jak ID.4, to wrażenie spokoju i pewności było dużo lepsze.

VW ID.4Fot. Jacek Hanusz
Do wyboru trybów jazdy oraz włączania trybu ostrego odzysku energii służy prosty w obsłudze przełącznik umieszczony tuż za kierownicą
VW ID.4Fot. Jacek Hanusz
VW ID.4Fot. Jacek Hanusz
Podświetlenie nastrojowe – w kilkudziesięciu kolorach do wyboru. Dizajnerski detal, czyli perforowane logo ID na tapicerce siedzeń


Przy ostrzejszym przyspieszeniu crossover jest dynamiczny na tyle, że prawie można nazwać go szybkim; typowo dla aut elektrycznych wrażenie dynamiki jest lepsze, niż wskazuje na to moc silnika. Do 50 km/h ID.4 przyspiesza niemal identycznie jak ID.3, powyżej tej prędkości zaczyna nieco odstawać, by przy 100 km/h różnica wyniosła prawie sekundę – to ewidentnie efekt wyższej o ponad 300 kg masy własnej auta.
W zakrętach crossover okazuje się też znacznie bardziej przyczepny, niż można się spodziewać, i nawet jeśli duży udział ma w tym opcjonalne mieszane ogumienie (o szerokości 235 z przodu i 255 z tyłu), to efekt jest znakomity. Przez to, że siedzisz wyżej, a fotel Volkswagena ze swojej natury nie jest sportowym kubłem, podczas szybszej jazdy siły boczne odczuwasz dość mocno. Jednak ani na chwilę nie tracisz poczucia kontroli nad autem i zawsze wiesz, że układ jezdny dysponuje zapasem przyczepności.

VW ID.4Fot. Jacek Hanusz
Charakterystyczne tylne światła składają się z wielu segmentów. Na przywitanie i pożegnanie puszczają oko do kierowcy


Dzięki szerokim oponom z tyłu i wysokiej masie własnej, pomimo wysokiego momentu obrotowego ID.4 nie ma problemów z trakcją nawet przy mocnym gazie. W razie utraty przyczepności układ antypoślizgowy okazuje się znakomicie zestrojony i niezwykle szybki, mniej doświadczony kierowca nie odczuje jego ingerencji. Z kolei układ stabilizacji zestrojono dość zachowawczo, można odnieść wrażenie, że wkracza do akcji nie tyle wtedy, kiedy auto traci stabilność i zaczyna wpadać w poślizg, ile stara się zadziałać, jeszcze zanim to nastąpi.
Układ jezdny Volkswagena zapewnia też wysoki komfort resorowania. Nawet na nawierzchni o przeciętnej jakości nadwozie nie wykonuje niepotrzebnych ruchów, a do kabiny nie docierają szmery pracy zawieszenia – również pod tym względem kierowca ID.4 ma wrażenie jazdy autem premium.

 

JAKO JEDYNY SAMOCHÓD?

W tekście sugerujemy, że dla tych, których na niego stać, ID.4 mógłby być idealnym drugim samochodem w rodzinie. Na wiele modeli elektrycznych wciąż bowiem patrzymy z takiej perspektywy – właśnie jako na drugie auto. A może – to szatańska myśl – mógłby być jedynym? Jeśli masz możliwość zamontowania wallboxa (we własnym garażu, przy swoim miejscu parkingowym itp.), jeśli możesz korzystać z ładowarki w miejscu pracy (coraz więcej firm daje taką możliwość), to właściwie dlaczego nie? Ze swoim zasięgiem i szybkością ładowania ID.4 nie będzie uciążliwy nawet w długiej trasie.

R. Popkiewiczauto motor i sport
Roman Popkiewicz

REKLAMA

Volkswagen ID.4 – wyraźnie lepsza niż w ID.3

Wszystko, co jest związane z prowadzeniem auta, okazuje się zestrojone tak, jak kierowca tego oczekuje

Natomiast chyba najbardziej zaskakujące jest to, że szczególnie w jeździe miejskiej crossover stosunkowo mało „pali”. Niezależnie od tego, jak liczyć (trasa, miasto, szybko, powoli itd.), zużycie energii ID.4 okazało się bardzo zbliżone do tego, jakie pół roku temu notował w naszym teście dużo mniejszy i lżejszy ID.3. Częściowo wytłumaczenie jest zapewne takie, że jak wiadomo, auta elektryczne są bardziej „czułe” na porę roku niż spalinowe, głównie ze względu na niższą temperaturę. Odnosimy jednak też wrażenie, że w międzyczasie poprawiono sterowanie pracą zespołu napędowego.

 

Jak by nie było, efekt jest taki, że w jeździe miejskiej ID.4 notował wynik 17-18 kWh/100 km, czyli naprawdę dobry. Dla porównania – w wielkim teście samochodów elektrycznych, jaki opublikowaliśmy przed miesiącem, spośród dużych aut jedynie Tesla 3 potrafiła uzyskiwać „spalanie” na takim poziomie. Model 3 ma oczywiście dwa silniki i dysponuje mocą niemal dwa razy wyższą niż ID.4, więc Volkswagen pod względem ekonomii ma jeszcze sporo do poprawienia, jednak wynik crossovera pozwala mu bez problemu uzyskać w mieście zasięg wynoszący 400 km.

VW ID.4Fot. Jacek Hanusz
Dostęp do wnętrza jest wygodny, a fotele okazują się znakomite – chociaż wyglądają dość niepozornie
VW ID.4Fot. Jacek Hanusz
Bagażnik ma pojemność 543 l i jest typowy dla crossoverów tej wielkości. Po złożeniu oparcia kanapy jego pojemność rośnie do ponad 1500 l


Korzystając z typowego wallboxa i ładując akumulatory ID.4 prądem przemiennym o mocy ok. 7 kW, czas „tankowania” od głębokiej rezerwy do pełna wyniesie 8-10 godzin. Z kolei w wypadku tzw. szybkiego ładowania prądem stałym maksymalna moc została w porównaniu z ID.3 podniesiona ze 100 do 125 kW. Oznacza to, że chociaż ID.4 ma większy akumulator, czasy ładowania pozostają zbliżone.

VW ID.4Fot. Jacek Hanusz
21-calowe obręcze kół to największe oferowane do ID.4. Ich wzór skutecznie ukrywa to, że są bardzo płaskie i mają tylko kilka otworów

 

VW ID.4auto motor i sport

REKLAMA

Volkswagen ID.4 – zaawansowana i wysoka

Na pokładzie jest oczywiście cały zestaw nowoczesnych technologii, w tym systemy asystujące, bardzo dobrze zestrojone, których działanie nie irytuje, bo robią to, do czego zostały stworzone – wspomagają kierowcę. Jest też wyświetlacz head-up z elementami tzw. rozszerzonej rzeczywistości oraz – naturalnie – mnóstwo funkcji z dziedziny tzw. connectivity. System multimedialny działa szybciej niż w ID.3, chociaż kilkusekundowe opóźnienia, jakie się regularnie zdarzają, w aucie tej klasy i za tę cenę po prostu nie mają prawa występować. Pod tym względem Volkswagen wciąż ma sporo do poprawienia.
Cena jest, jaka jest, i niższa nie będzie. Cennik ID.4 startuje od 161 tys. zł za wersję z silnikiem o mocy 148 KM i wspina się do ponad 240 tys. zł za egzemplarz w topowej specyfikacji, takiej, jak testowany. Dla tych, których na takie auto będzie stać, to idealny drugi samochód. Wygodny, praktyczny, dopracowany, codzienny, rodzinny crossover. Golf nowej ery. A może Garbus?

VW ID.4Fot. Jacek Hanusz
ID.4 to duży samochód – jest dłuższy i szerszy, chociaż o kilka centymetrów niższy niż Tiguan

 

VW ID.4auto motor i sport

 

NASZA OCENA

Pod każdym praktycznym względem po prostu świetny samochód. Bardzo dobre właściwości jezdne łączy z wysokim poziomem komfortu i niezłą dynamiką. Dokłada do tego stosunkowo nieduże zużycie energii, dzięki czemu w jeździe miejskiej można uzyskać zasięg 400 km. Działanie multimediów jest lepsze niż w ID.3, jednak chwilami wciąż niestety okazuje się za wolne. Lepsze wrażenie niż w wypadku ID.3 sprawia też jakość wykonania. W końcowym rozrachunku ID.4 zdecydowanie zasługuje na wyższą ocenę – i ją dostaje.

PLUSY
 minus wyjątkowo przestronna i bardzo funkcjonalna kabina, spory bagażnik
 minus bardzo niski poziom hałasu, wysoki komfort resorowania, wygodne fotele
 minus wysoki poziom przyczepności, stabilne zachowanie na drodze, znakomita trakcja
 minus stosunkowo niewysokie zużycie energii, zwłaszcza w jeździe miejskiej

MINUSY
 minus wysoka cena, wysokie ceny dodatków
 minus przeciętna jakość niektórych tworzyw w kabinie
 minus chwilami wciąż zbyt powolne działanie systemu multimedialno-nawigacyjnego
 minus krótki okres gwarancji na podzespoły mechaniczne (2 lata)

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA