REKLAMA

Z archiwum AMIS-u: Nissan Qashqai 2.0 dCi, Mitsubishi Outlander 2.0 Di-D i Volkswagen Tiguan 2.0 TDI - Popatrz z góry

Tym razem przenosimy się do 2008 roku i prezentujemy porównanie trzech zyskujących w tym czasie coraz większą popularność SUV-ów. Trzy razy 4x4. Nie będziesz chciał ich zamienić na nic innego. Nissan Qashqai 2.0 dCi, Mitsubishi Outlander 2.0 Di-D i Volkswagen Tiguan 2.0 TDI to trzej tacy, dzięki którym zapomnisz o istnieniu sedanów, czy kombi.

Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 106 990 PLN
Dostępne nadwozia: suv-5
SPRAWDŹ OFERTY

Nie dlatego, że prawą stopą zawiadujesz ogromną liczbą koni mechanicznych, a zawieszenie genialnie trzyma się drogi. Ich zalety odkryjesz w zupełnie innych „okolicznościach przyrody” – przy pierwszej wyprawie całą rodziną na wczasy, czy w codziennej eksploatacji, gdy na drogę będziesz patrzył z poziomu o piętro wyższego niż w zwyczajnym aucie osobowym. Pod nosem uśmiechniesz się także, gdy bez żadnych obaw wjedziesz na wysoki krawężnik.
Wszystkie trzy pojazdy łączy napęd 4x4 oraz turbodiesle o pojemności około dwóch litrów. Ale na papierze, szczególnie pod względem wymiarów, Nissan, Mitsubishi i Volkswagen mocno się od siebie różnią. Wertując tabelę z danymi dostrzeżesz, że Outlander jest jakby o klasę większy, dlatego to jedyne auto w porównaniu, do którego otrzymasz (od wersji Intense+) dodatkowy, trzeci rząd siedzeń.
Jeśli najbardziej zależy ci na przestronnym wnętrzu, bo na przykład jesteś głową rodziny – wybierz Mitsubishi. Na jego przednich i tylnych siedzeniach znajdziesz naprawdę sporo miejsca na stopy i na kolana, nie braknie też przestrzeni wokół głowy. Drugi pod tym względem Tiguan wcale mocno od Outlandera nie odstaje. Najciaśniej jest w Qashqaiu. Z przodu sporo przestrzeni zabiera szeroka konsola środkowa, a z tyłu – nisko opadający dach. Na szczęście ilość centymetrów na nogi jest tutaj przyzwoita, jednak Nissan, w odróżnieniu od konkurentów, pozbawiony jest możliwości ustawiania kąta oparcia tylnej kanapy.

Nissan Qashqai - siedzisz tuż pod dachem

Uroda nadwozia bez zarzutu.  Ma też najlepszy silnik, ale jego zawieszenie przegrywa wojnę z nierównościami

Nissan – najmniejszy z całej trójki, ale „od drogi do podłogi” ma aż 200 mm prześwitu
Wnętrze Qashqaia, czyli niezłe materiały i bogate wyposażenie Silnik najbardziej dynamiczny i o 10 KM mocniejszy niż u konkurentów Zegary w tubach, ale niewygodna obsługa komputera pokładowego


Podobno duży może więcej. To powiedzenie potwierdza się także w przypadku wielkości przestrzeni bagażowej. Tutaj znów koszulkę lidera przywdziewa Outlander, dysponujący bagażnikiem o pojemności 771 lub nawet 1691 litrów, gdy złożysz tylną kanapę. W Mitsubishi jest to czynność absolutnie prosta – wystarczy jeden przycisk (od wersji Intense), po wciśnięciu którego oparcie samoczynnie pójdzie w dół, a kanapa ustawi się za przednimi fotelami. Życie ułatwia też dzielona klapa bagażnika, w razie potrzeby służąca także jako stolik. Ale w przypadku awarii ogumienia, musisz schylać się do kosza pod podłogą, w którym umieszczono dojazdówkę. A wtedy czeka cię brudna robota.
W żadnym z trzech aut nie spodziewaj się ujrzeć pełnowymiarowego zapasu: u VW i Nissana dojazdówkę ukryto w bagażniku (o pojemności, odpowiednio, 505 i 410 litrów); w Mitsubishi mieści się ona pod bagażnikiem. W obu pierwszych autach składają się tylko oparcia tylnych siedzeń (pojemność zwiększa się do 1513 i 1510 litrów), ale płaską podłogę uzyskasz tylko w Tiguanie. W Qashqaiu ponarzekać też można na pokrywę bagażnika otwierającą się pod zbyt małym kątem, przez co musisz uważać, by nie nabić sobie guza.

REKLAMA

REKLAMA

Trzy auta typu 4x4. Mitsubishi to prawdziwy SUV, VW i Nissan – to crossovery

Przyzwyczaj się do zupełnie innej pozycji za kierownicą niż w przeciętnej limuzynie. W większości aut wrzuconych do wspólnego wora z napisem 4x4 siedzisz prawie jak na stołku, z mocno zgiętymi nogami w kolanach. Tak jest i w przypadku testowego trio. Najmniejszą możliwość dobrania sobie odpowiedniej pozycji do jazdy zapewnia Mitsubishi, gdzie kierownica jest ustawiana tylko w jednej płaszczyźnie (góra/dół), a fotel ma skokową regulację. U konkurencji dostajesz także możliwość wysuwania kierownicy (większy zakres jest w Nissanie), ale najlepiej będzie ci się prowadziło Volkswagena. Decydujący jest tutaj mały szczegół – niemieckie auto jako jedyne ma pokrętło do płynnego, a nie skokowego ustawiania oparcia. I podobnie jak Outlander – duże i bardzo wygodne fotele. Siedzenia przednie Qashqaia są jakby o numer mniejsze, dlatego nie każdy będzie się tu czuł dobrze.

VW Tiguan - zachowuje spokój

Nie odczujesz dużej różnicy.  Jest SUV-em, na asfalcie jeździ niemal tak samo dobrze jak golf. Rozczarowuje dynamiką

VW oferuje też terenową odmianę Track & Field,  m.in. o lepszym kącie natarcia
Najlepsza jakość i świetna ergonomia – to wyróżniki kabiny Volkswagena Schowki w dachu Tiguana to wyposażenie seryjne wersji Trend & Fun Tylna klapa w Tiguanie unosi się najwyżej


Kolejne punkty przyznasz Tiguanowi za rozkład elementów obsługi i materiały użyte we wnętrzu. W przypadku auta niemieckiej marki wysoka jakość to już norma, podobnie jak denerwujące niebieskie podświetlenie zegarów. Mimo że możesz regulować jego intensywność, to i tak podróżując nocą, po pewnym czasie zatęsknisz za kolorem białym lub zielonym. Całkiem niezłe materiały są też w Qashqaiu, ale tutaj przeszkadza zbyt duża liczba przycisków do obsługi klimatyzacji oraz umiejscowienie pokrętła obługi komputera pokładowego – pomiędzy prędkościomierzem i obrotomierzem. Mitsubishi, podobnie jak VW, może się pochwalić bezbłędnym rozplanowaniem przełączników i pokręteł oraz największą liczbą schowków, półek i półeczek. Ale jest i na co narzekać. Gdzie nie spojrzysz – otaczają cię twarde plastiki, a w słonecznie dni nie jesteś w stanie odczytać informacji przekazywanych przez wyświetlacz na konsoli środkowej.
Patrzysz na Outlandera i myślisz, że jego zawieszenie jest najtwardsze w tym towarzystwie i najmniej komfortowe? Nic z tych rzeczy! Poci się ono jedynie na parszywych nierównościach, następujących po sobie jedna po drugiej – wtedy może cię zdrowo wytrząść. Ale tylko wtedy! Za to w czasie szybkiej jazdy po zakrętach – w Outlanderze czujesz się pewnie i bezpiecznie. To auto prowadzi się niemal równie dobrze, jak prymus w tym towarzystwie, czyli Tiguan – nie przechyla się zanadto na boki w szybkich łukach i przy nagłych zmianach obciążenia zachowuje dużo spokoju. Volkswagen przy odjęciu nogi z gazu, podobnie jak wszystko co na płycie podłogowej Golfa, delikatnie zarzuca tyłem, sprawiając, że auto „dokręca” zakręt. Oznacza to, że gdy przesadzisz z prędkością w łuku, masz szansę wyjść z opresji jednym ruchem prawej stopy. I to zanim do głosu dojdzie seryjny (i nie dający się w pełni wyłączyć) układ ESP. Spodoba ci się też sposób, w jaki pierwszy mały SUV Volkswagena rozprawia się z niedoskonałościami nawierzchni. Nawet na największych dziurach bądź tarce nie wpada w wibracje i ma bardzo dobre zawieszenie, niemal tak sprężyste jak w Golfie. Tiguan wyróżnia się też najlepszym układem kierowniczym –  najdokładniejszym, wolnym od jakichkolwiek wpływów układu napędowego i dobrze przekazującym informacje o tym, co dzieje się z przednimi kołami. W Mitsubishi nie masz do czynienia z tak precyzyjnym mechanizmem, jak w aucie niemieckim.

Warto odwiedzić

SUV-y i góry świetnie się komponują. Wybraliśmy się do fortu Donjon – centralnego punktu Twierdzy Srebrnogórskiej, budowanej przez Prusaków w latach 1765–1777. Na miejscu znajduje się Forteczny Park Kulturowy. Warto tu zajrzeć także ze wględu na piękny widok rozciągający się
na Sudety. Z Wrocławia to tylko 60 km.

REKLAMA

Uśmiech kolegów – bezcenny! Oglądanie go przez dach Nissan wycenia na dodatkowe 3 500 zł

W czasie jazdy Nissan rozczarowuje. Wprawdzie ma bezpośredni układ kierowniczy, ale jego elektryczne wspomaganie działa bardzo sztucznie. Na równych jak stół drogach to auto ma duże rezerwy bezpieczeństwa i jest łatwe w prowadzeniu. Wystarczą jednak lekkie pofałdowania nawierzchni, niewielkie zagłębienia, byś odczuł na własnej skórze, że coś tu jest nie tak. Qashqai ma tendencję do podskakiwania na nierównościach, jakby sprężyny użyte w jego zawieszeniu były wykonane z kauczuku. Na prostym odcinku drogi możesz to jakoś przeboleć, ale w szybko przejeżdżanym zakręcie jego koła potrafią się przesunąć na zewnątrz o kilka centymetrów – i tych centymetrów może ci czasem zabraknąć. W „japończyku” nie spodoba ci się jeszcze najniższy komfort resorowania w porównaniu z tym u konkurentów i głośne zawieszenie.
DCi kontra TDI. 150 KM kontra 140 KM. Common-rail kontra pompowtryskiwacze. Jeśli wydaje ci się, że Mitsubishi i VW mają identyczne silniki pod maską – to jesteś i blisko, i daleko od prawdy. Japończycy kupują diesla od Niemców. Ale Tiguanowi VW zaserwował wspólną szynę (Nissan też ma common-raila), podczas gdy w Outlanderze nadal pracują klasyczne pompowtryskiwacze. Silnik pod maską tego ostatniego ma całkowicie japoński osprzęt, dlatego szybko odkryjesz, że swoją moc rozwija trochę inaczej niż do tego przywykłeś, widząc napis TDI. Ma mniejszą turbodziurę i chętnie dobija do 4000 obr/min.

Mitsubishi Outlander - dynamiczny silnik

Duży i pewny na drodze. Ma przestronne i bardzo przemyślane wnętrze. to kawał samochodu za rozsądne pieniądze

Szybka jazda to dla niego pestka. Gdyby miał jeszcze lepszy układ kierowniczy...
Mitsubishi – twarde materiały, ale genialna funkcjonalność Otwierana w dół część klapy bagażnika wytrzyma nawet ciężar 200 kg Outlander ma ogromny, 771-litrowy bagażnik


Tiguan jako jedyny w teście ma w swoim wyposażeniu 6-stopniową automatyczną skrzynię biegów typu Tiptronic – takie auto otrzymaliśmy od importera. Nie jest to wprawdzie DSG, ale biegi na wyższe zmienia tylko niewiele dłużej niż skrzynia dwusprzęgłowa. Przy próbie nagłego  przyspieszenia przekonasz się jednak, że kickdown w wykonaniu Tiptronica zabiera wyraźnie więcej czasu. Po prostu DSG to klasa sama w sobie. W obu „japończykach” silniki sprzęgnięte są także z 6-stopniowymi, ale ręcznymi mechanizmami. Do ich precyzji nie możesz mieć żadnych zastrzeżeń, jednak drążek zmiany biegów w Qashqaiu pracuje jakby bardziej miękko.
Zawieszenie Nissana nie nadąża za nierównościami, ale ma on za to najbardziej dynamiczny silnik. 10 KM więcej daje przewagę nad konkurentami zarówno przy przyspieszaniu, jak i w próbach elastyczności. Mitsubishi jest o jeden krok z tyłu, a VW o dwa, a nawet trzy. Przy rozpędzaniu się do 140 km/h, różnica między pierwszym i ostatnim to przepaść wyrażająca się prawie 6 sekundami – o tyle wolniejszy jest VW od Qashqaia. Silnik tego ostatniego przypadnie ci do gustu z kilku jeszcze powodów – ma najlepszą reakcję na dodanie gazu, najrzadziej „woła jeść” i swoją robotę wykonuje najciszej. W Mitsubishi i Volkswagenie, niezależnie od obrotów, bez przerwy jesteś atakowany odgłosami typowymi dla diesla.

REKLAMA

REKLAMA

Porównanie wygrywa Volkswagen, ale – odwrotnie niż na zdjęciu – drugie miejsce przypadło Mitsubishi

W Tiguanie wszystko odbywa się automatycznie. Za to Qashqai i Outlander dają ci możliwość wyboru. Są albo samochodami przednionapędowymi (przy ostrym przyspieszaniu odczuwasz wyraźne siły na kierownicy) lub za przekręceniem pokrętła na konsoli środkowej zmieniają się w czteronapędowce. Ale nie łudź się, że nadają się do prawdziwie terenowej jazdy. Napęd na cztery koła daje im przewagę głównie na śliskiej nawierzchni, zdecydowanie polepszając trakcję.
Najtańszy jest Nissan. Z dwulitrowym dieslem, porządnym wyposażeniem i napędem 4x4 kosztuje przynajmniej 98 500 zł (wersja Tekna). Ceny Mitsubishi 2.0 D-ID startują od 99 990 zł. Na Tiguana 2.0 TDi musisz wydać przynajmniej 116 540 zł (odmiana Trend & Fun). Tiptronic podnosi jego cenę do 123 540 zł.
Tanie nie są, ale ze względu na ich uniwersalny charakter wybieramy je coraz częściej. Bez problemu przewiozą 5 osób (Mitsubishi nawet 7, ale wtedy robi się ciasno) i sporo bagażu. Na asfalcie jeżdżą porządnie (pewne zastrzeżenia można mieć do Qashqaia) i niestraszny im lekki teren. Gdy raz ich „posmakujesz” – nie będziesz chciał już nic innego.

Tym pokrętłem  decydujesz o sposobie przeniesienia napędu w Mitsubishi. Na co dzień pozostaw je w pozycji AUTO. Ustawienie LOCK powoduje, że około 1,5 raza więcej momentu obrotowego pchane jest na tylne koła Tiguan nie ma typowego  hamulca ręcznego, tylko elektryczny. Obok niego – pomocny przycisk Autohold, pomagający ruszyć pod wzniesienie Pokrętłem w Nissanie, tak jak w Mitsubishi, możesz wybierać jeden z trzech trybów jazdy. Opcja AUTO pozostawia rozdział momentu obrotowego sprzęgłu wielopłytkowemu. LOCK dostarcza go po 50% na obie osie






Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Zobacz także:

Podsumowanie

Volkswagen Tiguan To auto przekonuje do siebie wysoką jakością wykonania
i świetnym prowadzeniem. Rozczarowuje trochę dynamika silnika, ale pod względem komfortu resorowania Volkswagen wysoko podniósł SUV-om poprzeczkę.

Mitsubishi Outlander Jego największy atut to przestronne nadwozie i bardzo dobra funkcjonalność. Ma też porządne właściwości jezdne, ale w najtańszej odmianie (Invite) przegrywa z konkurentami najuboższym wyposażeniem seryjnym.

Nissan Qashqai Do wysokiego poziomu silnika nie pasuje sposób, w jaki auto rozprawia się z nierównościami. Tylko na równych drogach daje przyjemność z jazdy. Duży plus za bogate wyposażenie.

zobacz galerię

Zobacz także:

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA