Archiwum numerów Zamów prenumeratę Kup teraz!

Od redaktora:

Historia wydań specjalnych, poświęconych markom i modelom zaczęła się dla nas w 2015 r. wydaniem o Porsche. W jakimś sensie mamy więc wrażenie, że jest to wydanie nowej generacji.

Żeby wszystko mogło pozostać takie samo, wszystko musi się zmieniać” – głosi wielka życiowa prawda. Porsche 911 od ponad 55 lat przez cały czas się zmienia, jednak z charakteru pozostaje takie, jakie było na początku.
Formuła jest nieoczywista – stosunkowo nieduże wymiary nadwozia, lekka konstrukcja, dopracowane zawieszenie oraz wystarczająco mocny silnik, tyle tylko, że umieszczony w niefortunnym z punktu widzenia praw fizyki miejscu. Natomiast efekt, od początków w 1963 r. do dziś, zawsze taki sam – samochód doskonały. Nawet dwa technologiczne wstrząsy – większy, kiedy silniki chłodzone powietrzem w latach 90. zostały zastąpione przez chłodzone cieczą, i mniejszy, kiedy kilka lat temu wolnossące jednostki ustąpiły miejsca turbodoładowanym – nie były w stanie podważyć pozycji „911” jako punktu odniesienia w całym świecie samochodów sportowych. Gdyby dziś Międzynarodowe Biuro Miar i Wag miało zadecydować, który model wybrać jako wzorzec auta sportowego, nie miałoby szczególnie trudnego zadania. Najnowsza „911” pojawia się w okresie wielkich zmian w motoryzacji, kiedy słowo „elektryczność” jest odmieniane na więcej sposobów niż mamy przypadków. Jest ono odmieniane również przez Porsche, które przecież szykuje serię modeli z napędem elektrycznym. Wygląda jednak na to, że plan na przyszłość Porsche zakłada dwa flary – elektryczny i sportowy. Ten pierwszy już w tym roku zacznie budować Taycan oraz modele, które będą po kolei przyjeżdżać po nim. Drugi jest już gotowy – od lat buduje go właśnie 911 Carrera. I naprawdę dobrze jest zauważyć, że nic nie wskazuje na to, by pod tym jednym względem cokolwiek miało się zmienić.