Od redaktora:

Kacper Mucha redaktor "auto motor i sport"

Jak mówi znane przysłowie, jedna jaskółka wiosny nie czyni. Co innego – dziesięć jaskółek. W ciągu najbliższych trzech lat właśnie tyle zelektryfikowanych modeli zaprezentuje Skoda, wśród których będą zarówno auta hybrydowe plug-in, jak i w pełni elektryczne. To jeden z dowodów, że świat motoryzacji na dobre skręcił w kierunku napędu elektrycznego.

Grupa VW poczyniła też pierwsze kroki, by takie auta były tańsze. W tym celu stworzono wspólną dla całej grupy platformę, dzięki której koszt zaprojektowania nowego modelu i opracowania linii produkcyjnych będzie niższy. Koncern, jako duży odbiorca, może też skuteczniej negocjować ceny akumulatorów, które stanowią około połowy wartości samochodu elektrycznego. Wszystkie te działania z pewnością wpłyną na zwiększenie produkcji takich aut. Nie oznacza to oczywiście, że za rok na ulicach zaroi się od „elektryków”, bo na to potrzeba zdecydowanie więcej czasu.

We wspomnianej strategii pierwszoplanową rolę gra Skoda, bo to m.in. w zakładach w Kvasinach będą wytwarzane auta elektryczne i podzespoły do nich, co potwierdza stopień zaawansowania technologicznego naszych południowych sąsiadów. Jednak eksperci twierdzą, że auta przyszłości to coś więcej niż napęd elektryczny – to szereg innowacyjnych rozwiązań, pomysłów i usług, które dziś są szokujące, ale niedługo będą czymś oczywistym. Samochody, łącząc się z internetem, będą wymieniały się informacjami między sobą, systemy zaczną monitorować kierowcę, aby zapewnić mu bezpieczeństwo, a sztuczna inteligencja pozwoli nawet na jazdę autonomiczną. O czym przeczytacie w tym wydaniu specjalnym „auto motor i sport”.