Od redaktora:

Roman Skąpski

Przekraczanie barier i ograniczeń jest wyzwaniem fascynującym. Zwłaszcza jeśli dotyczy samochodów i własnych umiejętności.

Jednego z bardziej spektakularnych przykładów na to, że nowego nie należy się bać dostarcza Lamborghini. Najnowszy model marki – Urus – jest pierwszym SUV-em w jej historii (str. 28) i na dzień dobry bije rekordy prędkości aut tego typu, bo potraf rozpędzić się do 305 km/h. W Urusie włoska marka po raz pierwszy zastosowała doładowany silnik, montując od razu dwie turbosprężarki, po raz pierwszy też zamierza stworzyć model hybrydowy. Nie zamierza za to wyposażać Urusa w silnik Diesla.

Tego rodzaju jednostki znajdują się na cenzurowanym co najmniej od wybuchu afery VW. Tu przykładów łamania ograniczeń dostarczają politycy właśnie ograniczający możliwość wjazdu diesli do niektórych miast. Zakaz obowiązuje np. w Barcelonie (silniki spełniające normy Euro 5 i niższe), Roterdamie (diesle z rocznika 2001 i starsze) czy Antwerpii (diesle Euro 3). Żadne bariery politykom niestraszne, więc zabrali się za zaklinanie przyszłości, np. ci z Francji i Wielkiej Brytanii postanowili zakazać od 2040 r. rejestracji aut z silnikami spalinowymi (także benzynowymi); w Irlandii w 2030 będzie można rejestrować tylko samochody elektryczne, w Norwegii – już od 2025 r. Czy zakup diesla (str. 16) ma jeszcze sens?

Tego dylematu nie mieli uczestnicy testu czytelniczego zorganizowanego przez naszą redakcję na Torze Kielce (str. 74). Ich zadaniem było dosiąść i okiełznać pięć różnych modeli Mercedesa-AMG z benzy nowymi silnikami o mocy od 381 do 522 KM. To niemałe wyzwanie, zwłaszcza jeśli za kierownicą tak potężnych aut zasiada się po raz pierwszy. Szesnastu czytelników „auto motor i sport” doskonale poradziło sobie z tym zadaniem. Jedna z atrakcji dnia pełnego wyzwań? Można było zgromadzić niczym nieograniczony zapas adrenaliny.