Od redaktora:

Roman Popkiewicz

Jakoś tak jest, że są samochody – i są samochody, na punkcie których można oszaleć. I jakoś tak jest, że specjalistami w tworzeniu tych drugich są Włosi.

Spis treści tego wydania „auto motor i sport” jest, mamy nadzieję, bogaty jak zawsze. Są miejskie crossovery, jest test systemów mult medialno-nawigacyjnych, mocna hybryda Peugeota, najważniejszy elektryczny model Volkswagena, a na deser egzotyk wśród egzotyków – Pagani Huayra Roadster BC.

Gwiazdami pozostają jednak oczywiście Maserati i Alfa Romeo. Pierwszy jako supersportowy MC20 z gatunku takich aut, jak Ferrari, Lamborghini i McLaren. Maserati z jednego garażu wypuszcza hybrydę Ghibli z czterocylindrowym silnikiem, by natychmiast otworzyć drugi, z którego prosto na drogę i tor wyjeżdża MC20. Jeśli ktokolwiek zapomniał albo zwątpił, ten samochód ma światu przypomnieć, gdzie jest miejsce Maserati. W kolejce czekają kolejne modele, te bardziej zwyczajne – jeszcze w tym roku zadebiutuje mniejszy SUV Grecale, a w kolejnych latach pojawią się coupé z silnikiem z przodu (następca GranTurismo) i SUV wielkości Range Rovera. Również Alfa trafiła z Giulią GTA w dziesiątkę. Mocna, superusportowiona, absolutnie wyjątkowa i w ściśle limitowanej serii 500 egzemplarzy – wszystko jest tu tak, jak trzeba. Ten sedan zawsze będzie wzbudzał sensację i zawsze będzie pożądany przez kolekcjonerów. Paradoks polega na tym, że na te 500 sztuk GTA i GTAm było prawdopodobnie więcej chętnych niż na pozostałe modele Alfy, te z salonów. Dobrze byłoby sprawić, żeby i one wzbudzały zainteresowanie. Co powiesz, Alfo?

Polecamy:


ZESTAW SEZONOWY


Małe crossovery coraz bardziej opanowują świat, zwłaszcza miejski. Od Audi, przez Kię i Mazdę, po Opla – test porównawczy czterech popularnych modeli w odświeżonych wersjach.




NIE SAMĄ PRACĄ


„Jeden rodzaj nadwozia, trzy różne charaktery” – tak rozpoczyna się porównanie pikapów Forda, Jeepa i Toyoty. Jeden okazuje się najbardziej roboczy, drugi najbardziej lajfstajlowy, a trzeci najbardziej, hm... usportowiony.