Od redaktora:

Roman Popkiewicz

Rozwiń

Załóżmy, że zaprezentowano polskiego iPhone’a. Ma on obudowę i kolorowy ekran, ale poza tym nie wiadomo nic. Z jednej strony chciałoby się bić brawo, z drugiej jednak nie ma do tego żadnych powodów.

Pokazano prototyp polskiego auta elektrycznego. Trzymamy oczywiście kciuki za to, by zobaczyć go na drogach, jednak tak naprawdę po prezentacji wiemy tyle, że auto będzie miało nazwę Izera, a stylizację nadwozia i wymiary modelu kompaktowego. Poza tym z bagażnika Izery wysypują się znaki zapytania, na które nie ma odpowiedzi. Nie chodzi nawet o podstawowe dane techniczne, jak umieszczenie i moc silnika (silników), czy ilość energii, jaką będą zdolne zgromadzić akumulatory, ile na przykład o to, kiedy w ogóle rozpoczną się testy pierwszych prototypów? Ile testowych kilometrów zaplanowano?

Zwykle jest to kilka milionów. Kiedy powstanie linia produkcyjna? Volkswagen, na potrzeby ID.3, instalował nową linię w istniejącej już fabryce przez blisko trzy lata. W jakiej liczbie polski model będzie produkowany? Na szczęście samochód elektryczny jest stosunkowo prosty w konstrukcji (znacznie prostszy niż np. hybryda plug-in), więc jeśli rzeczywiście uda się wykorzystać czyjąś płytę podłogową (własna nie wchodzi w grę ze wzglę- du na koszty), to być może kiedyś zobaczymy Izerę na drogach. Jednak będzie to najwcześniej za kilka lat, akurat w czasie, kiedy model powinien przechodzić face lifing.

Trzymamy więc kciuki, jednak na razie fakt, iż pokazano prototyp oznacza niestety tylko tyle – że pokazano prototyp.

Polecamy:


DOTACJA DO AUT NA PRĄD


Ile wynoszą dopłaty do zakupu auta elektrycznego, jakie warunki trzeba spełnić, by móc się o nie ubiegać oraz jak to zrobić. 




ZMIENNOŚĆ POKOLEŃ


Najnowszy VW Golf w jednym z pierwszych testów porównawczych wjeżdża na ring razem z Mercedesem klasy A i BMW serii 1.