Od redaktora:

Roman Popkiewicz

Tegoroczne lato jest wciąż inne niż czas, który określamy jako normalny, nad kolejnymi miesiącami wiszą znaki zapytania. Jednak dni wciąż bywają wyjątkowe – i taki wyjątkowy weekend szykuje się 21-22 sierpnia.

Moja magiczna godzina zawsze przychodziła nad ranem, kiedy z ciemności zaczynały wyłaniać się kształty” – powiedział nam kiedyś dwukrotny zwycięzca Le Mans 24h Hans-Joachim Stuck. „To jest pora, kiedy jadąc kolejne okrążenia Le Mans, czułem się jakby zawieszony na krawędzi rzeczywistości. Specyficzne, nierealne, ale bardzo konkretne uczucie. Zastanawiałem się, co ja tu robię? Ścigam się, czy śnię? Jestem tu, czy nie? Jadę, unoszę się nad ziemią, czy co?”

Najsłynniejszy długodystansowy wyścig świata ma niesamowitą magię, która, jak widać, udziela się kierowcom nawet w stu procentach skoncentrowanym podczas jazdy. Tegoroczna edycja Le Mans 24h będzie dla polskich kibiców wyjątkowa, w wyścigu wystartuje bowiem Robert Kubica z szansami na dobry wynik w klasie LMP2. Powiedzieć, że będziemy trzymali kciuki, to jak nie powiedzieć nic.

A wracając na ziemię – przygotowując ten numer „auto motor i sport” zdaliśmy sobie sprawę, że zaledwie cztery opisywane w jazdach i testach auta – Peugeot 308, Mini Cabrio, Porsche Boxster i Ferrari SF90 – nie są SUV-ami, crossoverami czy modelami crossoveropodobnymi. Być może nie powinno to zaskakiwać, bo jak świat samochodów wygląda, każdy widzi, ale jakimś sposobem mimo wszystko jednak jest. Samochody z „cross” w nazwie opanowały świat i zaczyna być to już nudne. Cała nadzieja, że modele takie jak „308” będą trzymały się mocno, bo o auta sportowe się nie obawiamy.

Polecamy:


ZWYCZAJNA SPRAWA


Do tego porównania musiało dojść, bo z Volkswagenem ID.4 i Skodą Enyaq jest przecież tak, jak z Tiguanem i Kodiakiem. Wszystko, co widać mają inne, prawie wszystko, czego nie widać mają takie samo. Wynik pojedynku na str. 36 może niektórych zaskoczyć




KILKA MINUT PO TRZECIEJ


Okazja poprowadzenia samochodu wyczynowego zdarza się rzadko. Okazja wciśnięcia gazu w aucie startującym w mistrzostwach świata – jeszcze rzadziej. A najrzadziej w takim, które za chwilę będzie walczyło o zwycięstwo w Le Mans w swojej klasie. Wrażenia z jazdy Porsche 911 RSR.