5 faktów o elektromobilności

Czy ładowanie akumulatorów prądem jest niebezpieczne? Czy można ładować auto z domowego gniazdka? Czy komin elektrowni nie jest tak naprawdę wielką rurą wydechową elektrycznego auta i czy jazda takim samochodem może w ogóle sprawiać przyjemność? Pytania się mnożą, oto kilka odpowiedzi.

Porsche Taycan Turbo Cross Turismo Szczepan Mroczek
Porsche Taycan Turbo Cross Turismo

1. Czy ładowanie akumulatora prądem jest niebezpieczne?

To uzasadnione pytanie, bo z prądem nie ma żartów. Tyle że ta sama obawa dotyczy tankowania spalinowego samochodu, gdy do zbiornika leje się benzynę. Przy nieszczęśliwym zbiegu okoliczności wystarczy iskra, żeby spowodować eksplozję. W wypadku ładowania akumulatorów energią elektryczną – żeby zminimalizować ryzyko porażenia, punkty ładowania wyposaża się w różnego rodzaju urządzenia zabezpieczające i wprowadza różne środki ostrożności. Dla uchronienia przed powodzią większość dystrybutorów prądu montuje się na postumencie a wszystkie komponenty elektryczne znajdują się na pewnej wysokości nad ziemią. Obudowy z metalu mają uziemienie, a elementy instalacji elektrycznej przewodzące prąd wyposaża się w różnorodne zabezpieczenia. Są wśród nich m.in. wyłączniki instalacyjne, które w razie przeciążenia czy zwarcia samoczynnie przerywają ciągłość obwodu elektrycznego oraz wyłączniki różnicowoprądowe chroniące przed porażeniem prądem elektrycznym i ograniczające skutki uszkodzenia urządzeń, w tym zmniejszające ryzyko pożaru.

2. Czy elektryczny samochód można ładować z domowego gniazdka?

Można, jednak w najlepszym wypadku ładowanie akumulatora trwa wtedy cztery razy dłużej niż przy użyciu wallboksu. Trzeba przy tym uwzględnić kilka rzeczy. Najważniejsze to pamiętać, żeby pomiędzy gniazdkiem elektrycznym, w tym przypadku jednofazowym 230 V, a specjalnym przewodem do ładowania ICCB nie stosować dodatkowych elementów instalacji takich, jak przedłużacz czy zegar sterujący. Dlaczego? Dla ochrony przed pożarem. W wypadku każdego z tych urządzeń istnieje niebezpieczeństwo, że jeśli ich elementy łączące okażą się zużyte styk będzie słaby, co spowoduje mocne ich nagrzewanie się nawet aż do stopienia się wtyczki lub gniazda. Może powstać łuk elektryczny i w konsekwencji pożar. Ponadto, każde dodatkowe połączenie zwiększa opór przepływu prądu, przez co wydziela się ciepło.
Z tych powodów do ładowania elektrycznego auta w domowym garażu najlepiej stosować wallboksy.

3. Czy prawdziwą rurą wydechową elektrycznego auta nie jest czasem komin elektrowni?

Zgadza się. W Polsce większość energii elektrycznej produkuje się z węgla (węgiel kamienny i brunatny stanowią ponad połowę miksu energetycznego, odnawialne źródła energii – około jednej czwartej, pozostałe to gaz i inne). Auta elektryczne korzystają więc z energii elektrycznej, która w większej części powstaje w wyniku spalania węgla, czego efektem jest emisja dwutlenku węgla. Do emisji tego gazu przyczyniają się jednak tym bardziej samochody spalinowe, bo żeby mogły spalać benzynę i olej napędowy, paliwa te trzeba wcześniej poddać rafinacji. Do tego dochodzi transport surowej ropy do rafinerii, a potem transport gotowej benzyny – do tego wszystkiego jest potrzebna energia. Można więc powiedzieć, że samochód spalinowy w pewnym sensie ma aż trzy rury wydechowe – jedną jest rafineria, drugą ma samochód-cysterna, a trzecią samo auto.
Jeśli udział odnawialnych źródeł energii w produkcji prądu zasadniczo wzrośnie, ilość dwutlenku węgla emitowanego przez elektryczne auta poprzez komin elektrowni także mocno spadnie.

4. Czy jazda elektrykiem może w ogóle sprawiać przyjemność?

Oczywiście, że tak! Przyspieszenie oraz natychmiastowe rozwijanie mocy i maksymalnego momentu obrotowego dają mnóstwo frajdy. Ponieważ praca silnika nie wywołuje żadnych dźwięków, jedzie się spokojniej niż autem spalinowym. Ale przecież na przyjemność jazdy samochodem składają się różne czynniki – a dzięki elektrycznemu napędowi i dzięki temu, że środek ciężkości w takim aucie znajduje się nisko, w większości modeli, mimo ich większej masy, kierowca czuje się jakby jechał gokartem.

5. Elektryki wcale nie są takie dobre dla środowiska, czy może jednak tak?

Gdyby po kilku latach użytkowana akumulatory miały zamieniać się w elektrozłom, byłaby to ekologiczna katastrofa. Nie mówiąc o tym, jak wielkim byłoby to marnotrawstwem.
Są dwie możliwości, żeby uniknąć takiego scenariusza. Pierwsza to recykling, podczas którego odzyskuje się cenne materiały, jak miedź, nikiel, mangan, kobalt i lit po to, by wykorzystać je ponownie do produkcji akumulatorów. Druga możliwość, to wykorzystanie zużytych „baterii” do innych celów – np. jako stabilizatorów sieci energetycznej zapobiegających wahaniom w produkcji prądu czy do gromadzenia w nich nadprodukcji energii elektrycznej.

Można więc podsumować, że elektromobilność nie jest ani niebezpieczna, ani zbyt skomplikowana, jeśli tylko uwzględni się kilka spraw. Ale przede wszystkim liczy się to, że jazda elektrycznym autem daje mnóstwo przyjemności.

 

Zobacz również:
REKLAMA