REKLAMA

AMG - weekend w SPA

Przede mną koniec prostej Kemmela, na liczniku 230 km/h, za chwilę wpadnę w ciasny prawy Les Combes. „Dzisiaj jedziemy spokojnie, jutro podkręcimy tempo” – słyszę w słuchawkach. Witamy w SPA.

AMG Driving Academy
Mercedes-AMG Driving Academy Spa-Francorchamps, fot. Anja Behrens 

Słuchaj: "Janusz Dudek, jako pierwszy Polak, dołączył do elity instruktorów AMG i będzie prowadził zajęcia w centrali AMG Driving Academy. Szykuje się właśnie szkolenie na poziomie zaawansowanym na torze Spa-Francorchamps w Belgii, może byś sprawdził jak sobie radzi, a przy okazji objechał paru ich klientów?”.

INFO
AMG Advance Training
Miejsce  tor Spa-Francorchamps
Impreza szkolenie doskonalenia techniki jazdy z elementami jazdy sportowej
Ćwiczenia szybki slalom, wykorzystanie balansu masy samochodu, sposoby jazdy w zakręcie i techniki hamowania, treningowe przejazdy różnych sekcji zakrętów toru, jazdy w sytemie lead&follow 
Cena 16 600 zł

 

Pytanie redaktora naczelnego nie wymagało odpowiedzi. Na dwa tygodnie przed wyjazdem każdy wieczór spędzałem przy Gran Turismo, ucząc się na pamięć wszystkich zakrętów legendarnego toru. Przecież nie mogę przynieść wstydu redakcji...

Panowie, trzymać poziom!

Ponad 200 km na torze - adrenalinowa bomba
Na miejscu jest nas prawie pięćdziesięciu, podzielono nas na sześć grup. Klienci z całego świata – od Europy przez USA po Japonię. Janusz zdążył nabrać doświadczenia i patrząc na listę narodowości potrafi ocenić, czego może się spodziewać po kierowcach. Np. ci z południowej Europy są bardzo temperamentni i często lekceważą polecenia instruktorów.

Za to Chińczycy zupełnie nie są zainteresowani prędkością i z uwielbieniem przejeżdżają prostą startową w spacerowym tempie. Z Polski przyjechało nas ośmiu. Pod opiekę bierze nas Janusz i od razu oznajmia, że we wszystkich kursach, które prowadził, jego podopieczni wypadali najlepiej.

AMG Driving Academy
Mercedes-AMG Driving Academy Spa-Francorchamps, fot. Kordian Dereń

I nie chodzi tylko o posłuszeństwo na torze, ale o wynik w próbie sprawnościowej, która będzie naszym końcowym egzaminem po dwóch dniach szkolenia. Nie możemy zaniżyć poziomu. Poranny briefing.

Poznajemy innych instruktorów. Wśród nich są Marcel Leipert, Nico Bastian czy Maro Engel –zawodnicy odnoszący sukcesy w różnych seriach wyścigowych. I Bernd Maylander, oficjalny kierowca samochodu bezpieczeństwa F1. Trzeba będzie zrobić wspólne selfie...

REKLAMA

REKLAMA

Szybciej, mocniej, ostrzej

Na pierwszy dzień zaplanowano zestaw ćwiczeń w różnych częściach toru. Zaczynamy od szybkiego slalomu w C63 AMG, potem za kierownicą AMG GT S ćwiczymy trail braking, czyli efektywne wykorzystanie hamulców w zakręcie oraz balansowanie masą samochodu w SL63 AMG.

Janusz cały czas udziela wskazówek, jak najlepiej wykorzystać potencjał auta. I wcale nie każe nam oszczędzać samochodów. Wręcz przeciwnie, ciągle krzyczy przez radio: „ostrzej, szukaj granicy przyczepności, wyciskaj z maszyny ostatnie soki!”. Że zużyją się opony albo zamęczymy klocki hamulcowe? Po to są!

Spróbuj sam
AMG Driving Academy
Mercedes-AMG Driving Academy Spa-Francorchamps, fot. Kordian Dereń
Kalendarz imprez i szkoleń AMG Driving Academy obejmuje różne programy nastawione na przyjemność jazdy oraz testowanie osiągów modeli AMG w bezpiecznych warunkach. Zaczyna się od szkolenia dla początkujących (Basic), a potem przechodzi kolejne etapy – przez Advanced i Pro aż po Masters, w którym są ujeżdżane SLS-y AMG GT3. Po ukończeniu ostatniego szkolenia możesz już startować w zawodach serii GT3. W imprezie może wziąć udział każdy, nie trzeba być właścicielem Mercedesa AMG. Kurs Basic na torze w Miedzianej Górze kosztuje ok. 3700 zł. Cena rośnie wraz z poziomem zaawansowania – start w wyścigu GT3 kosztuje ponad 40 tys. zł. Więcej o szkoleniach przeczytasz na www.amga-cademy.pl.

 

Później mamy trening do próby sprawnościowej – w naszej ośmioosobowej grupie uzyskuję przedostatni czas. Nie jest dobrze. Dzień kończymy serią przejazdów po torze – formujemy szyk CLA45 AMG i pędzimy za Januszem. Siedem kilometrów, dwadzieścia zakrętów z kultowym Eau Rouge na czele.

Vettel w 2009 roku przejechał tu okrążenie bolidem F1 w czasie 1:47,273, my potrzebujemy ponad 3 minut. Ale i tak czujemy się zwycięzcami i wieczorem adrenalina nie pozwala zbyt wcześnie położyć się spać. 

REKLAMA

Walka, walka

Drugiego dnia już o 8 rano meldujemy się w alei serwisowej głodni wrażeń. Dziś w planie jest szybsze pokonywanie zakrętów, opóźnianie hamowań i wykręcanie coraz lepszych czasów okrążeń. W 510-konnych AMG GT S uczymy się, jak najefektywniej pokonywać Eau Rouge.

Na końcu prostej startowej wykorzystujemy trailbraking – stopniowo odpuszczając hamulec, przechodzimy przez nawrót La Source i pędzimy w dół w kierunku sławnego wirażu. „Trzymaj się prawej strony, blisko murka, przy wejściu w Eau Rouge klepnij delikatnie hamulec, zejdź do środka i przygotuj się na kompresję, a potem płynne wyjście w górę”.

Jest dokładnie tak, jak mówi Janusz – przy wyjściu z najniższego punktu przeciążenie powoduje, że walczę o utrzymanie głowy na karku. To uczucie jak w chwili zatrzymania szybkiej windy, która staje na parterze. Ale która winda pędzi 200 km/h?

AMG Driving Academy
Mercedes-AMG Driving Academy Spa-Francorchamps, fot. Kordian Dereń

Z okrążenia na okrążenie jeździmy coraz szybciej. „O tak, ta seria zakrętów wyszła mi świetnie” – myślę i w tej chwili przestrzeliwuję kolejny, wypadam za tarkę i przemykam półtora metra od bandy. Opony piszczą, silnik warczy, wydechy brutalnie strzelają przy gwałtownym odjęciu gazu.

„Adam, żółta kartka, skoncentruj się, pilnuj wyścigowej linii przejazdu” – słyszę w słuchawkach. To nie Playstation, tu nie ma sekundy na rozluźnienie. Pędząc chwilami 250 km/h po krętym torze, musisz skupić się na timingu – wykonywaniu idealnych manewrów w idealnym czasie.

AMG GT S wiele wybacza, ale praw fizyki nie da się naginać bez końca. „Zbliżając się do jednego zakrętu już szukaj wzrokiem kolejnego” – to jedna ze złotych rad Janusza. Muszę pamiętać nitkę toru, by wchodząc w zakręt wiedzieć, jak ustawić auto na wyjściu, żeby z jak najwyższą prędkością dopaść kolejny wiraż.

Jest genialnie, ale musimy kończyć. Została jeszcze próba sprawnościowa i pokazowe przejazdy z instruktorami. Do pomiarowego przejazdu siadam jako jeden z pierwszych. Każdy ma jedną szansę – wsiada, przejeżdża wyznaczoną trasę i zatrzymuje się w określonym miejscu.

Dotknięcie pachołka, czy przestrzelenie końcowej bramki to brak szans na dobry rezultat. Wsiadam do C63, dostaję zielone światło i przejeżdżam trasę. Jestem zadowolony, ale nie znam swojego czasu i opuszczam tor przed zakończeniem imprezy, by zdążyć na samolot.

Trzy godziny później odbieram telefon od Janusza: „Grupowo wygraliśmy, indywidualnie w generalce byłeś czwarty. Do pudła brakło 0,03 s!”. Na pół setki startujących, którzy ukończyli zaawansowane szkolenie – wstydu nie ma, ale... niech to szlag, 0,03 s?!

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ

REKLAMA

REKLAMA