[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Abu Dhabi Desert Challenge - zdaniem Obrockiego

Po długim zimowym śnie do ciepłych krajów na podbój pustyni w Emiratach Arabskich ruszył polski terenowy oddział ekspedycyjny. Ostatnio nieliczny, ale doborowy.

Przygoński - rajdy terenowe

Ostro rusza światowy sezon sportów terenowych. Czasem motocykle, quady i samochody zaliczają te same imprezy, a czasem jeżdżą osobno. Właśnie taka przepiękna, trudna runda Abu Dhabi Desert Challenge odbyła się w Emiratach Arabskich. Trasa zgodnie z nazwą wyjątkowa, bo cała po wydmach na cudnej urody pustyni, bez odcinków skalistych czy błotnych. Te ostatnie nie są tam w ogóle możliwe - na tej trasie nie ma sensacji pogodowych - ta pustynia jest zawsze sucha. Tak wyjątkowe miejsce przyciąga wyśmienitych kierowców z największymi gwiazdami Dakaru na czele.

Na starcie więc najlepsi z najlepszych - Peterhansel, Despres, Al-Rajhi, Al-Qassimi. Polska od lat jest mocna w jeździe po wertepach, chociaż ostatnio nasza armia pustynna mocno zmalała - poszli do cywila Hołowczyc, Kaczmarski, Dąbrowski, Czachor, Małysz. Ale kadrę na Emiraty wystawiliśmy zacną, z mocnymi szansami medalowymi.

Zobacz także: skąd bierze się prąd w Rajdzie Dakar

Na czele oczywiście nasz zwycięzca Dakaru i siedmiokrotny zdobywca quadem Pucharu Świata, wyleczony po wielomiesięcznej kontuzji Rafał Sonik. Obyty z tą pustynią - był tu 8 razy, prawie zawsze na podium, w tym 2 zwycięstwa. W samochodach też zdobywca Pucharu Świata, nasz absolutny kandydat do wszelkich medali Kuba Przygoński, ale trochę debiutant, bo z nowym pilotem (Niemiec Timo Gottschalk) i w nowym samochodzie z napędem (na pustynię!) tylko na 2 koła - Mini Cooper Buggy. W Toyocie Hilux nasza kolejna nadzieja Aron Domżała (też były zdobywca Pucharu Świata na wertepach) z Maciejem Martonem. W quadach jeszcze debiutant Arkadiusz Lindner. Mając na czele trzech takich muszkieterów polscy kibice liczyli na łupy obfite.

Pamiętać jednak trzeba, że na takiej trasie umiejętności zawodników to jedno, a kaprysy pustyni to drugie. Bogaty zestaw przygód jest więc gwarantowany. Nasi zaczynają wyśmienicie. Sonik jedzie szybko, ale taktycznie tuż za lokalnym matadorem Al-Mussalamem. Pustynia jest w złym humorze, zawieje i zamiecie piaskowe utrudniają nawigację, zacierają ślady, a przede wszystkim przemieszczają wydmy powodując brak zgodności trasy z robionym wcześniej opisem dla zawodników.

Drugi dzień to nadal fochy pustyni. Pomaga wielkie doświadczenie Sonika - robi najmniej błędów i zostaje liderem. Następnego dnia szybszy jest Rosjanin Maksimow i to on obejmuje prowadzenie. Kolejny dzień to atak Al-Mussalama i on zostaje liderem. Sonik ostro walczy tego dnia z psującą koncentrację małą muszką, która nie chce opuścić zakamarków jego gogli. Ostatni etap rajdu wygrywa ostro atakujący Polak, ale całą imprezę wygrywa w quadach Al-Mussalam. Sonik drugi. Świetnie jadący Lindner czwarty.

REKLAMA

REKLAMA

W samochodach przygody zaczynają się jeszcze przed rajdem, bo na rozgrzewce dachuje nasz Kuba Przygoński, ale w piachu kończy się to bez kontuzji, tak dla auta, jak i dla załogi. W samym rajdzie Kuba jedzie świetnie, lepiej niż szwankujący trochę samochód - w pierwszym dniu Polak jest najszybszy, ale tuż przed metą w Mini urywa się półoś. Potem jest lepiej, Kuba wygrywa trzeci etap, ale następnego dnia od razu przed startem bez żadnej przyczyny pęka wałek sprzęgłowy w skrzyni biegów. Oczywiście nie da się jechać, poważny remont, wielogodzinna kara i podróż na koniec klasyfikacji. Po naprawie, na otarcie łez, świetna jazda w ostatnim dniu, wygrany etap, ale sumarycznie rajd bez punktów.

Zobacz także: jak wygląda trening kierowcy rajdowego

Aron Domżała też z przygodami. Na pierwszych etapach szwankowało i zdrowie kierowcy, i sprawność auta, ale ostatnie dni to jeden wielki atak polskiego kierowcy i rewelacyjny awans aż na 3. miejsce za zwycięzcę Peterhansela i Al-Qassimiego.

Polacy wracają z pustyni z przyzwoitymi wynikami. Sonik i Domżała na pudle, ale bez zdobyczy najcenniejszej, jaką miało być złoto.

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij