[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


Aston Martin Valkyrie na drodze wygląda nieziemsko

Aston Martin Valkyrie to niezwykłe arcydzieło Adriana Neweya. Hipersamochód wyjechał już na drogi publiczne i prezentuje się na nich po prostu kosmicznie.

Aston Martin Valkyrie Aston Martin Valkyrie

Aston Martin Valkyrie – dziecko Adriana Neweya

Aston Martin Valkyrie to jeden z tych hipersamochodów, na który wszyscy czekaliśmy. Teraz auto można już, przy wielkim szczęściu, zobaczyć na brytyjskich drogach w okolicach Silverstone. Trzeba pamiętać, że jego produkcja jest ograniczona do 150 egzemplarzy, każdy po niemal 15 mln złotych. Ciekawostką jest fakt, że jedna sztuka została kupiona w Polsce.

Wróćmy do samego auta. Aston Martin Valkyrie jest niezwykłym projektem, w który zaangażowany jest - oczywiście poza Aston Martinem - również Red Bull, wraz z utalentowanym projektantem samochodów wyścigowych Adrianem Neweyem.

Brytyjczyk w przeszłości projektował m.in. bolidy Formuły 1 dla Williamsa (również ten, w którym zginął nieodżałowany Ayrton Senna), McLarena, a obecnie dla zespołu Red Bull Racing. Ponoć wielokrotnie odmawiał ekipie Ferrari, która chciała go mieć u siebie.

Pojazd wygląda oszałamiająco już na zdjęciach. Natomiast na drodze publicznej, pośród innych zwykłych samochodów „za rozsądną cenę”, jest jak pojazd kosmiczny. Efekt psują nieco tablice rejestracyjne, zwłaszcza ta przednia, umieszczona centralnie, ale powiedzmy, że można przymknąć na to oko, a właściciele na pewno znajdą jakieś alternatywne wyjście.

Promocja! Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

REKLAMA

REKLAMA

Aston Martin Valkyrie – rodowód z Formuły 1

Jeśli chodzi o podejście do masy Aston Martina Valkyrie, w oczach konstruktorów liczył się każdy gram. I to dosłownie. Nawet logo marki Aston Martin nie jest takie, jak w seryjnych modelach. Z kolei zwykła naklejka nie przystaje do powagi firmy. Dlatego też zdecydowano się na chemiczne wytrawienie maski w tym miejscu.

W środku panuje bardzo minimalistyczna atmosfera, a miejsca wystarczy dla przeciętnie zbudowanych dwojga dorosłych. Co ciekawe, fotele umieszczone są tak, że pozycja przypomina nieco tę z bolidów Formuły 1, gdzie stopy znajdują się wysoko nad podłogą, a kierowca niemal leży.

Dla zminimalizowania oporów powietrza, za lusterka zewnętrzne służą tu kamery przekazujące obraz zza auta do monitorów przy słupkach A.

Zobacz także: szukasz samochodu? Tu znajdziesz najlepsze oferty

REKLAMA

Aston Martin Valkyrie – silnik i napęd

Do napędu Aston Martina Valkyrie służy wolnossący silnik V12 Coswortha o pojemności 6,5 litra i mocy 1000 KM oraz 740 Nm maksymalnego momentu obrotowego, współpracujący z elektrycznym silnikiem, generującym 160 KM i 280 Nm.

Łączna moc systemowa sięga 1160 KM i jest osiągana aż przy 10 500 obr./min, natomiast 900 Nm maksymalnego momentu obrotowego jest do dyspozycji kierowcy przy 6000 obr./min. Czerwone pole obrotomierza i odcięcie zapłonu następuje dopiero przy 11 200 obr./min.

Przy masie wynoszącej nieco ponad 1 tonę (dokładnie 1030 kg) Aston Martin Valkyrie uzyskuje kosmiczne wręcz osiągi, ale danych jeszcze nie znamy. Celem projektu jest zresztą zbudowanie najszybszego drogowego hipersamochodu świata oraz umożliwienie pokonania okrążenia toru Silverstone w tempie bolidu Formuły 1.

Jak wspomnieliśmy, powstanie tylko 150 egzemplarzy, a ich cena sięgnie w przeliczeniu około 15 mln złotych. Aha, wszystkie zostały już dawno zarezerwowane – w tym jeden w Polsce.

Zobacz także: nowa, superszybka ładowarka do aut elektrycznych

zobacz galerię

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA