[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ

Autonomiczne Renault bez kierowcy - zdaniem Obrockiego. Cz II.

Przedstawiona w poprzednim odcinku warszawska konferencja firmy Renault składała się z trzech bloków poświęconych trendom w rozwoju autonomicznej komunikacji w miastach, konkretnym pojazdom autonomicznym i przygotowaniu nowej infrastruktury miast dostosowanej do realizacji nowych rozwiązań transportowych. Dziś parę słów o trendach w budowie samych pojazdów autonomicznych.

Renault EZ-GO - Genewa 2018 Renault EZ-GO - Genewa 2018

Cały (prawie) świat nie szczędzi zachwytów z powodu coraz bliższej perspektywy realnego pojawienia się na na drogach różnych autonomicznych, samodzielnie myślących samochodów bez kierowcy. Mają być bezpieczniejsze, bo jako zimne, pozbawione uczuć i emocji maszyny nie będą znały pojęcia przekraczania i lekceważenia przepisów ruchu drogowego, chamstwa na drodze, popijania niezdrowych napojów czy pokazywania środkowego palca. Za to mają być zawsze grzeczne, miłe, uśmiechnięte. Jeśli ludzkość rzeczywiście zachwyci się takimi samochodami trzeba będzie stopniowo wymienić parę miliardów (!) pojazdów, więc świetlana przyszłość czeka wszystkich producentów, którzy będą w stanie podołać takiemu niełatwemu zadaniu. Co zrobimy z tymi miliardami już niepotrzebnych samochodów zwykłych - ci od elektryków zbywają taktownym milczeniem. Podobnie jak z tematem zasiłków dla milionów zwolnionych kierowców zawodowych. Wyścig zbrojeń już trwa - największe fabryki oddelegowują najlepszych inżynierów do badań i rozwoju samochodów bez kierowcy.

Właśnie takie pojazdy, oczywiście prototypy, bez zatwierdzenia jeszcze do produkcji seryjnej (a nie jest to takie proste), przedstawiła na warszawskiej konferencji firma Renault. Prototypy buduje się różne, bo i potrzeby w tej dziedzinie, jak w całej motoryzacji, są bardzo różnorodne. Rzeczywiście na rynku potrzebne są zarówno duże pojazdy wieloosobowe, coś w rodzaju dotychczas znanych mikrobusów do przewozu np 8 - 10 osób, jak i zupełnie malutkie samochodziki jedno- lub dwuosobowe, nieprzytomnie tanie w eksploatacji zajmujące przy tym mikroskopijnie mało miejsca zarówno na drodze, jak i na parkingu. A mając bateryjny napęd elektryczny emisję spalin mają na poziomie zerowym. W kraju, w którym nie ustają zachwyty nad zaletami węgla smród będzie, tyle że skumulowany w mieście, w którym znajduje się elektrownia.

REKLAMA

W Warszawie Renault zachwalało swój futurystyczny, autonomiczny (bez kierowcy) elektryczny pojazd Renault EZ - GO. To już nie tylko żelastwo. To pojazd i usługa w jednym. Pojazd faktycznie ciekawy, nowatorski, przeznaczony do rozwożenia ludzi np. z hotelu, z lotniska, z pętli autobusowej. Pojazd nie za duży, a sensacyjnie pojemny, bo jak nie ma kabiny kierowcy i przedziału silnikowego (sprawy techniczne pod siedzeniami) to prawie sto procent przestrzeni jest do dyspozycji pasażerów. Pojazd z niewiarygodnie niską podłogą, prawie dotykający jezdni, umożliwiający łatwy wjazd wózków inwalidzkich i dziecięcych. (Taka wersja tylko na abstrakcyjnie równe drogi - w realu do jazdy po drogach np. w Polsce nadwozie musi się unosić). Zachwalano też dużo bardziej dostawczy Renault EZ PRO i bardziej luksusowy Renault EZ ULTIMO.

Już nie jako wizję przyszłości, ale realny produkt dostępny u dealerów pokazano malutkie Renault Twizy - pojazdy sprytne i zwinne jak plemnik. Na razie wymagają kierowcy, ale to świetna baza do małych pojazdów autonomicznych. Już dostępne TWIZY to taka rozszerzona i wzmocniona wersja hulajnóg elektrycznych. Hulajnogi zdobywają rynek, ale mają jedno paskudne ograniczenie - trzeba umieć tym jeździć, co dla osób nie całkiem najmłodszych proste nie jest. Hulajnoga jest zwinna, ale dachu nie ma. Bagażnika też nie. A TWIZY ma wszystko. Prawdziwy samochodzik. Idealny na najczęstsze przecież krótkie przejazdy w granicach jednego miasta. Na podobne rozwiązania, ale w pełni autonomiczne, trzeba będzie jeszcze poczekać. Podstawowym problemem są źle zaprojektowane, źle zbudowane, źle zorganizowane komunikacyjnie miasta. Tego nie zmieni się w parę dni. Ale ciekawych pomysłów nie brakuje. O tym w trzeciej części.

Zobacz także: cz. I - autonomiczne Renault bez kierowcy

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij