Bentley chce zmian dopuszczalnej masy na kategorię B, bo auta są coraz cięższe

Nowy Bentley może ważyć nawet 3,25 tony, a to już blisko limitu dla prawa jazdy kategorii B. Teraz marka lobbuje zmiany w przepisach i podniesienie dopuszczalnej masy, bo kolejne modele mają być jeszcze cięższe.

Bentley Bentayga EWB fot. materiały prasowe
Bentley Bentayga EWB

Motoryzacja idzie w stronę ekologii. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej i rozłożyć to stwierdzenie na czynniki pierwsze, zauważymy tutaj pewną sprzeczność. Owszem, elektryfikacja napędów przyczynia się do zmniejszenia emisji szkodliwych gazów, ale jedynie w czasie jazdy. Bo nawet sam etap produkcji wymaga potężnych nakładów energii, a to wiąże się z dużą emisją i szkodliwością dla środowiska. Świetnie pokazuje to niedawny raport Green NCAP, z którego wynika że nowoczesny rodzinny diesel jest bardziej przyjazny środowisku niż auto elektryczne – biorąc pod uwagę cały cykl życia samochodu, a nie tylko wspomnianą emisję podczas jazdy.

Druga kwestia przecząca twierdzeniu, że elektryfikacja jest bardziej eko, to fakt że samochody hybrydowe, nie mówiąc już o elektrycznych, są po prostu bardzo ciężkie, a zatem do poruszania się wymagają odpowiednio dużych nakładów energii. I tu dochodzimy do sedna sprawy, bo oto Bentley pokazał właśnie przedłużoną wersję swojego luksusowego SUV-a – model Bentayga EWB. Samochód ten nawet bez elektrycznego wspomagania w postaci napędu hybrydowego waży ponad 2,5 tony, a jego dopuszczalna masa całkowita sięga aż 3,25 tony. Sami widzicie, że to niebezpiecznie blisko limitu dla prawa jazdy kategorii B, który mówi o DMC 3,5 tony.

Bentley Bentayga EWBfot. materiały prasowe
Bentley Bentayga EWB

Dlatego właśnie Bentley postanowił lobbować u unijnych legislatorów, chcąc wymusić zwiększenie limitu dopuszczalnej masy dla prawa jazdy kategorii B nawet do 4,25 tony, czyli tyle ile od niedawna dla aut elektrycznych w Polsce. I tu pojawia się ciekawa kwestia, bowiem Bentley zamiast planować odchudzanie samochodów, wprost twierdzi że kolejne modele będą jeszcze cięższe, choćby w wersji w pełni elektrycznej. Sam taki akumulator to nawet 500-800 kilogramów dodatkowej masy.

Co ciekawe, Bentley jest w swojej walce o podniesienie limitu osamotniony, bo rywale, jak BMW czy Mercedes, twierdzą wprost, że obecny limit jest dla nich wystarczający, bo nawet flagowe elektryczne modele, jak BMW i7 czy Mercedes EQS mieszczą się z powodzeniem w obecnych granicach, a co więcej, nowe rozwiązania magazynowania energii pozwolą na zmniejszenie masy kolejnych elektrycznych aut. Akumulatory o większej gęstości energii czy „baterie” ze stałym elektrolitem pozwolą upakować więcej energii w mniejszych ogniwach. Mercedes na przykład, w swoim najnowszym koncepcyjnym modelu EQXX, który pokonał niedawno ponad 1000 km na jednym ładowaniu, ma akumulator gromadzący nawet 400 Wh energii w 1 litrze objętości, podczas gdy seryjny model EQS gromadzi obecnie około 280 Wh na litr.

Jak widać, technologia idzie mocno do przodu, ale to nie przekonuje szefostwa Bentleya. Oni stoją na stanowisku, że samochody będą cięższe i już. A moment, w którym brytyjska marka wypuści pierwsze elektryczne modele, nadchodzi wielkimi krokami, bo ma to nastąpić już w roku 2025. Pytanie, czy ugnie się Unia, czy może uda się jednak przyszłe elektryczne luksusowe kolosy jednak trochę odchudzić. Przyznacie, że jazda przeszło 4-tonowym SUV-em działa na wyobraźnię, jakkolwiek dzisiejsza technologia nie pozwalałaby opanować tak dużej masy zarówno jeśli chodzi o skuteczne hamowanie, jak i dobre osiągi. Pozostaniemy w tym miejscu na stanowisku wyrażanym ustami przedstawicieli BMW, którzy są zdania, że obecnie dochodzimy raczej do szczytu jeśli chodzi o masę aut elektrycznych i teraz te pojazdy w kolejnych odsłonach będą już coraz lżejsze.

W Polsce, przypomnijmy, działa już ustawa zwiększająca DMC dla aut elektrycznych na kategorię B, z 3,5 tony do 4,25 tony, przy zastrzeżeniu posiadania prawa jazdy od co najmniej dwóch lat. Chodziło w niej o to, żeby uniknąć konieczności wyrabiania nowej kategorii prawa jazdy do prowadzenia elektrycznych samochodów dostawczych. Te, w swoich elektrycznych wersjach, są na tyle cięższe od spalinowych odpowiedników, że konieczne było obniżenie ich ładowności, by zmieścić się w limicie 3,5 tony. Teraz nie jest to konieczne. Nikt nie przypuszczał jednak, że problem zbyt dużej masy pojawi się także w przypadku samochodów osobowych. Tak czy inaczej, w Polsce elektrycznego Bentleya, kiedy ten się już pojawi i przekroczy dopuszczalną masę 3,5 tony, będzie można prowadzić z kategorią B. Gorzej za granicą, ale może do tego czasu Unia się jednak ugnie?

REKLAMA