REKLAMA

Benzyna w górę

Dystrybutor z paliwem shutterstock.com

Od zeszłego czwartku polscy producenci paliw podnieśli swoje ceny benzyn średnio o ok. 150 zł na tysiąc litrów netto. Częściowo jest to wynik zwyżki notowań tego paliwa w handlu hurtowym w Europie Zachodniej - polski rynek dostosowuje się do trendów międzynarodowych, uwzględniając oczywiście kursy walut.

Na razie ceny paliw w Polsce są jeszcze na poziomie praktycznie niezmienionym od zeszłego tygodnia. Przeciętna ogólnopolska cena litra benzyny 95 to 3,99 zł/l, czyli tyle samo co w zeszły poniedziałek. Olej napędowy kosztuje przeciętnie 3,53 zł/l, czyli odnotował kosmetyczną, jednogroszową podwyżkę od zeszłego tygodnia. Autogaz utrzymał przeciętną wartość 1,67 zł/l. W kolejnych dniach trzeba jednak liczyć się z podwyżką cen benzyn o kilka do kilkunastu groszy, w zależności od stacji. Dla przeciętnego kierowcy oznacza to, że do swojego samochodu wleje może nawet o ok. 1,5 l benzyny mniej niż przed podwyżką. Posiadacze aut z silnikami diesla lub z instalacją LPG na razie poważniejszych podwyżek nie muszą się obawiać.

Po poniedziałkowej lekkiej korekcie w dół, teraz cena baryłki ropy naftowej znów rośnie. W Londynie surowiec gatunku Brent wyceniany był we wtorek tuż po południu nawet na 58,44 USD, czyli najwyżej w tym roku (oczywiście cały czas wyraźnie taniej niż latem zeszłego roku, gdy za ropę zapłacić trzeba było prawie 150 USD). Ostatnie zwyżki mają związek z poprawą nastrojów dotyczących stanu globalnej gospodarki - dane makroekonomiczne są nieco lepsze niż przez ostatnie miesiące. Gdy cała gospodarka się rozwija, oznacza to wyższy popyt na energię, w tym na ropę i paliwa. Teraz dealerzy oczekują, że koniec kłopotów gospodarczych może być bliższy niż sądzono.

W tym tygodniu poznamy szereg ważnych danych fundamentalnych dla sektora naftowego. Oprócz stałych raportów o stanie zapasów ropy i paliw w USA za miniony tydzień, swoje comiesięczne dane dotyczące globalnego popytu, podaży i zapasów przedstawią OPEC i Międzynarodowa Agencja Energii. Fundamenty rynku naftowego od pewnego czasu są słabe - popyt malał, zapasy rosły. Nie przekładało się to jednak na obniżkę cen, ropa obroniła się. Teraz, gdyby obraz fundamentalny choć trochę uległ zmianie, dałoby to na pewno impuls do ruchu notowań w górę i otworzyło ropie drogę ku przedziałowi 60-65 USD.

REKLAMA

Komentarze

 (4)
ZOBACZ KOMENTARZE
REKLAMA