REKLAMA

Charles Leclerc pędzi Ferrari SF90 w filmie Leloucha

W 1976 roku Claude Lelouch nagrał kultowy film ze sceną szaleńczej jazdy po ulicach Paryża. Teraz wspólnie z Ferrari i Charlesem Leclerkiem nagrał jego remake.

Ferrari SF90 Stradale i Charles Leclerc Ferrari SF90 Stradale i Charles Leclerc

Jest rok 1976. Francuski reżyser Claude Lelouch kończy zdjęcia do jednego ze swoich filmów i zauważa, że zostało mu około 10 minut taśmy filmowej. Postanawia zrobić krótkometrażowy film, ze sceną szybkiej jazdy ulicami Paryża.

Nie otrzymawszy od władz miasta pozwolenia na zamknięcie ulic, postanawia zrobić to po swojemu. Film nazywa się „To była randka” (oryg. „C'était un rendez-vous”) i w całości przedstawia scenę szaleńczej jazdy ulicami Paryża, nagraną przez kamerę, umieszczoną na zderzaku samochodu.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Pikanterii dodaje fakt, że pomimo bardzo wczesnej pory i niedzielnego świtu, na ulicach pojawiają się inne samochody oraz piesi, a pędzący samochód łamie wiele przepisów, pokonując kilka skrzyżowań na czerwonym świetle i rozpędzając się do prędkości bliskich 200 km/h. Za ten wyczyn Lelouch trafił ponoć na krótką chwilę do aresztu i zatrzymano mu – również na krótko – prawo jazdy.

Film kręcony był w jednym ujęciu, bez cięć i trzeba przyznać, że trzyma w napięciu. Do nagrań wykorzystano Mercedesa 450 SEL, który zapewniał lepszą stabilizację obrazu niż pierwotnie planowane Ferrari 275 GTB. Dla zwiększenia efektu w czasie montażu zastąpiono jednak brzmienie silnika Mercedesa rasowym pomrukiem jednostki V12 Ferrari, które w tym celu miało pokonać tę samą trasę ponownie.

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Film możecie obejrzeć poniżej, a teraz wróćmy jednak do tematu. Bo oto wczoraj ulice Monako przemierzał z dużą prędkością Charles Leclerc, pędząc Ferrari SF90 Stradale. Celem było nagranie filmu, którego reżyserią zajął się nie kto inny, jak sam Claude Lelouch. Film nazywać się będzie tym razem „Wielka randka”, czy też „Wielkie spotkanie” (Le Grande Rendez-vous).

Ferrari SF90 Stradale i Charles Leclerc

Nie ma jednak mowy o łamaniu przepisów i jeździe pomiędzy pieszymi, czy na czerwonym świetle. Producenci zadbali tym razem o wyłączenie ponad 2-kilometrowej pętli z ruchu, a nagranie odbyło się w niedzielny poranek. Co ciekawe, tego dnia pierwotnie planowane było Grand Prix Monako, ale z wiadomych przyczyn zostało ono odwołane.

Tutaj kilka ujęć z backstage'u:

Premiera filmu z Charlesem Leclerkiem za kierownicą Ferrari SF90 Stradale zaplanowana jest na 13 czerwca. Czekamy na to z niecierpliwością. A teraz zapowiadany już film "To była randka" C. Leloucha z 1976 roku. Zobaczcie sami.

REKLAMA

REKLAMA

Ferrari SF90 Stradale – napęd

Ferrari SF90 Stradale to drugi – po LaFerrari – hybrydowy model ze stajni z Maranello. Nowoczesny hipersamochód jest hybrydą typu plug-in, która oprócz iście sportowych osiągów oferuje możliwość pokonania 25 kilometrów na samym prądzie. Ale oprócz tego jest też najmocniejszym drogowym modelem w historii marki.

Układ składa się przede wszystkim z silnika benzynowego, którym jest turbodoładowana jednostka V8 o pojemności 4,0 litrów. Generuje ona moc 780 KM i potężne 800 Nm maksymalnego momentu obrotowego.

Samo to mogłoby spokojnie wystarczyć do napędzania tego 4,7-metrowej długości i niemal 2-metrowej szerokości kolosa. Ale inżynierowie poszli o wiele dalej. Zamontowali bowiem aż trzy dodatkowe silniki elektryczne, z których jeden umieszczono między jednostką V8 a 9-biegową, dwusprzęgłową przekładnią, a dwa pozostałe przy kołach przedniej osi.

W sumie dodatkowe silniki elektryczne dają moc 220 koni mechanicznych i jak podaje producent, łączna moc systemowa sięga aż 1000 KM. Ważące 1570 kilogramów Ferrari SF90 Stradale potrzebuje zaledwie 2,5 sekundy na sprint do „setki” i tylko 6,7 sekundy, by rozpędzić się do 200 km/h. Prędkość maksymalna sięga 340 km/h.

Ferrari SF90 Stradale, dzięki silnikom elektrycznym, jest samochodem czteronapędowym, co zapewni lepsze prowadzenie i przyczepność. Dodając do tego masę niższą o 13 kg niż w LaFerrari i większą niż dotychczas sztywność nadwozia oraz zapas mocy i momentu obrotowego, otrzymujemy przepis na hipersamochód doskonały.

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA