REKLAMA

Chris Rea, jego auta i historie z życia

Następnym razem, kiedy usłyszycie w radiu kawałek „Driving Home for Christmas” w wykonaniu Chrisa Rea, czyli pewnie za jakieś 5 minut, doceńcie nie tylko talent artysty, ale i jego zamiłowanie do samochodów.

RM Sotheby’s
1968 Ferrari Dino 206 GT
Aktualne ceny nowych samochodów:
 
JUŻ OD 134 800 PLN
Dostępne nadwozia: kombi-5
SPRAWDŹ OFERTY

Podobno tytułowa piosenka z płyty Road to Hell inspirowana była podróżami po brytyjskich autostradach M25 i M4, kiedy Chris Rea jeździł do Londynu ze swojego domu w Berkshire. Ale jego zamiłowanie do samochodów zaczęło się wiele lat wcześniej, kiedy wraz z liczną rodziną podróżował z Middlesbrough do Włoch (artysta ma irlandzko-włoskie korzenie). W czasie jazdy jego ojciec opowiadał o Ferrari czy wyścigu Mille Miglia. Jak powiedział artysta w jednym z wywiadów – „te opowieści wybuchły w mojej głowie jak LSD”.

Ojciec Chrisa był właścicielem fabryki produkującej lody, dlatego młody Rea przystąpił do egzaminu na prawo jazdy w niezwykle kiedyś popularnym w Anglii tzw. ice-cream vanie. Ponoć podczas próby awaryjnego hamowania egzaminator spadł z siedzenia, zranił się w nogę i wylądował w szpitalu. Ale Chris Rea egzamin zdał.

Na początku w jego garażu pojawił się Ford Anglia, którego Chris pomalował rzecz jasna na czerwono, w hołdzie dla Ferrari. Mając 17 lat rozbił auto uganiając się na drodze za kierowcą Mini Morrisa, na szczęście mechanicy w zakładzie jego ojca zdołali poskładać samochód do kupy.

Chris Rea i jego samochodyproducent
Chris Rea i jego samochody

Pierwszym „poważnym” samochodem, który kupił było oczywiście Ferrari. W garażu piosenkarza na przełomie lat 70. i 80. wylądowało Dino. Co prawda Włosi nigdy nie opatrzyli tego modelu znaczkiem Ferrari, bo Enzo Ferrari obawiał się o wizerunek firmy. Dlatego na masce pojawiło się po prostu „Dino”. Niemniej auto było napędzane przez silnik V6 o pojemności 2 lub 2,4 litra, miało tylny napęd, bardzo lekkie i niewielkie nadwozie i jak na owe czasy bardzo dobre osiągi.

RM Sotheby’s
1968 Ferrari Dino 206 GT

Jednak modelem, który, jak mówi Rea, uratował jego karierę, było Volvo 340 hatchback, którym objechał całą Europę w ramach trasy koncertowej. Był to czas, kiedy w Anglii tracił na popularności, natomiast w kontynentalnej części Europy artysta po prostu mógł zarabiać na życie.

Chris Rea i jego samochodyproducent
Chris Rea i jego samochody

REKLAMA

REKLAMA

Autem, który musi mieć w garażu (i ma od 1988 roku) jest Caterham Seven. Pierwszego kupił ponad 30 lat temu, kolejne, które nabywał zawsze były niebieskie, tak by jego żona nie zorientowała się, że każdy następny model jest pod jakimś względem zmodyfikowany i wzmocniony. „Prowadzenie tego auta to czysta poezja”, mówi Rea. Najsłynniejszym Caterhamem, który posiadał był oczywiście ten z okładki albumu „Auberge”. Auto zostało sprzedane w 2005 roku na aukcji za ponad 11 tysięcy funtów, a całą kwotę przeznaczono na cele charytatywne.

Caterham7Producent
Caterham7

Dziś, oprócz Caterhama Seven, Chris ma w garażu również Fiata 500 Abarth (klasycznego) oraz BMW X3 w wydaniu Alpiny. Jeszcze niedawno jeździł Ferrari F12, ale jak mówi „stara się żyć normalnie, a z własnego podjazdu nie może skręcić w lewo, co oznacza przejazd przez całą wieś w Ferrari. A to nie jest normalne”. Z kolei Fiat okazuje się za mały na wyzwania dzisiejszych dróg, pewnego razu pani jadąca Range Roverem omal go nie staranowała.

BMW Alpina XD3fot. materiały prasowe
BMW Alpina XD3

Lotus Cortina jest autem, którego sprzedaży żałuje. Nie chodzi jednak o sam pojazd, tylko o list, który osobiście napisał Jim Clark, kierowcy wyścigowy, do Colina Chapmana, założyciela Lotusa (a w zasadzie do swojej sekretarki). Otóż Colin zainstalował w aucie fotel, który nie spodobał się Clarkowi. Za nowy fotel Colin zażyczył sobie dodatkowych pieniędzy, a Clark w liście napisał, że Chapman „może się wypchać”. Jak mówi Rea, „ta kartka była pewnie o wiele więcej warta niż sam pojazd”.

Chris Rea i jego samochodyproducent
Chris Rea i jego samochody

Chris Rea jest miłośnikiem wyścigów samochodowych, szczególnie tych klasycznych pojazdów. Być może wynika to z faktu, że jego jako dziecko oglądał transmisje na żywo z 24-godzinnego wyścigu w Le Mans. Piosenkarz ma na swoim koncie wiele ciekawych epizodów – ścigał się w Ferrari na torze Monza, brał udział w sesji zdjęciowej jako „guest driver” w serii BTCC (Brytyjskich Wyścigów Samochodów Turystycznych) i, to jest hit, był członkiem zespołu Eddiego Jordana w czasie wyścigu F1 o GP Monako w 1995 roku. Jego zadaniem było utrzymanie odpowiedniej temperatury prawej tylnej opony bolidu. Z Eddiem byli na tyle blisko, że ten pozwolił mu nawet zasiąść za kierownicę auta F1 na torze Silverstone. „Kiedy pierwszy raz zahamowałem poczułem jak śniadanie chce opuścić moje ciało”. Chris Rea uczestniczył też w takich imprezach jak np. Goodwood Revival, w którym kierowcy ścigają się w klasycznych autach wyścigowych ( Rea brał w nim udział m.in. za kierownicą własnego Lotusa 6).

Piosenkarz, oprócz ścigania sie, znany jest też z restaurowania klasyków. 22 lata zajęło mu ukończenie repliki bolidu F1 Ferrari 156 „Sharknose” czyli, auta, które startowało w wyścigach w pierwszej połowie lat 60. Artysta skrupulatnie odbudowywał też też inny model wyścigowy, Lotusa 26R, którego ostatecznie sprzedał.

Chris Rea i jego samochodyproducent
Chris Rea i jego samochody

Samochodowa pasja przewija się oczywiście również w jego twórczości. Każdy zna świąteczną piosenkę o wracaniu samochodem do domu na święta, ale nie każdy wie, że Chris Rea nagrał też hołd dla Ayrtona Senny o tytule „Saudade”. Słowo to oznacza tęsknotę i nostalgię za czymś lub za kimś. Co ciekawe, utwór ten trafił do oficjalnego dokumentu o Sennie wyprodukowanym przez BBC.

Chris Rea, oprócz tego, że śpiewa, lubi sobie pomalować. Tak, zgadliście, jednym z tematów jego prac są oczywiście samochody. Np. ten obraz, zatytułowany „Piazza with Ferrari”, można kupić za niecałe 15 tysięcy funtów - oto LINK do aukcji.

A jaka historia stoi za piosenką „Driving Home for Christmas”? Razu pewnego Rea wracał ze swoją żoną do domu na święta, ale śnieżyca zmusiła ich do postoju i oczekiwania na pług, który odśnieży drogę. Żeby się pocieszyć Chris napisał właśnie ten szczególnie popularny w grudniu kawałek.

Zamów e-wydanie magazynu "auto motor i sport" - teraz o 30% taniej!

Dołącz do nas na facebooku i bądź na bieżąco z motoryzacyjnymi newsami!

Głosuj w konkursie Best Cars 2021 i wygraj Subaru Forester

Zobacz także:

zobacz galerię

Komentarze

 
DODAJ KOMENTARZ
REKLAMA