[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
PODZIEL SIĘ


OCEŃ
5.0

Dopłaty do aut elektrycznych w Polsce potwierdzone

Dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych i wodorowych wchodzą na ostatnią prostą. Podpisano właśnie odpowiednie rozporządzenie.

Renault Zoe 2019 Renault Zoe 2019

Dokument, o którym mowa, to rozporządzenie w sprawie wsparcia osób fizycznych przez Fundusz Niskoemisyjnego Transportu. Został właśnie podpisany przez ministrów energii i finansów, inwestycji i rozwoju, a następnie skierowany do publikacji w Dzienniku Ustaw.

Co zatem wiemy o planowanych dopłatach do zakupu samochodów elektrycznych oraz elektrycznych zasilanych wodorowymi ogniwami paliwowymi? W zasadzie niewiele więcej ponadto, co wiedzieliśmy już wcześniej.

Dopłaty nie dla firm

Rozporządzenie w sprawie szczegółowych warunków udzielania wsparcia zakupu nowych pojazdów ze środków Funduszu Niskoemisyjnego Transportu mówi wyraźnie, że dopłaty udzielane będą osobom fizycznym niewykonującym działalności gospodarczej. To w zasadzie wiedzieliśmy już wcześniej.

W sytuacji, gdzie sprzedaż nowych samochodów napędzają zakupy dla firm, a klienci indywidualni decydują się w największym stopniu na najtańsze i rozsądnie wycenione modele – jak Dacia Duster czy miejskie modele Skody i Toyoty – decyzja o przyznaniu dopłat tylko dla Kowalskiego może być uznana za zagranie PR-owe.

Trudno bowiem wyobrazić sobie, że klienci indywidualni rzucą się po wciąż bardzo drogie samochody elektryczne, przy wciąż słabej infrastrukturze sieci ładowania i wciąż porównywalnie mniejszym zasięgu takich aut w stosunku do ich tradycyjnie napędzanych wersji. To bowiem wciąż najistotniejsze elementy, które hamują rozwój elektromobilności w Polsce.

Zobacz także: znamy cenę elektrycznego Volkswagena ID.3

REKLAMA

REKLAMA

Dopłaty do aut elektrycznych – zasady

Kiedy rozporządzenie wejdzie w życie, zaraz potem planowane jest ogłoszenie pierwszego naboru wniosków. Nie jest zatem tak, że z dniem wejścia aktu w życie można udać się do salonu i nabyć samochód elektryczny.

Co więcej, wsparcie nie będzie też udzielane z automatu. Osoby fizyczne, które chcą uzyskać dofinansowanie do zakupu elektrycznych lub wodorowych pojazdów, będą musiały najpierw złożyć wniosek o wsparcie.

Z kolei dofinansowanie będzie udzielane aż do momentu wyczerpania środków finansowych przeznaczonych na ten cel w danym roku. Czyli pojawia się zasada kto pierwszy, ten lepszy. Oczywiście zakładając, że zainteresowanie będzie na tyle duże, że środki zostaną wykorzystane przed końcem roku.

Jak uzyskać dopłatę?

Dopłaty do samochodów elektrycznych nie będą przyznawane z automatu. Trzeba będzie złożyć odpowiedni wniosek, załączając kopie umowy czy dowodu rejestracyjnego, a następnie oczekiwać na rozpatrzenie wniosku, na co będzie 14 dni od złożenia podania.

Zobacz także: Mitsubishi Eclipse Cross - jak z kosztami eksploatacji?

REKLAMA

Ale to nie koniec formalności, bo po zaakceptowaniu wniosku nabywca otrzyma niejako rekomendację do uzyskania zwrotu, a Fundusz Niskoemisyjnego Transportu przejmie dalsze procedowanie sprawy.

Konieczne dla wypłacenia zwrotu będzie dodatkowe zabezpieczenie zwrotu wsparcia wraz z odsetkami. Jak ma ono wyglądać? Może być to gwarancja bankowa, zastaw, blokada środków na rachunku bankowym czy nawet akt notarialny o poddaniu się egzekucji przez dłużnika.

Na koniec jeszcze jeden warunek - projekt zakłada, że dla otrzymania dopłaty konieczne jest użytkowanie samochodu przez co najmniej rok od zakupu i że przez ten czas pojazd będzie zarejestrowany i dopuszczony do ruchu w Polsce.

Co więcej, ma również posiadać ubezpieczenie od "uszkodzeń, zniszczeń oraz utraty na skutek zderzeń, kolizji, zdarzeń losowych, uszkodzeń przez osoby trzecie oraz kradzieży", czyli dodatkowe Auto Casco.

Całkiem sporo warunków, limitów, dokumentów i obostrzeń, jak na zachętę do zakupu pojazdu elektrycznego. Trudno się spodziewać, że auta na prąd zaleją nasze drogi, choć chętnych na obniżenie ceny samochodu też zapewne nie braknie.

Zobacz także: Volkswagen w elektrycznej ofensywie

REKLAMA

REKLAMA

Dopłaty do aut elektrycznych – wysokość i limity

Jak podawaliśmy już wcześniej, klienci indywidualni, czy raczej osoby fizyczne, otrzymają – po złożeniu i przyjęciu wniosku – dofinansowanie w wysokości 30 proc. ceny zakupu samochodu elektrycznego lub zasilanego wodorem. Ale to nie koniec obostrzeń.

Ważną informacją jest ustalenie górnego kwoty wsparcia, ustalonego na poziomie 37,5 tys. złotych dla samochodu elektrycznego zasilanego akumulatorem lub 90 tys. złotych w przypadku auta z wodorowymi ogniwami. Dodatkowo wprowadzony zostanie też górny limit ceny pojazdu elektrycznego, ustalony na 125 tys. złotych oraz wodorowego – na 300 tys. złotych.

Skąd fundusze na dopłaty?

Pieniądze pochodzić będą z Funduszu Niskoemisyjnego Transportu, który został powołany wraz z wejściem w życie ustawy o elektromobilności i paliwach alternatywnych. Przypomnijmy w tym miejscu, że Fundusz Niskoemisyjnego Transportu zasilany jest z wprowadzonej niedawno opłaty emisyjnej, zawartej w cenie paliwa. Wpływy z opłaty emisyjnej w 85 proc. trafią do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, a w pozostałych 15 proc. do FNT.

Z wcześniejszych szacunków wynika, że z tego tytułu w 2019 roku kierowcy zapłacą więcej o 1,7 mld złotych, a do Funduszu Niskoemisyjnego Transportu trafi z tego 340 mln złotych. W ciągu 10 lat FNT "zarobi" 6,75 mld złotych.

Zobacz także: 70 nowych modeli Volkswagena do 2028 r.!

REKLAMA

Które samochody elektryczne obejmą dopłaty?

W obecnym stanie rynku, do dopłat kwalifikują się najmniejsze samochody elektryczne takie, jak na przykład Smart EQ czy Volkswagen e-Up! - cena tego drugiego, po niedawnych zmianach i zwiększeniu zasięgu, została obniżona do ok. 96 tys. złotych, co po dopłacie zmniejszy cenę do 67 tys. złotych.

Niebawem dołączy do nich Opel Corsa-e i jego konstrukcyjny bliźniak Peugeot e-208, które mają kosztować od 124 900 złotych (co daje kwotę 87,5 tys. złotych po dopłacie), a także zapowiadana Skoda Citigo-e iV, wyceniona właśnie na 81,9 tys. zł (po dopłatach 57,3 tys. zł) czy jej konstrukcyjny bliźniak Seat Mii Electric (cen jeszcze nie znamy).

Na tę chwilę do dopłat „nie łapią się” takie samochody, jak Nissan Leaf, Renault Zoe, Kia e-Niro, nie mówiąc o modelach Tesli. Jak wskazują eksperci, żaden model z listy TOP 10 polskiego rynku aut elektrycznych, nie kwalifikuje się do dopłat.

W przypadku Renault Zoe, którego nową wersją R135 z mocniejszym silnikiem i większym akumulatorem jeździliśmy niedawno, importer zapowiedział już przygotowanie specjalnej wersji, która zmieści się w limicie dopłat. Zatem i ten model – zapewne w wersji R110 – dostępny będzie z dopłatą.

Na horyzoncie jest jeszcze nowy, większy od wymienionych wyżej rywali, Volkswagen ID.3, który według zapewnień importera będzie kosztować „mniej niż 130 tys. złotych”. Można się zatem spodziewać, że i tu zejdziemy z ceną bazowej wersji, mieszczącą się w limicie dopłat.

Zobacz także: szukasz samochodu? Tu znajdziesz najlepsze oferty

Komentarze

 (3)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij