[ X ]

Kontynuując korzystanie z naszej strony internetowej (również poprzez zamknięcie tego komunikatu), wyrażasz zgodę na przetwarzanie Twoich danych osobowych na zasadach wskazanych w "Polityce prywatności"

Kontynuuj przeglądanie

REKLAMA
REKLAMA
PODZIEL SIĘ



OCEŃ
3.0

Euro NCAP wykryło podejrzanie oznakowane części

Organizacje Euro NCAP i Thatcham Research, zajmujące się testami bezpieczeństwa samochodów, wykryły u kilku producentów podejrzane części, oznaczone jako przeznaczone „tylko do testów zderzeniowych” - informuje brytyjski Auto Express.

Wypadek Wypadek, fot. shutterstock

Jak czytamy w informacji, opublikowanej na stronie autoexpress.co.uk, na niektórych modułach poduszek powietrznych oraz mocowaniach ISOFIX dla fotelików dziecięcych znaleziono oznaczenia, „for crash test only”. Podobne adnotacje znajdowały się również na innych częściach, jak pianka foteli.

Odkrycie specjalistów może sugerować, że producenci montują w autach, przeznaczonych do testów zderzeniowych, inne – lepsze i wzmocnione – elementy, które miałyby podnieść końcowy wynik danego samochodu. Jak tłumaczą się sami zainteresowani?

REKLAMA

REKLAMA

Okazuje się, że sprawa dotyczy pojazdów co najmniej kilku producentów, ale na tym etapie nie podano, o których dokładnie chodzi. Ich tłumaczenia są różne. Jedni utrzymują, że wszystkie części są oryginalne albo że to „wczesna wersja” danej części. W każdym razie podejrzliwość ekspertów jest tym większa, że oznaczenia te zapisane są odręcznie, markerem.

Jak na te rewelacje reaguje Euro NCAP? Przedstawiciel organizacji testującej bezpieczeństwo samochodów mówi, że we wszystkich przypadkach prowadzone jest śledztwo, które obejmuje m.in. wizyty w fabrykach i u dostawców części, a samochody są poddawane dodatkowym próbom.

Czy producentom może chodzić o celowe optymalizowanie bezpieczeństwa egzemplarzy przeznaczonych do testów zderzeniowych? Euro NCAP przyznaje, że ich kontrole nie wykazały jak dotąd celowych prób oszukiwania w testach.

REKLAMA

Producenci odbijają piłeczkę, wskazując na fakt, że oznaczenie części może być w niektórych przypadkach spowodowane koniecznością upewnienia się, że do testów trafia najnowsza, aktualna wersja części.

Eksperci bezpieczeństwa odpowiadają, że w 99 proc. przypadków powody podawane przez producentów są rozsądne i wytłumaczalne. Dodają jednak, że zapewne „nie widzieli jeszcze wszystkiego i z pewnością coś mogli przeoczyć”.

I choć obecnie trafiają na znacznie mniej oznakowanych elementów, niż przed rokiem czy dwoma laty, to wskazują tu na daleko idącą ostrożność producentów, jaka nastąpiła po wykryciu afery „dieselgate”. Teraz ostrożność firm samochodowych jest dużo większa, podobnie jak kontrola wszystkich wewnętrznych procesów.

Na koniec można zadać pytanie, dlaczego całą sprawa wypływa dopiero teraz, skoro wiadomo było o tym od co najmniej paru lat. Wskazują na to zapewnienia ekspertów, że oznakowanych części jest znacznie mniej, niż jeszcze... dwa lata temu. Sprawa na pewno będzie miała ciąg dalszy. Będziemy was na bieżąco informować.

Komentarze

 (1)
ZOBACZ KOMENTARZE

REKLAMA

REKLAMA
ZOBACZ RÓWNIEŻ Zamknij